|
Dobrze się nam układa… domek z kart
|
|
Niedawno rozpoczęła się rządowa akcja propagandowa, która ma nas przekonać, iż rozwój Polski zależy od tzw. środków z funduszy unijnych. Czy to prawda?
Niestety jest trochę tak jak w tej anegdocie o radiu Erewań, które podało, że na placu Pigalle w Paryżu rozdają samochody. Nie chodziło jednak o plac Pigalle, tylko Czerwony, nie w Paryżu tylko Moskwie, nie samochody, tylko rowery i nie rozdają, ale kradną. Rozumiem, że rządowi przyświeca stara grecka maksyma, którą rozsławił Józef Goebbels, iż „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, ponieważ wyznaje jednak maksymę bliższego mi Józefa Mackiewicza, iż jedynie prawda jest ciekawa, pozwolę sobie na drobną polemikę z rządowym przesłaniem.
Bieda narodów
Polska w 1989 roku była jednym z najbiedniejszych krajów postkomunistycznych. 50 lat niszczenia kraju przez dwa totalitaryzmy spowodowało, że pod względem wysokości współczynnika PKB wśród krajów aspirujących do UE wyprzedzaliśmy tylko Rumunię. Kiedy odzyskaliśmy niepodległość, zaczęliśmy się rozglądać za sposobem najszybszego wzbogacenia. Nasze oczy zwróciły się ku zachodowi. Stamtąd chcieliśmy wziąć wzorce jak postępować. Czy to był dobry pomysł? Wydawałoby się, że najlepszy. Wyobra?my sobie człowieka biednego, który chce być bogaty. Żeby się wzbogacić, postanawia więc podpatrzyć co takiego robią bogacze, a następnie po prostu ich skopiować. Co robi nasz bohater po tym, jak dokładnie przyjrzał się zachodowi? Otóż nasz biedak wydaje resztki kasy by kupić sobie futro! Zapożycza się na buty ze skórki krokodyla i przesiaduje godzinami w ekskluzywnych restauracjach. O dziwo, mimo, że skopiował zachowanie najbogatszych, wcale się nie wzbogacił. Nadal więc na nocną zmianę musi harować w hucie stali. Podobnie postępowała w latach dziewięćdziesiątych Polska. Skopiowaliśmy styl życia i ustawodawstwo państw zachodu, ale nadal nie tylko nie osiągnęliśmy ich poziomu życia, wręcz przestaliśmy ich doganiać.
Nasz sprytny i zdeterminowany biedak nie daje jednak za wygraną i po pierwszych niepowodzeniach odnajduje w końcu swój błąd. Jak mógł tego nie zauważyć. Bogaci zrzeszyli się w Klubie Milionerów i tam skupia się większość ich działalności. Postanawia dołączyć, a ponieważ bogaci są bardzo otwarci, przyjmują obdartusa w swoje szeregi. Jest to proste. Musi opłacić składkę i zachowywać się tak jak inni członkowie klubu. Wiąże się to oczywiście z koniecznością porzucenia pracy w hucie, bo klubowiczowi nie przystoi taka robota. Na szczęście, bo nasz bohater nie ma już z czego żyć, Klub Milionerów to bardzo szacowna instytucja i nigdy nie porzuca swoich członków w potrzebie. Dla tych, którzy mają problemy finansowe przewidziane są specjalne środki ze składek członkowskich. Wystarczy tylko udokumentować na co przeznacza się dane środki, by móc uzyskać do nich dostęp.
To samo robi Polska. Jak tylko nadarza się okazja, wstępuje do Unii Europejskiej, która jest właściwie takim elitarnym klubem podstarzałych milionerów. Mamy już futro i „cywilizowane ustawy”, więc nic nie stoi na przeszkodzie. Głupiemu radość. Nasz zaradny biedak jest wniebowzięty. Należy do najbiedniejszych w klubie i to dla niego może być przeznaczona duża część składek klubowych. Problem z wypełnieniem druczków załatwia przez zadłużenie się i zatrudnienie kilku prawników. Okazuje się szybko, że rzeczywiście nikt z klubu, nie wyciągnął tyle pieniędzy co nasz biedak. Nic to, że po przeliczeniu okazałoby się, że nasz bohater więcej wydał na składki i prawników, niż uzyskał z klubu. Myślenie nie należy do mocnych stron biedaka.
Proszę zauważyć, że do dziś nie mamy przedstawionego bilansu finansowego Polska – Unia. Jedyny, zrobiony we „Wprost” przez Tomasza Cukiernika, a oparty tylko na szacunkach, wskazywał, że jest on zdecydowanie ujemny dla Polski. Tzn. nasze składki i nakłady na uzyskanie środków (biurokracja, analizy, dostosowanie prawa itp.) zdecydowanie przerasta ilość środków, jakie otrzymaliśmy. Nasz biedak jest jednak zadowolony, bo dzięki dotacjom z klubu kupił sobie rower, na którym z dumą zawiesił plakietkę: „Dar Klubu Milionerów”. Dzięki temu rowerowi stać go na opłacenie składek, bo służy mu on głównie jako środek transportu przy roznoszeniu ulotek. Wprawdzie inni bogacze nadal odjeżdżają mercedesami, ale zapraszając go od czasu do czasu do siebie do domu. Oczywiście w charakterze sprzątaczki.
Czy nie warto było jednak posłuchać noblisty Miltona Friedmana, który odwiedzając Polskę w latach 90-tych, powiedział: Żeby być tak bogaci jak zachód, musicie działać tak jak zachód, gdy był biedny tak jak wy. A środki unijne? No cóż, jak już wpłaciliśmy tyle kasy, to można odzyskać te kilkadziesiąt miliardów, co po rozłożeniu na 6 lat, stanowi ok. 1 proc. naszego rocznego budżetu. Uzależnianie od tego naszej przyszłości to żart.
|
|
15 czerwiec 2008
|
|
Andrzej Gniadkowski
|
|
|
|
Wstydliwa relikwia
czerwiec 24, 2007
|
2009.02.21. Serwis wiadomości ze świata bez cenzury
luty 21, 2009
tłumacz
|
Akcja bezpośrednia, czyli o bezużyteczności uległości
luty 14, 2007
Piotr Ciszewski
|
Pomóżcie znale?ć pieniądze
czerwiec 13, 2008
PAP
|
Test na sprawdzenie etyki urzędniczej - czy prowadzący Twoją sprawę sędzia lub prokurator jest skorumpowany?
kwiecień 29, 2006
Zdzisław Raczkowski
|
Samoobrona się kruszy
listopad 28, 2002
PAP
|
Kolejna ofiara "wolności słowa"
sierpień 8, 2006
(bibula.com/Wyroi)
|
Milenijny rząd czyli PZU zmienia właściciela
czerwiec 29, 2004
Jakub Sakowicz
|
Wybory: ocena zwycięzców i przegranych
październik 26, 2007
Adam Śmiech
|
Szambo
kwiecień 6, 2004
antyszmaciak
|
Zabójstwo Kennedy'ego: kolejne dowody na spisek?
maj 9, 2007
marduk
|
Aniołowie Zagłady
kwiecień 6, 2006
przesłała Elzbieta
|
To buntowniki
maj 21, 2003
Cyprian Kamil Norwid
|
"Fałszywy Pieniądz Wypiera Prawdziwy z Obiegu"
marzec 10, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Greenspan
styczeń 16, 2003
ANDRZEJ LUBOWSKI
|
Aż taka ciemnota?
marzec 18, 2004
cywilizowany
|
Merkel i niemiecka hipokryzja
sierpień 27, 2008
Jan Engelgard
|
Prezydent poparłby rząd Marka Belki
październik 8, 2004
|
Protest przeciwko budowie radaru NATO
maj 26, 2006
MARDUK
|
Lepiej było urodzić się Cyganem
styczeń 8, 2007
Zygmunt Jan Prusiński
|
więcej -> |
|