ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
więcej ->

 
 

Złote wrota z FOZZ w tle

Grudzień 2000 r. prezydenci Ukrainy i Polski oglądają terminal do przeładunku ropy naftowej pod Odessą. Potem obaj politycy wielokrotnie popierali budowę ropociągu z Odessy do Gdańska. Ostatnio na polsko-ukraińskim forum gospodarczym w Rzeszowie 21 czerwca 2002

Zanosi się na międzynarodowy skandal. Najistotniejsza dla polsko-ukraińskiego partnerstwa inwestycja stoi pod znakiem zapytania. Ukraińcy - wierząc najważniejszym polskim politykom - wydali na nią już 200 mln dolarów. Tymczasem po polskiej stronie niewiele się dzieje, a za projektem stoją ludzie, których nazwiska pojawiają się przy największych aferach III RP.

Chodzi o ropociąg z Odessy nad Morzem Czarnym do Płocka (i dalej do Naftoportu w Gdańsku nad Bałtykiem). Miałby on zapewnić bezpośredni dostęp do niekontrolowanych przez Rosjan złóż ropy kaspijskiej. Taki ropociąg zmieniłby sytuację energetyczną w Europie Centralnej - Polska, Słowacja, Czechy, Węgry i Bułgaria sprowadzają w sumie z Rosji 81 proc. tego surowca. Dla Ukrainy, jeszcze bardziej uzależnionej energetycznie od Rosji, kaspijska ropa byłaby bezcenna - część dostaw zostawałaby na Ukrainie.

Ukraińcy poczuli szansę

Ukraińcy, wiedząc, że kaspijska ropa jest dla nich szansą, wybudowali terminal do przeładunku surowca pod Odessą. Potem, za 200 mln dolarów, ropociąg prowadzący z tego portu prawie pod polską granicę. Ta ogromna inwestycja dla Ukrainy nabierze sensu, gdy Polacy połączą ich rurę z portem nad Bałtykiem. Chodzi o 500 kilometrów ropociągu do Płocka. Dalej nie ma już problemu. Z Płocka ropa nitką istniejącego już ropociągu szłaby do Portu Północnego i dalej statkami do rafinerii w zachodniej Europie.

Ukraińcy nie czekali z budową na Polaków - zagrali va banque, ale trudno się im dziwić. Od najważniejszych ludzi w Polsce latami słyszeli, że ropociąg to strategiczna inwestycja dla naszych krajów, a także, że jest ona podstawą naszego partnerstwa. Gorącym zwolennikiem projektu jest prezydent Aleksander Kwaśniewski. Podczas spotkania ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Leonidem Kuczmą w Rzeszowie, w czerwcu tego roku, podkreślał, że inwestycja jest "sztandarowa" w dwustronnych kontaktach oraz że "ma pełne poparcie polityczne".

Ciepło o projekcie wypowiada się również Leszek Miller. - Jest wyra?na wola strony ukraińskiej, by to przedsięwzięcie finalizować. To sygnał do intensyfikacji działań przez polskich przedsiębiorców i Ministerstwo Gospodarki - mówił premier w lutym tego roku.

Wcześniej orędownikiem budowy był Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka.

Mimo płomiennych zapewnień Polacy dotąd nie położyli nawet metra rury. Ukraińcy wydają się lekko zaniepokojeni.

- Prosimy stronę polską o większą aktywność - apelował ostatnio prezydent Kuczma.

Oleksander Todijczuk, szef Ukrtransnafty (która jest właścicielem ropociągów na Ukrainie), mówi "Rzeczpospolitej": - Musimy wspólnie uniezależniać się od rosyjskich dostaw. Nawet nie dopuszczam myśli, że może nie dojść do budowy ropociągu w Polsce.

- Faktycznie dla Ukraińców jest to priorytet. Ten temat wraca przy każdym spotkaniu - czy spotykają się premierzy, prezydenci, czy ministrowie naszych krajów - mówi minister gospodarki Jacek Piechota. - Problem w tym, że zgodzimy się na ten projekt tylko wtedy, kiedy będzie miał charakter czysto komercyjny.

Tu właśnie zaczynają się schody. Po pierwsze dochodowość przedsięwzięcia stoi pod dużym znakiem zapytania. Po drugie - komercyjna spółka, która ma budować ropociąg w Polsce, niewiele do tej pory zrobiła - nie licząc wyciągania ręki po publiczne pieniądze. Na domiar złego wiarygodność projektu podważają osoby, które po polskiej stronie zaangażowały się w strategiczną, według najwyższych władz, inwestycję.

Faza koncepcyjna trwa

Za organizację budowy naszego kawałka rury odpowiada Międzynarodowe Towarzystwo Naftowe Golden Gate. Koszt jest szacowany na 430 mln euro. Szef rady nadzorczej spółki Andrzej Radzimiński twierdzi, że pomysłem zainteresował go w 1998 r. Czesław Bielecki (w poprzedniej kadencji Sejmu poseł AWS i szef Komisji Spraw Zagranicznych).

- Kręciłem się po Sejmie w sprawach telekomunikacyjnych, to jest moja branża. Poseł Bielecki powiedział, że skoro jestem taki mądry, to może zajmę się ropociągiem z Ukrainy. Tłumaczył, że wszyscy się obściskują, całują i mówią, jakie to ważne, ale tak naprawdę nic się nie dzieje - tak Radzimiński opowiada o początkach Golden Gate.

Potem list do Radzimińskiego przesłał Janusz Steinhoff. - Napisał, że rząd jest zainteresowany, by powstał taki ropociąg na zasadach komercyjnych - dodaje Radzimiński.

Paweł Hołownia, obecny prezes Golden Gate, opowiada: - Są trzy fazy: przedprojektowo-koncepcyjna, projektowa i faza budowy. My jesteśmy pod koniec pierwszej.

I trudno w to nie wierzyć, bo prezes pytany o szczegóły inwestycji, np. opłacalność czy koszt baryłki ropy przetransportowanej z Odessy nad Bałtyk, nie potrafi udzielić konkretnej odpowiedzi.

To dziwne, bo Jacek Gutowski, poprzednik Hołowni na stanowisku szefa Golden Gate, zapewniał w 1998 r. tygodnik "Wprost": "Do końca marca przyszłego roku zakończona zostanie analiza opłacalności całego przedsięwzięcia. Wówczas będzie wiadomo, czy oprócz warunków politycznych projekt spełnia także niezbędne kryteria ekonomiczne".

Dziś prezes Hołownia wie tylko, że chciałby widzieć u siebie w spółce takie duże państwowe firmy jak PGNiG (odpowiadający za sprowadzanie i dystrybucję gazu w Polsce) czy też PERN (właściciel ropociągu Przyja?ń, w 100 proc. własność państwa). Dla tej ostatniej spółki zarezerwowano nawet akcje Golden Gate.

Cezary Filipowicz, wiceprezes Golden Gate: - Wejście PERN, spółki skarbu państwa, byłoby znakiem, że ta inwestycja jest ważna dla Polski.

Prezes Hołownia przyznaje także, że prowadzi negocjacje z największymi polskim rafineriami - w Płocku i Gdańsku, gdzie znaczące udziały ma skarb państwa.

- Dobrze jest mieć silnych przyjaciół po swojej stronie - powiedział prezes w rozmowie z nami.

Hołownia nie poprzestaje na słowach. Według naszej wiedzy Golden Gate pisała w tej sprawie do premiera. Dziękując mu za polityczne poparcie inwestycji, spółka sugerowała, że w projekt - w założeniu komercyjny - powinny się zaangażować państwowe firmy.

Dowodem na to, że Golden Gate szuka publicznych pieniędzy, może być korespondencja między najwyższymi rangą urzędnikami a prezesami państwowych firm.

Państwowe firmy mówią "nie"

Na przykład szefowie PERN pisali 9 sierpnia do wicepremiera Marka Pola, że byłoby najlepiej, gdyby ropociąg budował podmiot działający "w pełni na prawach rynkowych i oddzielony od powiązań z budżetem".

PERN zwraca uwagę, że Golden Gate nie zawarła żadnych umów z dostawcami ropy, nie osiąga dochodów ze sprzedaży. Odwrotnie - firma przynosi straty - w zeszłym roku 103 tys. zł, w pierwszym kwartale tego roku 80 tys. zł. Spółka ma także niepokrytą stratę z ubiegłych lat w wysokości 532 tys. zł oraz zobowiązania krótkoterminowe w wysokości 215 tys. zł.

"W tej sytuacji organy spółki PERN, mając na uwadze interesy skarbu państwa, nie podjęły decyzji o wniesieniu państwowego kapitału do prywatnej spółki" - czytamy w liście do wicepremiera Pola.




Podobne wątpliwości zgłasza Stanisław Jakubowski, prezes PERN, w rozmowie z "Rzeczpospolitą": - By wejść w ten interes, musielibyśmy mieć pewność, że rura ta nie będzie "sucha", że popłynie nią ropa i znajdą się odbiorcy. Tymczasem polskie rafinerie nie przejawiają ochoty na przeróbkę dodatkowych ilości ropy. Nie ma ciągle biznesplanu, z którego można by się dowiedzieć, ile kosztowałaby kaspijska ropa po przetransportowaniu jej do Portu Północnego. Surowiec ma dobrą jakość, ale już po wstępnych analizach widać, że to będzie droga ropa.

Drugi list znajdujący się w posiadaniu "Rzeczpospolitej" jest od Nafty Polskiej do wiceministra skarbu Ireneusza Sitarskiego. Szefowie Nafty zwracają w nim uwagę, że Golden Gate nie ma potencjalnych klientów (ani dostawców ropy, ani jej odbiorców). Poza tym: "ze strony polskiego sektora rafineryjnego brak potwierdzenia zainteresowania importem ropy via Odessa - Brody".

Także inny potencjalny inwestor Zbigniew Wróbel, prezes Orlenu, z rezerwą podchodzi do pomysłu budowania rury.

- Nie widzę zagrożeń, które zmuszałyby klientów do brania ropy inną drogą niż do tej pory - powiedział nam podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.

Wątpliwości zgłaszają także analitycy rynku paliwowego. Jeden z nich opowiada:

- Pytanie za sto punktów. Ile po tych wszystkich załadunkach, przeładunkach z rury na statki i odwrotnie będzie kosztowała baryłka kaspijskiej ropy na giełdzie w Rotterdamie? 35 dolarów czy jeszcze więcej? To się nie trzyma kupy. Rosjanie są niechętni tej inwestycji, bo łamie ich monopol. Mogą ją torpedować na wszystkie sposoby. Ropociąg w Azji idzie przez ich terytorium i kończy bieg w ich porcie, Noworosyjsku. Mogą narzucić opłaty tranzytowe, które pogrążą projekt. Ten pomysł niestety się nie broni. Będzie skandalem, jeśli polskie państwowe firmy zostaną wciągnięte w tak wątpliwe przedsięwzięcie.

¬le o projekcie wyrażają się nawet najbliżsi współpracownicy prezydenta Kwaśniewskiego, który uchodzi przecież za entuzjastę inwestycji.

Jeden najbliższych ludzi prezydenta powiedział nam: - Obawiam się, że nikt nie zrobił porządnej kalkulacji. Znalezienie finansowania dla tej gigantycznej inwestycji pozostaje w sferze marzeń. Dla nas jest to interesujące głównie z powodów politycznych, a nie czysto ekonomicznych. Wiadomo, że z Rosji jest bliżej i taniej. Nie może być też mowy o angażowaniu publicznych pieniędzy w to przedsięwzięcie. Możemy zyskać dywersyfikację w zupełnie inny sposób, przez rozbudowę naszego Naftoportu.

Oskarżony wiceprezes

Golden Gate nie ma więc żadnych poważnych inwestorów. Jednak największym zaskoczeniem są nazwiska ludzi, którzy otaczają spółkę. Pojawiali się przy największych aferach gospodarczych w Polsce - FOZZ, pieniądzach PZPR, aferze alkoholowej, upadku Agrobanku, Polisie, przejęciu nieruchomości radzieckich w Warszawie czy sprawie umów gazowych z Rosją.

Spójrzmy na kariery tych ludzi. Mocną ekipę w Golden Gate mają byli szefowie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Prezesem Golden Gate jest wspomniany już Paweł Hołownia, który na początku lat dziewięćdziesiątych zajmował się negocjowaniem umów gazowych z Rosjanami. Jednym z dwóch zastępców Hołowni w Golden Gate jest Stefan Geroń, były prezes PGNiG. Niedługo Geroń stanie przed sądem oskarżony m.in. o to, że dopuścił do wymknięcia się spod kontroli państwa kabla światłowodowego ułożonego wzdłuż gazociągu jamalskiego.

Stefan Geroń znalazł się w zarządzie z rekomendacji RP Investment.

- Dla mnie gwarancją jego fachowości było to, że jest wiceprezesem Energopolu, o jego procesie nie wiedziałem. Geroń nie bierze pensji i mogę go zwolnić z dnia na dzień. Nie widzę tu problemu - tłumaczy Andrzej Radzimiński, prezes RP Investment.

Innym oskarżonym w sprawie jamalskiej jest Andrzej Brach, członek rady nadzorczej Gaskonu, udziałowca Golden Gate.

Brach i Hołownia robili wspólne interesy już 14 lat temu. Będąc pracownikami PGNiG, założyli spółkę Fart z nieżyjącym już biznesmenem Tadeuszem Rusieckim. Cztery lata temu Fart, po latach hibernacji, wygrał przetarg w Warszawie na trzydziestoletnią dzierżawę działek użytkowanych kiedyś przez ZSRR. Wątpliwości wzbudzały niezwykle niskie ceny dzierżawy nieruchomości.

"Żadna teczka nie jest kompletna! W żadnej nie ma składów komisji przetargowych. Nie ma śladu po innych oferentach. Dokumenty są podpisane przez jednego urzędnika" - mówił dwa lata temu "Polityce" rzecznik starostwa powiatowego, które po reformie administracyjnej przejęło kompetencje urzędu.

Wcześniej Brach robił inne interesy z Rusieckim. Założyli spółkę z udziałem PGNiG, która dostała koncesję na prowadzenie kasyna. Potem firma zmieniła nazwę. PGNiG zbyło swoje udziały i na hazardzie mogła zarabiać rodzina Rusieckich.

Hołownię i Bracha docenił prezydent Kwaśniewski. W 1999 r. wręczył im wysokie odznaczenia "za wybitne zasługi dla rozwoju gospodarki narodowej".

Drugi szereg

Jeszcze ciekawszy jest drugi szereg Golden Gate. Dwaj najwięksi akcjonariusze spółki to RP Investment i Gaskon SA.

W firmie Gaskon kapitał prywatny miesza się z państwowym. Spółka należy w 48 proc. do PGNiG. Pozostałe udziały mają dwie prywatne firmy: Grupa Inwestycyjna NYWIG oraz Towarzystwo Inwestycji Kapitałowych TIK SA. Jedną akcję Gaskonu ma Krzysztof Chinowski - prezes spółki, również powiązany z NYWIG.

Od lat Gaskon żyje z pogrążonego w długach PGNiG. Zajmuje się windykacją należności dla tej firmy, wykonuje powierniczą obsługę wypłat ekwiwalentu za deputat gazowy dla byłych pracowników PGNiG i co ciekawe - jak wynika z danych rejestrowych - sprowadza także do Polski rosyjski gaz ziemny, a tak naprawdę bierze udział w skomplikowanych operacjach finansowych między PGNiG a rosyjskim Gazpromem.

W Gaskonie największą rolę odgrywają ludzie Grupy Inwestycyjnej NYWIG, której korzenie sięgają FOZZ.

Minister był niewinny

Prezesem Grupy NYWIG od początku jej istnienia jest Andrzej Wróblewski - minister finansów w rządzie Mieczysława Rakowskiego. Jego nazwisko pojawiało się w prasie w związku z wieloma głośnymi sprawami, m.in.: FOZZ, aferą alkoholową, majątkiem PZPR czy Polisą. Wróblewski jeszcze jako szef resortu finansów poręczył kredyt, jaki wzięła w 1989 r. na kampanię wyborczą PZPR. W ramach spłaty zobowiązania SdRP przejęła budynki PZPR i oddała je bankowi, który udzielał pożyczki. Umowy te po latach zakwestionował sąd.

W 1997 r. Wróblewski stanął przed Trybunałem Stanu. Odpowiadał jako były minister finansów - obok Dominika Jastrzębskiego (byłego szefa Ministerstwa Współpracy Gospodarczej z Zagranicą), Jerzego Ćwieka (byłego prezesa Głównego Urzędu Ceł), Czesława Kiszczaka (byłego szefa MSW) oraz Aleksandra Mackiewicza (byłego szefa resortu handlu wewnętrznego) za dopuszczenie do afery alkoholowej. Chodziło o import na ogromną skalę taniego alkoholu, co naraziło skarb państwa na poważne straty.




Andrzej Wróblewski, gdy przestał być ministrem finansów, szybko znalazł miejsce w biznesie. Został prezesem firmy NYWIG, założonej m.in. przez FOZZ. Grzegorz Żemek - którego wcześniej Wróblewski mianował dyrektorem FOZZ, był pierwszym szefem rady nadzorczej NYWIG.

FOT. (C) ANDRZEJ WAWOK /PULS BIZNESU

Wróblewskiemu zarzucono, że w czerwcu 1989 r. zwolnił z płacenia podatku obrotowego osoby zajmujące się sprzedażą alkoholu za dewizy. Były minister tłumaczył Trybunałowi, że najwięcej wódki sprowadzono, gdy on już odszedł z posady.

- Byłem ministrem do 12 września 1989 r. - powtarzał często podczas procesu.

- Ale już na początku sierpnia prasa pisała o rzece alkoholu zalewającej Polskę. Kiedy dowiedział się pan o tym? - pytali oskarżyciele.

- Za mojego urzędowania nie słyszałem - odpowiedział.

W ostatnim słowie Wróblewski oświadczył: - Szukałem rozwiązań najlepszych dla kraju, proszę o uniewinnienie.

Trybunał dał mu wiarę i uniewinnił go, skazani zostali były szef GUC i MWGZ.

FOZZ po raz pierwszy

Gdy Wróblewski odszedł z resortu, szybko znalazł miejsce w biznesie. Właściciele spółki NYWIG powołali go na prezesa. Było to w styczniu 1990 r. Założycielami spółki był słynny Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego oraz Bank Polska Kasa Opieki SA. Akt notarialny podpisał dyrektor FOZZ Grzegorz Żemek wraz z Januszem Czarzastym (brat Włodzimierza Czarzastego z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji) z Banku Polska Kasa Opieki SA. Żemek został przewodniczącym rady nadzorczej NYWIG. Do rady weszła także jego zastępczyni w FOZZ Janina Chim. Dziś oboje są oskarżeni w aferze FOZZ.

Wróblewski musiał znać Żemka wcześniej, gdyż to on, jako szef resortu finansów, powołał go na dyrektora FOZZ. Przed objęciem posady w Funduszu Żemek był dyrektorem ds. kredytów w polskim Banku Handlowym International w Luksemburgu. Według prokuratury udzielał wtedy gwarancji i wystawiał weksle poza bankową ewidencją. Potem - już jako dyrektor FOZZ - wydawał pieniądze z Funduszu na wykupienie tych wierzytelności. Ciekawe, że z owym bankiem NYWIG współpracuje do teraz.

FOZZ sprzedał udziały w NYWIG w maju 1990 r. - czyli w czasie, gdy afera Funduszu zaczęła wychodzić na światło dzienne. Po latach przekształceń NYWIG jest własnością Andrzeja Wróblewskiego i jego kolegów. Z danych Sądu Rejestrowego wynika, że 10,4 proc. akcji należy do indywidualnych osób, 45 proc. do spółki Irlam - założonej przez menedżerów i pracowników NYWIG.

Przyjaciele skarbu państwa

Grupa Inwestycyjna NYWIG jest spółką prężną. Przez lata robiła interesy z największymi firmami w Polsce.

Jako swoich współpracowników wymienia m.in. banki: Pekao SA, PBK SA, Amerbank, BHI Luksemburg i duże firmy jak PKP, PSE (na potrzeby tej firmy NYWIG opiniował biznesplan TV Familijnej), EuRoPol Gaz czy Bartimpex Aleksandra Gudzowatego. Jednak najwierniejszym, wieloletnim współpracownikiem NYWIG jest wspomniana już państwowa firma PGNiG - ta sama, z którą spółka Wróblewskiego założyła Gaskon.

Szczególnie ożywione kontakty między PGNiG a NYWIG miały miejsce w 1993 r. Właśnie wtedy Polska podpisywała z Rosją porozumienia gazowe - chodziło o budowę sieci gazociągów tranzytowych (tzw. gazociąg jamalski) oraz kontrakt na dostawy tego surowca do Polski. Po latach okazuje się, że umowy były bardzo niefortunne. Zakontraktowano zbyt dużo gazu, niedługo Polska nie będzie go w stanie odbierać. Mimo to będzie musiała za niego zapłacić - tak zapisano w kontrowersyjnych umowach.

Sporo do życzenia pozostawia także wykonanie międzynarodowych porozumień - zgodnie z nimi do budowy gazociągu jamalskiego na terytorium Polski powołano spółkę EuRoPol Gaz. Jej udziałowcami miało być dwóch akcjonariuszy: rosyjski Gazprom i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo - po 50 proc. akcji. Tymczasem nieoczekiwanie włączono trzeciego wspólnika - Gas Trading, w którym znaczącą liczbę udziałów ma prywatna firma Bartimpex (Aleksandra Gudzowatego) oraz spółka Gazexport zależna od Gazpromu.

Jaki ma to związek z NYWIG? Z raportu spółki za 1993 r. wynika, że: "NYWIG uczestniczył w bezpośrednich negocjacjach z polską administracją rządową. Dotyczyło to porozumienia między rządem RP a rządem Rosyjskiej Federacji o budowie gazociągu i dostawach gazu z 25 sierpnia 1993 r., a następnie kolejnych faz jego realizacji", w tym projektu protokołu wykonawczego do tego porozumienia.




NYWIG przygotował również projekt porozumień międzynarodowych np. między Gazpromem a Gas Tradingiem. Usługi były dość kosztowne, pod koniec 1994 r. PGNiG był w NYWIG zadłużony na blisko miliard starych złotych (100 tys. nowych).

Koledzy z Agrobanku

To nie jedyny interes, jaki PGNiG robiło z "lud?mi NYWIG". Obie firmy powołały w 1992 r. spółkę Finance Consult. Jednoosobowy zarząd sprawował w niej Andrzej Wróblewski, a w radzie nadzorczej zasiadał inny pracownik NYWIG Stanisław Zajfert (współpracownik Wróblewskiego jeszcze w Ministerstwie Finansów i peerelowskiej Komisji Planowania przy Radzie Ministrów). Kapitał spółki wynosił ponad 5 mln nowych zł. 99,5 proc. kapitału wniosło państwowe PGNiG, niecałe 0,5 proc. spółka NYWIG. Andrzej Wróblewski zaangażował w przedsięwzięcie swój prywatny kapitał o wartości 100 zł. Finance Consult była jednym z największych, obok PZU, udziałowców Agrobanku. Nie była to najszczęśliwsza lokata kapitału. W 1995 r. Agrobank upadł. Lista wierzycieli przekroczyła 19 tys. osób. Bank był im winien ponad pół biliona starych złotych (czyli 50 mln nowych).

Do lipca 1994 r. przewodniczącym rady Agrobanku był Andrzej Wróblewski, ustąpił tuż przed walnym zgromadzeniem akcjonariuszy, którzy zatwierdzili kilkumiliardową stratę banku. Odszedł na stanowisko szefa rady Banku Śląskiego, które zajmuje do teraz (bank zmienił nazwę na ING Bank Śląski). Zastąpił go kolega z NYWIG, opisywany już Stanisław Zajfert. Zajfert reprezentował wtedy inną spółkę - Agroinwest (która w pewnym okresie była udziałowcem NYWIG).




Agroinwest był firmą leasingową. Agrobank wniósł do niej 1 mln 390 tys. nowych zł (w sumie znacznie ponad 90 proc. kapitału). Jednak nie miał w tej spółce praktycznie nic do powiedzenia. Dlaczego? Cztery procent kapitału należało do Stanisława Zajferta, Aleksandra Snarskiego i spółki Lameth - i zapis w statucie stanowił, że to oni decydują o wszystkim. Kto był właścicielem i prezesem Lamethu? Odpowied? brzmi: Andrzej Wróblewski.

Całą sprawę "Rzeczpospolita" opisywała jeszcze w styczniu 1995 r. Zwracaliśmy uwagę, że niedługo przed ogłoszeniem upadłości bank miał jeszcze szansę. Do jego kupna przymierzał się Pekao SA, którego kusiły warte miliony nowych złotych udziały Agrobanku w różnych spółkach. Do kupna jednak nie doszło, gdyż większość spółek działała tak jak Agroinwest - bank wnosił tam pieniądze, ale o ich losach decydowali inni.

W lipcu 1995 r., już po krachu banku, w "Rzeczpospolitej" pojawiło się ogłoszenie. Finance Consult oferowała akcje Agrobanku po cenie nominalnej. Było to o tyle niezwykłe, że akcje miały wartość co najwyżej dla kolekcjonerów. Prezesem Finance Consult był wtedy Krzysztof Chinowski, powiązany z NYWIG, obecny prezes i udziałowiec Gaskonu. Sama spółka Gaskon również ?le wyszła na upadku Agrobanku - jeszcze w rocznym sprawozdaniu za 2000 r. wspominała o konieczności pokrywaniu strat z tym związanych.

Panowie z Towarzystwa

To nie koniec związków Golden Gate z Grupą Inwestycyjną NYWIG. Jest z nią pośrednio powiązany RP Investment (największy udziałowiec Golden Gate).

Firma, o kapitale zakładowym ponad 5 mln zł, chwali się na stronie internetowej, że "uczestniczyła w tworzeniu bąd? rozwoju i posiada udziały w takich firmach jak Netia Holdings SA (największy prywatny operator telekomunikacji naziemnej w Polsce), RP Telekom Trading sp. z o. o. (dystrybutor sprzętu telekomunikacyjnego Motorola), Almeco sp. z o.o. (wyłączny dystrybutor samochodów Saab w Polsce) i wiele innych".

Prezes RP Investment Andrzej Radzimiński jest szefem rady nadzorczej Golden Gate. W skład rady wchodzi także jego syn Tadeusz. Wcześniej Radzimiński senior był prezesem RP Telekom. Spółka, opisywana przez "Rzeczpospolitą" w 1998 r., jest protoplastą Netii Holding - notowanego na giełdzie operatora telefonii komórkowej. Do zmiany nazwy doszło w 1996 r., gdy RP Telekom zawiązał spółkę joint venture ze szwedzkim przedsiębiorstwem telekomunikacyjnym Telia AB, największym operatorem w Skandynawii. Do 1998 r. w radzie nadzorczej Netii zasiadał Andrzej Wróblewski. Ciągle jest w niej Andrzej Radzimiński.

Netia nie bardzo chciała się chwalić dawnymi powiązaniami z RP Telekom, NYWIG i FOZZ. - NYWIG był jednym ze stu założycieli firmy RP Telekom jako pasywny inwestor finansowy. Nie miał wpływu na zarządzanie firmą. Ponad rok temu sprzedał swoje udziały w firmie Netia Holding - mówiła cztery lata temu "Rzeczpospolitej" Jolanta Ciesielska, rzeczniczka Netii.

- Przejęliśmy firmę, która już coś zrobiła na rynku, ale nie mamy nic wspólnego z NYWIG ani z jej założycielami, choć do dzisiaj mają część akcji. Ja nawet nigdy się nie spotkałem z Andrzejem Wróblewskim, chociaż jest członkiem rady nadzorczej naszej firmy - wtórował jej Mair Srebrenik, ówczesny prezes Netii.

Zarząd, czyli lepsi i gorsi

Oprócz omówionych firm w spółce Golden Gate jest wielu innych udziałowców (patrz wykres). Nie wszyscy są jednakowo ważni. Najwięcej do powiedzenia, jak wynika ze statutu, mają założyciele i posiadacze uprzywilejowanych akcji serii A. Na przykład do założycieli należy wyznaczanie członków zarządu. Kim są założyciele? RP Investment (firma rodzinna Andrzeja Radzimińskiego), Jacek Gutowski (doktor geologii, współpracownik Czesława Bieleckiego: "w 1998 r. odpowiedziałem na prasowe ogłoszenie posła Bieleckiego o treści Čszukam ludzi do pracy podobnych do mnieÇ" - pisze o sobie w Internecie) oraz Geopol - firma zatrudniająca kilka osób, w której właścicielem 60 proc. udziałów jest Cezary Filipowicz (spółka pośredniczy w załatwianiu zagranicznych kontraktów dla polskich firm geologicznych). Filipowicz opowiada, że szczególnie dobrą markę Geopol wyrobił sobie w Libii.

Taki statut spółki budzi wątpliwości firm, które są zapraszane do inwestycji. Prezes PERN Stanisław Jakubowski mówi: - Znam statut Golden Gate i wiem o uprzywilejowanej pozycji niektórych akcjonariuszy. Jeśli PERN miałby wejść do tej spółki, statut musiałby być zmieniony. Nie możemy być kwiatkiem do kożucha. Proszę pamiętać, że chodzi o ewentualne angażowanie publicznych pieniędzy w prywatną spółkę. Musimy się zachować ostrożnie.

Andrzej Radzimiński, założyciel Golden Gate, wierzy, że wszystko skończy się dobrze i snuje opowieść: - Świat jest przesycony pieniędzmi, po prostu dusi się nimi. Są środki na dobre projekty. Ich zdobywanie to moja pasja. W połowie przyszłego roku ta inwestycja wyjdzie spod ziemi. Ostatnio Radzimiński wpadł na pomysł, jak uprawdopodobnić budowę. Wymyślił, żeby Ukraińcy ze swoim ropociągiem i terminalem za 200 mln dolarów weszli jako akcjonariusze do Golden Gate. Gdyby Ukraińcy zaufali Radzimińskiemu, byłyby to pierwsze duże "pieniądze" w tym interesie.

Rura donikąd

Mimo wątpliwości pojawiających się wokół spółki Golden Gate także prezes Hołownia nie traci dobrego nastroju. Pytany przez nas o powiązanych kiedyś z FOZZ udziałowców Golden Gate mówi:

- Przecież dzieci nie mogą odpowiadać za swoich rodziców.

Ciągle roztacza wizję wielkiej spółki, która ma być nadzieją dla Europy. Powołuje się na poparcie, jakiego projektowi udzielają politycy. Wśród ludzi przychylnych projektowi wymienia wpływowego posła SLD i wiceministra gospodarki Andrzeja Szarawarskiego (Cezery Filipowicz, wiceszef Golden Gate, mówi o nim: "największy zwolennik projektu w obecnej administracji"), premiera Millera, byłego wicepremiera Janusza Steinhoffa (dziś prezesa Centrum Banku Śląskiego, spółki zależnej od ING Banku Śląskiego, w której szefem rady jest Andrzej Wróblewski) oraz Czesława Bieleckiego, w poprzednim Sejmie szefa Komisji Spraw Zagranicznych. Hołownia podkreśla także stałe zainteresowanie Kancelarii Prezydenta - w 2000 r. Aleksander Kwaśniewski objął przecież patronat nad konferencją w sprawie ropociągu, która odbyła się w Lublinie.

- Jeśli prezydent chwali projekt, jest to jakieś zobowiązanie dla Polski - objaśnia Filipowicz.

Jednak polscy politycy, przynajmniej nieoficjalnie, mówią, że projekt nie ma sensu (jeden z ludzi odpowiadających za politykę gospodarczą w rządzie Leszka Millera złapał się za głowę, gdy mu powiedzieliśmy, że udziały w Golden Gate objęła ukraińska państwowa Ukrtransnafta).

Jeśli sprawdzą się czarne wizje, to najgorzej na tym wyjdą Ukraińcy. Najpierw uwierzyli w zapewnienia najważniejszych polskich polityków o strategicznym partnerstwie, teraz zostają z wartą 200 mln dolarów rurą, która prowadzi donikąd.

Nie do pozazdroszczenia jest też sytuacja Leszka Millera. Premier będzie w przyszłym miesiącu gościł na Ukrainie i przyjdzie mu odpowiedzieć na kilka trudnych pytań dotyczących strategicznego partnerstwa naszych krajów.

MICHAŁ MAJEWSKI, PAWEŁ RESZKA


Współpraca Tatiana Serwetnyk

Andrzej Wróblewski i Czesław Bielecki nie znale?li czasu na rozmowę z nami przed publikacją tego tekstu.




Nadzieja Ukrainy
5 sierpnia ropociągiem naftowym Odessa - Brody popłynęło 30 tys. ton technicznej nafty. Nowy odcinek ukraińskiego ropociągu jest gotowy. Na rurociąg i terminal pod Odessą Ukraińcy wydali miliard hrywien (200 mln dolarów). Rurą miałaby popłynąć ropa z rejonu Morza Kaspijskiego. Są tam złoża szacowane na 200 mld baryłek ropy, bogatsze niż pola naftowe Kuwejtu, Morza Północnego i Alaski razem wzięte. Taka ilość wystarcza na zaspokojenie kilkudziesięcioletnich potrzeb Stanów Zjednoczonych. Poza tym ta ropa jest lekka, czystsza od tej, którą sprowadzamy z Syberii. Ma jeszcze jedną zaletę - w dużej części nie jest ropą rosyjską.

Takie ?ródło surowca dla niezależności Ukrainy to być albo nie być. Oprócz wielu zalet kaspijska ropa ma jedną podstawową wadę: jej złoża leżą daleko, a nie bardzo można ją przewie?ć, omijając terytorium Rosji. Po co omijać Rosję? Choćby po to, by nie mogła narzucić swoich opłat transportowych i podwyższyć ceny konkurencyjnej ropy. Dla Rosji, która żyje ze sprzedaży surowców energetycznych, utrzymanie monopolu jest sprawą zasadniczą, można się więc domyślać, że zrobi wiele, by go utrzymać.

Gdy spojrzeć na mapę, widać, że jedyną możliwością ominięcia Rosji, jest transport ropy rurociągiem przez Azerbejdżan i Gruzję do niewielkiego portu Supsa. Dalej tankowcami do ukraińskiej Odessy. Inną drogą dostarczenia surowca do Odessy jest rosyjski port Noworosyjsk, który jest znacznie większy. Z Odessy do Polski droga jest już prostsza. Ukraińcy wybudowali rurociąg prowadzący prawie pod naszą granicę. Ropociąg Odessa - Brody - Płock jest nie na rękę Rosjanom.

- Rosja nie jest zainteresowana ropociągiem, którym lekka kaspijska ropa popłynie na rynki środkowowschodniej Europy. Robi wszystko, by zachować pełny monopol - potwierdził nam Mychaiło Honczar, wiceprezydent fundacji Strategia 1, były doradca szefa Rady Obrony i Bezpieczeństwa Narodowego Ukrainy.

Paweł Hołownia, szef Golden Gate, twierdzi jednak, że rosyjski koncern Łukoil rozważa wejście do interesu: "Są sygnały, że Rosjanie chcą zainwestować w Golden Gate. W końcu oni też wydobywają ropę z Morza Kaspijskiego".

Proszący o zachowanie anonimowości analityk Łukoilu tak skomentował tę wypowied? Hołowni: - Nie ma mowy o tym, żeby Łukoil przyłączył się do budowy polskiego ropociągu Brody - Płock. To wykluczone.

Ukraina rozpoczęła budowę ropociągu z Odessy do Brodów we wrześniu 1996 r. Prace trwały ponad pięć lat.

Jeszcze w 1997 r. Ukraina zaproponowała Polsce, by rurę z Brodów przedłużyć do Płocka.

W kwietniu Ukrtransnafta wydała oświadczenie: "Główne perspektywy projektu euroazjatyckiego korytarza transportowego ropy naftowej są związane z przedłużeniem ropociągu Odessa - Brody w kierunku Gdańska" - taki jest wynik badania, przeprowadzonego przez kampanię Halliburton Kellogg Broun & Root i Asocjację Badań Energetycznych.

Gdyby jednak nie doszło do budowy odcinka ropociągu z Brodów do Płocka, ropa naftowa z Morza Kaspijskiego może popłynąć istniejącym już systemem Drużba - Adria do portu Omiszal w Chorwacji. Jednak surowiec popłynąłby nie wcześniej niż za rok, bo Chorwacja musi odremontować część rurociągu i pogłębić porty. Prezes zarządu Ukrtransnafty jednak nawet nie dopuszcza myśli, że może nie dojść do budowy nitki ropociągu z Brodów do Płocka.

- Mam przeczucie, że wszystko się uda, a przecież muszę to na czymś opierać - mówi Oleksander Todijczuk, szef Ukrtransnafty.

Tatiana Serwetnyk, M.M., P.W.R.




Komentarz
Rura donikąd


Prezydent Rzeczypospolitej i prominentni przedstawiciele kolejnych rządów ogłaszali po wielekroć, że ropociąg Odessa-Gdańsk jest dla naszego kraju strategiczną inwestycją. Wyglądało na to, że sztaby wybitnych ekonomistów wyliczyły niezwykłą opłacalność przedsięwzięcia, sztaby strategów uznały polityczną słuszność inwestycji, a teraz wybrana w przetargu wiarygodna i sprawna firma czym prędzej realizuje projekt.

Tymczasem do realizacji tej strategicznej inwestycji powoływana jest na tajemniczych zasadach spółka, wokół której krążą ludzie o dokonaniach mocno wątpliwych.

Spółka ta, w czasie gdy Ukraińcy wykonali już swoją część ropociągu i wydali na to olbrzymie pieniądze, nie zrobiła nic albo prawie nic. A prezes firmy z rozbrajającą szczerością przyznaje, że nawet nie wie, ile będzie kosztować transport ropy tą drogą.

Na koniec wreszcie wypytywani przez "Rz" eksperci, również ci z otoczenia premiera i prezydenta, twierdzą, że przedsięwzięcie w ogóle nie ma sensu.

Wygląda na to, że prezydent Kwaśniewski i premier Miller, a wcześniej politycy rządu Buzka, publicznie popierający projekt, nie wiedzieli, o czym mówią. Jak to możliwe? Być może, jak niegdyś sekretarz Gierek, byli po prostu niedoinformowani. To jedna wersja. Druga jest taka, że ktoś ma w tym przedsięwzięciu jakiś niejasny interes. Trudno powiedzieć, która wersja jest gorsza. Obie są kompromitujące dla polskich władz. A nasze pompatyczne deklaracje o strategicznym partnerstwie z Ukrainą wyglądają w tym kontekście dość żałośnie.


20 wrzesień 2002

Igor Janke http://rzeczpospolita.pl 

  

Archiwum

Rola prawdy z zrzeszeniu moralnym
maj 26, 2007
Zbigniew Dmochowski
Jak to z Polanami bylo
maj 22, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas
Rozchełstane modelki przed ostatnim meblem
grudzień 9, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Kiedy Polacy zaczną mówić prawdę?
lipiec 29, 2008
Artur Łoboda
ZAWIADOMIENIE O PROCESIE
wrzesień 13, 2004
Jest brzydka sprawa...
czerwiec 9, 2006
Stanisław Michalkiewicz
Walka dwóch skorpionów?
styczeń 29, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
A jednak się dziwię
padziernik 17, 2003
KOŚCIÓŁ A MASONERIA
kwiecień 5, 2004
plj WIEDZˇ CO CZYNIˇ.. CZY NIE WIEDZˇ..
listopad 2, 2007
H.ATEISTA
Putin żąda od Polski wyjaśnień
sierpień 1, 2005
(RMF/PAP)
Lista do wykorzystania w przyszłości.
grudzień 22, 2002
Przed operacją
padziernik 5, 2003
Marek Ludwikiewicz
Profesóry po linii partyjnej
maj 6, 2003
Artur Łoboda
Odwracanie kota ogonem
luty 20, 2003
Artur Łoboda
Jedna-trzecia Ukraińców nie chce mieć Żydów jako współobywateli
grudzień 7, 2006
bibula
"Гибель ИмперииВиза"
luty 10, 2008
marduk
Szlifowanie kamienia wedle starego wzoru
wrzesień 3, 2007
Zygmunt Jan Prusiński
Wszyscy posłowie przed komisje sejmowe
listopad 12, 2003
slawek
Rehabilitacja
marzec 17, 2008
Marek Jastrząb
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media