ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
więcej ->

 
 

Demokratyczne wojny totalne


Jako wprowadzenie do poniższego urywka tekstu Tomasza Gabisia z 1993 roku, dotyczącego metod prowadzenia wojen przez "ultra-demokratyczne" kraje anglosaskie,  warto zacytować biblijne ?ródło, które od kilkuset już lat wyra?nie inspiruje wymienione poniżej kraje "pod bogiem" w ich kolejnych 
próbach opanowania całego świata. (Ostatnie osiągnięcie USA w Iraku, to totalne zniszczenie ćwiećmilionowego miasta Faludży w pa?dzierniku ub. roku.) Mianowicie w V wieku p.n.e. prorok Izajasz zaproponował, iż "Bóg" winien demonstrować swą obecność na świecie w następujący sposób: „Bo oto Pan przyjdzie w ogniu, a wozy jego jak huragan, aby dać upust swojemu gniewowi i spełnić swą gro?bę w płomieniach ognia. Gdyż ogniem i swoim mieczem dokona Pan sądu nad całą ziemią i będzie wielu zabitych przez Pana” (66, 15-16).

Subject: Tomasz Gabis Demokratyczne wojny totalne



 

 
"Stańczyk" nr 3 (22) 1994 str 32. (z'HTML'izował: Grzegorz Świderski)



Tomasz Gabiś


(...)



Armia przeciw cywilom



 


Prekursorami takiego prowadzenia wojny, w ramach którego z ludnością cywilną walczy się tak samo jak z wrogą armią są generałowie dowodzący wojskami Unii podczas amerykańskiej wojny secesyjnej lat 1861-65. Generał William Sherman obracał w perzynę miasta i wioski
zostawiając za sobą jedynie gruzy i zgliszcza zgodnie ze swoją zasadą, "że ludziom nie należy zostawić nic oprócz oczu, aby mogli płakać nad wojną". Jego oddziały niszczyły wszystko: domy, fabryki, maszyny, farmy, zboże, bawełnę, trzcinę cukrową. Kraj płonął, zabite bydło gniło na łąkach, co
było spełnieniem obietnicy generała: "Sprawię, że Georgia zawyje z bólu". Inny generał wojsk Północy Sheridan meldował do Waszyngtonu: "Spaliłem 2000 stodół pełnych zboża i 70 młynów. Zarżnąłem 3000 owiec. Kazałem spalić wszystkie domy w promieniu pięciu mil". W tej wojnie, najkrwawszej w
swoim czasie z wszystkich dotychczasowych wojen (poległo 600.000 ludzi) złamane zostały reguły wojenne obowiązujące w XIX wieku, zgodnie z którymi tylko żołnierze brali udział w wojnie.
W miarę postępów demokratyzacji rośnie stopień totalizacji wojny. Jak pisał Ernest Juenger odnosząc się do I Wojny Światowej: "W wojnie totalnej każde miasto, każda fabryka jest twierdzą. każdy statek handlowy jest statkiem wojennym, każda żywność kontrabandą,
wszystkie środki aktywne czy pasywne nabierają militarnego znaczenia"
. Nieodłącznym elementem demokratycznych wojen totalnych stają się wojny gospodarcze: blokady, embarga, sankcje itp. które godzą w ludność cywilną zgodnie z zasadą zbiorowej odpowiedzialności. Apogeum demokratycznych wojen
totalnych jest oczywiście II Wojna Światowa, w czasie której ludność cywilna staje się obiektem planowych i okrutnych ataków ze strony wrogiej armii. I nie chodzi tu o to, że ludność cywilna atakowana jest niejako "przy okazji" np. gdy ostrzeliwane jest miasto ogłoszone twierdzą, ale o to, że
atakowana jest celowo i z rozmysłem. Ponieważ o sposobie prowadzenia wojny przez Niemcy wiele już napisano zajmiemy się tutaj wojną USA z Japonią i wojną prowadzoną przez USA i Anglie przeciw Niemcom.


"Have You Killed a Jap?"




Siły powietrzne utorują drogę dla akceptacji nowego porządku idei.



J. M. Spaight



Pisałem już wyżej o tym, że wojnie USA z Japonią towarzyszyła niezwykle intensywna propaganda nienawiści oparta w dużej mierze na motywach rasistowskich. Japończycy przedstawiani byli jako podludzie godni jedynie eksterminacji. Wojna z Japonią była niezwykle
brutalna, o czym świadczy relacja jednego z amerykańskich korespondentów wojennych ogłoszona w 1946 roku na łamach "Atlantic Monthly". "Z zimną krwią zabijaliśmy jeńców, niszczyliśmy szpitale, zatapialiśmy łodzie ratunkowe, zabijaliśmy i maltretowaliśmy cywilów, dobijaliśmy rannych żołnierzy
wroga, wrzucaliśmy umierających do dołów z trupami, i na Pacyfiku preparowaliśmy czaszki wrogów, oby zrobić z nich ozdoby stołowe dla naszych dziewcząt, a z ich kości otwieracze do listów"
(amerykański magazyn "Life" zamieścił w 1944 roku zdjęcie dziewczyny z czaszką Japończyka przysłaną przez
narzeczonego, a także zdjęcia pojazdów wojskowych ozdobionych czaszkami Japończyków).
Propaganda nienawiści osiągnęła w USA takie natężenie, że według badania opinii publicznej przeprowadzonej w 1944 roku 13% badanych opowiedziało się za uśmierceniem wszystkich Japończyków. Znane są wypowiedzi wysokich urzędników i wojskowych o tym, że należy
"totalnie wyeliminować rosę japońską"
, że trzeba tak długo kontynuować bombardowania Japonii, aż zniszczona zostanie połowa ludności. Jeden z waszyngtońskich urzędników postulował "eksterminację Japończyków in toto". Czasopismo marynarki wojennej "The Leatherneck" pisało o
"gigantycznym zadaniu eksterminacji",
które musi być podjęte, ponieważ Japończycy są zarazą, na którą odpowiednim lekarstwem jest "annihilation". Wojna z Japonią przestała służyć celom militarnym, a stała się rzezią, w której chodziło o to, aby, jak się wyraził pewien amerykański admirał,
przerobić jak najwięcej "małpiego mięsa". W wydanym w 1943 roku bestsellerze "Singapur milczy" jego autor Georg Waller wzywał, aby kontynuować wojnę tak długo "aż nie tylko ciała ale i dusza zostanie unicestwiona, aż wszyscy mężczy?ni będą martwi, ziemia zaorana i posypana solą a kobiety i
dzieci rozdzielone i rozproszone pomiędzy inne narody".



Trudno się dziwić, że liczba ofiar wśród ludności cywilnej wyniosła ok. 900.000 osób. Amerykańskie bombowce bombardowały otwarte miasta japońskie w większości posiadające drewnianą zabudowę, co czyniło je wspaniałym celem dla bomb zapalających. 9 marca 1945 roku
bombowce B29 dokonały zmasowanego nalotu na Tokio używając bomb zapalających. Liczba ofiar tego nalotu sięga 185.000 osób - wśród nich tysiące spalonych żywcem. W środku miasta utworzył się ognisty krąg tak wysoki i gorący, że załogi bombowców nadlatujących pó?niej meldowały, iż na wysokości dwóch
mil czuć było swąd palącego się ludzkiego mięsa. Kulminacją planowej eksterminacji "rasy podludzi" był atak dokonany przy pomocy bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki (początkowo wybrano Kioto - starą japońską stolicę - centrum kulturalne i religijne, ale sprzeciwił się temu sekretarz wojny
Stimson), atak przeprowadzony po kapitulacji Niemiec i wówczas, gdy Japonia była już pokonana (w kwietniu 1945 roku Japończycy za pośrednictwem Watykanu skierowali do Amerykanów propozycję zawieszenia broni). Nie było przeszkód aby zademonstrować Japończykom siłę rażenia bomby zrzucając ją na
niezamieszkaną okolicę. Ale chodziło o eksterminację ludności cywilnej i eksperyment "naukowy". Wybrano Hiroszimę, miasto do tej pory nietknięte, większe niż oczekiwany promień eksplozji. A jeśli nawet "atomizacja" Hiroszimy miała skłonić Japończyków do zaprzestania oporu, to jaki sens miało
zniszczenie Nagasaki? Czyżby Nagasaki zostało starte z powierzchni ziemi dlatego, że w mieście tym znajdowało się największe skupisko japońskich katolików utrzymujących swą wiarę w niezwykle trudnych warunkach od ośmiu pokoleń i gdzie stała największa katolicka katedra Azji Wschodniej? Niezależnie
od tego, jakie były powody atomowego ataku na Nagasaki, to zniszczenie miasta było niczym nieusprawiedliwionym aktem bezsensownego barbarzyństwa. I dlatego słuszna jest opinia jednego z amerykańskich autorów, że wojna Stanów Zjednoczonych w Azji była "masową rzezią kobiet i dzieci, jakiej nie
dorównują rzezie dokonywane przez Asyryjczyków".



 




"Germany must perish"







Bombowiec jest zbawcą cywilizacji






J. M. Spaight



Również miasta niemieckie i zamieszkująca je ludność cywilna były obiektem zaplanowanych i metodycznie przeprowadzanych ataków z powietrza. Anglicy, do których pó?niej dołączyli Amerykanie, bombardowali cele cywilne położone daleko od linii frontu niszcząc wszystko,
co im wpadło pod bomby i masakrując kobiety, dzieci i starców (bombardowali już wcześniej wioski w Iraku i w Indiach; należy też wiedzieć, że Francuzi zbombardowali Damaszek - miasto o wspaniałej architekturze). Rozpoczęli bombardowania miast niemieckich 17 maja 1940 roku na tydzień przed tym, jak
Niemcy po raz pierwszy zrzucili bomby na Anglię. Decyzję o bombardowaniach podjęło brytyjskie Ministerstwo Lotnictwa jeszcze przed wojną - w 1936 roku. W wydanej w 1944 roku książce "Bombing Vindicated" J. M. Spaight wysoki urzędnik tego ministerstwa napisał pełen dumy: "To my zaczęliśmy
bombardować cele w Niemczech zanim Niemcy zaczęli bombardować cele w Wielkiej Brytanii"
(podaję to gwoli prawdy historycznej, bo argument "to on zaczął" jest w sprawach wojny bez znaczenia, a poza tym gdyby porównywać np. niemieckie bombardowanie Coventry z bombardowaniami miast niemieckich, to
na Berlin zrzucono 363 razy więcej bomb niż na Coventry, na Kolonię 269 razy więcej, na Hamburg 200 razy więcej, na Bremę 137 razy więcej; przeciętnie na jedną tonę bomb niemieckich zrzuconych na Anglię przypadało 315 ton bomb angielskich zrzuconych na Niemcy). Naloty bombowe były z punktu widzenia
wojskowego całkowicie nieskuteczne (podobnie jak w Japonii), w najmniejszym stopniu nie zaszkodziły niemieckiej produkcji zbrojeniowej, nie skróciły wojny i nie złamały morale ludności cywilnej. Były raczej symulacją drugiego frontu w Europie, który Churchill obiecywał Stalinowi, przy czym, co warto
wiedzieć, Stalin nie zezwolił bombowcom angielskim i amerykańskim na lądowanie na sowieckich lotniskach, dzięki czemu uchronił Niemcy przed jeszcze większymi zniszczeniami: bombowce miały tankować, zabierać nowy ładunek bomb i w drodze powrotnej powtórnie bombardować miasta niemieckie. Naloty bardzo
często przeprowadzane były nocą i ich celem były dzielnice mieszkaniowe (tzw. de-housing) i starówki. Zniszczeniu uległo setki kościołów, zamków, pałaców, zabytków o wielkim kulturalnym i historycznym znaczeniu (padły ofiarą tzw. Baedeker Raids), szkół i szpitali. Według amerykańskiego czasopisma "Catholic
World" zniszczonych lub uszkodzonych zostało ponad 60% kościołów. Używano bomb zapalających, co z góry wykluczało atak na łatwo identyfikowalne cele wojskowe. 14 pa?dziernika 1944 roku w ciągu 24 godzin zrzucono na Duisburg 9000 ton bomb, co w przybliżeniu odpowiada ilości bomb, które Niemcy
zrzucili na Londyn w ciągu całej wojny. Do najbardziej barbarzyńskich należał nalot na Drezno w lutym 1945 roku, będący regularną masakra ludności cywilnej dokonaną na trzy miesiące przed kapitulacją Niemiec (niektórzy historycy uważają, że bombardowanie Drezna, Berlina i innych miast tamtego
obszaru miało na celu dokonanie jak największej ilości zniszczeń w strefie, która, jak przewidywano, będzie okupowana przez Rosję Sowiecką). Drezno - miasto wspaniałej barokowej architektury nie było chronione przez lotnictwo, nie miało artylerii przeciwlotniczej i schronów. Było całkowicie
bezbronne i do tego przebywały w nim setki tysięcy uciekinierów ze wschodu. Miasto zostało dosłownie obrócone w perzynę przez angielskie bombowce; dzieło zniszczenia dokończyli następnego dnia Amerykanie, którzy nie tylko zrzucali bomby ale też pruli seriami z broni pokładowej do uchod?ców
tłoczących się na drogach. Liczbę ofiar tego masowego mordu szacuje się na 150.000 do 250.000 osób. Amerykański historyk Tames Martin pisze o powrocie do barbarzyństwa, które przejawiło się w tym, że ledwo piśmienni młodzi lotnicy wymazywali z powierzchni ziemi stare miasta Europy i pomniki kultury
z takim samym brakiem skrupułów jak gospodyni domowa polewająca wrzącą wodą mrowisko (jeden z oficerów amerykańskich, któremu korespondent wojenny w Płd. Włoszech zwrócił uwagę, że należy oszczędzać dobra kultury odpowiedział: "w tym kraju pełno jest klerykalnych zabytków" - nic dziwnego, że
Amerykanie obrócili w gruzy klasztor na Monte Cassino bez żadnej wojskowej konieczności). Inny historyk amerykański Hoffman Nickerson pisał o "scientific baby-killing", generał Fuller o "odrażającej rzezi, która okryłoby hańbą Attylę" a katolicki tygodnik amerykański "Commonweal" o
"mordowaniu niewinnych ludzi i samobójstwie cywilizacji"
. Pó?niejsze bombardowania przez Amerykanów miast w Północnym Wietnamie to dziecinna igraszka w porównaniu z tym, czego dokonano w Niemczech i nie tylko, bo naloty przeprowadzano również na miasta w innych krajach głównie we Francji i w
Belgii - od bomb alianckich zginęło więcej Francuzów niż od kul niemieckich (w Hawrze, który został zbombardowany już po opuszczeniu go przez Niemców w wyniku nalotu zginęło prawie 4.000 Francuzów). Jednym z najstraszniejszych przykładów tej totalitarnej strategii wojennej był nalot na Hamburg w
lipcu 1943 roku, kiedy to z powierzchni ziemi starta została m. in. największa robotnicza dzielnica miasta. Zastosowano bombardowanie określonych obszarów przez całą dobę, "na okrągło". Amerykanie bombardowali w dzień, Brytyjczycy w nocy. Ta "Operacja Gomora", jak ją określiło brytyjskie dowództwo,
rozegrała się 24, 25, 26, 27 i 29 lipca oraz 2 sierpnia. W mieście wybuchła ogniowa burza o temperaturze ponad 800 stopni Celsjusza. Tysiące ludzi (w sumie ok. 40.000 - dla porównania: podczas nalotów na Coventry zginęły 554 osoby) umierało powolną, okrutną, gorejącą śmiercią spowodowaną przez bomby
fosforowe. Szwajcarska gazeta "Baseler Nachrichten" pisała we wrześniu 1943 roku o bombardowaniu Hamburga: "piwniczne schrony zamieniły się w komory śmierci, w których temperatura była wyższa niż ta osiągana w krematoriach" (wiele ofiar po prostu spaliło się na popiół). Liczba ofiar nalotów
alianckich w Japonii i Niemczech wyniosła blisko dwa miliony. Mieliśmy tu do czynienia z prawdziwym Holocaustem: całopalną ofiarą tysięcy żywcem spalonych kobiet i dzieci dokonaną na chwałę demokracji i postępu. Totalna wojna powietrzna, jak pisał Eryk von Kuehnelt-Leddihn, jest w najwyższym stopniu
demokratyczna, gdyż jest w rzeczywistości zintensyfikowaniem powszechnego obowiązku służby wojskowej i powszechnego obowiązku umierania. Nikt nie jest "dyskryminowany", a to jest przecież spełnienie demokratycznego ideału.
 




"Norymberga" czyli Ziemia Obiecana




Demokratyczne wojny totalne są wojnami "nowego typu" , które choć formalnie toczą się nadal między państwami, to w istocie przekształcają się w międzynarodowe wojny domowe, światopoglądowe, ideologiczne, socjalne, rasowe czy klasowe. Wojna w klasycznym sensie - to
znaczy wojna pomiędzy suwerennymi państwami - zanika ustępując miejsca akcji policyjnej. Po jednej stronie istnieje "przestępstwo agresji" po drugiej zaś nie wojna ale wymierzenie wrogowi kary za to "przestępstwo". Już samo użycie terminu "agresja" (która jest wyłącznie zmianą status quo przy użyciu
siły) czy "agresor" jest, nieobecnym w wojnach gabinetowych, moralnym napiętnowaniem sprawcy, stąd każdy unika oddania "pierwszego strzału" i w razie potrzeby ucieka się do prowokacji (gwarancje angielskie dla Polski w 1939 roku, prowokacja gliwicka Niemców , Pearl Harbour) aby przedstawić się jako
ten, kogo "napadnięto". Przeciwko "agresorowi" nie prowadzi się wojny ale akcję policyjną, ponieważ uważany jest on za przestępcę, którego należy ścigać i karać. Wojna, podobnie jak i cała polityka, zostaje w erze demokratycznej totalnie zmoralizowana, co prowadzi do gorączkowego poszukiwania
"winnych" czyli tych, którzy "pierwsi zaczęli". Kwestia "winy" była nieistotna w epoce klasycznych wojen gabinetowych, w erze demokratycznej jest sprawą zasadniczą, ponieważ tzw. społeczeństwo będące w demokracji "podmiotem" polityki jest zdolne do widzenia spraw polityki zagranicznej i wojny tylko
w kategoriach moralnych, dlatego musi mieć "winowajcę" wywołującego nienawiść, gniew czy oburzenie. Wojna, która byłaby tylko "amoralną" grą strategiczną mającą na celu obezwładnienie przeciwnika i poszerzenie swojej władzy byłaby nie do zniesienia dla demokratycznej "opinii publicznej" zdolnej
widzieć politykę jedynie przez pryzmat emocji, uczuć, uprzedzeń i kryteriów moralnych.
W erze demokratycznej odradza się w zdegenerowanej formie koncepcja "wojny sprawiedliwej", zanika de facto neutralność, ponieważ ten, kto jest neutralny w czasie zmagań Sił Dobra z Siłami Zła automatycznie staje po stronie tych drugich. Dlatego np. Polska brała
udział w wojnie z Irakiem, co jest wszak szczytem politycznego kretynizmu. Zanika również jasny rozdział pomiędzy wojną a pokojem (utrzymywanie sankcji wobec Iraku oznacza, że wojna trwa nadal). Ponieważ wróg nie jest już "normalnym" wrogiem ale przestępcą, byłoby rzeczą niemoralną usiąść z nim do
stołu rokowań, aby wynegocjować pokój. Można go tylko sądzić i wymierzyć mu karę. Trzeba również dokonać w podbitym państwie czystki politycznej, narzucić pokonanemu państwu swój system polityczny i "reedukować" podbity naród (jeszcze napiszemy w "Stańczyku" czym naprawdę była "denazyfikacja" i
"reedukacja" w Niemczech). Z tej perspektywy warto spojrzeć np. na proces norymberski (także procesy w Tokio i Manilii), który był logicznym zwieńczeniem "wojny sprawiedliwej". Nie był on, co przyznają wszyscy niezależnie myślący historycy i prawnicy, procesem sądowym ale procesem pokazowym takim
samym jak procesy moskiewskie, polityczno-propagandowym spektaklem dla masowej publiczności, która naładowana propagandą nienawiści domaga się głów przedstawicieli Sił Zła. Wróg musi być unicestwiony ponieważ stoi na drodze ku "wiecznemu pokojowi". Jak pisał wybitny prawicowiec francuski Maurice
Bardeche Norymberga to Akropolis Nowej Wspólnoty, brama ku Nowemu Światu Jutra i Ziemi Obiecanej, a równocześnie komedia sprawiedliwości (miał rację żydowsko-amerykańsko-niemiecki konserwatysta Willi Schlamm, gdy pisał, że jeśli chciano się pozbyć liderów III Rzeszy, to trzeba ich rozstrzelać na
mocy prawa okupacyjnego bez żadnych procesów i całej tej sądowej farsy).
Przeszłe i przyszłe procesy zwyciężonych należy widzieć jako wyraz tej samej demokratycznej, mesjańskiej z ducha anty-polityki, element etycznego imperializmu demokracji mający swój odpowiednik w likwidowaniu przez bolszewików wrogów klasowych stojących na drodze do
osiągnięcia wiecznej harmonii bezklasowego społeczeństwa. Nie ulega wątpliwości, że gdyby wojnę wygrał Hitler, to postawiłby przed "sądem" Churchilla, Stalina i innych i skazał ich na śmierć pod zarzutem "spiskowania przeciw pokojowi" dokonania "zbrodni przeciw ludzkości" itd. Demokratyczne wojny
totalne nie znają bowiem innej możliwości zakończenia wojny jak "bezwarunkowa kapitulacja" i zemsta na wrogu ubrana w prawne formuły.
Norymberga czy raczej "Norymberga" nie otwiera jednak drogi do Ziemi Obiecanej, Wielka Demokratyczna Obietnica nie zostaje spełniona (jak wszystkie inne demokratyczne obietnice). Żadna "Norymberga" nie kończy historii, w miejsce dawnego wroga pojawia się natychmiast
następny, a "wieczny pokój" trwa ledwo kilka miesięcy. Bo "wieczny pokój" to tyle samo, co wieczna wojna.
 




Lekcja demokratycznych wojen totalnych




Kiedy reakcjonista mówi o "nieuchronnej restauracji", to nie należy zapominać, że reakcjonista liczy w tysiącleciach.




Mikołaj G. Davila



Dla ludzi pragnących rozważać sprawy polityki zagranicznej i wojen poza kategoriami jakie narzuca demokracja jasno rysuje się ich zadanie: z całą mocą uderzyć we wszystkie, wszystkie powiadam, ideologie, które mułem humanitarystyczno-pacyfistycznych haseł oblepiają
realną politykę, aby dotrzeć do zawsze takich samych konstelacji władzy i aby rozpoznać ukryty pod maską frazesów realny podział na wrogów i sojuszników i odkryć prawdziwe cele polityczne ukryte pod płaszczem orwellowskiej propagandy. Trzeba odrzucić "tyranię wartości i demokratycznych ideałów",
zedrzeć maskę z "uetycznionej polityki" by zrozumieć czym jest etyka polityczna. Potrzebna jest "reakcyjna awangarda", która zostawi poza sobą ideologiczne fronty Wielkiej Wojny Domowej XX wieku by przygotować się do walki na całkiem nowych frontach i w nowych warunkach. Musi ona wykuć sobie taką
duchową zbroję, wobec której bezsilny okaże się każdy moralny szantaż i która uchroni ją przed ciosami demokratyczno-pacyfistyczno-humanitarystycznych mieczy nazywanych w panującej nowo-mowie lemieszami i używanych przez potężnych jako narzędzie panowania. Dla tej "reakcyjnej awangardy" nie ma
właściwie miejsca w naszej post-politycznej epoce. Dlatego musi ona sobie to miejsce wyrąbać toporem prawdy i zapewnić sobie prawo do istnienia taką ostrością i twardością sądów, że wysuwane przy podobnych okazjach przez demokratów zarzuty "cynizmu", "amoralności", "makiawelizmu" czy "nihilizmu"
brzmieć będą jak komplementy. "Reakcyjna awangarda" nie będzie dawać innych odpowiedzi na pytania zadawane przez demokratów ale postawi nowe pytania, aby w ten sposób narzucić wrogom miejsce walki i rodzaj broni.
Demokratyczne wojny totalne były jak olbrzymie egalitarne walce, które zniszczyły dawne formy polityczne i sposoby życia. Były prawdziwą i dogłębną rewolucją społeczną. Oś czasu obróciła się i nie można już jej cofnąć z powrotem. Nie jest już możliwa restauracja
dawnych form. Ale prawica, która "czerpie z tego, co obowiązuje zawsze", która w potoku zdarzeń potrafi odszukać kamienie dające oparcie stopom wie, że, jak pisał Edmund Burke, strzec trzeba ognia a nie popiołu. "Reakcyjna awangarda" popiół zostawić musi innym a skupić się na strzeżeniu ognia. Musi
dokonać radykalnej secesji z dominującego w dwudziestym wieku nurtu ideowo-politycznego, aby nie oddając się bezpłodnym marzeniom o restauracji dawnych form rzucić prawdziwe wyzwanie panom współczesnego świata. Tylko w ten sposób może zaistnieć w sensie duchowym i politycznym. W przeciwnym razie
zamieszka w skansenie żyjąc udawanym życiem, bezzębna, oswojona i niegro?na.
Tomasz Gabiś



Wybrana literatura







    Harry Elmer Barnes "In Quest of Truth and Justice. De-Bunking the War-Guilt Myth", Colorado Springs 1972

    Martin Caidin "The Night Hamburg Died', Nowy Jork 1960

    Lawrence Dennis "Operational Thinking for Survival"' Colorado Springs 1969

    General J. F. C. Fuller "The Conduct of War 1789-1961" Nowy Jork 1992

    Kurt Glasser "World War II and War Guilt Question". (w:) Modern Age. The First Twenty Five Years (wybór artykułów z kwartalnika "Modern Age"), wyd. George A. Panichas, Indianapolis 1988

    Kapitan Russel Grenfell, R. N. "Unconditional Hatred", Nowy Jork 1954

    David Irving "The Destruction of Dresden", Londyn 1963

    Tenże "Von Guernica bis Vietnam. Das Leiden der Zivilbevoelkerung im modern Krieg", Monachium 1982

    Bertrand de Jouvenel "Apres la defaite" Paryż 1940 (zob. Stańczyk nr 6, 1987)

    Erik von Kuehnelt-Leddihn "Die falsch gestellen Weichen. Der Rote Faden 1789-1984"' Wiedeń-Kolonia 1989

    James J. Martin "Revisionist Viewpoints. Essays in a Dissident HistoricalTradition"' Colorado Springs 1971

    Tenże "The Saga of Hog Islands and Other Essays in Inconvenient History"' Colorado Springs 1977

    Winfred Martini "Das Ende aller Sicherheit", Stuttgart 1954

    Guenter Maschke "Frank B. Kellog siegt am Golf", Etappe nr 7 (pa?dziernik 1991), zob. omówienie tego artykułu w: Stańczyk nr 1 (17) 1992, str. 70

    Ludwig von Mises "Omnipotent Government: The Rise of the Total State and Total War", Nowy Jork 1978

    Hoffman Nickerson "The Armed Horde 1973-1939" Nowy Jork 1940

    Robert Nisbet "The Present Age. Progress and Anarchy in Modern America" , Nowy Jork 1988

    Hans Rumpf "The Bombing of Germany" Nowy Jork 1963

    Artur Ponsonby "Falsehood in War-Time" Londyn 1928

    Carl Schmitt "Der Nomos der Erde im Voelkerrecht des Jus Publicum Europeum", Berlin 1988

    Josef Schuesslbumer "Amerikas Krieg gegen Japan"' Criticon nr 118 (marzec-kwiecień 1990)

    Generał Franz Uhle-Wettler "Die Gesichter des Mars. Gedanken zum Krieg in unserer Zeit", Criticon nr 135 (styczeń-luty 1993), zob. omówienie tego artykułu w: Stańczyk nr 2 (21) 1994, str. 77

    F. J. P Veale "Advance to Barbarism: How the Reversion to Barbarism in Warfare and War-Trials Menaces Our Future", Nowy Jork 1968

    Richard M. Weaver "Southern Chivalry and Total War" (w:) tenże, "The Southem Essays", Indianapolis 1987

    Michi Weglyn "Years of Infamy. The Untold Story of America's Concentration Camps", Nowy Jork 1976
11 luty 2005

Marek Głogoczowski 

  

Archiwum

O.Mogielski: Czuję się oczerniony
marzec 16, 2008
PAP
Nowa strategia dla Polski
wrzesień 19, 2004
prof. Włodzimierz Bojarski
Zabawki - trzaskawki
lipiec 10, 2006
Renata Rudecka-Kalinowska
Marek G's ravings on Belarus and Ilya Ehrenburg "Cracow/Lvov's Plot"
lipiec 18, 2005
Marek Głogoczowski
Lista Hausnera
luty 11, 2005
Włodzimierz Knap
Miałeś chamie złoty róg
lipiec 24, 2008
Artur Łoboda
Brońmy się przed zdradą
czerwiec 30, 2004
Marek Kamiński
Dalekozwroczny
styczeń 14, 2008
PAP
Niezależne Obchody Rocznicy Strajków Sierpniowych 1980 we Wrocławiu
sierpień 24, 2005
Leszek
Kolejna rocznica martyrologii
Piłsudski-Wyspiański
Wspomnienie na tle osobistych przeżyć

listopad 29, 2002
Bolesław Raczyński
Masoni nie wybrali Belki
listopad 25, 2005
Reakcja Europy to skandal !
lipiec 14, 2006
J.S.
Jan Paweł II
kwiecień 2, 2005
Igrzyska lustracyjne - Polska 2007
styczeń 26, 2007
przeslala Elzbieta
Zaproszenie na odsłonięcie pomnika Romana Dmowskiego
listopad 9, 2006
/-/narodowcy
Dzień Nauczyciela
padziernik 14, 2004
Piotr Mączyński
Skandal w Krakowie - Wojskowe święto w Krakowie
maj 17, 2008
Artur Łoboda
Jak pozbyć się żydowskiej ekonomii...równiez z mieszkań włósnościowych...
grudzień 20, 2006
Jan Ogonowski
Policjanci izraelscy użyli dziecka jako żywej tarczy
kwiecień 25, 2004
PAP
Trzy lata pó?niej
wrzesień 11, 2004
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media