ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Kanciarze z Wall Street 
Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
więcej ->

 
 

Naprawdę chodzi o wolność słowa


Od ponad roku trwają prace nad nowelizacją Ustawy o radiofonii i telewizji. Atmosfera wokół ustawy jest bardzo gorąca. Niedawno "Gazeta Wyborcza" napisała, że Lew Rywin złożył w lipcu 2002 r. Adamowi Michnikowi ofertę, która polegać miała na tym, że jeśli "Agora", wydawca "Gazety Wyborczej", zapłaci 17,5 mln dolarów łapówki na rzecz SLD, to w zamian uzyska taką ustawę, która będzie jej na rękę. Sprawą zajęła się Prokuratura Apelacyjna w Warszawie, wszczynając śledztwo. Kłopoty związane z nowelizacją ustawy ma też Jerzy Wenderlich (SLD), który jako przewodniczący sejmowej Komisji Kultury kieruje pracami nad nią. Wenderlich twierdzi bowiem, że są na niego wywierane naciski, które polegają na "szczególnie dużym zainteresowaniu jego osobą, i to w kategoriach zupełnie pozazawodowych".
- Czy Ustawa o radiofonii i telewizji odbiega od standardów, które obowiązują w krajach zachodnich?

- Jedynym ?ródłem ogólnoeuropejskich standardów w dziedzinie telewizji jest europejska konwencja o telewizji ponad granicami z 15 marca 1989 r. Została ona przygotowana przez Komitet Ministrów Rady Europy, gdy Unia Europejska nazywała się jeszcze Wspólnotą Europejską.

- Czy Polska podpisała tę konwencję?

- Podpisaliśmy ją od razu jeszcze w 1989 r., a bodaj trzy lata pó?niej ratyfikował ją nasz Sejm; podobnie zresztą postąpiły niemal wszystkie kraje europejskie.

- Do przestrzegania jakich zasad zobowiązuje konwencja?

- Programy telewizyjne nie mogą zawierać treści nieprzyzwoitych, a zwłaszcza pornografii; nie mogą nadmiernie eksponować brutalności, nie wolno w nich nawet stwarzać prawdopodobieństwa wzbudzania nienawiści rasowej. Ponadto programów, które mogłyby grozić zaburzeniem umysłowego czy moralnego rozwoju dzieci, nie wolno nadawać w czasie, sprzyjającym oglądaniu ich przez dzieci i młodzież. Także dzienniki telewizyjne mają "uczciwie przedstawiać fakty i wydarzenia oraz stymulować swobodne kształtowanie opinii". Wszystkie państwa zobowiązały się również do "rezerwowania dla dzieł europejskich większości czasu transmisyjnego". Konwencja obliguje też do nadawania wyłącznie reklam rzetelnych i uczciwych, a dzienniki i magazyny aktualności nie mogą być przerywane reklamami, o ile trwają krócej niż 30 minut. Ta ostatnia zasada tłumaczy, dlaczego poza głównymi wydaniami "Wiadomości" i "Panoramy" znalazły się informacje sportowe i prognoza pogody.

- W jakim stopniu przepisy konwencji przestrzegane są przez nasze stacje telewizyjne?

- Wydaje mi się, że każdy powinien to sam ocenić. Ocena będzie zależała od indywidualnego poczucia "nieprzyzwoitości", "brutalności", "uczciwości", a także "szkodliwości" dla moralnego rozwoju dziecka. Niektóre niewygodne zakazy konwencji daje się obejść fortelem, jak dowodzi przykład oddzielenia sportu i prognozy pogody od samego dziennika telewizyjnego.

Poza konwencją nie ma innych wspólnych europejskich standardów telewizyjnych czy radiowych. Nawet elementarna, wydawałoby się, zasada "dualizmu", czyli współistnienia telewizji publicznej i prywatnej, nie jest powszechna w krajach UE. W Austrii, gdy państwo to przystępowało do Unii, była tylko telewizja publiczna.

- Skoro nie ma jednolitych zasad, to mówienie - co czyni rząd - o konieczności uporządkowywania naszego rynku medialnego, by ten nie różnił się od istniejącego w UE, jest nadużyciem?

- Nie obarczałbym odpowiedzialnością za to całego rządu, ale, moim zdaniem, argumentu konieczności dostosowywania naszego prawa do standardów unijnych w dyskusjach o jego nowelizacji rzeczywiście się nadużywa. Jeżeli jednak miałbym doszukiwać się poza konwencjami czy poza unormowaniami prawnymi jakichś wspólnych tendencji w Europie, wysunąłbym na pierwszy plan tendencję do niewyróżniania mediów z całej gospodarki, tzn., jeśli mamy np. Ustawę o przeciwdziałaniu monopolizacji rynku, ona ma w tym samym stopniu dotyczyć produkcji sznurowadeł, co mediów.

- Czy koncentracja mediów w jednych lub niewielu rękach to rzecz normalna w Europie?

- Raczej nienormalna. Włochy, gdzie pod kontrolą premiera Silvia Berlusconiego znalazła się niemal cała telewizja, bo zarówno dwie największe stacje komercyjne (Canale 5 i Italia Uno), jak i pośrednio trzy kanały publiczne (RAI Uno, RAI Due, RAI Tre), są wyjątkiem.

- Co jest normą w Europie?

- Jeśli chodzi o koncentrację, media traktuje się tam jak każdy inny biznes. Oznacza to, że do wydawania dzienników, czasopism, radia i telewizji stosuje się przepisy antymonopolowe. W poszczególnych krajach obowiązują różne granice dozwolonej koncentracji, np. w Niemczech jest to 25 proc., czyli jeden właściciel nie może posiadać więcej niż 25 proc. udziałów np. w rynku prasy codziennej. Gdy koncern Springera (wydawcy m.in. dziennika "Bild" o średnim sprzedanym nakładzie ponad 4 miliony egzemplarzy!) przekroczył kiedyś tę granicę, musiał odsprzedać część swoich udziałów.

Wypada przypomnieć, że rozróżniamy trzy rodzaje koncentracji w dziedzinie mediów: pionową - kiedy do jednego właściciela należą przedsiębiorstwa obsługujące kolejne fazy wytwarzania produktu: drukarnia, redakcja, agencja reklamowa, agencja informacyjna lub publicystyczna, firma kolportażowa. Poziomą - gdy jeden właściciel posiada kilka lub kilkanaście przedsiębiorstw tego samego typu: drukarni, dzienników czy czasopism. Mieszaną - kiedy w rękach jednego właściciela znajdują się różne media, np. dziennik, tygodnik, stacja radiowa lub telewizyjna. Był czas, kiedy nawet w bardzo liberalnej Ameryce nie można było posiadać w jednym mieście jednocześnie rozgłośni radiowej i gazety. Obecnie uważa się, że wszelkie tego typu ograniczenia są sprzeczne z zasadami wolności mediów.

- W jaki sposób w Europie kształtują się stosunki własnościowe w mediach?

- To zależy od kraju. W Niemczech - jak mi się wydaje - jest najbardziej przejrzysta sytuacja. Łatwo można śledzić choćby za pomocą Internetu zmiany własnościowe w niemieckich koncernach medialnych.

- Czy po wejściu Polski do Unii Europejskiej, a tym samym zlikwidowaniu ograniczeń w zakupie stacji telewizyjnych i radiowych, potentaci z zagranicy mogą przejąć nasze stacje telewizyjne i radiowe?

- Mogą, choć nie muszą. W każdym jednak razie zarówno do koncernów zagranicznych, jak i krajowych będą musiały być stosowane te same przepisy. Zasady sprzedaży udziałów będą dla wszystkich takie same. Jeśli zatem przyjmiemy, że Urząd Antymonopolowy ma prawo wkroczyć, gdy jeden właściciel dominuje na jakimś rynku (prasowym, radiowym czy telewizyjnym), wówczas działania urzędu dotyczyć będą i krajowych, i zagranicznych koncernów. Uważam, że granice między kapitałami na rynku mediów będą się zacierały.

- Zatriumfuje zatem stara już maksyma, że kapitał nie ma ojczyzny?

- Faktem jest, że kapitał nie ma ojczyzny, ale mają ją ci, którzy go posiadają. Nie można zatem bezkrytycznie powtarzać tego sformułowania, nie uświadamiając sobie drugiej strony medalu. Niechęć do obcego kapitału jest mocna, zwłaszcza we Francji, a przynajmniej w niektórych częściach tego kraju. Niektórzy francuscy właściciele mediów (np. wydawcy największego, choć regionalnego, dziennika "Ouest-France") radzą sobie z zagraniczną konkurencją poprzez zakładanie "Fundacji Francuskiej Prasy". Fundacja stawia sobie za cel, aby jej gazety wydawane były wyłącznie dzięki środkom należącym do obywateli francuskich. Nic nie stoi na przeszkodzie, by w Polsce powstała taka fundacja, choć nie wiem, czy prawo unijne, które jest nadrzędne względem prawa krajowego, nie koliduje z tego typu inicjatywą. Na razie jednak żaden zagraniczny koncern medialny nie próbował na drodze prawnej doprowadzić do zlikwidowania wspomnianej francuskiej fundacji. Przypomnę, że sprawa dotyczy tylko dzienników, bo jeśli chodzi o rynek czasopism, zwłaszcza dla kobiet, to - choć wydaje się to wręcz niewyobrażalne - francuskie czasopisma kobiece (ze słynną "Elle" na czele) przegrały konkurencję nakładową z pismami (jak np. "Femme actuelle") wydawanymi przez niemiecki koncern Gruner+Jahr.

- Czy proponowane przez rząd zmiany nowelizujące Ustawę o radiofonii i telewizji faworyzują media publiczne kosztem prywatnych?

- Niewątpliwie tak. Jeśli bowiem rząd chce zapewnić mediom publicznym z jednej strony lepszą ściągalność opłat abonamentowych, z drugiej zaś zamierza utrzymać tymże mediom prawo do korzystania z dochodów z reklam, to nie ulega najmniejszej wątpliwości, że taka nowelizacja jest korzystna dla mediów publicznych.

- Jeśliby rząd wprowadził w życie proponowane zmiany w ustawie - o czym zapewnia Aleksandra Jakubowska, wiceminister kultury - czy nie zagrozi to rozwojowi mediów prywatnych, jak twierdzą ich właściciele?

- To będzie zależało przede wszystkim od tego, czy media prywatne będą w stanie podjąć skuteczną konkurencję z publicznymi. Koncerny prywatne, które nie sprostają rywalizacji, mogą faktycznie czuć się mocno zagrożone przez media publiczne.

- Te ostatnie będą miały uprzywilejowaną pozycję - jeśli rząd przeprowadzi korzystne dla nich zmiany w ustawie - co oznacza, że rywale nie będą mieli równych szans na starcie.

- Jednak dotychczasowa praktyka pokazuje - tak w Polsce, jak i w innych krajach - że to raczej media publiczne nie wytrzymują konkurencji z prywatnymi. W Niemczech np. żaden z trzech kanałów telewizji publicznej, tzn. ARD, ZDF i tzw. regionalny program trzeci, nie dorównuje (z wyjątkiem dzienników) zasięgiem odbioru komercyjnej RTL. Niemiecki przykład pokazuje też, że telewizja publiczna ma większą oglądalność w starszym pokoleniu. Podobną tendencję można obserwować i u nas, co widać wyra?nie w przypadku stacji radiowych. RMF długo, a właściwie do dzisiaj, nie zostało zaaprobowane - generalnie - przez osoby starsze.

Z mojego punktu widzenia problem nie leży w tym, czy dzięki Ustawie o radiofonii i telewizji dominować będą media publiczne czy prywatne, ale w tym, by jak najlepiej zaspokajały one potrzeby społeczeństwa jako ?ródło wszechstronnej i możliwie bezstronnej informacji, a także umożliwiały jak najszerszy przegląd opinii, czyli przestrzegały zasady pluralizmu i służyły zróżnicowanym interesom społecznym.

- Czy proponowane zmiany mogą kłócić się z zasadą pluralizmu i szkodzić interesom społecznym?

- Tak. Moim zdaniem, taka sytuacja nam grozi, jeżeli utrzymany zostanie skandaliczny artykuł 10. Prawa prasowego. W punkcie drugim mówi on: "Dziennikarz w ramach stosunku pracy ma obowiązek realizowania ustalonej w statucie lub regulaminie redakcji, w której jest zatrudniony, ogólnej linii programowej tej redakcji". Punkt trzeci wspomnianego artykułu mówi natomiast: "Działalność dziennikarza sprzeczna z ustępem drugim stanowi naruszenie obowiązku pracowniczego". Owe dwa punkty artykułu 10. praktycznie ubezwłasnowolniają dziennikarza. Te zapisy są gro?ne przede wszystkim w mediach publicznych i nie powinny wiązać pracujących w nich dziennikarzy.

- Mówiąc ironicznie, nawołuje Pan do łamania prawa?

- Nie! Nawołuję do skreślenia przez Sejm tych dwóch wprowadzonych w atmosferze stanu wojennego punktów art. 10 Prawa prasowego. Problem jest rzeczywiście poważny, ponieważ punkt trzeci artykułu 10. dotyczy nie tylko publikacji, ale i działalności dziennikarza. Wynika z tego nieszczęsnego punktu, że jeśli np. dziennikarz telewizji publicznej zacznie działać w stowarzyszeniu, które nie jest mile widziane przez jego szefów, może to być uznane za "naruszenie obowiązku pracowniczego", a tym samym za powód zwolnienia z pracy. Istnienie takiego zapisu jest tym bardziej niebezpieczne w sytuacji uprzywilejowania mediów publicznych.

- A w mediach prywatnych te przepisy mniej Pana rażą?

- Mniej, ponieważ właściciel mediów komercyjnych może powiedzieć dziennikarzowi, że jeśli mu się nie podoba linia gazety, radia czy telewizji, to może sobie poszukać pracy w innej redakcji. Tego typu twierdzenie nie jest eleganckie, ale - w mojej ocenie - dopuszczalne.

- Prywatni nadawcy protestują przeciwko konieczności uzyskiwania zgody Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na dokonywanie wszelkich ruchów kapitałowych wewnątrz firmy. Czy mają rację?

- Nie uważam, żeby zgoda KRRiTV była potrzebna, ale za to nie ulega najmniejszej wątpliwości, że Ustawa o radiofonii i telewizji powinna być w taki sposób napisana, aby zobowiązywała wszystkie media do przestrzegania zasady przejrzystości wszelkich stosunków własnościowych, zarówno dla urzędów antymonopolowych, jak i szerokiej publiczności; tak jak to jest np. w Niemczech. Jeżeli obowiązywać będzie ta zasada, zabezpieczony zostanie dostatecznie interes publiczny bez konieczności zgody KRRiTV. Pisemna zgoda instytucji publicznej zawsze jest korupcjogenna, przejrzystość - jest jej przeciwieństwem.

- Zbigniew Benbenek, prezes Zjednoczenia Przedsiębiorstw Rozrywkowych, twierdzi, że proces konsolidacji mediów w Polsce jest nieuchronny i musimy się liczyć z tym, że za jakiś czas będziemy mieć dwa-trzy koncerny. Czy jego scenariusz może się spełnić?

- Przede wszystkim musimy się pogodzić z obecnością u nas koncernów ponadnarodowych, czyli działających w całej Europie czy nawet w świecie. Liczyć się musimy też z tym, że zmniejszy się liczba korporacji w świecie mediów, zresztą to zjawisko nie dotyczy tylko ich, ale właściwie całej gospodarki. W tym celu mamy właśnie prawo antymonopolowe, by starało się ono zapobiegać zmonopolizowaniu czy zdominowaniu rynku przez jeden podmiot.

- Jaka przyszłość rysuje się przed mediami?

- Pomyślną przyszłość radia i telewizji może zakłócić ekspansja Internetu. Gorszy los czeka natomiast prasę codzienną. Świadomość, że najlepszy okres swojej historii ma ona poza sobą, powoduje, iż koncerny prasowe zaczęły wkraczać na rynek radiowy i telewizyjny. Pamiętać też musimy, że przyszłość mediów w gospodarce rynkowej opiera się na wpływach z reklam. To osobne zagadnienie, ale trzeba wspomnieć o nim, bo w przeciwnym wypadku nie sposób byłoby zrozumieć, dlaczego zwłaszcza prasa ma się coraz gorzej. Nadawcy reklam kierują się głównie ku telewizji, rezygnując z łamów prasowych. W Niemczech prasa codzienna ma się ciągle jeszcze względnie dobrze, a w Austrii bardzo dobrze, ponieważ tam nadal największe wpływy z reklam mają wydawcy dzienników.

- Dlaczego Ustawa o radiofonii i telewizji budzi tyle emocji?

- Ona nie budzi wielkich emocji w społeczeństwie, lecz raczej wśród tych, którzy telewizję mają lub chcą mieć. Stąd zajęcie się mediów tym problemem, a tym samym jego nagłośnienie, nie może dziwić. Gdyby np. pojawiła się ustawa regulująca liczbę etatów dla profesorów do jednego, to w środowisku akademickim wzbudziłaby ona ogromne wzburzenie. Z pewnością ci profesorowie, którzy są zatrudnieni na kilku etatach, głośno by przeciwko niej protestowali, dowodzili, jakie to szkody przyniesie ona polskiej nauce, a szczególnie młodzieży, która nie będzie się miała gdzie kształcić.

Dla mnie podstawową kwestią jest sprawa wolności słowa, a więc raczej wolności dziennikarza niż wolności mediów. To od niej zależy możliwość wszechstronnego informowania i wyrażania różnych opinii bez względu na to, czy są one zgodne z punktem widzenia właścicieli mediów. Inna sprawa, że wolności słowa musi towarzyszyć odpowiedzialność za słowo.

- A jak dzisiaj przedstawia się sprawa wolności dziennikarzy?

- Moim zdaniem - ?le. Obecnie jednak większość ludzi chce się bawić i tylko zabawa lub niemal wyłącznie ona ich interesuje, od dziennikarzy oczekują jej zapewnienia. Media wykorzystują to i w dodatku taką postawę wobec świata i rzeczywistości jeszcze wzmacniają. Skoro chcecie się bawić, my wam tej zabawy dostarczymy. Jak trafnie to ujął Neil Postman, "zabawią nas na śmierć".

Rozmawiał:

WŁODZIMIERZ KNAP
3 styczeń 2003

http://www.dziennik.krakow.pl 

  

Archiwum

Marszałek Sejmu Marek Borowski uważa za nieuzasadnione obawy że sprzedaż ziemi cudzoziemcom oznacza utratę niepodległości Pol
listopad 15, 2002
PAP
Prokurator oskarża siedem osób, którzy publiczne spalili książkę "Dzienniki Anny Frank"
listopad 27, 2006
bibula.com/
Pogarda dla Polaków w podręcznikach historii w USA
luty 15, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
Czy Polak musi stać się "europejczykiem" ?
sierpień 20, 2003
Ojczyzna.pl
Zgodnie z prawem Żydom amerykańskim nie należy się od Polski nic
luty 28, 2007
nop
16 grudnia 1981 - 16 grudnia 2002
grudzień 16, 2002
Andrzej Trzaska
List otwarty do Polaków
czerwiec 3, 2003
Zbrojenia na świecie
styczeń 4, 2008
przysłał ICP
Dyrektora na chwilę przyjmę
styczeń 23, 2005
Iluministyczna propaganda zwyrodnień
kwiecień 17, 2003
przesłała Elżbieta
Deklaracja Suwerenności Narodu
maj 1, 2005
przesłała Elzbieta
Wywiad przeprowadzony przez Wolf'a Blitzer'a z David'em Duke dla CNN. 13 grudzień 2006
grudzień 19, 2006
Tezlav von Roya
O obronę kawałka Rzeczplitej jakim jest ZAPRASZ.NET
grudzień 2, 2006
luzak
Kolejny raz o 11 września
czerwiec 19, 2004
(ak)
Idzie nowe
listopad 14, 2006
Renata Rudecka-Kalinowska
Poland "Publically Attacked and Humiliated"
styczeń 16, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Najważniejszy agent PRL
wrzesień 18, 2004
PAP
Przetarg na przetarg PKO
luty 12, 2003
zaprasza.net
One for oil and oil for one
marzec 8, 2005
Przysłał prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Genialność strategii
padziernik 4, 2006
Renata Rudecka-Kalinowska
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media