ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Kanciarze z Wall Street 
Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
więcej ->

 
 

Bułgarski pościg

Od kilku miesięcy czuję się jak w starym dowcipie o Leninie: włączam radio – Żydzi, włączam telewizor – Żydzi, czytam wiadomości w sieci – Żydzi, otwieram gazetę – Bułgarzy (żartuję, oczywiście – tam też Żydzi) ... Jeszcze miesiąc takiej informacyjnej nawałnicy i zacznę się bać otworzyć lodówkę. Ludzie, co się dzieje?

Materia stosunków polsko – żydowskich jest dość skomplikowana, co nie jest specjalnie dziwne: jeśli na jednej ziemi mieszkają obok siebie dwa narody uważające się za wybrane, to konflikty są nieuniknione praktycznie z definicji. W dodatku lokalna diaspora składa się w sporej części z paranoików, zdaniem których za każdą latarnią i drzewem czają się demony antysemityzmu – oczywiście obowiązkowo opisywanego jako „odwieczny polski”. Może i jest ta mania prześladowcza jakoś tam uzasadniona – np. losem mniejszości żydowskiej w Niemczech. Ale jak by to brutalnie nie zabrzmiało: co mnie to obchodzi, jako Polaka żyjącego A.D. 2006?

Ja nikogo nie gazowałem, nie wzbogaciłem się na niczyjej krzywdzie – więc proszę się ode mnie odstosunkować. Polska przyjmowała Żydów kiedy w pozostałej części Europy stawiano ich przed alternatywą „chrzest lub stos” tudzież (w stuleciach pó?niejszych) rozwiązywano ich kwestię „w sposób ostateczny”, a jakoś Niemcom czy Francji nikt ostatnio niczego nie wypomina. Może po prostu już wystarczająco dużo zapłacili, żeby Izrael doznał ataku pamięci selektywnej – a może z racji implementacji postanowień konferencji w Wahnsee z przysłowiową niemiecką solidnością, w Niemczech po prostu nie ma już komu krzyczeć (a niedobitki boją się powtórki z historii).

Niezależnie od przyczyn takiego stanu rzeczy, fakty są jasne: Polska jest dyżurnym europejskim chłopcem do bicia jeśli tylko trzeba wygrzebać gdzieś antysemityzm. Najświeższy przykład to rezolucja Parlamentu Europejskiego potępiająca nasz kraj za rasizm, antysemityzm – i oczywiście homofobię, ale o tym innym razem.

Tu dygresja – ja oczywiście rozumiem, że obłapianie się przed kamerami z liderami rozmaitych gangów (w rodzaju europejskiej euro-pejskiej frakcji socjalistów) może być przyjemne dla amatorów takich sportów, ale są pewne granice, których przekraczać nie wolno (tak, wiem że to brzmi jak nawiązanie do Jaruzela czy innego Cyrankiewicza). Ale nic nie poradzę, że ciśnienie mi skacze, gdy utrzymywany z naszych podatków europoseł Pinior - lewak od „dobrych ubeków” czyli SdPl - popiera chamską, antypolską rezolucję spłodzoną przez niemieckich i francuskich czerwonych, bo „trzeba zwrócić uwagę na niepokojący rozwój sytuacji w Polsce”.

Nie żebym nawoływał do przemocy, ale tu już nagana władz partyjnych (o ile gorący patriota Borowski chciałby takową wygenerować) to jednak za mało – a poza powództwem cywilnym, innych sposobów na udzielenie temu bałwanowi przykładnej nauczki nie widzę. Poza tym nie wiem, czy po uniknięciu odpowiedzialności karnej przez Kwaśniewskiego, Millera i Pola (jeśli ich poczynania w temacie gazrurki nie były zdradą stanu, to ciekawym wielce co nią jest) są szanse na przeczołganie posła Józefa P. na gruncie polskiego prawa. Jak to było w „Psach 2”? No po co taki człowiek żyje...

Wracając do wątku: co jakiś czas wychodzą na jaw akcje, po których wszystkimi rzuca – a to Światowy Kongres Żydów przyklei nam współodpowiedzialność za KL Auschwitz, a to piórem użytecznych idiotów spod znaku GW ktoś „odkryje” nowe Jedwabne, a to znów jakiś pajac zacznie żądać od nas odszkodowań za to i owo (zabawne swoją drogą, że jedna z „bułgarskich” organizacji – uciekła mi nazwa, jako że pasożytów na „przedsiębiorstwie Holocaust” jest sporo – sama przyznała sobie prawo do roszczeń co do majątku, do którego nie pozostali żadni spadkobiercy; nie jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, że działa tu stara zasada znana w mowie potocznej jako „prawo kaduka”). O ciągłej kampanii oszczerstw pod zbiorczym hasłem „polskie obozy koncentracyjne” nawet nie chce mi się już pisać.

W czasie niedawnej pielgrzymki papieża do Polski, wszyscy trąbili na prawo i lewo o wizycie w Auschwitz – osobiście miałem dziwne wrażenie deja vu (niedosłownie, bo na początku lat siedemdziesiątych moi rodzice nawet się jeszcze nie znali) w zestawieniu z wizytą kanclerza Brandta i jego sławetnym klękaniem pod pomnikiem poległych w powstaniu w getcie.

Hmm ... Skoro kanclerz Rzeszy (czy jak się tam akurat nasz ukochany sąsiad zza Odry nazywa) albo papież chcą oddać cześć Żydom, kto im broni lecieć do Izraela? Daleko nie jest, miejsc do składania hołdu też sporo, od Ściany Płaczu zaczynając. Benedykt XVI na szczęście trochę się opamiętał – i swoimi wyważonymi słowami, od razu ściągnął sobie na głowę gromy, że nie potępił antysemityzmu. Niestety uległ nagonce, i w opublikowanych pó?niej dokumentach jest “poprawiona” wersja.

Lekarz łódzki Edelman Marek uznał za stosowne zażądać od premiera podjęcia kroków w związku z antysemityzmem, rasizmem i siedmioma plagami egipskimi pełznącymi w Polskę z anteny Radia Maryja. Co zrobił na takie dictum Kazimierz Wspaniały?

Oczywiście to, co każdy cywilizowany i nie-ciemnogrodzki Polak zrobić powinien, czyli przywdział włosienicę (ciekawe – pod garnitur czy na wierzch, niestety do opublikowanego listu nie dołączono żadnych zdjęć), padł na kolana i przystąpił do kajania się na piśmie. Nikt mu nie powiedział, że tego rodzaju pełzanie do niczego dobrego jeszcze nikogo nie doprowadziło, a już stosunków polsko-żydowskich nie poprawi na pewno.

Kiedy rabin Schudrich dostał ostatnio po ramieniu, prezydent oczywiście się z nim spotkał, wyrażając (według komunikatów prasowych) głęboką troskę i szczere ubolewanie. Smaczki są w tej sprawie dwa; pierwszy jest taki, że w tym samym czasie Jego Niskość podobno straszliwie chorował, co uniemożliwiło mu obecność na obchodach dwudziestolecia Trybunału Konstytucyjnego (z którym, dziwna sprawa, akurat ostatnio jego brat się niespecjalnie lubi). Zdrowie to jednak strasznie delikatna sprawa, trzeba uważać.

Drugi smaczek jest taki, że jakoś nie bardzo widać dowody przestępstwa – zbadane przez policję ubranie rabina nie zdradzało śladów opryskania gazem, z ustaleniem choćby rysopisu podejrzanego o tę barbarzyńską i brutalną napaść też były niejakie problemy... Ale furda procedury, grunt, że doniesienie o napadzie pasowało do ogólnej tezy pt. “w Polsce prześladuje się mniejszości (a konkretnie jedną)”. Jak to się ma do przewijających się przez kolejne ekipy rządzące Żydów na czołowych stanowiskach (choćby Dorn czy Geremek), nie rozumiem. Ale ja tylko prosty statystyk jestem, więc gdzie mi tam pojąć uczonych w piśmie.

Starsza, choć równie typowa, historia to śledztwo IPN w sprawie masakry w Jedwabnem. Najpierw profesor Kieres ogłasza wszem i wobec swoją pewność, że zbrodni dokonali Polacy i teraz szukamy dowodów. W normalnym sądzie taka jest oczywiście rola prokuratora – ale jako instytut badawczy, IPN zwykłym sądem nie jest. Może się czepiam, ale postawa prezentowana przez prezesa Leona niespecjalnie wygląda mi na obiektywną.

Wiadomo, stara dobra szkoła: dajcie człowieka, paragraf się znajdzie. No więc bierzemy się do ustalania liczby ofiar – i znowu zaczynają się schody. Podana przez nowy medialny “autorytet”, niejakiego Tomasza Grossa, liczba tysiąca sześciuset ofiar kurczy się i to znacząco – a w dodatku podczas wizji lokalnej, znalezione zostają łuski od niemieckich karabinów (co rozwala tezę o czysto polskim charakterze mordu).

Hm, nie jest dobrze – więc wyciągamy żądanie zostawienia zmarłych w spokoju, bo tego wymaga judaizm. Ostatecznie prokuratorzy pracowali, pod czujnym okiem rabina Schudricha – ale sformułowane w międzyczasie przez stronę żydowską twierdzenie, że “władze Polski powinny przedstawić przekonującą argumentację (...) i zwrócić się do prawnych autorytetów judaizmu o wykładnię” woła o pomstę do nieba jako ewidentny dowód, że komuś się chyba troszkę w głowie przewróciło.

Po “ustaleniach” ekip historyków, przychodzi pora na żądanie przeprosin. Naturalnie słuszne i konieczne jest, aby aktu ekspiacji dokonał prezydent. Na nieśmiałe sugestie ze strony prasy “oszołomskiej”, że jeśli już czyścimy historię, to może by tak Żydzi coś wspomnieli o nadreprezentacji przedstawicieli swojego narodu w strukturach UB słychać, że tamci to byli odstępcy od wiary, religii i kultury, więc naród żydowski się do odpowiedzialności nie poczuwa. I wszystko jasne: żydowscy bandyci to odstępcy, więc przepraszać nie będziemy (ciekawe, że nie przeszkadza to diasporze bombardować medialnie pomysłów ekstradycji Morela czy Wolińskiej).

Natomiast degeneraci mówiący po polsku działali w zgodzie z wielowiekową tradycją ksenofobii, więc macie się Polaczki pokajać, bo jak nie to wam pokażemy. Niestety nikomu z naszych rządzących nie starczyło cojones na kontratak w tej propagandowej wojnie – ale czego spodziewać się po ludziach bez kręgosłupa...

Dobra, starczy tej niestrawnej wyliczanki. Po wymienionych przeze mnie przykładach widać jasno (wiem, że nie jest to teza przesadnie odkrywcza), że systematycznie jesteśmy tresowani do kompleksu winowajcy, a rolę głównych politruków spełniają tu media do spółki z kręgami opiniotwórczymi – że nie wspomnę o specjalistach od zwalczania ksenofobii etc. (w rodzaju “Nigdy więcej”).

Rząd regularnie daje ciała, wychodząc z założenia że płaszczenie się przed każdym, najbardziej absurdalnym zarzutem i postawa “przepraszam, że żyję” to sposób na poprawę relacji polsko – żydowskich. Dlaczego tak się dzieje? Czemu nie potrafimy zbudować normalnych stosunków – i nie mówię tu o jakiejś wielkiej przyja?ni, ale przynajmniej o zdrowych podstawach?

Z przykrością należy stwierdzić, że nie bez winy byli tu ludzie wpływający na kształt polskiej świadomości, tudzież polityki, w ciągu ostatnich kilkunastu lat : Lech Walęsa, Aleksander Kwaśniewski i Jan Pawel II. Skąd takie zestawienie? Już wyjaśniam.

Jedną z pierwszych wizyt zagranicznych Wielkiego Elektryka (znanego w pewnych kręgach jako TW „Bolek”) była wyprawa do Izraela. Przemawiając tamże w Knesecie, Wałęsa oczywiście przeprosił Żydów za cierpienia zaznane ze strony Polaków – nadmieńmy, że premierem był w tym czasie Icchak Szamir; twardziel, przy którym Ariel Szaron (u szczytu formy) to miękki liberał. Rzeczony pan premier wsławił się między innymi wypowiedzią, że “Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Co zrobił polski rząd? Nic.

Na temat magistra K. muszę się trochę ograniczać, bo słowa opisujące w adekwatny sposób jego aktywność „w temacie Jedwabnego” nie nadają się niestety do druku. Zresztą jarmułkę na głowie i kajanie się przed kamerami wszyscy pewnie widzieli (a kto nie, ten zdrowszy) – prawda to jednak, że obraz wart jest tysiąca słów.

Co do papieża Jana Pawla II: nie wiem jak szanownym czytelnikom, ale mnie osobiście ogarniały mdłości, gdy nasz ukochany Ojciec Święty powtarzał do znudzenia komunały o „starszych braciach w wierze”. Starsi, jako cywilizacja, Żydzi niewątpliwie są. Ale bracia? No niby rodziny się nie wybiera, ale jeśli stosunki między naszymi narodami są lub były braterskie, to ktoś tu chyba ma na myśli patologiczną rodzinę z marginesu – wystarczy przypomnieć zadymę z krzyżami na oświęcimskim żwirowisku i koncert chamstwa, jaki przy tej okazji zaprezentował rabin Joskowicz (a użyteczni idioci spod znaku GW oczywiście wtórowali).

Przy czym proszę mnie ?le nie odebrać – ja osobiście nie mam nic przeciw polityce prowadzonej przez kręgi związane z diasporą. Mają chłopaki zdefiniowaną linię polityczną i działają na rzecz obrony swoich interesów wszelkimi możliwymi sposobami. Problem w tym, że po polskiej stronie sporu nikt nie ma odwagi powiedzieć (przynajmniej w zaciszu gabinetu, bo publicznie należy oczywiście mówić oponentom “nie” w taki sposób, żeby słyszeli “tak”) prostej prawdy: polskie i żydowskie interesy są na ogół rozbieżne. W pewnych kwestiach możemy być zgodni, w innych nie – i to jest absolutnie normalne. Jak głosi stare przysłowie “ uchowaj mnie Boże od przyjaciół, bo z wrogami sam sobie poradzę”.

Natomiast rządzący Polską chcieliby chyba, aby wszyscy ich lubili – więc boją sie wejścia w zwarcie w jakiejkolwiek sytuacji. Takich ludzi to się na kozetkę do psychoanalityka powinno wysyłać, a nie do rezydowania w URM (zakładam wariant optymistyczny, w myśl starej dychotomii podanej przez Pietrzaka: “kretyn albo sabotażysta”).

Zwłaszcza, że wspomniana przeze mnie na wstępie medialna kanonada (pomysły finansowo – propagandowe WJC, rezolucja PE, klepnięty rabin Schudrich, dramatyczne reportaże w GW o ojcu i synu, którym ktoś napisał na klatce schodowej “Jude Raus”) osiągnęła poziom lekkiej histerii. Co robi polski rząd?

Wyraża się krytycznie (o rezolucji), tudzież pada na kolana (list Edelmana) albo obiecuje, jak dobry gospodarz, przyjrzenie się sprawie (Dorn na temat terroryzowanych ojca i syna) ... Co robi premier w temacie żądań finansowych, których dotyczył słynny już felieton Michalkiewicza – niestety nie wiadomo. Odpowiedzieć lekarzowi łódzkiemu pan premier ma czas, ale ustosunkować się do tematu, który huczał w mediach całej Polski, już nie. Zajęty taki i się przemęcza, Kaziu nasz kochany.

Jest jeszcze drugi wariant, choć trąci trochę paranoją – ale co mi tam, napiszę. Burza nt. polskiego antysemityzmu i roszczeń z nim związanych wcale nie jest akcją diaspory, tylko kogoś, komu zależy na dalszym popsucie relacji polsko-żydowskich, tudzież dorobieniu Polakom “gęby”. Czemu tak sądzę?

Bo co poniektóre postulaty są tak niedorzeczne i wręcz obelżywe (w rodzaju żądania, aby polskie władze przyznały się do częściowej odpowiedzialności za Auschwitz), że nikt normalny nie wierzy w ich spełnienie. Jeśli nasilić odpowiednio nacisk, reakcja będzie łatwa do przewidzenia – nawet ludzie, którym w życiu nie postałaby w głowie antysemicka myśl, zaczną myśleć o Żydach w sposób ciepły i czuły. Potem wystarczy sprawę nagłośnić – i gotowe. Polska zostanie w stosunkach międzynarodowych pariasem, zanim się obejrzy. Podjeżdżające antysemityzmem poglądy niektórych ludzi z drugiego szeregu LPR też nie ułatwiają sprawy.

Znowu: muszę doprecyzować. Kto chce, może sobie nie lubić Żydów – fobia jak każda inna. Można nie przepadać za Niemcami, Rosjanami (i takie przeżycia są wśród ludzi z pokolenia moich dziadków dość częste) – czemu Żydzi mieliby być wyjątkiem? Tylko że otwarte okazywanie niechęci ma jedną wadę: trzeba mieć na poparcie swojej wizji świata jakieś argumenty, musi za poglądami stać jakaś siła.

Rosja może tępić kogo chce, bo ma gazrurkę. Niemcy mogą szaleć w temacie Ziomkostwa Pruskiego, bo mają pieniądze. A co mamy do dyspozycji my, Chrystus Narodów? Nic. Miotamy się między czołobitnością a prymitywnymi wyskokami, na które konkurencja dawno już opracowała skuteczne sposoby reagowania. Można się zżymać, ale faktów nie zmienimy:

“New York Times” ma większą siłę przebicia do opinii publicznej na świecie niż pięć wystąpień i oświadczeń premiera razem wziętych.

Kajanie się za błędy przeszłości nie jest samo w sobie złym pomysłem – oczyszcza atmosferę i daje szanse na zbudowanie zdrowych stosunków w przyszłości, gdy nie będzie już stada kościotrupów w szafie. Ale za każdym razem należy zadać sobie pytanie: czy prawda aby na pewno służy w tym konkretnym przypadku naszym interesom. Cynizm? Niekoniecznie: po prostu jeśli we współczesnym świecie, gdzie każdy walczy o własne interesy, będziemy bawić się w skautów, to bardziej cwani gracze ograją nas do reszty. A tego byśmy nie chcieli.

We wspólnej polsko – żydowskiej historii jest sporo złej krwi – ale pojednanie musi być obustronne. Wbrew temu co próbują nam wmawiać różni tolerancjusze, to naprawdę nie jest tak, że głównym polskim sportem narodowym było na przestrzeni dziejów prześladowanie Żydów.

I póki we wzajemnym rachunku krzywd nie pojawi się choćby śladowa symetria, to nie bardzo jest o czym rozmawiać. Dopóki Polak nie będzie mógł porozmawiać z Żydem o ludziach wyznania handlowego w UB, nie dostając od razu po głowie ONR-em i gettem ławkowym, dopóty normalnie nie będzie. Przymusem wpajana przyja?ń i postawa klęcząca nie sprzyjają poprawie czegokolwiek.

A najlepsze w całej tej sytuacji jest jedno; Izrael to znakomita inspiracja dla polskiej polityki zagranicznej – jak nie patrzeć, państwo to ma z trzech stron wrogie kraje arabskie, z czwartej morze, a w środku swojego terytorium regularną piątą kolumnę (mamy o tyle lepiej, że Czesi ani Słowacy nic od nas nie chcą – ale też nie mamy za oceanem Wielkiego Brata). Może więc, zamiast miotać się między nienawiścią do żydowskich krwiopijców a czołobitnym uwielbieniem dla „starszych braci”, warto zacząć się od Żydów uczyć?

Jak śpiewali kiedyś Skaldowie, nie w tym rzecz jest by złapać króliczka, ale by gonić go ... No i właśnie ciężko oprzeć się wrażeniu, że ktoś go (zajączka-demona polskiego antysemityzmu) długo i namiętnie goni. Polski rząd (każdy kolejny) zadowala się działaniami pozorowanymi, a diaspora oczywiście nie ma interesu w zlikwidowaniu problemów, bo przeciwko czemu by wtedy protestowała? Trochę tak, jak w interesie obrońców ludu nie leży bynajmniej zlikwidowanie biedy (zwłaszcza, jeśli na walkę otrzymują dotacje)...

Czy się to komuś podoba, czy nie – Żydzi w Polsce i na świecie są i będą. Są pod wieloma względami narodem silnym i wpływowym, więc musimy ułożyć sobie z nimi kontakty. Jeśli jednak nie ma to być żadna z opisanych wyżej skrajności, konieczne jest wypracowanie chłodnego, strategicznego podejścia do tematu – tak, aby uwzględnić nasze interesy. No, chyba że ktoś jest zwolennikiem doktryny “tak się gra, jak przeciwnik pozwala” - ale do czego prowadzi taka strategia, widzieliśmy podczas występu kadry na mistrzostwach w Niemczech. Tylko tym razem nie będzie na trybunach biało-czerwonych flag.


28 czerwiec 2006

Konrad Banachewicz 

  

Archiwum

A new book by Israel Adam Shamir:
lipiec 1, 2005
zaprasza.net
Pod presją
sierpień 12, 2003
Robert Popielewicz
GUS: Bezrobocie ludzi młodych
styczeń 30, 2006
ZOMO-owskie tradycje SDPL
czerwiec 15, 2004
Piotr Lisiewicz - Gazeta Polska
Największy polski prozaik (wedle "tłumacza")
marzec 30, 2008
tłumacz
Hołota i żydohołota (II)
luty 20, 2006
Artur Łoboda
Wyciąć drzewa na zewnętrznych łukach!
czerwiec 9, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Walka dwóch skorpionów?
styczeń 29, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
W pogoni za pewnym zyskiem, czyli "gospodarka" spekulacji
lipiec 5, 2002
Zbigniew Żukowski
Odezwa do upiększaczy oraz do nieprzemakalnych racjonalizatorów
marzec 8, 2006
Wiesław Sokołowski
Bliższe Polakom Niemcy niż USA?
grudzień 14, 2007
Gregory Akko
Gaza
styczeń 15, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
Śmierdzący Radzio czyli Krucjata za Papieża
wrzesień 22, 2006
Dorota
Dlaczego gwiazda spadła z firmamentu?
listopad 3, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Brzydki tekst
maj 19, 2006
Renata Rudecka-Kalinowska
"Żyd Suss" po amerykańsku
listopad 30, 2006
Stanisław Michalkiewicz
Do przyjaciół gówniarzy
marzec 19, 2007
S.I.W
Mniejszość niemiecka głosuje w wyborach do Bundestagu
wrzesień 21, 2002
PAP
Biblijny Raj
padziernik 27, 2006
mik4
"Gdyby nie Balcerowicz"
marzec 1, 2004
Piotr Mączyński
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media