ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Kanciarze z Wall Street 
Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
więcej ->

 
 

Portrety świe(t)nych udawaczy (2): casus Pawła-Szawła z Tarsu



A. Po pierwsze DOBRA NOWINA. Rozesłany pocztą elektroniczną dokładnie miesiąć temu, 5 stycznia br., mój artykuł „ZIEMIA, PLANETA ORANUSIAN?” już się ukazał drukiem na pierwszej stronie lutowego numeru miesięcznika literackiego AKANT, wydawanego w Bydgoszczy i dostępnego w MPiK-ach. (wewnątrz tego numeru, w dodatku „Świat Inflant”, zamieszczony jest też i starszy mój reportaż z Białorusi pt. „Meldunek z Czarnej Dziury Europy”.)



B. Mój pó?no-styczniowy email zatytułowany „PORTRETY ŚWIET(N)YCH UDAWACZY KOŚCIOŁA” pobudził kilka osób do przesłania mi doń komentarzy, które przytaczam w skrócie:



1. Zaczynam oczywiście od upozorowanej na „katolicką”, a zatem niby „powszechnej”, opinii pana Janusza G., który stwierdził:

Płytkość tego "portretu", a raczej pamfletu, jest faktycznie porażająca. (...) Rzeczywiście bez ćwiczeń duchowych sama siła mieśni Pan "dr" niewiele tutaj pomoże dla właściwego pojęcia dzieł Świętych Pańskich, których Bóg posyłał w różnych okresach swych dziejów dla różnych celów i misji służących ekonomii Zbawienia. Niestety autor portretu jest zupełnie nieodkrywczy, a do tego okropnie nudny.



2. To zdanie entuzjasty ekonomii Zbawienia warto zestawić z poglądem na ten sam temat Macieja P., doktora nauk biomedycznych, aktualnie przebywającego w Indiach z misją medyczno-ekonomiczną:

Gratuluje spostrzegawczosci i asocjacji. Esej o Augustynie Aureliuszu daje wiele do myslenia! Dziekuje - wlasnie poczytalem w odpoczywajac w Pokharze (Nepal). Czy chcialbys, abym PORTRETY SWIET(N)YCH UDAWACZY: CASUS AURELIUSZA AUGUSTYNA rozeslal po naszym Instytucie, zeby ludzi pracujacych jakby nie było w branzy biomed zainspirowac do refleksji?



3. No i w końcu opinia pani Joanny W., która pobudziła mnie do naszkicowania kolejnego Portretu Swiet(n)ego Udawacza Kościoła:

(...) Pan sugeruje, że nawrócenie Szawła nie było szczere, ale nawet go Pan nie znał osobiście. on nie ukrywał, kim jest, a ludzie z jego otoczenia mu uwierzyli. (...) Proszę wziąć przykład z (naszego kolegi, prof. dr hab.) Mirosława Z., który wierzy, że można zwyciężyć Bestię, ale nie dość dokładnie czytał Apokalipsę, bo by wiedział, że zwyciężyć Bestię to można jeno uczynić z czystym sercem. czyli z miłością. Polecam hymn do miłości św. Pawła [w]Pierwszy list św. Pawła do Koryntian 13, 01: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak mied? brzęcząca albo cymbał brzmiący.”

Odpowiadam zatem pani Joannie możliwie zwięzłym, sokratycznym zapytaniem:



KOGO/CO MIŁOWAŁ TEN „CYMBAŁ BRZMIˇCY” PAWEŁ?



Zacznijmy jednak od „chrześcijańskiego” wyobrażenia sobie, czym jest ZŁO w świecie. Otóż ludzie wychowani na lekturze ST zwykli myśleć, że zagrożeniem dla świata jest jakaś straszna BESTIA, czyli dosłownie ZWIERZĘ, to znaczy, wg. definicji Artstotelesa „zoon (żywina) obdarzona narządami ruchu oraz zmysłami”.



Ja natomiast, podobnie jak mój kolega Izrael Szamir twierdzę, że tym zagrożeniem jest li tylko bardzo specyficzna odmiana tego zoon, jaką stanowią wyznawcy aramejskiego (syryjskiego) bóstwa określanego terminem MAMON, już w starożytności utożsamianego z Martwym Pieniądzem. Oczywiście ten inspirujący poczynania biblijnych patriarchów (zwłaszcza Abrama/Abrahama i Jakuba/Izraela) oraz proroków (szczególnie Izajasza) Bóg Bogactwa nie jest żadną Bestią, czyli wysoko zorganizowaną, przepełnioną siła życiową, przez Arystotelesa nazwaną entelechią, żywiną. Pieniądz bowiem nie posiada ani organów zwierzęcych, takich jak organy ruchu oraz zmysły, ani nawet „duszy wegetatywnej”, roślinnej, ograniczonej do konsumpcji i wynikającego z niej wzrostu. (Wzrostu polegającego, wg. Arystotelesa, na zarówno dzieworódczym jak i płciowym rozmnażaniu się danej populacji.)



Martwy z definicji Pieniądz-Mamon potrafi jednak zdominować, opętać całkowicie swych „wybrańców” i to do tego stopnia że, jak to zauważył celnie św. Augustyn, „JEST ON W CZŁOWIEKU BARDZIEJ NIŻ ON SAM JEST W SWYM WNĘTRZU”. Ten Bóg Mamon, według Platona w jego czasach dominujący wśród „tych z Egiptu” (tzn. Żydów) oraz Fenicjan, stał się obecnie, szczególnie w krajach Liberalnej Demokracji, MARTWYM, NIERUCHOMYM PORUSZACZEM przeogromnych wręcz mas ludzkich. Tych to „normalnych, prawie pozbawionych entelechii, ludzi” rosyjski badacz po-nowoczesności Wiktor Pielewin nazwał z łacińska Oranusjami (oral + anus), a ja po słowiańsko-syryjsku czcicielami Żopogława-Mamona.



Wróćmy, w tym kontekście Nieruchomego Poruszacza o nazwie „Jestem który Jestem”, do zagadki nagłego „nawrócenia się”, w wieku dorosłym, samozwańczego apostoła Pawła. Czy człowiek, który aż do wieku całkiem dojrzałego, czyli około 30 – 35 lat, a nawet i pó?niej (Dz. 24, 13), szczerze czcił plemiennego boga „Abrahama, Jakuba, Mojżesza oraz Izajasza”, może zacząć – ni stąd ni zowąd – czcić ponadnarodowy Rozum oraz Piękno, a zatem i Dobro, jakie z rozumnych postępowań płynie? Otóż badania J. Piageta nad rozwojem dzieci wskazują, że by organ Rozumu się rozwinął, koniecznym jest wykonanie, szczególnie w młodym wieku, ogromnej ilości czysto fizycznych ruchów, pobudzanych w znacznym stopniu przez endogenną ciekawość. W ST ta ludzka „małpia” ciekawość jest bardzo tępiona przez „Boga Zazdrosnego”, który zakazał Pierwszym Rodzicom spożywania owoców z Drzewa Wiedzy Etycznej (czyli o tym, co „złe a co dobre”). Także w Kościele, który pan Cierpisz z protestanckiego Lundu wciąż uważa za Święty, ta chęć poznania, według Arystotelesa naturalna dla wszystkich ludzi, też jest silnie tłumiona, co potwierdza znane nam wszystkim powiedzenie księży katechetów, że „ciekawość to pierwszy stopień do piekła”.



Starożytni Żydzi od dzieciństwa byli przymuszani do czytania ciągle tych samych, „nienawidzących Bestii Ezawa” i występujących przeciw „nieobrzezanej swobodzie serca oraz myśli”, wersetów ST. Ci, dekujący się w wieku starszym w ich jesziwach oraz synagogach, „faryzeusze i uczeni w Piśmie”, musieli z konieczności nabywać całkiem perwersyjnych przyzwyczajeń poznawczych, wręcz nienawidzić, ogólnie mówiąc, Piękna oraz Dynamicznej Harmonii Dzikiej Przyrody. Dla nieruchawych, ubogich w entelechię bogaczy Izraela przyjemność stanowiło uczestnictwo w obrzędach całopaleń niewinnych zwierząt domowych oraz wyobrażanie sobie jak się męczą ich, częstokroć li tylko domniemani, wrogowie. Takie „przyzwyczajenie poznawcze” starożytnych żydo-bęcwałów dobrze opisał historyk antyku Tadeusz Zieliński w swej książce „Hellenizm i judaizm” z roku 1927. To perwersyjne przyzwyczajenie potwierdzają też pełne zachwytu biblijne opisy plag egipskich, a zwłaszcza nowotestamentowa „Apokalipsa”, która jest świadectwem (testimonium) właśnie takiego umysłowego zboczenia. Według tego „Objawienia”, już od dwóch tysięcy lat nadchodzi czas Bitwy Ostatecznej w dolinie Armageddonu, kiedy to „miłujący do końca” Ludzki Rodzaj „Bóg i Baranek” (dziś zmaterializowany w postaci tandemu USA + Izrael), urządzą przepełniony aktami terroru Koniec Świata, tak niecierpliwie oczekiwany przez nastraszonych przez św. Pawła, bezdennie wręcz głupich zarówno pierwszych jak i ostatnich – tych z USA today – chrześcijan.



Ta zapowiedziana przez proroków Izraela „Apokalipsa”, której pierwsze symptomy oglądamy codziennie w reportażach telewizyjnych z Bagdadu, to będzie najzupełniej logiczny rezultat WIARY, NADZIEI oraz MIŁOŚCI zalecanej w ”hymnie” św. Pawła. Dlaczego taki smętny, kretyński wręcz Koniec Ludzkości oraz Całego Świata musi wyniknąć ze zrealizowania planów tego Apostoła Chrystusa Ukrzyżowanego, który w proroczym zapale ubogacił rzeczony „I List do Koryntian” globalistyczną (bez)myślą, że „(Chrystus) zniszczy wszelką zwierzchność oraz wszelką władzę i moc” i w związku z tym, logicznie „On (poprzez swych misjonarzy oczywiście) musi królować dopóki nie położy wszystkich nieprzyjaciół pod stopy swoje” (15, 24-25)?



By odpowiedzieć na to, zasadnicze w rozpoczynającym się „21 Judeo-American Century” pytanie, pozwolę sobie przypomnieć bardzo prostą wypowied? Sokratesa na temat Istoty Miłości, zachowaną w dialogu Platona „Uczta”. W tym utworze pochodzącym z IV wieku przed Chrystusem, znany ateński poeta i krasomówca Agaton wygłasza istny pean na cześć Erosa, który to Bóg jest oczywiście „najpiękniejszy, najdelikatniejszy, najodważniejszy, najmądrzejszy” itd. i który to Eros-Miłość „chłody ludzkich serc rozprasza i je ciepłem okrasza”. Ten „lejący miód na ludzkie serca” popis oratorski krasomówcy Agatona słuchacze przyjęli z zachwytem. Ówczesny zachwyt uczestników „Uczty” bardzo podobny jest do tego, z jakim osoby mniej wprawne w odczytywaniu biblijnych podtekstów (patrz pani Joanna W.) czytają wersety „hymnu” apostoła Pawła, na przykład takie stwierdzenia „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, ... wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” itd.



W platońskiej „Uczcie”, po wystąpieniu krasomówcy Agatona głos zabiera Sokrates i wypytuje się go, co on w istocie powiedział w swym peanie. Zmuszony do zastanowienia się nad własnymi słowami Agaton traci swą werwę i w końcu przyznaje się szczerze „to ja Sokratesie, zupełnie już nie wiem, co przed chwilą mówiłem”. Dokładnie tak samo przedstawia się sprawa hymnu do miłości naszego „cymbała brzmiącego”, którego elukubracje wypełniają większość ksiąg Nowego Testamentu. Aż się dziwię, że tej zasadniczej rzeczy żaden (z dopuszczonych do głosu przez Kościół) filozofów nie odważył się podnieść.



Otóż Sokrates zaliczył miłość do szerszego zbioru uczuć pod nazwą „pożądanie”, takich jak pożądanie jedzenia, picia i oczywiście seksu. I zapytuje się „Czy pożądamy czegoś, czy też niczego?”. A tu odpowied? jest prosta, zawsze pożądamy czegoś. Zapytajmy się zatem, za Sokratesem, czego pożądał świe(t)ny Paweł w swym hymnie? W samym tym utworze przedmiot miłości jest nieobecny, ale z dwóch pierwszych rozdziałów „I Listu do Koryntian” łatwo się możemy zorientować, ze przedmiotem uwielbienia Pawła jest, jak sam napisał, Mądrość Krzyża: „my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, zgorszenie dla Żydów a głupstwo dla Greków”. A zatem „miłość” Pawła z Tarsu należy do perwersyjnej odmiany miłości polegającej na sadystycznym uwielbieniu umęczenia, czyli na zachowaniu podobnym do zachwytów starożytnych, ubogich w entelechię żydo-bęcwałów nad cierpieniami ich wrogów. W granicznym przypadku jest to miłość zwana nekrofilią, miłością do trupa.



Jeśli zatem świet(n)y, przepełniony Wiarą, Nadzieją i Miłością Paweł, który bezpośrednio przed swym nawróceniem się „dyszał gro?bą i chęcią mordu”, należał do kategorii osób określanych mianem sadystów oraz nekrofilii, to i w jego zachowaniu się, także po przyłączeniu się do chrześcijan, winny się uwidocznić podobne, niezbyt estetyczne cechy. Przede wszystkim, jeśli ten samozwańczy apostoł służył Martwemu, Ukrzyżowanemu Chrystusowi, to musiał nienawidzić Jezusa Żywego, zgodnie z zawartą w Ewangeliach celną uwagą tego ostatniego, że „nie da się służyć dwóm Panom, bo jednego będzie się miłować, a drugiego nienawidzić.” Tę hipotezę każdy może sprawdzić osobiście, w „Listach” Pawła są nieobecne, prawie w ogóle, nauki Jezusa z Nazaretu, tak jak gdyby Szaweł-Paweł o naukach tego „heretyka” albo nic nie wiedział, albo nie chciał wiedzieć.



Co ciekawsze, łatwo dająca się zakwestionować nauka Jezusa, którą znalazłem w Ewangelii Jana 12, 24, która głosi że „ziarno pszeniczne plonu nie wyda, jeśli wprzódy nie obumrze”, została po prostu skopiowana z „Listów” Pawła, które poprzedziły pojawienie się opowieści ewangelisty Jana o lat około 50. We wcześniej opracowanych Ewangeliach Jezus nie opowiadał przecież takich bzdur, świadczących o jego nieznajomości praw biologii. W tych wcześniejszych Ewangeliach Jezus twierdził coś zupełnie innego, mianowicie że ziarno, które padnie na sterylną, twardą opokę, plonu oczywiście nie wyda.



Wróćmy zatem do zasadniczej różnicy jako istnieje między Jezusem Żywym, opisanym w utrzymanych częstokroć w formie dialogu Ewangeliach, a tym Ukrzyżowanym, ponoć przemawiającym do nas poprzez dęte „jak cymbał brzmiący” teksty „Listów apostolskich” św. Pawła. Zapytajmy za Sokratesem jakaż to jest differentia specifica między przedmiotem ożywionym a martwym? Na ten temat, opanowany przez ‘paulinistów’ od szesnastu stuleci Kościół milczy, a w ślad za nim milczy cała nowoczesna, kartezjańska nauka. Otóż każda żywina, zoon, czy to będzie rosnące drzewo, czy też zwierzę (jak ta mityczna Bestia-wilczyca, która altruistycznie wykarmiła założycieli znienawidzonego przez Izrael Rzymu), czy w końcu dyskutujący ze swymi uczniami Jezus z Nazaretu, PRZEZ SWˇ AKTYWNOŚĆ ŻYCIOWˇ AUTOMATYCZNIE WYTWARZAJˇ INFORMACJĘ, to znaczy konstruują materialne przedmioty (np. mowę) charakteryzujące się silnym zróżnicowaniem i zorganizowaniem swych składników.



Tę cechę twórczą widać chociażby podczas wzrostu zwykłego drzewa, samo-syntetyzującego się ze składników tak prostych jak powietrze (CO2), woda, ziemia i ogień (ciepło), które pochodzi zazwyczaj od słońca. Natomiast żaden BYT NIEOŻYWIONY TAKIEJ ZDOLNOŚCI KREACJI INFORMACJI nie posiada, obojętnie czy to będzie czczony przez mamonistów Pieniądz, Samochód, Komputer czy nawet Święte Pismo. A zatem i ludzie rozmiłowani w tych martwych przedmiotach muszą, w sposób bio-automatyczny, dążyć do DEZINFORMACJI, do rozmycia wszelkich istotnych informacji o świecie. Inaczej mówiąc, zarówno mamoniści (względnie technofile), jak i „wypchani bogiem” chrześcijańscy nekrofile, głoszonymi przez siebie bzdurami („naukami”) zwiększają entropię, martwicę tego świata. „Mądrość martwego krzyża” to nic innego jak zanik jakiegokolwiek zrozumienia istoty życia, z której to ignorancji nasz ‘wikary Chrystusa’ był oczywiście dumny: „uznałem za właściwe nic innego nie umieć między wami, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego”.



Zainicjowana przez nekrofila Pawła apoteoza Męki Pańskiej jest ewidentną rewolucją przeciw poczuciu piękna oraz dobra charakteryzującego Homo sapiens, a zatem jest to ukryta APOTEOZA NIESPRAWIEDLIWOŚCI ORAZ ZBRODNI. W Krzyżu zatem nie jest żadne Zbawienie, tylko dokładnie na odwrót, Rozumu zatracenie, rodzaj martwicy kory mózgowej ludzi wierzących w zbawczą rolę tego starożytnego narzędzia ka?ni. Ta rozpowszechniana przez „pauliński” kler, umysłowa zaćma powoduje, że ludzie zamieniają się w bezrozumne „owce”, których „mięsem” oraz „tłuszczem” ten pasożytniczy kler się tuczy i w których to, niewinnych owiec „skóry”, to ukryte kapłaństwo MAMONA się przyodziewa (Patrz Izajasz 61, 6). I oczywiście, im więcej ten pauliński kler, wraz ze swymi otumanionymi „owcami”, tych krzyży nastawia, tym bardziej nasza nieszczęsna planeta będzie przypominać zwykły polski, gęsto wybetonowany obecnie cmentarz, na którym stoją, by zacytować na zakończenie jeszcze raz Żywe Słowo Jezusa z Nazaretu „groby pobielane, które na zewnątrz ludziom wydają się być piękne, a wewnątrz są pełne kości umarłych i wszelkiego plugastwa”.



M.G. 4 luty 007,

www.marek.glogoczowski.zaprasza.net



Poniżej Addendum, wskazujące skąd się wzięła Cudowna Moc Krzyża oraz podobnie jak ten Krzyż Pański wyimaginowana (w opinii muzułmanów), konkurująca obecnie z tym Krzyżem, Holokaustu Cudowna Super Potęga.



Rozdział 10







Bestie (post)modernizmu i ich “Pasterze”

Tractatus Theologico-Philosophicus



Esej opublikowany w Forum Myśli Wolnej, Krakowski Magazyn Racjonalistów, II /III 2001r.





To, że wraz z rozkwitem Wartości Zachodnich w Polsce następuje, w sposób jak gdyby równoległy, proces bestializacji społeczeństwa, jest w stanie dostrzec chyba już każdy. Od momentu upadku “komuny” li tylko ilość osób utrzymujących się z bandytyzmu wzrosła aż pięciokrotnie, a takie wypadki, jak niedawne utopienie kilkuletniego już dziecka, w celu otrzymania przez jego matkę odszkodowania z firmy ubezpieczeniowej, oznaczają iż nasz kraj w istocie znalazł się w kręgu kulturowym obłąkanej swą chciwością Zbiorowej Bestii, kojarzonej przez Aleksandra Zinowiewa po prostu z Zachodem. Co niestety dostrzega tylko znikoma ilość intelektualistów w naszym kraju.

Jednym z nich jest znany mi osobiście poprzez ZLP pisarz Henryk Pająk, który w dwutygodniku “Tylko Polska” publikuje cykl zatytułowany “Bestie naszych czasów”. W numerze 1 Nowej Ery (2001) tego pisma znalazło się, pod tym tytułem, podsumowanie jego ostatniej książki A naród śpi. Z artykułu (i z książki) rzeczywiście wieje grozą i większość zawartych w nich poglądów osobiście podzielam. (Tak jak zresztą H.P. podziela wiele z moich poglądów, o czym świadczy choćby jego wcześniejsza książka “Bandytyzm NATO”, w której strony 15 do 17 praktycznie zostały spisane z mego artykułu “Krecia wojna USA z Jugosławią”, opublikowanego w numerze 43/98 tygodnika “Nasza Polska”.)

Jednak jest część, powiedzmy 10 procent, jego poglądów, które mi się wydają być i sztuczne i błędne i wskutek czego działają one jak przysłowiowa łyżka dziegciu w beczce miodu (o ile “miodem” można nazwać zawarte w licznych pismach Pająka, iście apokaliptyczne informacje). Przejd?my jednak do szczegółów.

Przede wszystkim, przypisując ideologię “Atakujących Bestii” ruchowi New Age, H.P. pisze, iż “zniewalane obecnie narody są poddawane trzem niszczycielskim procesom. Są to: Światowa Ekonomia i Finanse, Światowy Rząd i Światowa Religia. Otóż historyk, będący jednocześnie osobą związaną z religią chrześcijańską winien chyba wiedzieć, że taki program Nowego Tysiąclecia jest próbą realizacji programu “Nowego Jeruzalem”, wpisanego w Stary Testament około 2,5 tysiąca lat temu przez proroka Izajasza. Pozwolę sobie przytoczyć kilka z tych starożytnych proroctw, poczynając od uwagi, że nadejście światowej religii zapowiedziane jest w rzeczonym “Testamencie Mędrców Syjonu” wielokrotnie, chociażby w znanych wersetach księgi Zachariasza “I będzie Pan królem całej ziemi. I jeden będzie Pan i jedno będzie jego imię”. Jeśli zaś chodzi o projekt rozwoju światowej ekonomii (a także o plan zagłady nieposłusznych “Panu” narodów) to Izajasz zapowiada te wydarzenia w końcowych rozdziałach swej, sławiącej nadchodzące Nowe Jeruzalem, księgi.

(60) 10: I pobudują cudzoziemcy mury twoje, a królowie ich służyć ci będą...

11: I twoje bramy będą stale otwarte, ni w dzień, ni w noc nie będą zamykane, aby można było sprowadzić do ciebie skarby narodów pod wodzą ich królów.

12: Bo naród i królestwo, które tobie nie będą służyć zginą, i takie narody zostaną doszczętnie wytępione...

16. I ssać będziesz mleko narodów i piersiami królów karmiona będziesz i poznasz iżem ja, PAN zbawiciel twój i odkupiciel twój, mocarz Jakubów (tzn. Izraela).

O stronę dalej, w rozdziale 61, sprawa panowania nad światem Izraela jest jeszcze wyra?niej zaakcentowana:

5: Bo stawią się cudzoziemcy by paść stada wasze, a synowie cudzoziemców oraczami waszymi i winiarzami waszymi będą.

6. A wy będziecie nazwani kapłanami PANA, sługami naszego boga mianować was będą; z bogactw narodów będziecie korzystać i ich sławą się chełpić.

Jak widać z tego starożytnego proroctwa, Nowy Izrael ma być czymś w rodzaju “bożego” super-pasożyta “ssącego mleko narodów” i oferującego w zamian tym narodom upodlający je stan niewolnictwa, bąd? alternatywę zagłady. Co więcej, nowotestamentowe “Objawienie” św. Jana prorokuje, że to wytapetowane złotem i szlachetnymi kamieniami Nowe Jeruzalem będzie trwało aż lat tysiąc, zanim przyjdzie Szatan, który to “Państwo boże” zburzy (patrz rozdz. 20, 7). Wszystkie zatem wymienione przez Pająka punkty podboju świata przez Bestie są już zapowiedziane i w Starym i w Nowym Testamencie, przy czym “Objawienie” dodaje, że to właśnie pod wezwaniem Chrystusa (“Baranka”) ma zostać utworzony Rząd Światowy.

W ostatnich wiekach, zwłaszcza od okresu Oświecenia, chrześcijaństwo znalazło się w odwrocie i jak celnie zauważa to Pająk, jest to w znacznym stopniu dzieło (olśnionych rozwojem nauki i techniki) Illuminatów, czyli Oświeconych. Choć H.P. podkreśla żydowskie pochodzenie niektórych ze znanych “oświeconych” – a zwłaszcza Weishaupta a pó?niej Marksa – to warto przypomnieć iż Pierwszym Oświeconym był Bezbożny Budda, nauczający w starożytnych Indiach. Działający o dwa wieki pó?niej w Grecji politeista Platon w swą, nauczaną przecież na wszystkich chrześcijańskich uniwersytetach (za wyjątkiem, być może, tego w Lublinie) koncepcję “Państwa”, wpisał praktycznie cały, przytaczany przez Pająka, program “zniszczenia chrześcijaństwa” zaproponowany przez Illuminatów pod koniec XVIII wieku. Ten bowiem pogański “nienawistnik udawaczy” w swym wciąż aktualnym dziele zachwalał:

- Zniesienie własności prywatnej oraz dziedziczenia tej własności (zwłaszcza wśród warstw arystokratycznych, jedynych dopuszczanych do władzy).

- Zniszczenie rodziny i życia rodzinnego.

- Zniesienie (a przynajmniej ograniczenie) instytucji małżeństwa.

- Ustanowienie grupowego, pozarodzinnego wychowania dzieci.

Warto przypomnieć w tym miejscu, że Platon rozumnie argumentował, że niszcząca organizm Państwa korupcja rodzi się wraz z zabiegami o własność prywatną i wraz z wychowaniem dzieci przez mające skłonność do nadopiekuństwa matki. Stąd “antyrodzinne” nastawienie tego miłośnika zdrowej i wykształconej młodzieży, powtórzone zresztą w nauce Jezusa o “prawdziwej rodzinie” (Mat. 12, 46-50).

Jak podaje Pająk, iluminaci mieli w swym zamyśle także “zniszczenie monarchii i wszelkich uporządkowanych form rządów narodowych”, co jest albo przejęzyczeniem się autora albo pomysłem lokalnym, nadającym się do realizacji tylko we Francji. Przecież gdzieś już od początku XIII wieku dziedziczne elity rządzące Europą zaczęły mieć charakter ponadnarodowy, zaś każdy znaczniejszy król (w tym i zazwyczaj nie polski król Rzeczypospolitej Obojga Narodów) miał obowiązek chełpić się nad iloma to narodami on panuje! To dopiero zrodzony przez (narodową) Rewolucję Francuską Napoleon, stając się super-monarchą, ogłosił się cesarzem Francuzów (a nie Francji) rozpoczynając w ten sposób trwający przez następne dwa stulecia rozkwit państw narodowych. Ten “pożar w domu Pana” dopiero obecnie, w trakcie tak zwanej “Rewolucji (hiper)żydowskiej”, udaje się stłumić, poprzez powtórne pojawienie się na naszym kontynencie ponadnarodowej, dziedzicznej “arystokracji” złożonej w znacznej mierze z osób o pochodzeniu post-żydowskim. Ta rekonstruowana obecnie elita “Nowego Jeruzalem” otwarcie się przymierza aby “ssać mleko narodów” przez lat następnych tysiąc, dokładnie tyle ile zapowiedziało to Pismo.

Jest rzeczą znamienną, że w okresie (1776 rok) gdy Weishaupt ponoć pisał, iż należy zniszczyć instytucje o charakterze narodowym, to jedyne takie instytucje posiadali... Żydzi, u których przynależność do Synagogi była równoważna z przynależnością do narodu. Zaś ze znanych mi pism, zaliczonego przez Pająka do “Iluminatów-satanistów” Karola Marksa, bardzo wyra?nie wynika, że znienawidzoną przez niego religią nie było bynajmniej chrześcijaństwo, ale starszy od niego judaizm, z którego nasza religia się wyłoniła. Prawdą jest jednak, że miłości wzajemnej chrześcijan i izraelitów (w przeciwieństwie do Watykanu dzisiaj) nie praktykowano, dla żydowskich ortodoksów nie przestrzegający nakazów Tory chrześcijanie to byli zezwierzęceni “Edomici”, potomkowie legendarnego Ezawa, którego “mocarz Jakub” podstępem pozbawił dziedzictwa. I o przywróceniu tego “bożego porządku” potomkowie Jakuba oczywiście marzyli.

Natomiast dla zdolnych do samodzielnego myślenia filozofów cała historia Izraela była po prostu obrzydliwa: mamy przecież w niej i kult fałszywej rodziny (Abraham handlujący wdziękami swej żony-siostry Sary) i kult fałszywej monarchii (założonej przez mojżeszowych zbirów lewitów) a nawet i kult fałszywego ducha narodowego, sprowadzającego się do apologii kolektywnych form grabieży (na przykład Ziemi Obiecanej). Dostrzegając zaś “zbliżanie się duchowe” zachodniego, zwłaszcza amerykańskiego, chrześcijaństwa do dobrze znanego mu judaizmu, Karol Marks, w artykule “Zur Judefrage” napisał w 1843 roku:

Żydostwo osiągnęło szczyt swego rozwoju wtedy, kiedy ukształtowało się w pełni społeczeństwo obywatelskie, lecz ono dojrzało w pełni dopiero w świecie chrześcijańskim. Tylko pod panowaniem chrześcijaństwa, które wszystkie narodowe, naturalne, moralne i teoretyczne stosunki zamienia w rzecz czysto zewnętrzną dla człowieka, mogło społeczeństwo obywatelskie zupełnie oderwać się od życia państwowego, mogło ono zerwać wszelkie więzi łączące człowieka z lud?mi i sprawić, by miejsce tych więzi zajął egoizm, egoistyczna potrzeba i by świat ludzi rozbił się na świat zatomizowanych, wrogich sobie jednostek. Chrystianizm powstał z żydostwa i znów się w żydostwo przeobraził. (itd.; Artykuł “W kwestii żydowskiej” można znale?ć w tomie I Dzieł K. Marxa i F. Engelsa i naprawdę warto go dokładnie przeczytać.)

Zatomizowane, wrogie sobie jednostki, żyjące li tylko dla swych egoistycznych potrzeb, to są właśnie te “bestie”, które w czasach najnowszych tak obficie się wyroiły, najpierw w Anglii i w Nowym Świecie, a pó?niej i w kontynentalnej Europie. Idąc śladem wskazanym przez Karola Marksa, nie trudno się domyślić, że takie “nie ludzkie” zachowania są wynikiem wzorowania się nowoczesnej burżuazji na komercyjno-wojowniczych “cnotach” wyszczególnionych powyżej Patriarchów, czyli “Ojców Założycieli”, Izraela. (To zresztą twierdził także współczesny Marksowi Maurycy Joly, autor literackiego prototypu pó?niejszych “Protokołów Mędrców Syjonu”.) Przecież wszyscy co bardziej znaczni bohaterowie Starego Testamentu to udawacze, oszuści i wręcz psychopatyczne zbiry, niegodne nazwy Homo sapiens. A jednak Kościół – pomimo początkowej opozycji, reprezentowanej chociażby przez Marcjonów – uznał Stary Testament za księgę “świętą”, a więc automatycznie rozpowszechnił “etos” izraelitów wśród swoich wiernych. Dlaczego to nasi duszpasterze zrobili, wskażę nieco dalej.

Poczesną część rozpoczynającego Nowe Millenium artykułu “Bestie” Pająka stanowią oskarżenia rzucane przez niego pod adresem masonów oraz utajnionych lóż, które “konspiracyjnie, za plecami narodów (...) zwijają państwa narodowe w jeden światowy kołchoz”. Otóż pierwsza moja reakcja na ten “kołchoz” była “co ma piernik do wiatraka”. Przecież obecnie, zgodnie z zasadami panującymi wewnątrz społeczeństwa obywatelskiego, wspólny świat ludzi zamieniany jest w odmóżdżone “człowiekowisko” (określenie Aleksandra Zinowiewa) w którym każdy żyje w izolacji, w kręgu swych prywatnych własności “rodzinnych”, oraz swych prywatnych potrzeb. Natomiast kołchoz (po polsku spółdzielnia produkcyjna) to z definicji wspólna własność i wspólna praca, a nie żadne prywatne przedsiębiorstwo, jedyna dopuszczalna obecnie forma własności środków produkcji. Tak to wygląda w teorii. A jak w praktyce?

Dzisiejsi, ponadnarodowi “Kołcho?nicy Zjednoczonej (z USA) Europy” dzięki technice uwolnili się od wykonywania alienującej ich pracy i rzeczywiście posiadają wspólnie – poprzez system giełd i biur maklerskich – gospodarstwo produkcyjne o rozmiarach połowy Planety. A w tym mega-kołchozie wykorzystują do pracy pogańskie (goim, Edomitów) “zwierzęta robocze”, które ochoczo spełniają obowiązki “obcych oraczy i winiarzy” wyszczególnionych w proroctwie Izajasza. “Nowi kołcho?nicy” zaś – którzy w skali globu stworzyli liczącą około 50 milionów głów elitę “nad-społeczeństwa” (znowu określenie Aleksandra Zinowiewa, autora znanego w Polsce terminu “homo sovieticus”) – z prostych przyczyn matematycznych bogacą się nawet kiedy śpią, jak to celnie zauważył jeden z nich, nieżyjący już socjalista, Francois Mitterand. Dzięki bowiem posiadanemu przez nich wspólnie Światowemu Systemowi Bankowemu wystarczy, jak to prorokował Izajasz, odprawiać msze i śpiewać hymny na cześć Pana, a narody same, z godną pochwały pokorą, będą oddawać swych synów (i córki) w niewolę, a także posłusznie będą zrzekać się swych bogactw na rzecz tej najnowszej wersji Narodu Wybranego.

Dlaczego jednak zdekomunizowane niedawno narody tak ufnie oddają swe uprzednio wspólne, narodowe bogactwa w ręce “ponadnarodowych inwestorów”? Dlaczego z uniżonością marzą o tym, aby łaska Pańska zezwoliła im na pogardzaną dawniej przez nich pracę, w uprzednio ich narodowo wspólnych, ale dzisiaj już posiadanych przez importowany kolektyw właścicieli, przedsiębiorstwach? Skąd się wziął ten “czar”, który powoduje, że praktycznie nikt (za wyjątkiem Castro, Łukaszenki, Libijczyków i Chińczyków) nie jest w stanie się temu “Nowemu Jeruzalem” oprzeć? Odpowied? na to pytanie można znale?ć już nie w Testamencie Starym ani Nowym, ani nawet nie sekretnych pismach żydowskich przechrztów oraz masonów. Zawarta jest ona w czytanym i dzisiaj przez kler traktacie filozoficzno-teologicznym, napisanym przez jednego z najznamienitszych Ojców Kościoła imieniem Augustyn.

Otóż studiując De doctrina christiana tego świętego męża, trafiłem na zapowied? tego co się właśnie u nas odbywa. Mianowicie w księdze II, w rozdziale XVL 60-61, nasz przewielebny Ojciec Kościoła w ten sposób interpretuje na pozór haniebny fakt okradzenia przez Żydów ich egipskich sąsiadów, bezpośrednio przed ucieczką “narodu wybranego” z goszczącego ich Egiptu:

Naród izraelski zabrał potajemnie im te bogactwa z zamiarem zrobienia z nich lepszego pożytku (Wj 3,22). Nie dokonał tego podług własnego prawa, lecz na rozkaz boży, zaś Egipcjanie pożyczyli im to (naczynia oraz ozdoby ze złota i srebra, a także szaty) skutkiem nieostrożności, gdyż posługiwali się tymi dobrami w sposób niewłaściwy. ... Zresztą, czyż wielu naszych dobrych wiernych postępowało inaczej? Czyż nie podziwiamy jak bardzo objuczony złotem i srebrem wyszedł z Egiptu najmilszy doktor i najświętszy męczennik Cyprian? ... Poganie jednak dawali złoto i srebro oraz suknie ludowi Bożemu niejako nie zdając sobie sprawy, jak owe dary przechodziły we władztwo Chrystusowe (2 Kor 10,5). To bowiem co się wydarzyło podczas wyjścia Żydów z Egiptu, miało znaczenie figuratywne, które – nie ujmując w niczem równie dobremu, a może i lepszemu zrozumieniu czyjemuś – przyjąłbym za zapowied? tego, co się obecnie dokonuje.

I rzeczywiście, bardzo podobna “przekładka własności”, z rąk pogan w ręce (nowo)żydowskie, zachodzi na gigantyczną skalę obecnie, całe tysiąc sześćset lat po zapowiedzi Św. Augustyna. Otóż teologia chrześcijańska (bodajże wszystkich dzisiaj wyznań) postuluje, że chrześcijanie to “nowi izraelici”, rządzący się Nowym Prawem, a zatem to im wolno bezkarnie zawłaszczać bogactwa narodów pogańskich, obojętnych wobec spraw Wiary (na przykład w Przenajświętszą Trójcę). Jak czytałem, największe obecnie instytucje lichwiarskie – takie jak Bank Światowy i MFW – są kierowane przez nominalnych chrześcijan, a wiele z osób sterujących u nas obecną “przekładką własności” – jak chociażby Bronisław Geremek czy Adam Michnik – już w 1980 roku przyjęło chrzest, stając się Nowymi Chrześcijanami. Nic zatem dziwnego, że zgodnie z zapowiedzią Augustyna, ci ludzie i te “chrześcijańskie” instytucje przejmują – najwyra?niej z nakazu boga – narodowe bogactwa naszego pogańskiego, ateistycznego przecież do niedawna kraju. I jest zrozumiałym że Polacy, tak jak niegdyś Egipcjanie, użyczyli (swych narodowych bogactw) skutkiem nieostrożności, gdyż posługiwali się tymi dobrami (za czasów “komuny”) w sposób niewłaściwy, ... niejako nie zdając sobie sprawy jak owe dary przechodzą we władztwo (nowo)Chrystusowe.

W księdze O doktrynie chrześcijańskiej znajdujemy zatem najzupełniej teologiczne wytłumaczenie współczesnego procesu określanego mianem “wielkiej prywatyzacji”, będącej jednocześnie procesem likwidacji (z definicji pogańskich) państw o charakterze narodowym. Dlaczego jednak tak nikłe są protesty kiedy to Nowi Chrześcijanie – a zatem zgodnie z teologią Ojców Kościoła “izraelici najnowszej generacji” – wynoszą z naszego kraju praktycznie wszystko, co może mieć wartość w ich, najwyra?niej pozostających pod “opieką Boga”, krajach? Ten pozorny “cud” Święty Augustyn tłumaczy w rozdz. XLI 62, w sposób następujący: (Powinniśmy) mieć nieustannie w pamięci to oto wyrażenie Apostoła “Wiedza nadyma, a miłość buduje” (1 Kor 5,7). Dzięki temu zrozumie(my), że wychodząc z Egiptu obładowany bogactwem nie może zostać zbawiony (przed pościgiem wojsk faraona – M.G.) o ile nie dokona Paschy. Otóż naszą Paschą jest Chrystus (Ef 3,17). Następnie Augustyn podaje pełen miłości opis narzędzia tortur na którym zawisnął Zbawiciel: Za szerokość uważa się belkę poprzeczną, na której były rozpięte jego ręce; długość od ziemi aż do szerokości na której udręczone było ciało od rąk do dołu; wysokość od szerokości wzwyż do końca, a na tej części spoczywała głowa; głębokość jest zaś ukryta, jako wbita w ziemię.

Nowoczesny filozof kultury zaproponowaną przez Świętego Augustyna teologię “zbawienia poprzez Krzyż Pański” opisałby na chłodno w ten sposób: zarówno w starożytności jak i obecnie, ludy oraz ludzie prymitywni mają zwyczaj zrzucać swe niepowodzenia na przysłowiowe “kozły ofiarne”, których ukaranie powoduje (przynajmniej w ich odczuciu) wygaszenie społecznych oraz osobistych napięć, wywołanych poczuciem winy. Tę nie w pełni ludzką (jak by to powiedział Karol Marks) socjotechnikę “zgładzania grzechów świata” zrytualizowali Izraelici, którzy w dniu Paschy zamieniali jerozolimską Świątynię w najzwyklejszą rze?nię, gdzie wykrwawiano – a potem (cało)palono – całkiem sporą ilość zwierząt domowych. Szarlatański trick z “odkupieniem” przestępstw, za pomocą zrzucenia ich na niewinną (możliwie “bez skazy”) ofiarę, Święty Paweł przeszczepił do chrześcijaństwa. By ofiara z “baranka bożego” dawała w praktyce wieczne odkupienie, tenże “namiestnik Chrystusa” zrobił z Jezusa boga, który z definicji trwa wiecznie, a zatem i wieczna jest ofiara z jego Ciała (patrz “List do Hebrajczyków” rozdz. 9).

Teologię paulińską rozwinął kolejny “wielki pasterz” chrześcijan, Święty Augustyn, który w przytoczonym powyżej fragmencie De doctrina christiana zapewnił współwyznawców, że tak jak Żydzi, okradając Egipcjan, zostali zbawieni dzięki dokonanemu przez nich obrzędowi Paschy, tak i chrześcijanie – którzy są wzorowanym na izraelitach “narodem wybranym” – mają prawo łupić i mordować (względnie zniewalać) inne narody pod warunkiem, że robią to z wiarą w moc Krzyża. Tak więc krzyż stał się rzeczywiście symbolem odkupienia, zaś “wymazanych” dzięki weń wierze, zbrodni chrześcijan mamy tysiące. Bo przecież to już Krzyżowcy, po zdobyciu przez nich Jerozolimy, wymordowali w niej z 60 tysięcy “niewiernych” muzułmanów, a Krzyżacy, na ziemiach należących do dzisiejszej Polski, zgładzili cały mężny naród Prusów. Jeszcze bardziej bestialska była historia zachowania się Konkwistadorów, zwłaszcza Anglosasów, którzy na terenach Ameryki Północnej, w imię Chrystusa oraz Biblii, wytępili prawie całą rodzimą ludność.

Obecnie w Polsce, po kilku dekadach bezbożnego komunizmu, krzyż znowu zawisł w sali Sejmu i jak na komendę, “zagraniczni inwestorzy” zaczęli szarpać co tylko jeszcze pozostało, z naszego narodowego majątku. Zaś najaktywniejszym współpracownikiem tych “inwestorów” okazała się być “Solidarność”, która powstawała 20 lat temu w cieniach krucht i krzyży. Gdy zaś doszła do władzy, to nagle oświecił ją etos TKM (Teraz K... My do żłoba) niczym się nie różniący od zachowania się obłąkanych chciwością ludzkich bestii. Dzięki tej “Solidarności”, wyjeżdżający w ostatniej dekadzie z Polski “misjonarze” – tacy jak Jeffrey Sachs czy George Soros – opuszczali nasz kraj, by użyć porównania Świętego Augustyna, objuczeni złotem i srebrem jak wychodzący z Egiptu najmilszy doktor i najświętszy męczennik Cyprian. Jednak ci “misjonarze Pana” nie odprawiają swej paschy pod Krzyżem, a mimo to nikt ich nie ściga za splądrowanie naszego kraju. Najwyra?niej ich “ofiara za zbawienie” przewyższyła moc naszego krzyża, który dla nich (podobnie zresztą jak półksiężyc Mahometa) jest li tylko narzędziem do manipulacji emocjami “pogańskiego” (goim) motłochu.

To, że Męka Pańska zaczyna przegrywać w konkurencji z “paschą” jakiej dokonali w Oświęcimiu zarówno pobożni jak i bezbożni Żydzi, widzieliśmy dwa lata temu w telewizji, przy okazji “happeningu” na oświęcimskim Żwirowisku. Z najwyższych kręgów Hierarchii padł wtedy rozkaz “krzyże wynieść” i krzyże ze Żwirowiska znikły. Jest to, by znowu użyć słów Świętego Augustyna, figuracja tego, co się będzie działo u nas w najbliższych latach: z najwyższych kręgów Kościoła będzie padał coraz częściej (podobny do tego, jaki słyszeliśmy przy śmierci PZPR) nakaz “krzyż wynieść”. Nasze zaś kościoły będą się progresywnie zamieniać w super-zekumenizowane Domy Boże (inaczej, bóżnice), oraz w Instytuty Pamięci Narodowej, wzorowane na tym w Yad Vashem w Jerozolimie.

Dlaczego jednak nasz Bóg tak bardzo osłabł, że ofiara z jego Syna nie jest już w stanie “przebić” ofiary złożonej ze zwykłych izraelitów? Po prostu ludzie przestają w niego wierzyć i nie jest to wynikiem spisku iluminatów, komunistów ani innych masonów. Jest to po prostu wynik rozwoju nauk: opowieści biblijne o początku świata i początku człowieka okazały się być w znacznej mierze bzdurą, a jak raz się zwątpi w księgi “objawione” to i cała nasza wiara na nic, jak to szczerze napisał Święty Paweł.

“Pascha z 6 milionów Żydów”, zagazowanych i (cało)spalonych w trakcie II Wojny Światowej, ma rzeczywiście moc niezwykłą. Dzięki tej super-ofiarze, pozostali przy życiu super-izraelici biorą teraz wszystko: i kamienice w Polsce, których nigdy nie posiadali, i konta przodków w Szwajcarii, których nigdy nie znali, i fabryki do których budowy ani palcem się nie przyłożyli. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że role na świecie już zostały podzielone na następnych lat tysiąc: jednym mleko i same miody, choćby tylko dłubali palcem w nosie przez całe życie, drugim perspektywa prostytucji i prawie niewolniczej pracy, lub (dosłownie) alternatywa śmierci głodowej.

Biadający nad obecnym “zwijaniem” Polski przez “bestie modernizmu” Henryk Pająk wydaje się być nie tyle TW ile NW (Nieświadomym Współpracownikiem) zatrudnionym przy realizacji starożytnej, “izajaszowej” propozycji zepchnięcia mas Polaków do roli niewolników na następne tysiąclecie. Pisze on Przewrotność tego satanisty (Marksa) sprawdziła się nie w utopii “walki klas”, lecz w oszukańczym popchnięciu milionów ludzi do bratobójczej walki o “równość społeczną”... (co) zamieniło się w światowe tornado niszczące dwadzieścia wieków dorobku cywilizacji. A co będzie jak przestaniemy o tę względną równość ekonomiczną walczyć? Przecież jeśli nie zrzucimy z siebie tego super-pasożyta, jakim jest ultra bogate nad-społeczeństwo, to pozostaje nam tylko prostytucja w “super-kołchozie” organizowanym obecnie przez “Panów” świata!

Pozostawmy jednak na uboczu przegraną (w chwili obecnej) “walkę klas”: jak zauważył to jeden z filozofów “nad-społeczeństwa” André Glucksman, wystarczy w miejsce “bogacz” i “wróg klasowy” podstawić “Żyd” i marksizm przerodzi się w klasyczny antysemityzm, czyli wrogość do dłubiących palcem w nosie, żyjących z etosu lichwy, nad-bogatych “judeochrześcijan”. W obecnej sytuacji geopolitycznej warto się zabrać do demaskacji “nad-społeczeństwa” w sposób bardziej religijny niż robił to ateistyczny marksizm. Otóż jak najbardziej aktualny w czasach obecnych prorok Izajasz zapowiedział, że “Nowe Jeruzalem” da się stworzyć dopiero wtedy, gdy dokona się aktu “umęczenia sługi bożego” (rozdz. 53). Pozwolę sobie zatem przypomnieć jak budowano Religię Holokaustu, której rozkwit przypada dopiero na połowę lat siedemdziesiątych, kiedy to zmarła już większość świadków zbrodni hitlerowskich.

Otóż, jak przypomina to Tomasz Gabiś w “Stańczyku” nr 1 i 2/97, do spotęgowania się wrogości Niemców wobec Żydów przyczyniły się w znacznej mierze środowiska syjonistyczne w USA, które już w 1942 roku, poprzez “Głos Ameryki” i BBC, zaczęły trąbić o 6 milionach żydowskich ofiar, o komorach gazowych i tak dalej. Taka propaganda dla znających rzeczywistą sytuację władz hitlerowskich była ewidentnym kłamstwem i jeszcze jednym potwierdzeniem “żydowskiego spisku” przeciw Rzeszy, co oczywiście pogorszyło sytuację co biedniejszch, nie potrafiących się ani wykupić ani zamaskować, Żydów na terenach okupowanych. (Nie mówiąc już nawet o tym, że programowo głoszący rasizm Hitler doszedł do władzy wsparty przez kapitał żydowski Wall Street, obawiający się przejęcia władzy w Niemczech przez komunistów.) Po krótkiej zaś (z obecnej perspektywy) wojnie, zarówno ci Żydzi, którzy przeżyli okupację, jak i ci, którzy bezpiecznie przetrwali ją w ZSRR lub USA, zaczęli uzyskiwać niewiarygodne wręcz dywidendy z męczeństwa ich braci – do którego to męczeństwa co znaczniejsi z nich sami się przyczynili.

Analizując fakty przedstawione w “Stańczyku” do głowy mi przyszła myśl, że ta, wyjątkowo komfortowa sytuacja “Izraela” dzisiaj, podobna jest do sytuacji zaplanowanej przez tą zwyrodniałą polską matkę, o której wspominałem na początku. Działając poprzez swych kochanków, zaaranżowała ona utopienie własnego dziecka, mając nadzieję i na wysokie odszkodowanie, i na niewątpliwą w takich wypadkach sympatię współczujących jej osób, i – last but not least – na uwolnienie się od uciążliwego dla niej bękarta.

Zachowanie się tej matki-bestii w Polsce A.D. 2001 może być potraktowane jako rodzaj figuracji (uwidocznienia) zachowania się Szechiny (hebrajskiej “obecności bożej”) na przestrzeni tysiącleci. To przecież właśnie ta niewidzialna “Rodzicielka (wybranych) narodów”, będąca odpowiednikiem naszego Ducha Świętego, podszepnęła Abrahamowi by pozorował próbę zabicia swego syna, celem własnego się wśród narodów wywyższenia. I to ona dyktowała ślepemu prorokowi Izajaszowi wersety o Słudze Bożym, z którego ofiary wyrośnie Nowe Jeruzalem mające przejąć całą na świecie “kasę”. Ledwo zakamuflowane opisy prostackich technik “grzechów odkupienia” stanowią bez wątpienia tak zwane “twarde jądro” kwestionowanych obecnie ksiąg, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu. Przedstawione powyżej argumenty wskazują, iż to “Pismo od Boga” – wciąż nam reklamowane jako “święte” – jest jednym wielkim workiem z nieczystościami (za wyjątkiem, oczywiście, Ksiąg Greckich i Ewangelii, a i to nie całych). I ten wór z ludzkim KOŁTUNEM należy jak najszybciej opróżnić, jeśli gatunek Homo sapiens będzie chciał nadal kontynuować swą historię.

9 luty 2007

Marek Głogoczowski 

  

Archiwum

Izrael Szamir "PaRDeS - studium Kabały" Rozdział 10
kwiecień 5, 2006
Israel Adam Shamir
Merkel i niemiecka hipokryzja
sierpień 27, 2008
Jan Engelgard
Stwórca wiecznych praw przyrody?
wrzesień 3, 2007
Marek Głogoczowski
Pchła na nied?wiedziu
kwiecień 21, 2007
p.g.
USA wypałowują durną Europę bez wysiłku
kwiecień 10, 2008
marduk
Gdzie są te standarty? - pyta Ryszart Kaliż
marzec 17, 2009
Mirosław Naleziński, Gdynia
Komu pomoże al-Kaida?
listopad 5, 2006
tadeusz
Pierwiastek kłamstwa.
czerwiec 13, 2007
bez podpisu
Bogaci obrońcy chłopów
wrzesień 6, 2002
BERNADETA WASZKIELEWICZ http://rzeczpospolita.pl
Spocznie na Skałce? - ciąg dalszy
sierpień 20, 2004
Afera tysiąclecia?
maj 19, 2006
kazik
Według PAP złodziej to biznesmen
padziernik 30, 2005
PAP
Nasza niby strasznie czuła cywilizacja walczy na dzieci.
maj 11, 2004
Andrzej Kumor
Polemika z załączoną dodatkowo adnotacją. (2)
luty 2, 2005
Gregory Akko
Gówno znów wypływa na wierzch
styczeń 19, 2008
Artur Łoboda
Balcerowicz: Dość robienia ludziom wody z mózgu
grudzień 27, 2006
PAP
Nie pastwic sie intelektualnie nad goiami
lipiec 1, 2007
czlowiekmyslacy
Polska w cieniu teczek
styczeń 8, 2006
tadeusz
Artyści wybierają Unię Europejską
grudzień 12, 2005
Cyprian Kamil Norwid - Polska i Rzym
maj 26, 2005
Stanisław Bulza
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media