ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
więcej ->

 
 

Pojedynek Polonii z prowokatorami

Adam Michnik
Redaktor Naczelny "Gazety Wyborczej"
Warszawa
 
LIST OTWARTY
 

Ja Leopold Biłozur urodziłem się w Kołomyi. Jako Polak przez żydo - komunę zostałem wywieziony na Sybir. Wszyscy winni już wiedzieć, jakie cierpienia przechodziliśmy na Syberii, jak niszczono tam Polaków.
Po zawarciu układu Sikorski - Majski udało mi się przedostać wraz z tymi, którzy przeżyli jeszcze tortury radzieckie na Syberii do armii polskiej tworzonej przez gen. Andersa, z którą przeszedłem cały szlak bojowy, m.in. uczestnicząc w bitwie o Monte Cassino. Zostałem za to odznaczony wieloma odznaczeniami przez władze patriotyczne Polski.
Mniej więcej w 1947 roku na bazie porozumienia władz polskich z prezydentem Peronem, przyjechałem jako emigrant, zdemobilizowany polski oficer do Argentyny, w której od początku brałem czynny udział w organizacjach polskich. Następnie wyjechałem na 15 lat do USA, gdzie pracowałem w organizowaniu administracji restauracji.
Mając poważne kłopoty zdrowotne, które są wynikiem zarówno warunków, jakie miałem podczas zsyłki na Sybir, jak i pozostałości z walk we Włoszech, powróciłem do Argentyny, gdzie czuję się dobrze i gdzie mam wielu mych starych przyjaciół. Dziś jestem amerykańskim emerytem.
W Związku Polskim w Argentynie brałem zawsze czynny udział i mniej więcej w 1955 roku poznałem pana Jana Kobylańskiego, który mieszkał wtedy w Paragwaju.
Jan Kobylański zawsze miał i ma swoje biura w Buenos Aires. Dla pańskiej i czytelników informacji podaję, że Jan Kobylański przyjechał do Południowej Ameryki w 1952 roku. Miał podpisany w Mediolanie kontrakt z rządem Paragwaju, a pełnomocnikiem ministrem Paragwaju dr R.L. Petit, który podpisał wtedy z siedmioma różnymi firmami przemysłowymi m. in. z prof. Pito, który napisał książkę o Paragwaju "Możliwości przemysłowe". W Rzymie podpisał kontrakt z gen. T. Pivona (jego syn do dziś mieszka w Paragwaju). W Austrii z przemysłowcem mięsnym Fogelem (jego synowie również mieszkają do dziś w Paragwaju). I tak dalej.
Wszystkie te firmy i osoby otrzymały wizy do Paragwaju, które wydał konsulat Paragwaju w Mediolanie, prezes Kobylański do dzisiaj ma oryginalny paszport z tą wizą. To był okres, kiedy w Paragwaju był prezydentem Federico Chavez, a dr Petit był jego ministrem. Pó?niej został szefem policji. Półtora roku pó?niej wybuchła rewolucja prowadzona przez gen. Alfredo Stroessnera. Podczas tej rewolucji zabito dr Petit. W tej rewolucji bierze udział dr Petit, który był wielkim przyjacielem prezesa Kobylańskiego. Prawą ręką dr Petit był zasłużony bohater z wojny Paragwajsko - Boliwijskiej Anibal R. Martinez, który był również sekretarzem generalnym urzędu emigracji.
Samego prezesa Kobylańskiego poznałem w Buenos Aires przez naszego wspólnego przyjaciela Andrzeja Zarębę, którego ojciec - pochodzenia żydowskiego i pod innym nazwiskiem - był profesorem we Lwowie.
Jak zapewne panu wiadomo z dokumentacji i artykułów w prasie paragwajskiej (posiadam ich oryginalne kopie), prezes Kobylański nigdy nie poznał osobiście prezydenta Alfredo Stroessnera
Prezes Kobylański poprzednio miał dużo spółek handlowych, ekonomicznych i był doradcą ministerstwa komunikacji w Paragwaju
Jest zrozumiałe, że wymysły i kłamstwa, które pisze red. Lizut starają się powiązać prezesa Kobylańskiego z nazistami i Alfredo Stroessnerem.
 To jest jakaś mania red. Lizuta , który wszędzie szuka antysemityzmu.
I w tym wypadku sądzę, że są to wymysły z pańskiego polecenia. Robił pan to wielokrotnie w stosunku do innych wartościowych ludzi.
Jest komedią czy wręcz groteską wymysł red. Lizuta o antysemityzmie prezydenta Stroessnera. Jednym z jego najbliższych przyjaciół - razem je?dzili na ryby i polowania - był żyd Libster. Do dzisiaj ma on największy interes w Paragwaju - sprzedaż zegarków i biżuterii. Zawsze mówiono w Paragwaju, że on wraz z Alfredo Stroessnerem mają monopol na kontrolę do Paragwaju tych artykułów. Odnotujmy jeszcze żydowskich przyjaciół z Argentyny prezydenta Alfredo Stroessnera, którzy mieli z nim interesy. To m. in. Branssburg - Levi Ruffinelli, który założył dla niego partię. I wielu innych.
 
***.
Analizując sytuację polskiej emigracji w Argentynie i będąc po powrocie z USA jednym z członków zarządu razem z prezesem , wtedy mgr Ptasznikiem i panem Janem Bielesiem, widząc jakie trudności ma Związek Polaków w Argentynie by się utrzymać - zwróciłem się telefonicznie do pana Jana Kobylańskiego , który był w tym czasie na kuracji w Hiszpanii z propozycją objęcia prezesury Związku Polaków w Argentynie i prosząc go o współpracę.
Po dwu dniach prezes Kobylański wyraził zgodę i po jakimś miesiącu przyjechał do Buenos Aires. Wybrano go prawie jednogłośnie na sejmiku, mnie zaś przypadło stanowisko wiceprezesa zarządu. Dziś Związek skupia 32 organizacje polonijne w Argentynie.
Prezes Kobylański za własne pieniądze przebudował Dom Polski, wyremontował budynki innych organizacji. Po paru latach, gdy do władzy doszedł prezydent Lech Wałęsa, przyjechał do Buenos Aires minister Skubiszewski razem z dyr. Niesyto i Lewickim. Starali się stworzyć pomost między emigracją, a Polakami nad Wisłą odtworzyć żywe relacje zniszczone podczas bolszewickiej okupacji naszej Ojczyzny.
Ambasadorem Polski w Argentynie był wówczas zawzięty komunista Janusz Balewski.
Mieliśmy nadzieję, że minister Skubiszewski odwoła go ze stanowiska. Z przykrością, więc wysłuchaliśmy jego oświadczenia, że według prawa polskiego nie może tego dokonać.
Wielokrotnie towarzyszyłem prezesowi Kobylańskiemu w wyjazdach do Polski jako członek delegacji jadących tam na zaproszenie prezydenta, premierów, ministrów czy marszałków senatu. Ponieważ w Polsce tylko senat zajmował się Polakami za granicą według nowej konstytucji, którą stworzyła postkomuna. Podczas naszych spotkań poznaliśmy wszystkich marszałków zaczynając od prof. Stelmachowskiego, który na nieszczęście zaczął wspierać i finansować wrogów narodu polskiego.
Wiele sympatii miały organizacje polskie z Ameryki Południowej do senatu, gdy jego marszałkiem był dr Adam Struzik, który wielokrotnie gościł w Argentynie i Urugwaju. Władze naczelne senatu współpracowały owocnie z emigracją, nawet na jednym spotkaniu w Warszawie gdzie towarzyszyłem Prezesowi, gdy śp. minister Zakrzewski robił intrygę między organizacjami polskimi i prezydentem Lechem Wałęsą. Marszałek Struzik towarzyszył nam wówczas w audiencji u Prezydenta Wałęsy, podczas której staraliśmy się wytłumaczyć sprawy tworzone przez eksministra Zakrzewskiego.
Można by napisać obszerną książkę o naszych spotkaniach w Polsce czy zagranicą. Poznaliśmy wszystkich premierów, ministrów MSZ i dwóch prezydentów.
 
***
Zaczęła się tworzyć wielka rozbieżność między interpretacją historycznej Polski, katolickiej uczciwości i pozostałością bolszewickiej żydokomuny, która zawładnęła i zagrabiła całą ekonomię i życie polityczne w naszej Ojczy?nie.
Byłoby bardzo wskazane, Panie Michnik, żeby przeczytał Pan wydawany w Buenos Aires "Głos Polski" z ostatnich 10 lat. Podawaliśmy w nim wszystkie powyższe informacje, jak też szeroko informowaliśmy o pańskim niepolskim postępowaniu. Pamiętamy, gdy przyjechał Pan do Montevideo, do swego przyjaciela Ambasadora Sznepfa i zamieszkał w jego domu, podobno ku oburzeniu żony pana Sznepfa. Po tym fakcie Państwo Sznepfowie rozwiedli się. Nieco pó?niej, gdy gościł Pan w Domu Polskim w Buenos Aires (Prezes Kobylański był wówczas w Europie) podkreślał Pan dukając i jąkając się w odpowiedziach na pytania o Pana polskość, że jest Pan Żydem, który ma polskie obywatelstwo. Nas to oburza, obraża i zaskakuje, że osoba o pańskiej przeszłości, na co posiadamy wiele pism i dokumentów, podszywa się dzisiaj pod Polaka wydającego gazetę narodową.
Parokrotnie potem pytaliśmy polskich ambasadorów jak to jest z interpretacją pederastii, prostytucji, domami publicznymi, publikacjami pornograficznymi itp. W Polsce. Odpowiadano nam, że prawo na to pozwala, że nie jest to karalne. Zdumiewające! Przecież to jest ewidentne niszczenie moralności w narodzie, niszczenie, podkreślam, rodzin polskich. Dlaczego Pan nie pisze nic przeciwko temu" To daje dużo do myślenia""
Piszecie w waszym haniebnym artykule, że Prezes Kobylański takiemu Panu Krzyżanowskiemu za załatwienie honorowych konsulatów polskich jak i Pan Stachnik musieli zapłacić 10.000 USD.
Nie ulega wątpliwości, że Pan zna osobiście tych ludzi. Pan Krzyżanowski był wtedy agentem SB przydzielonym na Argentynę. Dziś jest majorem albo pułkownikiem służb specjalnych. Znane są jego skandale dokonywane w domach publicznych m. in. z ambasadorem Sznepfem i innymi osobami o tym samym prowadzeniu się w Urugwaju, Argentynie i Ekwadorze i zwłaszcza w Kurytybie. Przy sprzedawaniu konsulatów, odznaczeń i innych jeden z jego wspólników w MSZ był dyr. Szumski Jeżeli brak Panu informacji niech zaczerpnie jej Pan u obecnego ambasadora RP w Panamie Pana Makowskiego. Przedtem był Konsulem Generalnym RP w Kurytybie i miał dziesiątki skandali tego Pana z SB do załatwienia.
Doskonale znamy tu na emigracji monopol polskiej telewizji dający na 30 lat własność TVP Panu "Spańskiemu" z USA (syn słynnego prezesa Szczepańskiego, właśnie tego prezesa bolszewickiej telewizji w okresie gierkowskim), który żądał od Pana Jana Kobylańskiego w Kurytybie 300.000 USD na pokrycie wydatków związanych z podłączeniem telewizji polskiej na Amerykę Południową. Zaproszono nawet Jana Kobylańskiego do Warszawy na spotkanie z innym słynnym Prezesem telewizji publicznej Panem Kwiatkowskim. Tu doszło do spotkania m. in. z Panem""Spańskim", zaś prezes Kwiatkowski podwyższył stawkę do 3 mln USD. Prezes Kobylański był tym niezwykle zaskoczony, uważając te żądania za wręcz nieprawdopodobne.
Pan Kwiatkowski biorąc Prezesa Kobylańskiego za człowieka postkomunistów wyraził się, że będą to pieniądze na wybory.
Takich okropnych i tragicznych dla naszej Ojczyzny przykładów jest bardzo dużo, są powszechnie znane.
***
Sznepf przekazał honorowy konsulat Polski w Paragwaju Żydowi niemieckiemu znad Wołgi, który nigdy nie widział i nie znał Polski podobno za skromne 30.000 USD"" Mówiono, że na koszt Goltenberga je?dził do Polski by poznawać ministrów i kraj, którego konsulat honorowy przyjął bo jego żonie zależało na pięknym tytule Pani Konsulowa.
Naturalnie wiele można by pisać o tym Waszym niemoralnym artykule. Na przykład o absurdalnym i całkowicie nieprawdziwym zarzucie, że Jan Kobylański miał przyjaciół SS manów (Kremer). Prezes USOPAŁ znał Kremera z jednego z obozów koncentracyjnych. Kremer był komunistą i socjalistą niemieckim. Jego ucieczka do Szwecji znana była w prasie światowej. Pó?niej Hitler ogłosił amnestię, gdy wrócili do Niemiec posłał ich do obozu koncentracyjnego. Trudno jest wypisywać takie bzdury jak czyni to red Lizut. Przed wojną było takie powiedzenie "Głupi żyd jest gorszy od goja".
Gdy red. Lizut przyjechał do Buenos Aires i rozpoczął "konsultacje" z SB w Argentynie, poinformowaliśmy Prezesa Kobylańskiego, że niejaki Lizut, podający się za studenta w wieku ponad 30 lat, odgrywa dobrze widoczną rolę agenta 007 polskiej komuny. Prezes Kobylański, życzył sobie abym zaprosił owego osobnika na obiad, którego koszty zdecydował się pokryć osobiście.
Byliśmy przekonani, że jest to jeszcze jeden agent SB przysłany do nas, po różnych nasłanych wcześniej kobietach, do pracy u Prezesa Kobylańskiego.
Utrwalaliśmy przekonanie, że w naszym środowisku nie było, nie ma i nie będzie sekretów. Jesteśmy prawdziwymi Polakami, patriotami, katolikami, którym obce są jakiekolwiek złodziejskie machinacje. Emigrację charakteryzuje nadal patriotyczne umiłowanie Ojczyzny i wiary katolickiej. Udawaliśmy więc, że wierzymy w pseudostudenta Lizuta i - zgodnie z naszym obyczajem - nie robiliśmy przed nim żadnych sekretów. Przykro nam, wszystkim Polakom w Argentynie i Urugwaju, jak wiele ten człowiek nawymyślał nieprawdopodobnych historii, by zniesławiać najuczciwszych ludzi. Doskonale poznał, podobnie jak my, mieszkający w Ameryce Południowej, współpracę i pomoc materialną, którą okazuje wielu organizacjom polonijnym w tej części świata Prezes Kobylański.
Okazywaliśmy naszą wdzięczność za wielką pomoc ze strony Senatu RP kierowanego przed kilku laty przez Marszałka Struzika, a obecnie przez prof. Longina Pastusiaka i jego bliskich współpracowników z Panią Jolantą Danielak na czele.
Nigdy, w żadnym momencie nie było mowy o pomocy czy finansowaniu organizacji społecznych, politycznych czy religijnych poza Ameryką Południową, tzn. w Polsce. Jest ewidentną bzdurą i kłamstwem, że Prezes Jan Kobylański pomaga materialnie Radiu Maryja czy jego dyrektorowi o. Tadeuszowi Rydzykowi. Zupełnym kłamstwem i wymysłem tegoż Lizuta jest rzekoma pomoc finansowa Samoobronie i jej liderowi Andrzejowi Lepperowi. Kłamstwem jest także stwierdzenie, że był on 4 razy w Argentynie czy Urugwaju.
O. Tadeusz Rydzyk i Radio Maryja jak również Pan Prezes Andrzej Lepper zawsze są zaproszeni do odwiedzenia polskich ośrodków w Ameryce Południowej. Mamy nadzieję i oczekujemy, że jak w najbliższej przyszłości wszystkie patriotyczne organizacje w Polsce: Radio Maryja, Jan Olszewski i ROP, organizacja Pana Prezesa A. Leppera, Romana Giertycha, organizacja prowadzona przez kpt. Zbigniewa Sulatyckiego i innych tak bliskich sprawom polskim jakimi są organizacje na Litwie Austrii i Białorusi, itp. skupią się w jedną całość, zachowując swą indywidualność, aby mieli moc i siłę do skutecznego zwalczania antypolskich działań.
***
Byłem na spotkaniu w Chicago w delegacji razem z Prezesem Kobylańskim i ks. Węgrzynem. Tam wspólnie z Prezesem największej organizacji polonijnej Edwardem Moskalem i najbliższymi współpracownikami dyr. Białasiewiczem, adw. Bułatem, dyr. Musielakiem, red dr Wierzewskim omawialiśmy, aby wspólnie stworzyć całość organizacji polonijnych z Ameryki Południowej, Australii, Kanady, Ameryki Południowej zawsze sugerując, że przełożonym takiej organizacji powinien zostać Edward Moskal będąc Prezesem największej organizacji w Ameryce Północnej gdzie żyje ok. 9 mln Polaków.
Dla nas było sukcesem, że podczas spotkania w Punta del Este w Urugwaju wydano i podpisano wspólnie rezolucję, która nas wszystkich łączy, a nie dzieli. My wszyscy Polacy w Ameryce Południowej życzymy sobie wspólnoty polskiej na bazie patriotycznej i katolickiej. Życzymy sobie zmian w naszej Ojczy?nie. Pragniemy by Prezesi i organizacje, które wymieniłem mogły się porozumieć i stworzyć jeden głos w sprawie obrony praw Narodu polskiego, w naszej Ojczy?nie zdominowanej przez obce i wrogie nam, naszej historii i naszej wierze katolickiej ośrodki.
***
Chcę też poruszyć sprawę eksambasadora Gugały. Poznałem go osobiście w Montewideo, podczas obiadu, na który zostaliśmy zaproszeni przez Prezesa Kobylańskiego. Uczestniczyli w nim Pan Prezes, dyr. Żołnierkiewicz, ks. Węgrzyn, ja i Gugała. Jeszcze raz okazało się, że Gugała nie powinien pić alkoholu, pod wpływem którego zwierza się i spowiada ze swej przeszłości i zamiłowań politycznych. Ambasador Gugała zaczął do nas przemawiać, że Polska powinna kochać pamięć Wielkiego Stalina, który wprowadził prawa i kulturę do Polski, że w Pałacu Kultury zbudowanym w Warszawie powinno być muzeum wdzięczności Stalinowi i Sowietom. Po tej wypowiedzi Gugały wstałem i powiedziałem, że nie będę słuchał takich świństw. W tym momencie kolacje przerwaliśmy i rozeszliśmy się. O Gugale można napisać cały rozdział. Pisałem o tym w "Głosie Polskim". Tenże Gugała w innym miejscu także pod wpływem alkoholu zwierzał się, że będąc spikerem w TVP z polecenia Geremka i Millera zaatakował byłego ministra Tomaszewskiego dowodząc, że był on agentem komunistycznym. Działo się to w czasie, gdy Tomaszewski był w Argentynie na odsłonięciu pomnika Jana Pawła II. Według prawa polskiego kto jest oskarżony o szpiegostwo zostaje zawieszony, Tomaszewski przestał być ministrem.
To były wspólne rozgrywki postkomunikstów Geremka, Millera i przewodniczącego "Solidarności" Krzaklewskiego. Kiedy zapytano Gugałę w TV skąd wie o rzekomym agencie Tomaszewskim wyznał, że wie o tym bowiem sam tam był. Ta wypowied? zmusiła go do dymisji w TV. Po tej historii Gugała poleciał do Geremka i Millera i powiedział: Jestem na ulicy. Wdzięczny mu Miller i przyjaciele z MSZ zatrudnili Gugałę jako ambasadora w Urugwaju. Naturalnie Gugała opowiadał o tym każdemu kto chciał słuchać. Nakazano mu aby nie przyznawał się, że jest Żydem, aby brał udział w uroczystościach religijnych i miał się na baczności przed Prezesem Kobylańskim. W Urugwaju doszło do skandalu. Pewnego dnia ambasador Gugała ze swej wielkiej swej miłości do Stalina i komuny w lokalu Związku Polaków im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Urugwaju zaczął wyświetlać film zrobiony w Polsce w latach 60-tych, pokazujący Stalina ratującego Polaków zesłanych na Syberię. Prezes Kobylański wstał, przerwał projekcję i powiedział: "Panie Ambasadorze, tu propagandy komunistycznej nie będzie Pan uprawiał".
Ambasador Gugała wspominał, że w Polsce przed wyswobodzeniem istniał na Uniwersytecie Warszawskim Związek Żydowskiej Młodzieży Komunistycznej, któremu przewodniczył prof. Geremek i że dzisiaj większość z nich to ambasadorzy i ludzie w rządzie, np: Sznepf, Perlin, były wiceminister Mroziewicz, była ambasador w Brazylii Skurzyńska i wielu innych. Eks-ambasador Gugała mówił, że na Uniwersytecie Warszawskim przedtem i do dzisiaj rządzą
żydowscy profesorowie i dawał taki krzykliwy przykład. Pan Dębicz był na Kubie agentem SB, które zależały od NKWD (podobnie jak ma to miejsce dzisiaj) otwarcie albo w tajemnicy oraz iż owe służby specjalne i szpiegowskie działały na zlecenie żydo-komuny (przykłady Dębicza, Gugały i innych). Na Uniwersytecie Warszawskim Dębicz otrzymał tytuł doktora pó?niej profesora - śmiał się zazdrosny Gugała - za tłumaczenie małej broszury z języka hiszpańskiego na język polski "Jak się sadzi trzcinę cukrową na Kubie". I co Pan na to, Panie Michnik, czy piszecie o tym w Gazecie Wyborczej i innej postkomunistycznej prasie jak również tysiącach innych podłości typu fakcie stworzenia przez Dębicza własnej firmy, organizacji kulturalnej o nazwie "CESLA" . Opierając się na prożydowskim komunistycznym zarządzie Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie jest mu wygodnie, albo gdzie mu za to płacą załatwia tytuły magistrów, doktorów i profesury. Dla przykładu załatwił z Buenos Aires magistra pannie Wojsław i jej nieślubnej córce studia dziennikarskie i tytuły, na które żadna z nich nie ma uprawnień. Wszystko to jedno oszustwo. W rzeczywistości lekkich obyczajów Wojsław została kochanką Dembicza i na jego koszt przeniosła się do Polski. Dzisiaj i ona i córka współpracują z Dembiczem i służbami specjalnymi- szpiegowskimi w Polsce.
Temuż Dębiczowi, nie wiemy świadomie czy nieświadomie prof. Stelmachowski i ministrowie kultury dawali ogromne sumy pieniędzy rządowych pod pozorem, że przeznaczone są na drukowanie setek polskich książek w Brazylii, których nikt nie czyta, ani nie potrzebuje. Wydrukowane na obrzydliwym papierze wskazują na kolejne świństwo.
O dziwo także prof. Stelmachowski popierał i popiera Panny Wojsław.  Posyłał im na koszt Wspólnoty Polskiej komputery do Argentyny i wiele innych przesyłek i pieniędzy.
To samo prof. dr Ks. Wróbel, też jeden z serdecznych przyjaciół z tej grupy. Jak również prowincjał ks. dr Malczewski w Kurytybie, [o którym mówi się, że jego prawdziwe nazwisko brzmi Kon]. Podobne historie były z innymi Ambasadorami. Afery handlowe ambasadora Sznepfsa czeki bez pokrycia na 2 mln USD. Oszustwo na sprzedaży samochodu, który nie mógł być sprzedany.
Skandal z Panią Ambasador Skurzyńską w Brazylii, która nie wiedziała co to znaczy moralność. Nawet gazeta NIE w Polsce przedstawiła rysunek jak Pani ambasador wdrapywała się na członek męski.
Podobne historie znamy z Panią Ambasador RP w Meksyku, która krzywdząco atakowała patriotyzm Prezesa Skoryny. Występowała przeciwko organizacjom polskim kiedy on był dyrektorem MSZ.
Działania antypolskie Ambasadora Perlina w Peru czy w Chile byłego redaktora Passenta.
Z tych samych grup wywodzą się dzisiejsi i inni Ambasadorowie. Postkomuniści skupieni w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Warszawie starają się rozbić nasze tradycyjne, patriotyczne organizacje polonijne w Argentynie, tworząc tzw. związki kulturalne. Co dziwne tych wszystkich ambasadorów byłych i obecnych łączy w przeszłości żydokomuna.
Ale Pan, Panie Michnik, o tych skandalach nie pisze. A to oznacza że identyfikuje się Pan z rzeczywistością tworzoną przez wspomnianych wyżej osobników.
 ***
Jeszcze raz chcę powtórzyć w swoim imieniu jak i z polecenia Prezesa Kobylańskiego, że ani on ani nikt z Ameryki Południowej nie finansował O. Tadeusza Rydzyka i Radia Maryja oraz Pana Andrzeja Leppera i Samoobrony. To co pisze red Lizut to świństwo i intryga polityczna.
Brałem udział w wielu spotkaniach, rozmowach, mam też kopie oryginalnych dokumentów od Prezesa Kobylańskiego i byłem obecny jak oficjalnie w Ambasadzie wręczono krzyż oświęcimski i jak minister Dobroński będąc w Argentynie i Urugwaju m. in. wręczył duży krzyż kombatancki Prezesowi Kobylańskiemu. Naturalnie wy udajecie, że o tym wszystkim nie wiecie. Nie będziecie o tym pisać, bo Wasze kłamstwa rozlecą się w konfrontacji z dziesiątkami dokumentów.
Chcieliście także skonfliktować Prezesa Kobylańskiego z Episkopatem Polski.. Red. Lizut wkłada w jego usta opinię, że 30% biskupów polskich to żydzi. Tymczasem to Lizut mówił o polskich biskupach, którzy są żydami, wymieniając m.in. jak Abp z Lublina, Bp Pieronka, aktualny Abp z Poznania. Red wymieniał jeszcze wielu innych. Naturalnie to jest obłudna intryga i nikt tego nie bierze poważnie.
W swym obrzydliwym artykule prowokator Lizut pisze kłamliwie, że niejako ja mówiłem iż Prezes Kobylański uciekał z różnych krajów. To jest bzdura i kłamstwo. Prezes Kobylański, wyjeżdżając z jednego kraju do drugiego czynił to zawsze oficjalnie. Do dzisiaj ma rezydencje w Argentynie, Urugwaju, Paragwaju, Hiszpanii, jak również miał we Włoszech. Posiada również 10-letnią wizę do USA
Nigdy nie był oskarżony przed sądem, politycznie lub z powodów handlowych. Ciekaw jestem czy dzisiaj jest chociaż jeden polityk w rządzie RP, który mógłby powiedzieć to samo. My znamy system polityczny w Polsce, sprawę "kopert", wyprzedaż za bezcen polskiej gospodarki, wykupywania majątku państwowego przez komunistycznych dygnitarzy itp.
Pozwolę sobie przypomnieć, że Prezes Kobylański otrzymał 6 wysokich odznaczeń od państwa polskiego. Ma ordery olimpijskie od Senatu w Argentynie, od Ministerstwa w Urugwaju i ponad 100 medali, odznaczeń i dyplomów za jego pracę społeczną. Wśród tych medali 10% to medale przyznane przez Senat, Sejm, rząd i organizacje w Polsce. Nawet Prezydent Kwaśniewski wręczył osobiście w Polsce w obecności Senatorów z Argentyny Puchar Kryształowy Polskiego Komitetu Olimpijskiego za zasługi na tym polu dla Polski.
Zauważmy jeszcze, że setki osób z rządu ma pozmieniane nazwiska z żydowskich na polskie.
Czego się wstydzą czy boją"
Takie historie powinna sprawdzać Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przeważnie na świecie zmieniają nazwiska wielcy przestępcy. Przykładem może być były marszałek Sejmu RP Marek Borowski, a właściwie powinien nazywać się Szymon Berman, który o dziwo zakłada dzisiaj nową partię "demokratyczną" (SDPL) Dotyczy to również byłego ministra MSZ pana Bartoszewskiego i wielu innych.
Przytoczmy jeszcze z książki J.R. Nowaka "Czarny Leksykon" fakty z życia byłego premiera, dziś ministra Cimoszewicza. Na stronie 33 czytamy: "Niewiele osób, czytających we wrześniu 1995 "płomienne" wystąpienie Cimoszewicza i Michnika zwróciło uwagę na pewną bardzo znaczącą cechę, łączącą obu autorów apelu. Otóż obaj apelujący mieli w swych rodzinach własną "hańbę domową" czy raczej "hańbę rodzinną", której przypomnienie bardzo ich rozsierdzało, ale też i łączyło w ataku na wszystkich skłonnych do "rozgrzebywania przeszłości". Adam Michnik miał hańbę brata - kapitana Stefana Michnika, stalinowskiego mordercy sądowego, odpowiedzialnego za wydanie szeregu wyroków śmierci na polskich patriotów (niektórych zrehabilitowano pośmiertnie. Włodzimierz Cimoszewicz miał pamięć o hańbie ojca - pułkownika Cimoszewicza - szefa informacji Wojskowej Akademii Technicznej. Ojciec Cimoszewicza został pozbawiony uprawnień kombatanckich 7 pa?dziernika 1994 r. ze względu na służbę w Informacji Wojskowej w latach 1945 - 1947 oraz uczestnictwo w likwidacji podziemia w okresie 1945 - 1946, co stwierdzono na podstawie wypisu z zeszytu ewidencyjnego Centralnego Archiwum Wojskowego i zaświadczenia nr 15/76, wydanego przez JW. nr 2375 (według artykułu Ryszarda Tola: Czas odwetu, publikowanego w ukazującej się na warszawskim Bemowie Gazecie Lokalnej nr 2/104 z lutego 1996 roku)"
Dodajmy ponadto - osoby strasznie niebezpiecznej dla organizacji polskich na całym świecie, która wytycza wszystkim ambasadorom, żeby niszczyli tradycyjne polskie organizacje - specjalnie patriotyczne i katolickie. Zamieniając je na tworzenie posłusznych sobie i komunie tak zwanych organizacji "kulturalnych". To wszystko jest publicznie znane. Setki różnych przestępców zasiadają na najwyższych stanowiskach w Polsce z fałszywymi nazwiskami, bez zbadania ich przeszłości.
Jedyną jak dotąd próbę uporządkowania tych sprawa spacyfikowano w 1992 r., uniemożliwiając ujawnienie nazwisk konfidentów - obalając rząd premiera Jana Olszewskiego.
***
Jest wielką niegodziwością panie redaktorze Michnik poniżać i wykorzystywać dla własnych niecnych celów moją osobę, dziś 82-letniego weterana, który wiele przeszedł i wycierpiał dla swojej umiłowanej Ojczyzny, który oddał wszystko dla niej. Pan tego oczywiście nie rozumie.
Jako kombatant i były oficer Wojska Polskiego, Prezes Związku Kombatantów w Argentynie, członek USOPAL od momentu założenia tej organizacji mam nadzieję, że Pan wydrukuje tę odpowied? na Wasz fałszywy artykuł z dnia 28.06.2004 r.
Ten list traktuję jako otwarty i publiczny; chcę aby wszyscy prawdziwi Polacy poznali i zrozumieli fałszywość bolszewickiej postkomuny.
 
Z wyrazami szacunku
Leopold Biłozur - prezes Związku Polskich Kombatantów w Argentynie
 
                   BuBuenos Aires Argentyna 2 wrzesień 2004 r.
17 wrzesień 2004

 

  

Archiwum

Opózniona "Dobra Nowina" z Oswiecimia/Auschwitz
czerwiec 6, 2004
Marek Głogoczowski
Precz z antychińskim protekcjonizmem
sierpień 16, 2006
Workers Vanguard
Zamiast uzdrowienia relacji ekonomicznych - "promocja zatrudnienia"
styczeń 20, 2003
Artur Łoboda / PAP
Bractwo Włoskie w Krakowie
listopad 24, 2005
Artur Łoboda
Geje a opera mydlana
grudzień 3, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
LIBERAL = PHILOCRIMINAL
grudzień 6, 2008
Marek Glogoczowski
Bush zawetował ustawę zakazującą CIA tortur
marzec 8, 2008
PAP
Odzyskac dumę narodową
wrzesień 13, 2003
Artur Kowalski
Russian-Jewish Mafia Revealed
styczeń 4, 2007
Przesłał ICP
Recenzja ksiazki Jana Grossa "Strach"
luty 5, 2008
...
Komu nie wolno latać
maj 1, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Unia Europejska to szatan
lipiec 20, 2006
Tomasz Teluk
Jaka jest subwersja Izraela w USA?
kwiecień 9, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Wiarus znaleziony w sieci
marzec 1, 2006
Szukacz
Oblicze frustracji czyli - "Konieczność pacyfikacji polskich służb specjalnych i prokuratury"
maj 12, 2005
konstytucjonalista
Pół wieku od obalenia demokracji w Iranie przez USA
marzec 27, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Robienie Wariata
luty 6, 2005
Kazimierz Poznański
Hańba europejska
listopad 10, 2003
Brudna przeszłość byłego polskiego prezydenta Kwaśniewskiego
grudzień 6, 2006
M.J.Chodakiewicz
Erotyczna Solidarność
wrzesień 6, 2005
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media