|
Walka zręcznie pozorowana
Unia Europejska
|
|
Politycy koalicji rządzącej mogą mówić, co chcą, ale warunków naszego wejścia do Unii Europejskiej już się nie da poprawić.
Prezydent Richard Nixon może i miał spaczony obraz świata, ale jego definicja dyplomacji jako nauki bezpiecznego skręcania w prawo przy migaczu włączonym w lewo jak mało która sprawdza się dziś w Brukseli.
Podczas wspólnego posiedzenia polskich posłów i deputowanych do Parlamentu Europejskiego 5 listopada Józef Oleksy apelował, by Unia, podejmując decyzje związane z naszym członkostwem, brała pod uwagę polską opinię publiczną.
- Pamiętajcie o czekającym nas referendum - mówił. Komisarz ds. poszerzenia Gßnter Verheugen odpowiedział mu na to, że dla wyniku referendum ważna będzie "inteligentna prezentacja" warunków, na jakich Polska wchodzi do Unii.
- Praktycznie o wszystkim już zadecydowano, a obecne negocjacje z kandydatami mają tylko dać wam złudzenie, że jednak wywalczycie więcej - mówi bez ogródek jeden z unijnych dyplomatów.
W ubiegłym tygodniu politycy i komentatorzy zapowiadali rozpoczynającą się końcową fazę negocjacji członkowskich jako "ostatnią szansę" poprawienia warunków, na jakich wejdziemy do Unii. W Brukseli jednak nikt nie ma złudzeń, że na zmiany ustaleń jest już za pó?no. Premier przewodniczącej UE Danii Anders Fogh Rasmussen ujmuje to dyplomatycznie: - Margines do negocjacji jest niewielki.
Scenariusz "negocjacji ostatniej szansy" jest już niemal ustalony.
Najpierw nasi negocjatorzy będą popisywać się nieustępliwością i troską o interes kraju.
Potem nagle zostanie ogłoszone korzystne dla Polski, ale drobne ustępstwo Unii.
Wtedy negocjatorzy obwieszczą światu, że oto wykorzystali "ostatnią szansę" jeszcze przed grudniowym szczytem Unii w Kopenhadze. W rzeczywistości jednak całe to zamieszanie służyć będzie jedynie za złoty papierek, w który i nasi, i zachodni politycy opakują gorzką pigułę prawdy.
"Newsweek" zdobył informacje o skomplikowanych zabiegach, które temu opakowaniu mają posłużyć.
Piętnastka gotowa jest m.in. z funduszy przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich przesunąć
5 proc. na zwiększenie dopłat dla naszych rolników lub na inną formę dotacji dla gospodarstw. W praktyce w ciągu pierwszych trzech lat członkostwa byłoby o 150-200 mln euro więcej do podzielenia między naszych rolników.
Ten gest ze strony Unii nasi negocjatorzy mogliby sprzedać opinii publicznej jako swój sukces.
Ale pieniędzy dla polskiej wsi od tego nie przybędzie.
Na tym nie koniec zabiegów.
Unijni przywódcy zdecydowali w ubiegłym tygodniu, że na rozwój regionalny w latach 2004-2006 Polska dostanie o 1,4 mld euro mniej, niż planowała Komisja Europejska.
- Tę sumę obcięto, byście mogli się potem cieszyć z jej odzyskania
- powiedział "Newsweekowi" jeden z urzędników Komisji Europejskiej.
Sukces zostanie ogłoszony prawdopodobnie jeszcze przed grudniowym szczytem Unii w Kopenhadze.
Polska wolałaby wprawdzie tę kwotę dostać w postaci zwiększenia dopłat dla rolników, ale unijni dyplomaci zamierzają nam je dać na duże projekty infrastrukturalne lub pomoc regionalną.
I to już wszystko.
Nic dziwnego, że Józef Oleksy w rozmowie z dziennikarzem "Newsweeka" narzekał na "wielkie nieporozumienie w sprawie Unii".
- Nasi politycy niepotrzebnie opowiadali, że od pierwszego dnia członkostwa "ruszy lawina środków"
- powiedział.
Piwo nawarzone przez euroentuzjastów będzie musiał wypić minister finansów Grzegorz Kołodko.
Dlatego w ubiegłym tygodniu jego wiceminister Ryszard Michalski wraz z partnerami z innych krajów kandydackich wystosował dramatyczny apel o zmniejszenie płaconych przez nie składek przynajmniej na tak długo, dopóki kraje te nie dostaną pełnych dotacji na poziomie Unii.
Piętnastka przyjęła ten apel bardzo zimno jako ponowne rozbudzanie nierealistycznych nadziei.
- Nie ma na to szans - przyznał kilka dni pó?niej Kołodko.
I tak będzie z każdą następną prośbą.
Obecna, ostatnia faza negocjacji od poprzednich różni się tylko kwestiami technicznymi.
Do tej pory rokowania polegały głównie na wymianie oficjalnych stanowisk negocjacyjnych.
Teraz przedstawiciele Unii wyjaśniają polskim negocjatorom w sposób mniej formalny, za to niepozostawiający cienia wątpliwości, granice ostatecznych ustępstw.
Dyplomaci rozmawiają po angielsku, bez nagłośnienia i bez tłumaczy, co ma wykluczyć dokonywanie jakichkolwiek nagrań.
Komisja Europejska nakłania negocjatorów do jak najściślejszej dyskrecji.
W efekcie węgierski negocjator Andre Juhasz po pierwszej rundzie rozmów w ogóle nie spotkał się z dziennikarzami.
Polski negocjator Jan Truszczyński z dziennikarzami się spotkał.
Wygłosił oświadczenie i wyszedł, nie odpowiadając na żadne pytanie. W końcu każde byłoby zbyt kłopotliwe.
|
|
5 grudzień 2002
|
|
Katarzyna Szymańska-Borginon "Newsweek" 46/02,
|
|
|
|
Pokonać bestię i zająć jej miejsce
sierpień 7, 2004
PAP
|
Klęska Ameryki
kwiecień 4, 2003
Andrzej Kumor
|
Maja Komorowska: Papież nakreślił nowe perspektywy nadziei
sierpień 20, 2002
PAP
|
Uzasadnienie wyroku na Rywina
lipiec 30, 2004
|
Jestesmy nedzarzami
styczeń 7, 2004
Dziennik Polski
|
Kilka przemyśleń - gdzie zaczyna się zło
sierpień 15, 2008
Artur Łoboda
|
Reklamy leków - jak proszek do prania
październik 15, 2006
Adam Sandauer
|
Czy Polak musi stać się "europejczykiem" ?
sierpień 20, 2003
Ojczyzna.pl
|
Ponad 130 ofiar głodu na północy Argentyny
listopad 29, 2002
Artur Łoboda
|
Nie będzie referendum na temat tarczy
kwiecień 3, 2007
PAP
|
Podszewka demokratycznej kapoty
grudzień 19, 2006
luzak
|
Szwecja ostrożna wobec nowych krajów UE
sierpień 19, 2002
IAR
|
Chcecie wojny totalnej?
kwiecień 2, 2006
Artur Łoboda
|
Religie
maj 23, 2004
|
Baskonia czy Kraj Basków?
styczeń 5, 2005
Mirosław Naleziński
|
Obama ulega lobby Izraela?
marzec 17, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Dlaczego Amerykanie Walczą?
grudzień 25, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Powell nie przekonał Watykanu
luty 7, 2003
PAP
|
Niecierpliwość
lipiec 13, 2008
Marek Jastrząb
|
Żegnam kretynów i prowokatorów
maj 2, 2008
Artur Łoboda
|
więcej -> |
|