Nigdy nie byłem sympatykiem Donalda Trumpa, bo istnieją granice naiwności - których z pewnością nie przekroczę.
Dyskusja na temat polityków może dotyczyć tylko pytania: który jest mniej szkodliwym?
Do tej pory najbardziej szkodliwym był marionetką w rękach syjonistów.
Obecny prezydent USA dopiero zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze.
Podstawowe pytanie cui bono? zadać mogę retorycznie w sprawie ostatniego ataku chemicznego w Syrii.
Kto miał interes by użyć potępianej broni, której skuteczność okazuje się wyjątkowo niska.
Czy reżim Baszara el-Asadta miał interes mordować własną ludność cywilną - ściągając dodatkowo potępienie całego świata?
Przecież przerabialiśmy już takie prowokacje z rzekomą "bronią masowego rażenia w Iraku".
Wczorajszy atak na bazę lotniczą Baza Shayrat był poprzedzony prowokacją z użyciem gazów bojowych, bo Trumpowi był potrzebny pretekst do ataku.
Tak samo jak Hitlerowi potrzebny był "atak na radiostację Gliwice".
Po wygranej wojnie nikt nie pyta "czy zwycięzcy mieli rację"?
Kto dziś pyta o "rację" amerykańskich agresorów napadających na Irak. A przecież skutki dla tego kraju są porażające!
W tym wszystkim wielką wątpliwość budzi moralna postawa Rządu Beaty Szydło.
Dlaczego nie protestowali po ataku chemicznym?
Pewne wskazówki mogą płynąć z tego, że w ostatnim czasie stosunki Rządu PiS z żydowskim lobby w USA - są wręcz doskonałe.
Za jaką cenę?