ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
więcej ->

 
 

Co nas czeka w 2003?. Rozmowa z Jadwigą Staniszkis i Tomaszem Żukowskim Nowy rok, nowy rząd, nowy premier

Rz: Co się zdarzy w tym roku w polityce?

To znaczy, że dojdzie do niej przed czerwcem?

J.S.: Tak. Będzie ona podporządkowana poprawie polityki informacyjnej, co oznacza, że musi odejść przynajmniej Sławomir Wiatr (pełnomocnik rządu ds. informowania o UE - red.). Mam nadzieję, że pan premier podziela tę opinię. Bo efekt sukcesu negocjacyjnego szybko minął i znów znajdziemy się na granicy przegrania referendum. Powinien odejść też wicepremier Marek Pol - chociaż jest to trudne, bo jest szefem Unii Pracy, rządowego koalicjanta. Jego sposób prowadzenia negocjacji w sprawie gazu to łamanie podstawowych zasad cywilizowanych kontraktów, znowu rzuca na stół dla Rosjan Rafinerię Gdańską. To człowiek, który nie powinien zajmować się sprawami gospodarczymi.

Ten pierwszy okres, do referendum, powinien być poświęcony również przeprowadzeniu przez parlament radykalnej zmiany w funkcjonowaniu finansów publicznych, przesunięciu środków do samorządów. Jest to jedyny sposób na przygotowanie się do przejmowania unijnych funduszy.

Zmiany w rządzie miałyby być tak małe?

J.S.: Do referendum zmiany powinny być możliwie najmniejsze. Rząd musi blokować napięcia społeczne i możliwość wybuchu kryzysu, choć będzie to tylko łatanina. Ale na pół roku powinno wystarczyć środków po to, by kryzys społeczno-gospodarczy przesunąć na okres po referendum. Uniknąć się go jednak nie da.

I co wtedy?

J.S.: Ten rząd odejdzie, po nieuchronnych zaburzeniach społecznych. Obawiam się zresztą, że może wystąpić element prowokacji, chęć wykorzystania tego kryzysu przez otoczenie Kwaśniewskiego do zmiany premiera i rządu na bardziej technokratyczny. Umownie mówiąc typu Bochniarz - Rosati. Po to, by stworzyć warunki dla inwestorów zagranicznych, bo między krajami "10", czyli nowymi członkami Unii, będzie o nich ostra konkurencja. A to wymaga radykalnej zmiany systemu podatkowego, o czym zresztą Henryka Bochniarz i inne osoby z kręgu pracodawców mówią. Ten rząd nie jest w stanie tego zrobić, nie ma odpowiednich ludzi, niezbędny jest "nowy początek". Dlatego prawdopodobnie prezydent chce zrobić rząd fachowców i ruch w kierunku Platformy Obywatelskiej oraz resztówki Unii Wolności. Jest to z punktu widzenia Kwaśniewskiego konieczny manewr, by zaistniał na nowo. Nie ma atrakcyjnych propozycji zagranicznych, na które liczył po odejściu z prezydentury, musi więc budować swoją przyszłość w kraju.


Rzeczywiście będą zmiany rządowe?

J.S.: Protesty społeczne nie są już wrażliwe na zmiany gabinetowe, nie zniweluje się ich w ten sposób.

T.Ż.: Jeszcze są, choć tylko wtedy, gdy będą głębokie. Jeśli całościowa rekonstrukcja rządu nie nastąpi przed referendum, to prawie na pewno - zgadzam się tu z profesor Staniszkis - dojdzie do niej po europejskim werdykcie Polaków. W razie wygranej zwolenników UE, choć taki wynik nie jest wcale pewny (i zależy m.in. od spełnienia oczekiwań środowisk domagających się gwarancji suwerenności w sferze moralności i kultury), będzie potrzeba polityki przygotowywania kraju do realnej już integracji.

J.S.: I ludzi, którzy się znają na instytucjach i są związani ze środowiskami gospodarczymi.

T.Ż.: Natomiast w razie porażki rządu w referendum jego dymisja zdaje się oczywista. Inaczej pojawi się ogromna presja na nowe wybory parlamentarne.


Co zajdzie między Millerem a Kwaśniewskim?

T.Ż.: Gdyby Miller w Kopenhadze wypadł gorzej, nie wykreował się dzięki umiejętnemu użyciu mediów na twardego i skutecznego negocjatora, to jego szybki upadek byłby bardzo prawdopodobny... A tak wywalczył sobie możliwość dalszego uczestnictwa w polskiej politycznej "grze na szczycie", i to nie bez szans na sukces. I gra dalej... Bardzo znamienne, że gdy się spekuluje o pomysłach Aleksandra Kwaśniewskiego na nową formację centrolewicową...

J.S.: Raczej centrową, a nawet centroprawicową.

T.Ż.: W realnym wykonaniu bliższą lewicy niż prawicy. Nieprzypadkowo w tym samym czasie Leszek Miller mówi o konieczności przesuwania się SLD ku centrum. To jest rywalizacja o podobny elektorat.


Kto wygra tę rywalizację?

T.Ż.: Narastająca dekoniunktura społeczna będzie osłabiać premiera. O wyniku gry może też zdecydować wybuch niespodziewanej, politycznej miny. Prezydent z racji swego miejsca na scenie jest na takie wydarzenia zdecydowanie bardziej odporny od premiera. Stąd większe są jego szanse w tej grze.

J.S.: Strategiczna pozycja Kwaśniewskiego nie jest lepsza, bo lawiruje między Unią a Ameryką. Błędnie kalkulował swoją rolę w polityce międzynarodowej. Ta wizja ukochanego lidera Europy Środkowej rozwiała się. Widać, że teraz przygasł. A Miller robi mniej mylnych kalkulacji i ma bardzo dobre kontakty osobiste, przede wszystkim ze Schršderem, kanclerzem Niemiec.


Chyba tylko z nim?

J.S.: Ale jest to nasz główny adwokat w Europie. Zbyt ryzykowne byłoby budowanie naszej pozycji w Unii, licząc na osobiste przebicie Kwaśniewskiego, który miałby jeszcze wyciszyć sytuację w kraju swoim bezpośrednim wejściem do polityki. Tym bardziej że wypowied? Marka Dyducha, sekretarza generalnego Sojuszu, o liberalizacji ustawy antyaborcyjnej po referendum może być sygnałem o nastrojach przeciwko takiej operacji i opowiedzeniu się SLD za Millerem.


Ale sama pani mówiła, że zmiana premiera nastąpi pod patronatem prezydenta?

J.S.: Tak. Jest to jednak ryzykowny manewr, lepiej więc, gdy rozegra się już po referendum. Bo może zdestabilizować sytuację w kraju. Szczególnie jeśli Kwaśniewski będzie się zwracał do Platformy Obywatelskiej, Unii Wolności. Zwiększy to opór grup populistycznych, przesunie PiS do głębokiej opozycji. Cały czas mówimy, kto będzie rządził, a najważniejsze jest to, jaki będzie system. Jedynym człowiekiem, który próbuje zrobić coś systemowo, w sferze finansów publicznych, jest Grzegorz Kołodko. Rząd Millera musi trwać, dopóki zmiany przepisów o finansach publicznych nie przejdą przez Sejm.

Pamiętajmy, że czeka nas jeszcze ratyfikacja traktatu akcesyjnego przez rządy "15". Kwaśniewski, dążąc do zmiany rządu, może popełnić błąd, który będzie nas wiele kosztował i w sensie gospodarczym, i społecznym - jeśli zrobi to w złym momencie, a sama zmiana odbędzie się w bardzo drastyczny sposób po to, by skompromitować gabinet Millera i pokazać technokratyczną bezwzględność. I jeśli przeceni wyniki sondaży popularności w stosunku do swojej osoby. Bo nie można tych wyników automatycznie przekładać na kapitał społecznego zaufania, czego przykładem był Kuroń w kampanii prezydenckiej.


To sondaże popularności niewiele znaczą?

T.Ż.: Polityk dysponujący wizerunkiem wiarygodnego reprezentanta zwykłych ludzi (jak kiedyś Kuroń) czy całego państwa (jak dziś Kwaśniewski), przechodząc do roli reprezentanta jednej ze stron politycznego konfliktu, musi stracić część kapitału społecznego zaufania. Ale dzisiejsze, bardzo wysokie (70 - 80 proc.) poparcie dla prezydenta powoduje, że po wejściu na pole bieżącej gry będzie miał tego kapitału - na początek - sporo więcej od tracącego w oczach opinii Millera. To ważny atut w rękach Kwaśniewskiego.

J.S.: Ale przecież jest jeszcze jeden element - odejście Millera i przyjęcie układu Kwaśniewskiego, czyli przesunięcie w kierunku centrowym z lud?mi Platformy i technokratów, oznacza naruszenie bardzo poważnych interesów. Z tych wszystkich funduszy, agencji część środków - miejmy nadzieję, że tak się stanie - przejdzie do samorządów. A część zostanie przejęta przez szczebel centralny. To oznacza powstanie nowych układów. I te środowiska, którym się nie będzie to podobać, zaczną głośno protestować w sposób, który te układy będzie korygować. A mają swoje tuby: Urbana i jego "Nie", "Trybunę".

T.Ż.: Dochodzimy do nowego, bardzo ważnego wątku naszej rozmowy. Z politycznej powierzchni schodzimy do społeczno-gospodarczego wnętrza systemu. Do prowadzonej polityki ekonomicznej i społecznej...

J.S.: Jest to nie tylko obsada stanowisk nowymi lud?mi, ale przede wszystkim postawienie na inną strategię w okresie wchodzenia do Unii.

T.Ż.: I tu możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy, kojarzący się z szokową terapią z początków transformacji, zakłada szybsze tempo zmian i wmontowywania Polski w struktury globalne, większą liberalizację gospodarki i sfery socjalnej. A to może bardzo silnie uderzyć w interesy ważnych grup i środowisk. Na przykład w polski kapitał produkcyjny, znaczącą część rolnictwa, instytucje i pracowników sfery budżetowej. Drugi wariant zakłada łagodniejsze tempo zmian, budowanie pomostów między wymaganiami ogólnoeuropejskimi a krajowymi, także lokalnymi. To oznacza m.in. tworzenie rozmaitych mechanizmów ochronnych. Obecna formuła UE na takie pole manewru pozwala. W dzisiejszej sytuacji Polski ten drugi scenariusz wydaje mi się rozsądniejszy.


A czy realny?

T.Ż.: Przynajmniej dziś zwolennicy terapii szokowej kojarzeni są z obozem Kwaśniewskiego, natomiast stronnicy polityki umiarkowanej - z Millerem. Na prawicy z "nowym skokiem" wiązana jest większość Platformy, ze strategią łagodniejszą - PiS. Jeśli tak rzeczywiście jest, to polityczne i personalne przesilenie na lewicy mogłoby oznaczać dora?ną poprawę nastrojów, ale także większe ryzyko społecznej eksplozji za jakiś czas. Wygląda więc na to, że najlepsze byłyby scenariusze dziś mniej prawdopodobne: taka rekonstrukcja po lewej stronie sceny, która - pod patronatem prezydenta - pozwalałaby skuteczniej stosować strategię umiarkowaną lub przejęcie inicjatywy przez przeciwną "szokowi" część centroprawicy.

J.S.: Oczekuję od rządzących, jeśli referendum będzie wygrane, uczciwej dyskusji o strategii wobec Unii. Powiedzenia, jakie są możliwe warianty, jaki jest stan gospodarki, jakie błędy zrobiono. I próby przeorientowania pieniędzy, które są w Polsce, i uczynienia państwa tańszym. Bo olbrzymie pieniądze wchodzą, powiedzmy umownie, w klasę polityczną, w te wszystkie układy redystrybucyjne.


A konkretniej?

J.S.: Chodzi nie tylko a agencje, fundusze pozabudżetowe, ale i o układ oligarchii. Jej przedstawiciele są łącznikami między kapitałem zagranicznym, menedżerami w Polsce i politykami. Ci "oligarchowie" biorą procenty od transakcji. Interesy tych ludzi i popychanie przez nich układu politycznego w jedną albo drugą stronę (w kierunku pierwszego bąd? drugiego scenariusza) też jest ważne. Ale gdyby Kołodce udała się reforma finansów publicznych i gdyby Jacka Piechotę, ministra gospodarki, wymieniono na kogoś, kto potrafi jego zapowiedzi zrealizować...


To co by się stało?

T.Ż.: Gdyby ktoś - mniej ważne są nazwiska - zrealizował te cele, byłaby szansa na wprowadzenie drugiego scenariusza - łagodnej terapii dostosowawczej do Unii Europejskiej. Jej powodzenie wymagałoby jednak także zmiany strategii przez "naszych" oligarchów. Ich przejścia od gry w transakcje do gry w wytwarzanie, do budowania koalicji z polskim, lokalnym kapitałem.


Największy problem Polski w 2003 roku?

J.S.: Ogromne problemy społeczne. Bezrobocie, narastająca rozpacz, bieda. I bezradność rządu, próba politycznego i makroekonomicznego rozgrywania spraw, które da się rozegrać tylko instytucjonalnie i na szczeblu mikroekonomicznym. To oznacza przesuwanie w czasie realnych rozwiązań. Bo wymagają one postawienia na innych ludzi, na prawdziwe procesy.

T.Ż.: Politycznie - rezultat referendum europejskiego. A w wymiarze społecznym - oczywiście bezrobocie.


Spróbujmy teraz zabawić się, już trochę z przymrużeniem oka, w przewidywania personalne. Kto będzie premierem?

T.Ż.: W styczniu Leszek Miller.


A w grudniu?

T.Ż.: Bardzo prawdopodobne, że ktoś inny. Sam premier mówił niedawno, że może przegrać.

J.S.: To pewne. Obstawiam, że będzie to kobieta. Być może Henryka Bochniarz. Byłoby to testowanie przez Kwaśniewskiego scenariusza wystawienia w wyborach prezydenckich żony. Prezydent musi się skupić teraz na sprawach krajowych, a nie międzynarodowych, i tu jego atutem jest żona.


A jaka będzie większość parlamentarna wspierająca rząd?

T.Ż.: Jeśli proces dekompozycji systemu partyjnego będzie postępował, to może nie być koalicji, tylko rząd mniejszościowy, który będzie budował większość dora?nie, do poszczególnych ustaw.

J.S.: Czyli rząd stanu nadzwyczajnego, jeśli będą wybuchy społeczne. Jeśli nastąpi przesilenie polityczne przez sytuację nadzwyczajną - a w tym kierunku zmierza świat, to znaczy używa kryzysów jako pomostów - będzie to rząd ponadpartyjny, tzw. fachowców. I przesunięty w kierunku centrowym. Będzie to rząd pseudotechnokratów, pod auspicjami Kwaśniewskiego. To spowoduje, że właściwie wszystkie partie się rozpadną. Z wyjątkiem PiS. Rozpadnie się Platforma po swoim kongresie, podzieli się SLD, a także PSL. Część ludowców, bardziej radykalnych, przejdzie do Samoobrony. Pozostali pójdą innym torem. Te partie i tak będą się musiały zasadniczo przebudować ze względu na euroizację. Wszystko więc zależy od wyniku referendum.


W jaki sposób zależy?

J.S.: Ruchy na scenie politycznej będą gwałtowniejsze, jeśli referendum będzie wygrane. Dlatego że trzeba przygotować kadrę, która wejdzie do układu europejskiego.


Jeśli się rozpadną, to powinno powstać coś nowego?

J.S.: Potem będą się przyłączały. Jeśli chodzi o PSL, to przecież wieś jest podzielona. Są trzy grupy: chłopo-robotnicy, część socjalna, i powiedzmy farmerzy. Przyjęte w Kopenhadze rozwiązania sprzyjają tej grupie socjalnej. Węgrzy już nam zarzucają, że wywalczyliśmy rozwiązania antyrozwojowe, bo przesuwając pieniądze z funduszy strukturalnych na bezpośrednie dopłaty do hektara, przejadamy przyszłość. PSL może się rozpaść najwcześniej.

A nie Platforma?

J.S.: To są oportuniści, i tak na dole robią, co chcą i wchodzą, z kim chcą w układy. Widać już jednak walkę o to, w jakim kierunku pójdzie Platforma, rozgrywającą się między Tuskiem a drugim z liderów, Maciejem Płażyńskim. To pompowanie polityczne Tuska, które odbywa się w mediach kojarzonych jako proprezydenckie...


Jakie pompowanie?

J.S.: Chodzi mi o medialne próby uczynienia z niego wielkiego polityka. To "pompowanie" zupełnie nie dotyczy drugiego z liderów, Płażyńskiego. Tusk jako szef Platformy popchnąłby ją do tego ewentualnego rządu fachowców, cokolwiek miałoby to znaczyć w tym wypadku. A Płażyński raczej nie. W PO doszłoby do rozpadu po wymianie premiera, gdyby przesilenie było bardzo burzliwe. I dlatego Kwaśniewski będzie próbował podzielić SLD. Już w tej chwili widać, jak duży jest konflikt dotyczący strategii naszego udziału w Unii - na co stawiać. Warto w tej sprawie czytać Urbana, który te osie podziału pokazuje i oczywiście bierze stronę Millera. Ten podział przechodzi aż do dołu, bo dotyczy nowego rozdziału kart w sektorze publicznym. Jedne grupy mogą bardzo dużo stracić, w odniesieniu do innych to ryzyko jest minimalne. Tak więc rozłam w SLD jest nieuchronny.


Wciąż nie wiem, co z tej burzy podziałów miałoby powstać?

J.S.: Miller będzie szefem tego SLD, które chce zmierzać w kierunku niemieckiej SPD. Ale część postkomunistów będzie podążać w kierunku bardziej liberalnym. Warto pamiętać, że Unia Wolności też zmieniła międzynarodówkę chadecką na liberalną. Miał o to ogromne pretensje Mazowiecki. Ale ta międzynarodówka liberalna jest bliska Kwaśniewskiemu, Tuskowi.

T.Ż.: Nasz system partyjny jest dziś w strukturalnym kryzysie. Przypomnę niedawne wyniki wyborów do sejmików. Przed nami kolejne pęknięcia, ale i próby "sklejania", rekompozycji systemu. Te przypadną na lata 2004 - 2005, przed następnymi wyborami parlamentarnymi.

J.S.: Co ty mówisz? Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się w 2004 roku, musi być wiadomo, kto i skąd będzie w nich startować.

T.Ż.: Nie sądzę, żeby w przyszłym roku gra o nowy kształt systemu partyjnego została rozstrzygnięta. Choć energiczniejsze działania zmierzające do tego mogą się już zacząć.

J.S.: Muszą się wtedy zacząć.

T.Ż.: A to może oznaczać, choć niekoniecznie już w 2003 roku, także rozpad Sojuszu, jak kiedyś AWS. Pierwszy możliwy podział to powstanie, również kosztem liberalnego skrzydła SLD, partii proprezydenckiej, takiej nowej Unii Demokratycznej. Nie wykluczyłbym też - pó?niej - próby tworzenia Samoobrony Lewicy Demokratycznej, czyli formacji, która dokona zwrotu w kierunku biernych dziś antyklerykałów oraz elektoratu partii Leppera i częściowo tę partię wchłonie. Natomiast po drugiej stronie trwać będzie rywalizacja między LPR a PiS o poparcie chrześcijańsko-społecznej, umiarkowanej części elektoratu centroprawicowego. To on stanowi klucz do sukcesu w następnych wyborach parlamentarnych.


Polityk numer 1 w roku 2003?

T.Ż.: Największe szanse ma zwycięzca rywalizacji Kwaśniewski - Miller. Rzecz jasna wtedy, gdy nie tylko wygra personalnie, ale także przeforsuje swoją strategię społeczno-gospodarczą, nie przewrócą go fale społecznych napięć. W razie porażki obu szanse na tytuł polityka roku ma ten, kto wygra walkę o przywództwo na prawicy. Będą to albo bracia Kaczyńscy, albo Roman Giertych.

J.S.: Ten, który rzutem na taśmę - trochę tak, jak zrobił to Miller w Kopenhadze - spowoduje, że referendum będzie wygrane.


Kto to może być?

J.S.: Choćby Lech Kaczyński, jeśli wykona woltę w sprawie UE. Ktoś, kogo argumenty przechylą w referendum szalę, będzie politykiem tego roku. Bo zdecyduje o losach kraju. Chciałabym, aby to była osoba, która jest za tak, jeśli chodzi o Unię Europejską. Inaczej będzie to tragedia.


Będzie to dobry rok w polityce?

J.S.: Jeśli wygramy referendum i zmiana rządu odbędzie się bez rozlewu krwi. A nowy rząd będzie miał rozsądny, niedoktrynerski program dochodzenia do Unii. Program zgodny z logiką UE, która jest także logiką wartości, nie tylko racjonalności ekonomicznej. Za co Unia płaci zresztą dużą cenę. Ale te wartości są ważne, chociaż nasi politycy tego nie doceniają.

T.Ż.: Aby nazwać ten rok, wolę słowo "przełomowy".


Rozmawiała Małgorzata Subotić


Prof. Jadwiga Staniszkis pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, dr Tomasz Żukowski w Instytucie Polityki Społecznej UW . Oboje wykładają też w nowosądeckiej Wyższej Szkole Biznesu.
2 styczeń 2003

http://www.rzeczpospolita.pl/ 

  

Archiwum

Podstępny rak toczy służbę zdrowia
lipiec 20, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
MF zniweluje negatywne skutki decyzji S&P oferując mniej papierów
lipiec 31, 2002
PAP
Spada poparcie dla członkostwa w UE
listopad 27, 2002
PAP
Zamiast uzdrowienia relacji ekonomicznych - "promocja zatrudnienia"
styczeń 20, 2003
Artur Łoboda / PAP
Rozpoczął się proces Germara Rudolfa z okarżenia o "negowanie Holokaustu"
listopad 16, 2006
bibula
Czy dojdzie do kompromitacji społeczności międzynarodowej - rezolucja nr 1442
luty 25, 2003
IAR
Premier wierzy, że Polacy zaakceptują konstytucję UE
padziernik 29, 2004
Brytyjczycy, UE a Hitler
czerwiec 9, 2003
przesłała Elżbieta
Jan Paweł II wystąpił w sobotę z nowym apelem o zapobieżenie wojnie.
luty 9, 2003
PAP
Nadał nowy sens patriotyzmowi i bohaterstwu.
słowo o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim

grudzień 12, 2005
Kongres Polski Suwerennej i Sprawiedliwej
Esbecka gwardia w Agencji
styczeń 24, 2003
http://www.naszdziennik.pl/
W Brazylii eliminują czasownik od słowa "Żyd"
styczeń 4, 2007
bibula- pismo niezależne
POLAND AGAINST STAMPEDE TO EU
styczeń 25, 2003
Gra Polskim Pionkiem Na Szachownicy Światowej
marzec 7, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
Śpiewak śpiewa fałszem
styczeń 4, 2007
Zygmunt Jan Prusiński
Sprawa Kurdystanu utrudnia destabilizację Iranu przez USA
listopad 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Krzyżem leżeć!
styczeń 6, 2004
http://angora.pl
Obywatelski brak zgody na strach
czerwiec 1, 2008
Marek Jastrząb
Niepewne Zalozenia Strategii Bush’a w Iraku
grudzień 10, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Czy Żydzi Wygrali Drugą Wojnę Światową?
marzec 7, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media