ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
David Icke w LondonReal TV 
Podczas bezpośredniej transmisji na YouTube (6 kwietnia 2020 r.) obejrzało 65 tysięcy osób. Zaraz potem został on usunięty ze wszystkich kanałów YouTubea, Vimeo i Facebooka. Wywiad - zwłaszcza od ok. 50 min. - polecamy polskim władzom, ekspertom, dziennikarzom, policji i wojsku oraz wszystkim tym, którzy czują, że w niedalekiej przyszłości mogą przyczynić się do zachowania godności i wolności przez człowieka.  
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Ludobójstwo covid 
Wywiad z CLAIRE EDWARDS  
The Corbett Report 
Kanał YT niezależnego dziennikarza James'a Corbett'a  
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
CAŁA PRAWDA O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ WIDZIANA OCZYMA PILOTÓW !  
Panie Kapitanie Jerzy Grzędzielski,

chylę czoła jako młodszy kolega lotnik, za poniższy tekst. Brakowało mi dotąd głosu, tak doświadczonego pilota, opisującego tragędię smoleńską, tak kompetentnie i fachowo, jak Pan to zrobił. Pozwoliłem sobie zatem, na rozpowszechnienie Pańskiego tekstu, z nadzieją na możliwe szerokie dotarcie do opinii publicznej. Zwracam się do internautów o liczne udostępnienia w internecie stanowiska w tej sprawie, wyrażonego przez świetnego pilota - prawdziwego nie kwestionowanego eksperta lotniczego. 
Deklaracja Wielkiej Barrington  
Po atakach, oto wypowiedź profesora Sucharita Bhakdi. 
Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 
23 października 2020 zespół złożony z Claire Edwards (byłej redaktor pracującej dla ONZ, badaczki i mówczyni), Stevena Whybrow (dziennikarza śledczego, aktywisty, badacza Prawa Naturalnego i mówcy), Lucasa Alexandra (dziennikarza i prowadzącego telewizję internetową Age of Truth) oraz kilku innych osób, doręczył prezydentowi Austrii pismo, które następnie zostało odczytane i wyjaśnione bardziej szczegółowo na konferencji prasowej. 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus uczestniczył w ludobójstwie Etiopczyków 
„Amerykański ekonomista David Steinman oskarżył szefa WHO, że w latach 2012-2015 był jedną z osób odpowiedzialnych za ludobójstwo w Etiopii”, informuje portal MailOnline. 
Atak pistapo w Gdańsku 
Atak "policji" na proteście w czasie przemowy Krzysztofa Kornatowicza - Gdańsk - 10.10.2020r.  
Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka 
Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Tego preparatu nie można nazywać szczepionką. Nazywam to konstruktem mRNA, rekombinowanym RNA, preparatem, który jest dziełem inżynierii genetycznej.  
Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński “O szczepionce genetycznej Pfizera i testach PCR” 
Los Angeles - piekło na ziemi 
Ubóstwo w Kalifornii. Zrujnowana gospodarka najbogatszej kiedyś części świata.
To czeka nas jutro.
 
Jak ludzie "umierają" w "szpitalach kowidowych" 
Tak wygląda koronawirus Covid 19 w szpitalach zachodniej Polski 
Ivan Komarenko wywiad dla Głos Obywatelski 
W obronie Naszej wolności 
więcej ->

 
 

Hucpa

HUCPA UMOTYWOWANA

2003-08-15

Na grafomanię nie cierpię, toteż pisanie "sobie, a muzom" nie interesuje mnie zupełnie. Mój felieton pt. ""Żydy i chamy" - część następna" opublikowany w styczniowo-lutowym numerze "MOTO" i nadal dostępny na naszej stronie internetowej (www.moto.gda.pl) miał dwa konkretne cele. Pierwszy dotyczył przedstawienia faktycznych kulisów oraz sprawców tzw. Marca 1968 przed kolejną rocznicą tych wydarzeń, tradycyjnie i tendencyjnie fetowaną przez medialne organy żydokomuny. Cel drugi - dla mnie bardziej istotny - wiązał się z chęcią wykazania dzisiejszych analogii do marcowych walk między frakcjami "żydów" i "chamów" oraz ostrzeżenia rodaków przed angażowaniem się po stronie którejkolwiek z nich. W lutym br. pisałem na tych łamach:


"... mamy ponowną odsłonę spektaklu pt. "Żydy i chamy". Prawie z tymi samymi aktorami lecz inaczej odgrywanego. Odpowiednikiem "żydów" są teraz "liberałowie" pod wodzą Aleksandra "Kwaśniewskiego", wspieranego przez najbardziej wpływowe media (z "Gazetą Wyborczą" na czele), Unię Wolności, Platformę Obywatelską, strategiczną część Prawa i Sprawiedliwości (niedowiarkom radzę trochę poczekać) oraz "postępowy" aktyw SLD. "Chamy" stały się "socjaldemokratami" dowodzonymi przez Leszka Millera, który może liczyć - przynajmniej jak dotąd - na większość działaczy SLD, Unię Pracy oraz znaczną część PSL i "Samoobrony". Mamy dla tej metamorfozy nawet odpowiedniki geograficzne; "Natolin" stał się "Ordynacką" (siedziba SZSP), a "Puławska" - "Smolną" (siedziba ZSMP).


Spektakl jak spektakl - prymitywny scenariusz, zgrani aktorzy - lecz widzów mi bardzo szkoda. Zwłaszcza tych, którzy sądzą, że tu o Polskę wolną i demokratyczną walka idzie, a ujawnienie np. afery zwanej "Rywin-gate" (dlaczego nie "Michnik-gate"?) to dowód uczciwości części polityków. Tak też myśleli naiwni Polacy w 1968, 1970 i 1981 roku. Jakże wielu przypłaciło tę wiarę życiem lub zdrowiem (zwłaszcza stoczniowcy i górnicy), wymuszoną emigracją (patriotycznie nastawieni działacze "Solidarności"), w najlepszym wypadku - pogmatwanymi życiorysami. Jakoś dziwnym trafem "żydy" i "chamy", mimo inspirującej roli w tych wydarzeniach, takich konsekwencji nie doświadczali. Nawet jeśli siedzieli w więzieniach to - zważywszy odgrywaną rolę - niezbyt długo, bez specjalnych szykan oraz ze świadomością, że budują swój polityczny i osobisty kapitał na przyszłość. Przydał się, jak znalazł gdy dobierano skład "okrągłego stołu", a następnie dzielono kluczowe funkcje w państwie.


Teraz może być podobnie. Rośnie niezadowolenie społeczne, ludzie zdeterminowani swoją sytuacją ekonomiczną gotowi są wyjść na ulicę. Można tak pokierować emocjami, aby przyszło "nowe" i na jakiś czas "żydy" zastąpiły przy korycie "chamów". A potem zrobi się na odwrót... Naiwnym pozostanie natomiast upominanie się o sprawiedliwość i pamięć dla kolejnych ofiar żydo-chamskich rozgrywek. Tak jak do dzisiaj bezskutecznie upominają się o nią rodziny pomordowanych stoczniowców z Wybrzeża i górników ze Śląska.
Czy warto zatem tracić choćby jedną kroplę polskiej krwi dla szemranych interesów żydokomuny anno 2003? Moim zdaniem - zdecydowanie nie..."
Reakcji na tę publikację było sporo. Zdecydowanie dominowały wyrazy poparcia i uznania dla autora, wzmocnione bogatym materiałem faktograficznym, wykorzystanym w części na łamach kolejnych numerów "MOTO". Natomiast moi adwersarze dali o sobie znać anonimowo i w stylu godnym spadkobierców biblijnego Chama. Usiłowali mianowicie - na szczęście, bezskutecznie - zainfekować redakcyjne komputery pocztą elektroniczną z wirusami.


Zdecydowanie mocniejszy atak nastąpił po moim tekście pt. "Z wolnej stopki" zamieszczonym w majowym numerze "MOTO". Ujawniając w nim fundament dziennikarskiej niezależności pisma jako przedsięwzięcia funkcjonującego na zasadach "no profit" (wpływy z reklam bilansowane kosztami druku), dałem nieopatrznie mocny oręż reprezentantom nacji wyspecjalizowanej od stuleci w lichwie i osiąganiu swoich plugawych celów przy pomocy pieniędzy. Scenariusz ich działań podyktowała zapewne teza następująca: skoro Jezierski wydaje "MOTO" za pieniądze uzyskiwane od zleceniodawców reklam, to wystarczy odciąć go od tego ?ródła sięgając do bogatego arsenału inwektyw, pomówień, gró?b i szantaży. Także pod adresem szefów firm reklamujących się na naszych łamach.


Oczywiście, nie wykluczam skuteczności tego rodzaju działań. Ba, mam nawet sporą, osobistą wiedzę na ten temat. Na początku 1999 roku "dziennikarz" gdańskiego dodatku "Gazety Wyborczej" używając standardowych argumentów żydokomuny (z antysemityzmem w roli głównej) wymusił na jednej z największych spółek Skarbu Państwa przerwanie zlecenia dotyczącego publikacji cyklu dużych, całokolumnowych reklam w wydawanym przeze mnie tytule. Ponieważ metody stosowane przez medialnego parcha nie miały nic wspólnego zarówno z dziennikarstwem jak i regułami wolnego rynku zdecydowałem się opisać rzecz całą w swojej gazecie. Zrezygnowałem z tego zamiaru na osobistą prośbę dyrektora ds. marketingu wspominanej firmy, obawiającego się personalnych konsekwencji po publikacji planowanego tekstu. Niestety, uległość gojów (tak Żydzi określają ludzi pochodzenia innego niż żydowskie) nie daje im żadnych gwarancji zachowania dotychczasowego statusu zawodowego, społecznego czy materialnego. Można rzecz - wręcz przeciwnie, gdyż goj pokorny to nie człowiek lecz coś na podobieństwo zwierzęcia, które można kopnąć bezkarnie. Ja wydawałem swoją gazetę nadal, ani na jotę nie zmieniając jej niezależnego i polskiego charakteru, natomiast dyrektor ds. marketingu dużej i polskiej z definicji firmy rychło pożegnał się ze swoim stanowiskiem. Na nic zdała się zatem jego pełna dyspozycyjność wobec żydokomuny.
Z tym większą przekonaniem wolę pozostać gojem niepokornym, bez jakichkolwiek kompleksów lub respektu wobec przedstawicieli narodu dziwnym trafem "wybranego" na najbardziej znienawidzony przez inne. Znienawidzony i opisywany w najgorszych słowach. Na dowód próbka takiej charakterystyki:


"... Nigdy nie było pod słońcem narodu krwi żądniejszego i mściwszego, niż ci, którym się zdaje, że są narodem przez Boga wybranym, aby obowiązani byli i musieli mordować pogan. Największą rzeczą, jakiej spodziewają się od swego Mesjasza jest to, że powinien swym mieczem wymordować i zatracić cały świat.


Żyd to jest serce żydowskie, jest drewniano-kamienno-diabelsko-stalowo twarde, niczym niewzruszalne... gdy przyjdzie Mesjasz, to on ma zabrać całemu światu złoto i srebro i pomiędzy nich rozdzielić... Potrzeba żydom odebrać urzędową opiekę i zamknąć przed nimi drogi, bo nic na wsi nie mają do szukania. Potrzeba zakazać wszelkiej lichwy i odebrać im wszelki majątek, klejnoty, złoto i srebro, bo wszystko co posiadają ukradli swoim rozbojem lichwiarskim, bo w inny sposób żyć nie umieją... Bogacą się naszym potem i naszą krwawicą, my stajemy się coraz biedniejsi wskutek wyzysku. Wysysają nas jak pijawki, jak zmora leżą nam na piersiach te próżniacze szelmy i leniwce; te brzuchacze chlają i żrą i dobre czasy spędzają w naszym domu, za to wszystko blu?nią jeszcze panu Jezusowi, kościołom, książętom i nam wszystkim grożą i życzą śmierci i wszelkiego nieszczęścia..."


Kto to powiedział? Jakiś katolicki fundamentalista z Częstochowy, Torunia lub innego "ciemnogrodu"? Jakiś polski narodowiec, który "wyssał antysemityzm z mlekiem matki"? Nic z tych rzeczy. Są to słowa Niemca, Marcina Lutra - sprawcy największego rozłamu w chrześcijaństwie zachodnim (1517) i co za tym idzie - wyjątkowego sprzymierzeńca Żydów w ich konsekwentnej, bezwzględnej walce z kościołem katolickim. Z czasem jednak ów goj oraz twórca kościoła ewangelicko-augsburskiego przejrzał do czego Żydzi go użyli i wystąpił przeciw nim z gwałtownością, której efektem są nie tylko cytowane powyżej sformułowania (świadomie pominęliśmy najostrzejsze) ale także seria straszliwych, antyżydowskich pogromów w Niemczech. Co dedykujemy naiwnym odbiorcom kłamstw np. o Jedwabnem oraz "szykanowaniu" Żydów w Polsce.


Ostatnie sześćdziesiąt lat jakie minęły od desantu żydokomuny sowieckiej na nasze ziemie dowodzi, że jest akurat odwrotnie. Co gorsze, polskie doświadczenia i dziesiątki tysięcy ofiar swoistej bomby BB (od Bermana do Balcerowicza) okazują się jednak drobiazgiem - choć brzmi to raczej groteskowo - wobec tego, co "zawdzięczają" żydowskim komunistom Rosjanie. Tam bowiem śmiertelne ofiary liczyć trzeba nie w dziesiątkach tysięcy lecz w dziesiątkach milionów, a więc w skali po tysiąckroć większej. Jeśli Aleksander Sołżenicyn, wieloletni więzień sowieckich łagrów (1945-56), laureat Nagrody Nobla (1970) i autor tak znakomitych dzieł jak choćby dokumentalny "Archipelag Gułag 1918-1956" posuwa się do określania Żydów mianem gudłajów to trudno uznać ów fakt za nieodpowiedzialny wybryk jakiegoś goja.


O perfidii postępowania gudłajów polskojęzycznych mogliśmy przekonać się nie tylko na przykładzie opisywanego wcześniej incydentu z "dziennikarzem" organu Michnika vel Szechtera. W wakacyjnym okresie br. mieliśmy wątpliwą przyjemność lektury kilku - dokładnie pięciu - elektronicznych korespondencji, których autorzy dowiedli niezbicie, że cechy przypisywane im przez Marcina Lutra pozostały aktualne do dzisiaj. Działanie zza węgła, prymitywizm argumentacji, opluwanie adwersarza - to tylko kilka podstawowych chwytów stosowanych przez reprezentantów "narodu wybranego". Najbardziej charakterystyczne przedstawiamy z dwóch zasadniczych powodów - dla udokumentowania gudłajskich metod walki z gojami niepokornymi oraz pokazania, że nawet pismo docierające do ledwie kilkudziesięciu tysięcy obywateli 38-milionowego narodu może być traktowane jako szczególne zagrożenie dla realizacji żydowskich planów wobec Polski.


Zacznijmy od "polemiki" najdelikatniejszej w formie i treści, każącej wręcz domyślać się, że jej autorem jest nie perfidny gudłaj lecz godny współczucia tzw. szabesgoj, tj. nie-Żyd cierpiący - np. z powodu jakichś kompleksów - na żydofilię. Choroba ta przejawia się m.in. gwałtownym i bezmyślnym atakowaniem każdego, kto postępowanie Żydów ocenia nie tyle krytycznie, co przytomnie; w oparciu o fakty, nie zaś - laurki wystawiane sobie przez samych zainteresowanych. Z długiego wywodu autora podającego się za "Norberta Mieczkowskiego", choć na dołączonym pliku tekstowym figuruje nazwisko "Toczyński", wybraliśmy zarzut najostrzejszy, bo stawiający nas w jednym rzędzie z przywódcą III Rzeszy, który "propagował idee trafiające do najbiedniejszych i niewykształconych obywateli".
Szanowny Panie "Mieczkowski" lub "Toczyński"! My nie propagujemy żadnych idei lecz - powodowani dziennikarskim obowiązkiem - informujemy o faktach nieznanych szerszemu ogółowi Polaków, a ponadto - akurat najszybciej trafiających do przekonania ludziom wystarczająco zamożnym i wykształconym, aby zweryfikować nasze racje z wykorzystaniem innych ?ródeł. Są wśród nich liczne wydawnictwa książkowe, rzetelne encyklopedie, kilka tytułów prasowych i strony internetowe. Biedny i niewykształcony Polak dostępu do tego rodzaju ?ródeł, niestety, nie ma. Jeśli jednak może korzystać wyłącznie z bezpłatnego "MOTO", to niech nie ma z tego powodu poczucia krzywdy bowiem o naszej wiarygodności najlepiej świadczy fakt, że dotychczas żaden sąd nie zakwestionował treści prezentowanych na tych łamach. A zaręczamy, że chętnych do uzyskania takiego werdyktu jest wyjątkowo wielu.


A propos przywódcy III Rzeszy... Panie "Mieczkowski" vel "Toczyński". Albo Pan udajesz głupiego, albo nie wiesz Pan o tym , co wiadome każdemu dociekliwemu gojowi, z niżej podpisanym włącznie. Tzw. nazizm był faktycznie narodowym socjalizmem czyli kolejną wersją żydokomuny, konsekwentnie realizowanej przez gudłajów niemieckich. Przeciętnie świadomy Polak wie tylko o Adolfie Eichmannie, odszukanym przez izraelski wywiad (Mosad) w Argentynie, a następnie wyjątkowo szybko osądzonym i straconym w swojej "ojczy?nie". Zapewne po to, by nie ujawnił innych współziomków aktywnie uczestniczących w przedsięwzięciu przedstawianym obecnie jako "holocaust". My jednak znamy ich z innych ?ródeł. Oprócz Eichmanna żydowskim pochodzeniem legitymowało się wielu najbardziej wpływowych funkcjonariuszy III Rzeszy z otoczenia jej wodza, m.in. Heinrich Himmler, Herman Goering, Hans Frank, Reinchard Heydrich, Julius Streicher (Abraham Goldberg) czy "mózg" ideologii hitlerowskiej Alfred Rosenberg.


Samego Adolfa Hitlera uznać można za żydowskiego bękarta. Według niemieckiego badacza historii najnowszej Hennecke Kardela ojciec Hitlera, Alois był nieślubnym dzieckiem Anny Schicklgruber i wiedeńskiego Żyda Frankenbergera, który przez czternaście lat płacił nań alimenty. Pochodzeniowe kompleksy Adolfa Hitlera odbijały się na jego psychice i objawiały dwoistością zachowań wobec pobratymców. Z jednej strony była to nienawiść, z drugiej - coś w rodzaju fascynacji. Psychiatria zna takich przypadków wiele.
Panu "Henrykowi Flickerowi" podającemu się za "Żyda z Polski" wyra?nie nie w smak jest ukazanie na naszych łamach żydowskiej inspiracji Marca 1968. Pisze pryncypialnie, a my cytujemy to w zgodzie z oryginałem: "... To nie Żydzi sami sobie, to wy polacy i Chrześcjanie zgotowaliście nam ten los. Była to rozgrywka polityczna zbankrutowanego systemu. Ale i teraz wyjecie na ten sam ton. Kiedy przestaniecie czepiać się Żydów? Sami się czepiajcie swoich nieumiejętności i prymitywu...". Pan "Henryk Flicker" nie poprzestaje li tylko na wykazaniu absolutnej wyższości Żydów nad "polakami", co stanowi ciekawą odmianę żydo-rasizmu ale także posuwa się do ewidentnych gró?b, wyrażając nadzieję, że nasze "wypociny na temat Izraela i Żydów w ogóle skończą się niedługo". Czyżby wiedział więcej?


Wyjątkową dawką jadu nafaszerowana została inna e-mailowa korespondencja, nie podpisana w jakikolwiek sposób. Jej zawartość pozwala domyślać się autora z kręgu tzw. litwaków, czyli Żydów zrusyfikowanych, przeszmuglowanych do naszego kraju wraz z polskimi repatriantami, zmuszonymi po drugiej wojnie światowej do opuszczenia wschodnich rubieży II RP. Jak przystało na przedstawiciela "piątej kolumny" żydokomuny w wersji moskiewskiej nasz korespondent nie bawi się w żadne ceregiele. Wali prosto z mostu, w stylu zapożyczonym zapewne od tow. Ławrientija Berii i innych bandytów z NKWD. Po krótkim wstępie ("Witaj redaktorzyno") natychmiast przechodzi z niżej podpisanym na "ty" (a to gudłaj bezczelny!), po czym przyznaje, że po raz kolejny znalazł podrzucone na podłodze "MOTO" (musiał się zatem biedak pochylić) i zaczął od lektury tekstu pt. "Z wolnej stopki". Treść rzeczonej publikacji przyprawiła go o "ubaw po pachy" (jednak ma poczucie humoru) i zamiar zamieszczenia w naszym piśmie ogłoszenia adresowanego do wszystkich, którzy m.in. "pomogą w zgromadzeniu dokumentów stwierdzających czysto polskie pochodzenie Henryka Jezierskiego" oraz potwierdzą, że "nie jest prawdą plotka, że w latach 20-tych XX wieku kupiec o nazwisku Izaak Jesierke handlował w Tykocinie węglem". Chcieliśmy wyjść naprzeciw temu zamiarowi deklarując zamieszczenie powyższego ogłoszenia w pełnym brzmieniu i całkowicie bezpłatnie, w zamian oczekując od nadawcy jedynie podania personaliów i adresu, pozwalającego zweryfikować prawdziwość publikowanych treści (co jest obowiązkiem wydawcy) lecz... odzewu nie było. Podobnie zresztą jak w wypadku pozostałych czterech "korespondentów".
Jak śmiem przypuszczać, intencją rzeczonego ogłoszenia jest wykazanie, że mój dziadek - tak przynajmniej wynika z określenia daty na lata 20-te XX wieku - był również przedstawicielem "narodu wybranego". Być może ogromny to splendor jednakże w moim wypadku zupełnie niezasłużony. Moja rodzina - zarówno ta po mieczu jak i po kądzieli - wywodzi się bowiem z nadwiślańskich terenów Lubelskiego, położonych ładnych kilkaset kilometrów od Tykocina. Co więcej, żydokomunie w jej obydwu odmianach - stalinowskiej i hitlerowskiej - nie udało się zniszczyć kościołów, do których uczęszczali moi przodkowie. Nie ma więc żadnego problemu z dostępem do ksiąg parafialnych, gdzie polskie pochodzenie i rzymskokatolicką wiarę niżej podpisanego oraz jego rodziny da się odtworzyć nie do dwóch lecz do kilkunastu pokoleń wstecz.


Chamskie insynuacje nie są bynajmniej jedynym orężem w rękach anonimowego gudłaja. Posuwa się on znacznie dalej deklarując gotowość znacznego ograniczenia zasięgu "MOTO" (poprzez eliminowanie kolejnych punktów jego dystrybucji) oraz zasugerowanie zleceniodawcom reklam zaprzestania współpracy z naszym pismem. Wiemy, że pierwsze kroki w tym względzie zostały poczynione. Mają one także swoją pozytywną stronę. Pozwalają mianowicie zweryfikować odporność naszych kooperantów na żydowskie szantaże, a przy okazji zidentyfikować ich sprawców.


Przestrzegam Czytelników przed marginalizowaniem treści płynących z cytowanych korespondencji. To nie jest bynajmniej jakiś koszerny i koszmarny folklor uderzający w jeden z tytułów prasowych lecz fragment większej całości, skierowanej przeciwko milionom Polaków. Casus Jedwabnego, starannie wyreżyserowane medialne kampanie, mające na celu wytworzenie w naszej świadomości poczucia winy za wydumane zbrodnie na Żydach oraz przedstawianie nas w oczach innych nacji - z niemiecką włącznie - jako najzagorzalszych antysemitów w Europie muszą czemuś służyć. To tylko środki do osiągnięcia celu, jakim jest bezwarunkowe podporządkowanie sobie pięknego kraju w centrum Starego Kontynentu oraz kilkudziesięciomilionowego narodu, znanego od wieków ze swojej gościnności i nieświadomości co do prawdziwych intencji przybyszów.


Nie jest sprawą przypadku, że przez całe stulecia Polska uchodziła za "Paradisus Judeorum" czyli Raj dla Żydów. Tu znajdowali bowiem nie tylko bezpieczne schronienie przed pogromami do jakich dochodziło np. w Niemczech, Czechach, Hiszpanii, Francji i Austrii ale także ?ródła wielkich i łatwych dochodów. Przedwojenne, szydercze powiedzenia w rodzaju "Wasze ulice, nasze kamienice" musiały mieć konkretne podstawy. Podobnie zresztą, jak charakterystyczny epizod z brytyjskiego filmu pt. "Ostateczne rozwiązanie", emitowanego wielokrotnie (5, 8, 13, 18, 21, 24 i 30 lipca br.) w telewizyjnym kanale HBO. Powstał on - tak przynajmniej zaręczają twórcy - w oparciu o notatki wysokiego funkcjonariusza hitlerowskiego biorącego udział w tajnej naradzie poświęconej tzw. ostatecznemu rozwiązaniu kwestii żydowskiej. Gdy jeden z jej uczestników zaproponował, aby Żydów polskich zamiast do komór gazowych kierować - podobnie jak Żydów niemieckich - do prac budowlanych, Hans Frank skwitował propozycję jednoznacznie negatywnie, stwierdzając: "Oni nie nadają się do żadnej pracy". Żyda z pochodzenia, a zarazem szefa Generalnej Guberni na obszarze której zlokalizowano getta z polskimi Żydami, nie sposób posądzać o brak znajomości zagadnienia.


Teraz mamy diametralnie inną sytuację lecz podobne motywy imigracji tysięcy Żydów do Polski. Z braku znaczącego majątku publicznego (został skutecznie rozkradziony w ostatnich 14 latach) do stworzenia "Paradisus Judeorum" niezbędne są inne ?ródła dochodu. Choćby w postaci niewolniczej pracy milionów polskich gojów, gotowych - za szansę przeżycia - do największych wyrzeczeń i poddania się bezwzględnej obróbce setek instytucji o lichwiarskim bąd? kontrybucyjnym charakterze. Polacy świadomi tych zagrożeń mogą nie zgodzić się na przypisaną im rolę pariasów we własnej ojczy?nie. Stąd działania służące wyeliminowaniu wszelkich ?ródeł sprzyjających ich uświadomieniu. Hucpa (żydowskie określenie bezczelności, tupetu i arogancji) wykazywana w próbach pozbawienia prawa do wolności słowa każdego, kto ma inne poglądy od żydowsko poprawnych jest konkretnym odzwierciedleniem tych działań. Niżej podpisany doświadcza ich "dobrodziejstw" wyjątkowo często lecz jakże daleko mu pod tym względem np. do prof. Jerzego Roberta Nowaka. Cóż, hucpiarze atakują w stylu adekwatnym do wrodzonych cech ich nacji. Jestem jednak przekonany, że robią to bezskutecznie. Zbyt wielu Polaków posiada jeszcze umiejętność czytania, a dostępne ?ródła wiedzy nie kończą się na moich publikacjach. Co nie oznacza, że noszę się z zamiarem ich zaprzestania. Wprost przeciwnie...

Henryk Jezierski

P.S.

Ostatni, najbardziej chamski w formie i treści anonim wysłany został z konta e-mailowego nordjp@poczta.onet.pl. Czytelników, którzy byliby w stanie pomóc mi rozszyfrować jego właściciela proszę o kontakt - tel. (58) 303 29 35, GSM 601 611 727, e-mail: henryk.jezierski@moto.gda.pl. Niektóre sformułowania strzelającego zza węgła autora kwalifikują się bowiem do ścigania z mocy prawa. Chciałbym mu udowodnić, że Polska - póki co - nie jest jeszcze Palestyną, gdzie równość "dialogu" określa widok żydowskich czołgów strzelających do bezbronnych ludzi.
20 sierpień 2003

MOTO 

  

Archiwum

Walka zręcznie pozorowana
Unia Europejska

grudzień 5, 2002
Katarzyna Szymańska-Borginon "Newsweek" 46/02,
Jan Paweł II
kwiecień 2, 2005
Profesor kłamstwa
wrzesień 28, 2004
Kelnerzy
sierpień 1, 2004
Będziemy mogli postawić Kwaśniewskiego przed międzynarodowym trybunałem
wrzesień 16, 2004
Głos z Australii
sierpień 2, 2003
Krzysztof Janiewicz
"Dziennik" z kropką
maj 8, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Czynsz
kwiecień 29, 2005
Organizacje żydowskie naciskają
luty 3, 2007
PAP
Gdy inteligenci maszerują
maj 24, 2007
RAZ
Delphi
listopad 4, 2005
PAP
Rasowy analfabeta
luty 20, 2006
Zygmunt Jan Prusiński
The Sordid Past of Former Polish President Aleksander Kwasniewski
listopad 21, 2006
przysłał Iwo Cyprian Pogonowski
Pryskają prounijne mity
czerwiec 17, 2003
Jerzy Robert Nowak
Komu przeszkadza nagrywanie rozpraw sądowych?
styczeń 18, 2008
www.aferyprawa.com
Zdekomunizować Roosevelta !!!
maj 9, 2007
marduk
Nosił wilk...
marzec 18, 2008
jednodniówka narodowa
Unia Eurosowiecka
maj 14, 2005
przesłał prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Z tarczą czy na tarczy?
czerwiec 12, 2007
przysłała Elżbieta
Pogarda dla Polaków w podręcznikach historii w USA
luty 15, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2021 Polskie Niezależne Media