ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
więcej ->

 
 

Aniołowie Zagłady

RZˇDY ANIOŁA ZAGŁADY WE WROCŁAWIU NA PODSTAWIE DZIEŁA STANISŁAWA SROKOWSKIEGO „ANIOŁ ZAGŁADY”

WADLIWE ZASADY ZARZˇDZANIA
CZY ISTNIEJE JEDNOŚĆ KULTURY I EKONOMII?



J. Paradowski, S. Włodarczyk i A. Zieliński – za Zespół EKONOMICZNY „Olbin – Akademia Medyczna i Rolnicza”

Długa, od 1989r., prezydentura Zdrojewskiego i ściśle, a nie lu?no, związanej pajęczyny zamroziła metropolię pod sztandarem walki o rozwój Wrocławia, demokrację itd. Jest nonsensem wiązanie mieszkańców Wrocławia z niemiecką antypiastowością – lecz ten motyw jest bardzo ważny dla oceny tego, co się działo przez 17 lat (4II89-4II6) we Wrocławiu. Jak mocno mieszkańcy identyfikują swoje miasto z Polską, a nie z narzuconą siłą, w latach 90., tolerancją, otwartością (jakby nie byli tolerancyjni i otwarci!), słowem: polit-wielo-opcją - to najlepiej było widać gdy w latach 50 X. arcbp metropolita Kominek uznał powrót Ziem Piastowskich do Macierzy, czyli do Polski, a nie do politwieloopcji, za coś w rodzaju działania palca Bożego, a także było widać podczas powodzi w 1997 roku. Tymczasem Zdrojewski i ściśle związana pajęczyna tego układu, nie zdołali, od r. 1989, polskiej opcji dostrzec i zwalczali tę opcję wszystkimi dostępnymi środkami.

Albo powiedzmy to jeszcze inaczej: Choć JPII nie był włodarzem miasta, to włodarską PO wyprzedził i ze szczególną mocą podkreślał Piastowość (a nie opinię PO) Wrocławia, jakby domagając się uznania polskości - a działo się to nie tylko w krypcie przed grobem X. arcybp. Kominka - i zaprzestania haniebnej roli PO. Lecz Zdrojewski i ściśle, a nie lu?no związana sieć - wszak sam Zdrojewski nie zdołałby zamrozić metropolii – nie potrafił tej lekcji widzieć i nie potrafił tej lekcji zdać. – Takie znaczenie i siłę miała obca (nie)instrukcja, bo przecież, a jakże, PO działa spontanicznie.

PO wykorzystała następujący trik. Dla Wrocławia istotne było 44-letnie władztwo PRL nad Ziemiami Zachodnimi i Północnymi. To PRL-owskie władztwo nad Ziemiami Piastowskimi, nad Polską w granicach Chrobrego, sprzed tysiąca lat, gdy powstała nowoczesna koncepcja państwa, z którą PO walczy, było w rękach pajęczyny zastawem, a mianowicie: Skoro chcecie polskości, Piastowości, państwowości polskiej, a nie chcecie wpływów konsulatu, niemczyzny – to my w zawłaszczonych i nieuspołecznionych mediach będziemy Wrocławian oczerniać, że jesteście ni mniej ni więcej jak komunistami. Tym prostym sposobem, figlarnym antykomunizmem, sieć straszakiem PRL-owskim zamykała usta Wrocławianom, a może nawet kardynałowi.

Na powodzi wypłynęła też pajęczyna wraz ze Zdrojewskim, dzięki (nie)zawłaszczeniu mediów, które inteligentnie dostosowały się do (nie)instrukcji. W latach 1945-1989, podczas 44-lecia PRL, tak samo jak podczas powodzi, czuło się dumę mieszkańców z Wrocławia jako miasta polskiego – PO wykorzystała wielką falę do wypłynięcia na ... stanowiska. Podkreślam, to co Zdrojewski i PO starannie, najstaranniej, ukryli we wrocławskich mediach, mówiąc o dumie wrocławskiej - podkreślam dumę mieszkańców Wrocławia jako miasta polskiego, a nie jako eksponenta sił, które rozbiły liczne narody (państwa) Słowian między Odrą a Sallą (i Łabą).


Wbrew mediom, Zdrojewskiemu i poputczikow niemczyzny (ambiwalencji) w kulturze Wrocławian, którą narzuciło 17-letnie (4II89-4II6) lobby Zdrojewskiego, a który wjechał na grzbiecie Solidarności 1980-89 po Wiośnie Ludu na urząd Prezydenta miasta, nie było w okresie 44-lecia i cała koncepcja wielokulturowości mieszkańców Wrocławian jest realizacją projektu obcego mieszkańcom Wrocławia, którzy chcą i potrzebują tylko polskości, a nie żadnej niemczyzny. Zdrojewski ten projekt mógł narzucić, bo miał dostęp do instrumentu wytwarzania fikcji – do mediów. Nie było komu w mediach lokalnych tego prostować, bo nikt nie miał dostępu, gdyż nawet wielkie załogi nie mogły w mediach wyrażać swych potrzeb. PO nie wyrażała, po 4II89, potrzeb Wrocławian, narzucono fikcję pielęgnowania przez Wrocławian jakiejś wielokulturowości. Zdrojewski i sieć ściśle, a nie przypadkowo, związana - najzwyczajniej kłamią, a kłamstwa nie ma gdzie i jak zrewidować, bo media nadal nie są wolne, choć swą wolność udają.

Zdrojewski mówi o jakiejś dumie z rzekomej ambiwalencji uczuć Wrocławian. Była we Wrocławiu duma np. z organizacji, Państwa Podziemnego, SW, duma z osiągnięć elektronicznych, informatycznych, naukowych, przemysłowych, produkcyjnych, technicznych z okresu 44-lecia, choć uważano, uwaga!, że może być jeszcze lepiej dzięki monitoringowi mieszkańców, co stanowiło istotę Solidarności dekady lat 80., a który to monitoring wypchnęła z mediów owa pajęczyna poputczikow.

Absolutnie wbrew twierdzeniom Zdrojewskiego, podczas powodzi broniliśmy własnego domu, polskiego domu, a nie cudzego lub wskutek Zdrojewskiego fikcji wielokulturowego nastawienia mieszkańców Wrocławia. Otwartość mieszkańców Wrocławia, była polską otwartością, a nie Zdrojewskiego iluzji na temat tego czym jest prawda, wolność, komunikacja, słowo otwartość. Otwartość polskiej, a nie quasiniemieckiej kultury Wrocławian została zmanipulowana przez pajęczynę i brutalnie wypaczona, przez środki masowego gradobicia, jako odpolszczony kosmopolityzm Wrocławia.

Wiele błędów i zawłaszczeń sterowanej ideologią antypiastowską (mocą konsulatową) ekipy Zdrojewskiego doprowadziło do jeszcze większego zwarcia szeregów lobby prawdy inaczej, w tym wykorzystywano kardynała dla umocnienia PO. Wykorzystano nawet Kongres Eucharystyczny, aczkolwiek amalgamat niepotrzebnie się odciął od sceptycyzmu, wolnego murowania, faktycznego ateizmu: Kwaśniewski zastępowałbyż kardynała w poświęcaniu. Środkami jednostronnej lokalnej rtv i prasy, bynajmniej nie w rękach, które widzieliby piastowscy twórcy Państwa Polskiego - a nie twórcy jakiejś wrocławio-ojczyzny, przekonano nie jeden raz, zwłaszcza w dekadzie lat 90., opinię publiczną do niecelowych i bardzo kosztownych inwestycji, remontów, nie tylko Rynku, przy czym całkowicie pominięto opinię niezależnych urbanistów, architektów, inżynierów, techników, załóg fabrycznych. Tłumiono jakąkolwiek próbę opisania Układu Zdrojewski-Schetyna-Gulbinowicz w kategoriach literackich, gdyż poloniści, aktorzy, teatry i cała kultura znalazła się w sytuacji ryby unieruchomionej w sieci, a ktokolwiek występował ukazując prawdę, zaraz został odsądzony od czci i wiary, np. poetka Marianna Bocian albo Stanisław Srokowski. Ten ostatni doczekał się złowieszczych ocen na Wydziale Filologicznym, na Polonistyce Wrocławskiej – miałabyż polonistyka służyć amalgamatowi? – chodzi o jego znakomitą książkę „Anioł Zagłady”, w której odrysował rządy pajęczyny. Zdrojewski i sieć PO pochwał tu właśnie nie mieli. Ktokolwiek powie prawdę, od razu będzie przedmiotem wyszydzania. Nie wolno było mówić prawdy, była ona ?le widziana, nie było dyskusji, o cenzurze się mówiło, ale w mediach nawet wspomnieć nie wolno było w latach 90. Bezprawie Zdrojewskiego i PO-Wrocławia opisano w książce b. radnego m. Wrocławia, A. Lenkiewicza.

Wieloletni Prezydent miasta, Bogdan Zdrojewski, już w pierwszych dniach prezydentury zaczął wojować z polskością Wrocławia jako siedziby polskiego, a nie antypolskiego, żywiołu, myśli piastowskiej, a nie antypiastowskiej, czyli myśli, która ufundowała Podstawy 44-lecia PRL jako władztwa na Ziemiach Piastowskich, przy czym ku przynajmniej chwilowemu zadowoleniu kardynała osobiście zaangażował się w zwalczanie całej myśli wrocławskiej, a nie ambiwalentnej, metropolity X arcb. Kominka. Zdrojewski i cała grupa PO zaliczała nie raz i nie dwa - mogliby to odnale?ć historycy, choć nie licencjonowani z Uniwersytetu Wrocławskiego i chyba nie ze zindoktrynowanego już Wydziału Teologicznego - całą polskotwórczą myśl tworzenia państwowości roku około tysięcznego do rzekomo fałszywej ideologii. Zdrojewski i PO wiele razy podkreślali, że to, co jest drogie narodowi polskiemu, czyli Wrocławianom, jest ni mniej ni więcej jak 1) ideologią i to jeszcze 2) fałszywą ideologią. Czy przypadkiem Bogdan Zdrojewski nie wypowiadał co chwilę tych swych „odkryć”, a choćby rzućmy kamieniem i niech to będzie nawet marzec 2006? Ależ tak, Wrocław poddano rządcom, którzy ideologizują wedle wskazówek, a prawdę o Tysiącletnich korzeniach państwowości polskiej nazywają ideologią, jakby sami nie uprawiali ideologii, lub fałszywą ideologią, jakby sami nie żyli w antypolskim fałszu.

Układ Anioła Zagłady, czyli B. Zdrojewskiego i całego PO (UD, UW itd.), przechwycił osiągnięcia załóg wrocławskich fabryk, Solidarności 1980-89, i zgodnie z bolszewicką komunistyczną praktyką narzucania kłamstw, ogłosił, że teoria Wrocławia jako miasta piastowskiego i tysiącletniej myśli państwowej polskiej jest niczym innym jak propagandą komunistyczną. To, że wszystkie kamienie piastowskiego gotyku mówią, zdaniem pokolenia JPII, po polsku, dla Zdrojewskiego/UW/PO było przyczyną wstydu, było przez nich ukrywane, zwalczane, pogardzane – cały czas układ ten ukrywał tę myśl, która kazała Chrobremu budować Wrocław, a granice wybijać palami na Salle. To nie była myśl quasiniemiecka, ambiwalentna, poddaństwa wobec opcji dwuznacznych.

Zdrojewski i Anioł Zagłady ukrywał fakty, np. że Wrocław należał do diecezji gnie?nieńskiej jeszcze w latach 20., XIX wieku. Cicho sza. Anioł Zagłady ukrył też wojtyłowskie rozumienie Wrocławia, całą tradycję PRL-owskiego 44-lecia zabiegania i uznawania Piastowości Wrocławia, Ziem Piastowskich, Ziem Zachodnich.

Do podnoszenia niemieckiego władztwa, od czasów Bismarcka, i do uśpienia tradycji polskiej państwowości, wręcz kolebki polskiej państwowości, anioł Zagłady zaangażował Normana Daviesa, któremu zapłacono za książkę o Wrocławiu, zresztą napisaną przez ... Zgaduj Zgadula. Takich pieniędzy, jakie otrzymał jeden historyk, Davies, nie widziało nawet stu wrocławskich profesorów politologii, pedagogiki, filozofii, socjologii, polonistyki, anglistyki gotowych napisać książkę o Wrocławiu. A jeśli nie profesorów wrocławskich – nie balibyż się Anioła Zagłady?, to mogliby wrocławscy dać się zastąpić przez stu profesorów krakowskich, łódzkich, białostockich, gdańskich, zielongórskich, szczecińskich, poznańskich, czy choćby historyków niezależnych, z kraju itd. Rzecz nie w braku hojności Anioła Zagłady. Zdrojewski i układ PO nie potrzebowali żadnej książki, która by umacniała przekonanie o polskości Wrocławia albo książki, której celem byłoby oddanie nastawienia prowojtyłowskiego, a więc patriotycznego, a nie antywojtyłowskiego i antypolskiego.

Pomijając błędy rzeczowe, warsztatowe, społeczne, ekonomiczne, filozoficzne, krytykuje się promowanie Warszawy za patriotyzm i się chwali (ot co!) promowanie Wrocławia za opanowanie Wrocławia przez koterie „obiektywne”, niszczące polską myśl piastowską, a jednocześnie nagrodzone już dawno przez ośrodki niemieckie medalami, wyróżnieniami, orderami, słowami, dyplomami, dr. h.c., stypendiami, grantami, opiniami, recenzjami itd. To co zrobił Zdrojewski i sieć PO w latach 1989-2000, nadal jest kontynuowane w XXI w. Wielce obiektywny, niejaki Klaus Bachmann, Niemiec, dziennikarz, krytykuje patriotyzm warszawski, propolskie podkreślanie martyrologii Warszawy, ale za to ... chwali Wrocław za rzekomą wielokulturowość mieszkańców Wrocławia, Ziem Zachodnich, przy czym nigdy nie mówi Ziem Piastowskich ani Ziem Zachodnich. I to się podoba Zdrojewskiemu i nieprzypadkowo powstałej pajęczynie.

Z owym wielce obiektywnym, a jakże, niemieckim dziennikarzem, Bachmannem, nie zgadza się nawet Adam Domagała z "Gazety", nie mówiąc o Pawle Ukielskim z Muzeum Powstania Warszawskiego. Lecz o kulisach powstania strategii proniemieckiej należy mówić w kontekście Bogdana Zdrojewskiego, od 1989 roku rządcy Wrocławia, którego prezydentura kwalifikuje się do działań śledczych, prokuratorskich. Już w 1989 roku sieć prezydenta Wrocławia i PO - od grudnia 1989 tzw. Wrocławski Komitet Obywatelski – podjęła próbę przechwycenia dorobku Solidarności, Solidarności Podziemnej, Państwa podziemnego, Solidarności Walczącej, mieszkańców Wrocławia i budowania na gruzach myśli wojtyłowskiej programu przejęcia Wrocławia. W maju i czerwcu 1990 roku całkowicie już odsunięto - z pomocą amalgamatu kurialnego, desantu UD na media - załogi wrocławskich fabryk, często najlepszych na świecie humanistów, polonistów, techników, inżynierów, tysiące ludzi zaangażowanych w ruch podziemny. Powstał w ten sposób potężny amalgamat traktujący religijność instrumentalnie – dla uciszenia mieszkańców Wrocławia, dla uciszenia myśli wojtyłowskiej, jawnie propiastowskiej, a nie jakby sobie tego życzył Zdrojewski i PO – antypiastowskiej. Nie da się myśli JPII, i całego pokolenia JPII, podporządkować opcji dwuznacznej, którą chwali sieć, opcji ewidentnie antypolskiej, bezwstydnie antypaństwowej i przeciwnej kulturze Wrocławian, którzy się widzą bezwzględnie w jedności z Polską, polską kulturą.

Zamknięto bez zgody PO
Berlin – Wrocław Psie Pole – Głogów - Świdnica,
26II6


PO-WROCŁAWIU (ZDROJEWSKIEGO i PO)

O PEWNYM UJĘCIU ZARZˇDZANIA WIELKIMI SYSTEMAMI

LITERATURA AKTUALIÓW W DZIELE STANISŁAWA SROKOWSKIEGO „ANIOŁ ZAGŁADY”



K. Niechajewicz, B.Marciniak i J. Krajnik - za Zespół UNIWERSYTECKI EKONOMICZNO-SPOŁECZNY „Mauzoleum Piastów-Architektura-Filozofia-Politologia”

Pierwsza diagnoza na zlecenie dla pajęczyny Zdrojewskiego i PO ujrzała światło dzienne w marcu 1989. Była to całkowicie błędna i niezgodna z koncepcjami patriotycznymi PIS-u diagnoza z Politechniki Wrocławskiej, R. Galara i J. Waszkiewicza, z Wydz. Elektroniki, bez wartości, zrobiona na zamówienie, autorzy ją skrzętnie ukrywali przed kolegami z Wydziału Elektroniki - ze wstydu. Gdyby zbadać jej treść, okazałoby się, że nie tyle zbudowano tam zręby usuwania propolskiej strategii promocyjnej, ile dostosowano się do (nie)instrukcji. Wbrew temu co mówi pajęczyna PO, było zupełnie inaczej. Np. PO błędnie przedstawia Wrocław w marcu r. 1989. W marcu 1989 Wrocław z każdej perspektywy wydawał się miastem polskim, a nie jak chce Zdrojewski – granicznym, z gościnną tolerancyjną ludnością, a nie żadną niegościnną, ksenofobiczną, zamkniętą – znowu wbrew tezom Zdrojewskiego odnośnie marca 1989; z ludnością polską, a nie żadną niemiecką – a więc wbrew tezom Zdrojewskiego i PO; z polską kadrą, a więc z polską biologią, katalizą, geochemią, geologią, mechaniką gruntów, wszelką mechaniką, optyką, termodynamiką, elektryką, łącznością, ciepłownictwem, hydrometalurgią, architekturą, elektrotechniką, matematyką, chemią ekologiczną, chemią organiczną, chemią bioorganiczną, chemią analityczną, biochemią, numeryką, informatyką, termografią, socjologią, historią, filologią, fizyką szkieł, fizyką dielektryków, fizyką niskich temperatur, fizyką magnetyzmu, fizyką cienkich warstw, z polskim projektowaniem, wspomaganiem komputerowym, budownictwem lądowym i wodnym, technologią ropy, nafty i gazu, kulturą i całą nauką i techniką, z polską myślą techniczną.

Generalnie albo zaprzeczenia albo poprawienie wymagają wszystkie tezy Zdrojewskiego i pajęczyny, mogą to być tezy wypowiedziane w kwietniu 1989, potem w maju 1989, albo w marcu 1999, potem maju 1999, lutym 2006, marcu 2006 itd., jaką kto ma dokumentację, z dowolnego okresu i przez 17 lat rządów pajęczyny. Oznaczałoby to konieczność wymiany całej wrocławskiej infrastruktury biurokracji, mediów, informacji.

Wbrew temu co rozpowiada pajęczyna, Wrocław w 1989, i przedtem, był miastem otwartym - dużo bardziej otwartym niż Kraków, Poznań. Wbrew tej supersilnej pajęczynie Wrocław nie był jakimś miastem zamkniętym, był lepiej niż pierwsza setka innych miast skomunikowany z resztą kraju, miał często lepsze niż inne miasta, które to miasta były bardziej ograniczone połączenia i kontakty zagraniczne, nie musiał leczyć typowych dla stu innych miast kompleksów, był miastem naprawdę kopernikańskim wobec innych dużych miast w Polsce, miał przemysł, rolnictwo, handel, naukę, teatry, które w latach 80., ani np. 70., nie potrzebowały żadnych inwestorów zagranicznych, lecz wyłącznie mądrego zarządzenia. I tego zabrakło, ponieważ Zdrojewski i PO nie rozumieli Wrocławian, kultury Wrocławian, polskiej myśli politycznej. Było przeciwnie niż twierdzi Zdrojewski - zachowana infrastruktura Wrocławia zasiliła okres sprzedaży, lata 90. Zdrojewski i PO obawiają się prawdy, dlatego infrastrukturę medialną zatrzymali, obronili przed kontaktami z wysokokwalifikowanymi mieszkańcami Wrocławia. Gdyby mieli rację – pozwoliliby innym na dyskusję. Wprowadzili dyktaturę, pod pozorem antykomunizmu i werbalnej religijności, w czym pomógł im niewierzący kler, ta jego mała, ale wystarczająca część, która uwierzyła w zmienność, oportunizm, hipokryzję, brak prawdy, dobra, piękna. Wbrew tezom Zdrojewskiego Wrocław miał dobrą jak na lata PRL-u bazę hotelową, przemysłową, miał wielki rozpęd samych Wrocławian do rozwijania produkcji, rzemiosła, sztuk plastycznych, literatury, gastronomii. Ależ to jest oczywiste, skoro już w latach 70., za Gierka, Wrocław miał liczne połączenia kolejowe, lokalne, a także władze potrafiły włączyć wrocławski port lotniczy do regularnych połączeń pasażerskich z wieloma miastami (Pomorze Zachodnie, Pom. Środkowe, Pom. Gdańskie, Rzeszów, Kraków i in.). Takich połączeń za Zdrojewskiego i PO nie było.

Przede wszystkim Wrocławianie nastawali Wiosną Ludu’89, a potem już w pierwszych tygodniach prezydentury Zdrojewskiego na uwolnienie Wrocławian z ucisku niechęci komunistycznej do podnoszenia wkładu Polski w zwycięstwo nad Niemcami – to ukrywa Zdrojewski i PO w decyzjach z lutego 1990, lutego 1997, lutego 2001, lutego 2006 – i tak przez 17 lat sterowania Wrocławiem przez tę silną pajęczynę (areligijny i apatriotyczny amalgamat udający katolicyzm i antykomunizm jako patriotyzm).

Zdrojewski robił, co mógł, aby ukrócić zapędy Wrocławian w uznawaniu władztwa polskiego, tego władztwa, które się rozwijało wedle myśli piastowskiej. Temu podporządkował infrastrukturę metropolii, dlatego uniemożliwił rozwój miasta i regionu. Jeszcze w 2006r. skarżył się publicznie, że od 1989 r. odczuwał psychicznie ciśnienie ludności Wrocławia kompletnie sprzeczne z zasadami Zdrojewskiego, Urzędu Miasta, UD, PO – mianowicie odczuwał ciśnienie polskiej myśli, która się ciągnie od Chrobrego. Prezydent Wrocławia, skarży się w lutym 2006, że przez 17 lat swych wpływów nie mógł się pozbyć myśli propaństwowej Wrocławian, którą zawsze traktował, i co do tego nie ma żadnych wątpliwości, jako kompletnie fałszywą. Taka jest geneza wszystkich decyzji pajęczyny. Widać to we wszystkich decyzjach i wypowiedziach Zdrojewskiego i pajęczyny PO – ich celem było ukrycie ograniczeń stawianych przez komunizm w ukazywaniu znaczenia oporu Polaków wobec Niemców, wszak polscy komuniści, KPP, zobowiązywali się walczyć z polskością ziem zachodnich i temu zobowiązaniu włodarze miasta gorliwie służyli, pod sztandarem walki z komunizmem.

Była to pierwsza i główna teza Zdrojewskiego oraz pajęczyny PO: że to komunistyczna propaganda nadała Wrocławiowi oblicze polskie, piastowskie. Że to komunistyczna propaganda – w tym ludności polskiej, X. abp. Kominka, polskich historyków, że to fałszywe 44-letnie przekonanie o polskiej kultury, pisarzy, techników, lekarzy,
matematyków, muzyków, nauczycieli - uczyniły z Wrocławia miasto piastowskie, rzekomo wbrew interesowi Polski i polskiej racji stanu, co, nie trzeba być prawnikiem, podlega ściganiu przez Trybunał Stanu. Zdrojewski i pajęczyna ze swej prezydentury uczynił pomostową koncepcję w kierunku antypolskiej pogardliwej niemieckiej propagandy, która głosem różnych lóż wyznaczała Wrocławianom niejasną tradycję rzekomej wielokulturowości i wydumanego pogranicznictwa językowo-kulturowego, a nie: żywej polskości, oazy obrony polskości, żywego wojtylizmu, niebywałej otwartości, zasad ogólnych a typowych dla kultury jedności i dla narodu polskiego. We Wrocławiu, dla podkreślenia utrudniania przez władze komunistyczne ujawniania prawdy o polskich walkach z Niemcami w II W.Św. i polskim zwycięstwie nad Niemcami w 1945r., mówiło się np. Festung Breslau – dla podkreślenia dumy ze zwycięstwa, naszego, a nie jakiegoś proniemieckiego, pogranicznikowego, ambiwalentnego. Zdrojewski i silna pajęczyna „odwracają kota ogonem” i twierdzą, że we Wrocławiu zadomowiła się kultura nielojalności wobec Polski i przyznają się, że służyli tej obcej (z Marsa?) nienawistnej wobec Polski kulturze, którą usiłują wmawiać Wrocławianom od 1989 r. i jeszcze w lutym 2006r. Wrocławianie nigdy nie mówili Festung Breslau w znaczeniu antypolskim, antynarodowym, nie uznawania myśli propaństwowej, tysiącletniej, przeciwnie – zawsze ze wskazaniem na zagrożenie niemiecką agresją w kontekście wyprawy Chrobrego, który też to zagrożenie odczuwał i wyprawił się na współczesne granice NRD-RFN dla wbicia pali w Salle, dla jasnego zaznaczenia słowiańskich ziem (b. NRD).

To Prezydent Miasta Zdrojewski był nietolerancyjny, niedemokratyczny, ciemny, zaściankowy, nieotwarty, ksenofobiczny, zalękniony, pełen kompleksów. Zdrojewski (i pajęczyna) nie widział Wrocławia jako ośrodka myśli przedniejszej matematycznej, historycznej, filozoficznej, humanistycznej, naukowej, literackiej, muzycznej, artystycznej, technicznej, na miarę wyższą niż miara typowych miast europejskich, impregnowanych konkretyzmem, i miast światowych. Nietwórczy i nieoryginalny Zdrojewski (i PO) zniszczył, zamroził otwarte, niezaściankowe półmilionowe pracownicze i twórcze, oryginalne, przedstawicielstwo Wielkiego Wrocławia i milionowe - regionu. I to trzeba wyra?nie powiedzieć.

Do podstaw realizacji czynności w celu wdrożenia takiego ograniczonego, wąsko-dostosowawczego i nietwórczego widzenia Wrocławia zalicza projekt autorstwa prof. Jana Waszkiewicza i prof. Romana Galara z Politechniki Wrocławskiej, z jesieni 1992 i zimy 1993 roku, aczkolwiek lepiej byłoby tu mówić, że autorzy się dostosowali (dopasowali) do sytuacji usuwania polskiej myśli politycznej przez radę miejską z prof. Stanisławem Miękiszem, wedle zasad najściślejszej dyktatury, megacenzury, której celem było już wcześniej zaburzanie patriotycznych odczuć Wrocławian, zaburzanie fundamentów jedności kulturowej i niszczenie polskiej racji stanu oraz likwidacja tożsamości Wrocławian właśnie z Polską, a nie z jakąś niemczyzną – jak chcą Zdrojewski i PO od lutego 1989 do lutego i w lutym 2006 - lub półniemczyzną albo jakąkolwiek dwuznacznością, opcjami regionalno-etnicznymi, małymi ojczyznami i innym tworom wymyślonym po to, aby je rozszyfrowali prof. L. Kaczyński, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, posłowie, senatorowie, prokuratorzy.

Nic tedy dziwnego, że w tych warunkach rada miejska Wrocławia, przy akceptacji całej pajęczyny, dzisiejszej PO, zmieniła, pod pozorem przywracania Wrocławianom tożsamości, herb Wrocławia akceptowany przez Wrocławian w okresie 44-lecia PRL, 1945 – 1989, nagle usunęła, po cichu, bez konsultacji z robotnikami, profesorami, mieszkańcami, bez referendum, bez śladu jakichkolwiek konsultacji społecznych. Usunęła akceptowany przez Wrocławian herb ewidentnie pro-piastowski, herb okresu 44-lecia polskiego władztwa na Ziemiach Piastowskich, którą to nazwę pajęczyna objęła cenzurą. W walce z kulturą Wrocławian, na pewno propaństwową, pro-piastowską, pajęczyna narzuciła herb z czasów sprzed r. 1945, nawiązujący do cesarstwa habsburgskiego.

Wspólnie z wojewodą Janisławem Muszyńskim nie oddano społeczeństwu w zarządzanie i monitoring - stezauryzowanych w 44-leciu władztwa PRL na Ziemiach Zachodnich – dóbr, a wrocławskie lotnisko nie zwróciło się ku Polsce, lecz stało się elementem propagandowym dla pajęczyny, chociaż pajęczyna nie odtworzyła nawet połączeń gierkowskich, tych z lat 70. PO to osiągnięcie (PO, czyli sieci Urzędu Miejskiego i Urzędu Wojewódzkiego), nazwało rozwojem Wrocławia.

Światli Wrocławianie znali prawdę, ale nie wolno było i nie było gdzie mówić prawdy, bo była ona ?le widziana w Urzędach, na Wydziale Nauk Społecznych w Uniwersytecie nie było dyskusji i nie wolno było ich prowadzić, młodzieży narzucono błędny język, o cenzurze się mówiło, ale tylko nieoficjalnie, w mediach w żadnym wypadku żadnemu urzędnikowi ani profesorowi Miodkowi (mniejsza z tym czy chciałby?) nawet wspomnieć nie wolno było o cenzurze (w latach 90.). W książce Radnego m. Wrocławia, A. Lenkiewicza można odnale?ć całą gamę ewidentnego bezprawia Zdrojewskiego i ówczesnego PO z Urzędów Wrocławia z najważniejszej dla miasta pierwszej połowy lat 90.

Jeszcze w 1990 roku ukazał się artykuł, którego Zdrojewski był współautorem, w „Kurierze Polskim”, w którym jako Prezydent optował w istocie za powielaniem we Wrocławiu nietwórczych zaściankowych struktur cywilizacji śmierci i nie chciał wybicia się Wrocławia ponad przeciętny poziom europrostytucji, zgniatając tak olbrzymi entuzjazm i potencjał intelektualny Wrocławia jako miasta potrzebnego Polsce potencjałem i poziomem ponadeuropejskim. Ten tekst po raz pierwszy wskazał niezgodne z polską racją stanu kierunki zamrażania potencjału i aktywności miasta, a plan ten, „otwarty” w rozumieniu pajęczyny PO, nazywał rozwojem miasta, przy czym najważniejsze było lokajstwo wobec służb i oczekiwań absolutnie obcych, najważniejsze było wytwarzanie nacisku niemczyzny, umiędzynarodowienie dóbr narodowych, prywatyzacja niezgodna z interesem Polski, utrudnianie Polakom rozwoju usług, handlu, gastronomii i pozyskania nowych - w stosunku do kontroli esbeckiej - inwestorów w postaci uruchomienia marnotrawionego potencjału technicznego i intelektualnego, polskiej wiedzy i naukowych szkół; chodziło o uniemożliwienie otwierania polskich hoteli, banków, w istocie utrudnianie nawiązywania kontaktów z miastami zagranicznymi, a wszystko to w ramach ideologii wzmocnienia miasta i ?ródeł rzekomo dobrej promocji, rozumianej jako likwidowanie korzeni słowiańskich, myśli Mieszka i Bolesława Chrobrego, myśli Piastowskiej, państwowotwórczej, w tym w istocie zorganizowano liczne utrudnienia nie tylko w sferze instytucji artystycznych, ale i w sferze brania spraw we własne polskie ręce.

Naczelną dewizą Zdrojewskiego i PO było nie tyle zbudowanie, ile totalitarne, jednostronne, siłowe narzucanie, silnie antypolskiej identyfikacji Wrocławian, broń Boże nie ze swoim miastem-jako-kooperantem Polski, miastem z kulturą najżywszej polskości. Działania Zdrojewskiego można zakwalifikować jako uczestniczenie w planie agresji psychicznej, mentalnej.

Zdrojewski i PO uczyniło Wrocław miastem zamkniętym dla potencjału duchowego Wrocławian, czyli Polaków, ponieważ w ramach służalczości wobec ambiwalentnej koncepcji kultury wrocławskiej, nastąpiło zablokowanie energii ludzkiej. Wskutek tej polityki, w lat 90. Wrocław znalazł się w opłakanej sytuacji miasta zakneblowanego, z nadmiernym bezrobociem, którego nie da się uzasadnić ogromnym potencjałem technicznym i intelektualnym. Jak lepiej było dla Małysza, bo tak powiedział, żeby zakażone media nie były na mistrzostwach (luty 2006), gdyż umożliwiało to Małyszowi zdobycie złota, tak lepiej byłoby dla Wrocławia, aby pajęczyny w nim nie było. Obecnie trzech na czterech młodych chce wyjechać, stolica Dolnego Śląska cofnęła się w stosunku do swych możliwości, nawet z okresu kontroli przez namiestników NKWD, we Wrocławiu ginie to wszystko, co miało być otworzone w Roku 89, ginie kultura, sztuka, przemysł, naukowe nowatorskie na skalę światową szkoły, przez co Wrocław, jako miasto zamknięte, traci szanse konkurowania nawet z najbardziej zamkniętymi miastami zagranicznymi, czyli zniszczono ambicje metropolitarne. Wrocław przez 44 lata władztwa na Ziemiach Piastowskich miał lepszą pozycję w świecie niż od 17 lat, co jest skutkiem oderwania idei polskości od Wrocławian, aczkolwiek wrocławianie absolutnie zdrojewszczyzny nie przyjęli, pomimo panowania w mediach opcji niezgodnej z polityczną myślą Piastowską. Takiemu zdegenerowaniu jak Wrocław – w sensie instytucjonalnym! – nie uległy Gdańsk, Warszawa, Kraków, Poznań, Łód?, Zakopane. To czego dokonała PO można porównać do niemieckiej tezy o etnicznej odrębności Podhala. Ta orientacja niemiecka, zwana różną opcją, powtarza się we Wrocławiu. Prof. dr hab. Rudolf Klimek określił tezę niemiecką dotyczącą odrębności kulturowej, językowej i historycznej Podhala w kategoriach typowych dla Trybunału Stanu, jako plan niemieckiego ludobójstwa. (Gazety Podhala, oświadczenie z dn. 9 lutego 2006).
Zamknięto na nielegalnym posiedzeniu Zespołu,
Chicago – NY - Wrocław Bielany - Wałbrzych
21III6










SZALEŃSTWA ANIOŁ ZAGŁADY PO WROCŁAWIU W DZIELE STANISŁAWA SROKOWSKIEGO „ANIOŁ ZAGŁADY”

ZASADA JPII i POKOLENIA JPII JEDNOŚCI KULTURY, EKONOMII, ZARZˇDZANIA

WADLIWE SPOSOBY ZARZˇDZANIA



Cz.III

T. Lis, W. Ostrowski, J. Olszewski i K. Luty - za Piastowski Zespół EKONOMICZNY „Psie Pole – Wrozamet – Politechnika”


W książce S. Srokowskiego „Anioł Zagłady” opisano układ rządów PO we Wrocławiu po Roku 89.
PO po ponad siedemnastu latach rządów swej pajęczyny (dzisiejsza PO zmieniało nazwy), 4II89-4II6, w kwiecie wieku, przyznaje, że podstawową zasadą tych rządów było tłumienia polskości metropolii Wrocławskiej. (Wywiad wieloletniego parlamentarzysty, PO, i prezydenta Wrocławia, Zdrojewskiego - w mediach’ 6). Można to z łatwością odtworzyć, bez oficjalnych zapewnień, na podstawie analiz mediów wrocławskich (niemieckich lub sponsorowanych). „Wolny” miesięcznik literacki Odra nie reprezentuje już niczego z tego, co realizował Wielki Literat – red. Kubikowski, jeszcze za czasów „komunistycznych” (walki braci Kubikowskich z centralizmem esbecjonistycznym, antypolskim, blokującym rozwój kultury i produkcji; jeden z nich, docent na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii, zmarł w 1968 r. po gro?bach PZPR zwolnienia go z pracy). Red. Kubikowski Odrę postawił na najwyższym poziomie – wzorzec europejskości to był tu, we Wrocławiu, Zdrojewski zaś go zniszczył: Możliwości rozwoju były większe w latach 90. A jednak władztwo PO zmarnowało cały potencjał Wrocławia, ze strachu przed Polską, przed Wrocławianami, kulturą i potencjałem Wrocławian, przed Jana Pawła II i pokolenia JPII jednością kultury, języka, ekonomii, zarządzania - słowem ze strachu przed całą polską kulturą we Wrocławiu, z którą PO postanowiła walczyć. (PO miała wiele wcieleń, mocy kierowniczych miejskich, instytucji - w okresie od Wiosny Ludu’89 do wiosny r. 2006. Należy mówić o instytucjonalnej, partyjnej pajęczynie w metropolii, drobna część hierarchii nie stroniła od popierania PO).

Pajęczyna PO wzięła się za kulturę i dokonała wszystkiego, co było w jej mocy, aby zlikwidować potencjał kulturalny, aby unieruchomić wizytówki Wrocławia. Dlaczego? – otóż to wszystko WIELKIE, co mogła wykreować ludność Wrocławia ewidentnie świadczyłoby o jedności kulturowej z Polską Wrocławian, a tego władcy Wrocławia ani widzieć, ani tym bardziej promować nie chcieli, dlatego nazwali to komuną, sami zaś stosowali błędne bolszewickie metody zarządzania. Siłą rzeczy promocję Wrocławia sprowadzili do treści ostatniej wizyty sekretarza Komunistycznej Partii Niemiec (NRD, w Niemczech - DDR), Ericha Honeckera, i sekretarza komunistycznej partii polskiej – Wojciecha Jaruzelskiego. Krótko mówiąc zamiast uwolnienia potężnego potencjału propolskiego, zgromadzonego w Wrocławianach, wybiło ?ródło wszelkich nieczystości niezwykle ograniczonego umysłu bestii czwartej, nastąpiła, we Wrocław-Zdrój, istna katastrofa, zapaść w kulturze, zarządzaniu.

By rozpocząć promocję Wrocławia, najważniejsze było nie tyle odpowiedzieć na pytania: co chcemy promować, po co i jakimi środkami, ile na czym polegałoby dopasowanie się do umysłu Nadzorcy. I tu nie padły najważniejsze konstatacje, których w sercach Wrocławian było wiele, a które były związane z polskością, a nie ambiwalencją Umysłu Dostosowawczego. Wbrew temu co twierdzi Zdrojewski, nie udało się uzyskać efektu promocyjnego, ponieważ Wrocławianie w propagandzie i decyzjach pajęczyny PO mieli n i e być dumni z polskości, z miasta jako polskiego mikrokosmosu.

W zamierzeniach włodarzy, mieli być dumni z jakiegoś sztucznego mikrokosmosu wymyślonego przez Umysł Dostosowawczy, który nie chciał władztwa Ducha Słowackiego, polskiego, piastowskiego. W wyniku takiego nastawienia władz mieszkańcy Wrocławia zostali usunięci z drogi rozwijania Wrocławia jako mikrokosmosu Polski. Wystarczy w tym celu prześledzić zlecenia robót z Urzędu Miasta. Po drugie, działania promocyjne muszą być długofalowe, jeśli mają być skuteczne, tymczasem wobec narzucenia przez władze - poddane antypolskiej doktrynie - nowego sztucznego języka, nastąpiła dekoordynacja języka wymierzonego w polskie władztwo piastowskie z rzeczywistością, czyli z polską myślą JPII i silnego we Wrocławiu pokolenia JPII. Po trzecie, w pomysłach powinniśmy być pierwsi, a tymczasem pajęczyna zamieniła Wrocław w matrycę naśladowczą, w jałowe podążanie śladami, dewiantów - z cywilizacji śmierci, którzy ideowo nie mają nic wspólnego z JPII i pokoleniem JPII. Po czwarte, miasto stało się metropolią zamkniętą na rozwój polskiej kultury i na energetyzację ogromnych zasobów Wrocławian. Pozbawiło to otwartego charakteru miasta, które powinno być otwarte i miało tę otwartość w oryginalności kultury.

Zaczęło się więc błędami już w sferze podstaw poznawczych. Przebudowy centrum miasta celowo nie konsultowano w sposób otwarty dla wszystkich Wrocławian. Przebudowa Rynku nie była poprzedzona otwartością dyskusji, wobec tego popełniono wiele błędów. Przebudowa placu Solnego, fragmentu Świdnickiej, Oławskiej, a także Ostrowa Tumskiego nie miała charakteru monitoringu załóg – tu monitoringu mieszkańców Wrocławia, którzy broń Boże nie budują, wbrew chorym wyobrażeniom pajęczyny PO, żadnej wielokulturowości.

Nonsens stał się podstawą ciągu świadomych błędnych – od strony na przykład jedności kulturowej Polski, języka i potencjału duchowego JPII i pokolenia JPII - decyzji, nazywanych przez pajęczynę rozwojem metropolii. Antypolskość władz odbiła się w skali wielkiej i drobnej, w przebudowie, prywatyzacji handlu, gastronomii, usług, budów, parkingów, wymianie nawierzchni, organizacji zieleni, informacji, komunikacji. Wskutek idei zwalczania polskości Rynek i okolice ?le wykorzystano, wielkomiejskie centrum nie stało się przedmiotem ani jawnego ani żadnego innego monitoringu załogowego: Jest to pakiet decyzji do zbadania przez prokuraturę.

Włodarze PO kontrolowali Wrocław i region przy pomocy mediów, można wykazać, że nie działali przypadkowo, chaotycznie. Prac takich nie prowadzą Wydziały Uniwersytetu – przeciwnie. Widać jakie tematy licencjackie i magisterskie prowadza filolodzy, polonistyka, kulturoznawcy, filozofowie, socjolodzy, prawnicy, historycy. Zmarnowano ogromne kulturowe atuty Wrocławia, tytułem ustawicznego wmawiania i prymitywnej werbalizacji w mediach, że ewidentna polskość mikrokosmosu Wrocławian jest skutkiem esbecjonizmu, który blokował polskość (skutkiem tzw. „komunizmu” – przy pomocy tego hasełka niszczono we Wrocławiu polskość). Analiza logiczna łatwo by pokazała, w każdej płaszczyznie (historycznej, śląskoznawczej, kulturoznawczej, jagiellońskiej, piastowskiej, politycznej, ekonomicznej, socjologicznej, psychologicznej, filozoficznej i w dziesiątkach innych branż naukowych). Gdyby przebadać dwuznaczne decyzje i wypowiedzi PO-jęczyny, PO 4II89, to czytelne stałyby się działania przeciw Polsce władz PO we Wrocławiu. Antypolski nacisk tak był silny, że nie tylko prof. Miodek, ale w ogóle profesorowie we Wrocławiu bali się myśleć, pisać i powiedzieć tak, jak powiedział, 4II6, w siedemnaście lat po 4II89, prof. Rudolf Klimek z UJ, że opcja odrębności etniczno-kulturowych-regionalnych to wymysły ludobójczej opcji niemieckiej godzącej w Polskę (por. wypowied? pani kanclerz, z jesieni’5), że Polaków nie trzeba już cywilizować bombardowaniami przez eskadry niemieckie; albo Donalda Tuska z r.1992, że na Pomorzu Gdańskim chciałby zorganizować państwo niepolskie, z osobnym rządem, policją, wojskiem, podręcznikami, przemysłem, szkolnictwem - ujawnione na portalu wwwSowa, wwwFrankfurtSowa i wwwStefan Kosiewski). Te starania niech dostrzegą wszelkie dziekańskie i instytutowe władze Uniwersytetu Wrocławskiego, nie tylko historycy prof. R. Gelles, W. Wrzesiński, czy chemik - Z. Latajka, także władze Politechniki Wrocławskiej, Akademii Medycznej, Akademii Muzycznej, Ekonomicznej, Rolniczej, ASP.

Na tyle na ile było to możliwe władze miejskie z PO (Urzędy Miejskie, Wojewódzkie, Marszałkowskie) chciały zakląć rzeczywistość, narzucić jakiś wadliwy historycznie pogląd, że Wrocławianie walczyli ze swoją polską tradycja, z kulturą Wrocławian, z jednością myślenia i języka oraz historii. Z pomocą wyrwanych społeczeństwu mediów zatajono, że Wrocławianie walczyli w Państwie Podziemnym właśnie o polskość, o wysłowioną przez JPII i pokolenie JPII jedność kultury, języka, historii i zasad myślenia. Można by to wszystko wykazać w naukowy sposób, ale rektorzy i dziekani nie zlecali takich prac.

Pajęczyna usiłowała zbudować jakiś sztuczny Wrocław, ze sztucznymi hasłami – włodarze jakby przejęli metody bolszewickie i pod nowym pozorem zwalczali polską kulturę ludności, Wrocławian, we Wrocławiu, wzorem tych, których nazywali komuną (a siebie Europą). W mediach włodarze wmawiali, że to w komunizmie, pielęgnowano polską kulturę – był to komunikat wprost do podświadomości, rodzaj gro?by, którą przyjęła podświadomość nie tylko prof. Miodka. (Można prześledzić wypowiedzi z lat 90.) Kto będzie myślał w kategoriach polskich, państwowych, ten będzie karany.

Wprost uderzono w kulturę wymiany, spotkań, dialogu, ideę miasta otwartego, pod pozorem rozwoju kultury, dialogu, otwartości. Wadliwe sformułowania oraz manipulacje w sferze znaczeń terminów stały się podstawą sztucznego języka implantowanego przez władze do środowiska medialnego, naukowego, w Wrocław lat 90. Wywołało to nie tylko zdziwienie, ale zniechęcenie, depresje, społeczną deregulację Państwa Podziemnego, uśpienie ludzkiej energii, straty wielokrotnie przewyższające budżet oddany do dyspozycji pajęczyny. Pozwala to ocenić szkody. Na Wrocławianach dokonano gwałtu psychicznego, korzystając z dostępu do mediów w latach 90. Nie wolno było mówić o cenzurze. Wrocław opisano w książce Radnego m. Wrocławia, A. Lenkiewicza.


Z psychologicznego punktu widzenia PO dokonało hańbiącej manipulacji – pod pozorem walki z komuną w latach 90. Dowodzono w mediach, w ramach języka włodarzy Wrocławia, że niby Wrocławianie to jakby nie Polacy, lecz skądś tam, nie wiadomo skąd i dla kogo, bo nie dla Polski, nie dla polskiej kultury, nie dla wojtylizmu – że są niby z Marsa.

Raport zamknięto z nielegalnym powiadomieniem PO
Frankfurt - Wrocław-Kosmonautów – Jelcz – Jel. G.
4III6




PO-stępy ANIOŁA ZAGŁADY OPISANE W DZIELE STANISŁAWA SROKOWSKIEGO „ANIOŁ ZAGŁADY”

ZASADA JPII i POKOLENIA JPII: OD KULTURY DO ZARZˇDZANIA

UCHYBY I BŁĘDY ORGANIZACJI SPOŁECZNEJ



Cz.IV.

J. Dąbrowski, H. Chmielewski, J. Bednarski, M. Sikora - za Zespół EKONOMICZNY „Nowy Dwór – Pafawag – Wydz. Pedagogiczny”

W celu wdarcia się do ludzkiej podświadomości, w latach 90., dowodzono, że niby każdy przybył nie z Polski tylko skądś, przybył spoza, że Wrocław to jakaś pół-Polska, słowem nie normalna Polska tylko jakaś byłaby to hodowla wielokulturowości zarządzana przez Zdrojewskiego, PO-histerię.

Wrocław to byłaby – gdyby dokonać wysiłku zrozumienia włodarzy z PO, tak to wygląda z zapisów, dokumentów, decyzji, rtv – jakaś hodowla niepolskiej kultury, antypolskiej na tyle, na ile wykorzystując zawłaszczone media wolno było to Wrocławianom powiedzieć. Narzucano wizję Wrocławia jako kultury rzekomych pograniczników, wydumanych przez władze regionalistów, miłośników regionów Polsko-Czechosłowacko-Niemieckiego, bo Polska jest za mała (albo dla odmiany małych ojczyzn – bo jest za duża; zawsze to była walka z polskością, a wszystko było instrumentem, np. język, najnowsza historia Państwa Podziemnego, szpitali, nauki, zakładów pracy, załóg, inżynierów). Mediami, czyli gwałtem, a nie przy żadnej cywilizowanej formie komunikacji, wmawiano Wrocławianom, że to oni są tą obcą Polsce kulturą, że za to Wrocław rozwinie produkcję na głowę w latach 90. Z tego co można znale?ć np. w internecie widać, że PO była pochłonięte swoją misja dowodzenia, że Wrocław to ośrodek ambiwalentny w stosunku do polskości. Retoryce tej ulegali rektorzy, nie tylko legenda Solidarności – Kornel Walczący Morawiecki z Instytutu Matematyki.


Dla władz Wrocławia, lat 90., najważniejsze było narzucanie Wrocławianom i temu regionowi ziem zachodnich fałszywej świadomości życia nie w Polsce, ale w jakimś już poza- nie- polskim miejscu kultury nadzwyczajnej. Zasłaniano się promocją Wrocławia - na fali antypolskości, dla jakiegoś zewnętrznego suwerena. Wypaczano istotę roku 1945, zwycięstwa 9 V45 nad Niemcami, ideologicznie charakter nadawano decyzjom nawet władz niemieckich Festung Breslau – aby tylko rozmyć antypolski sens II W. Św. Manipulowano w „wolnych” mediach w sprawie różnych nazw, uroczystości, usunięcia przez Niemców mieszkańców. Można to narastanie kradzieży języka, w tym dla likwidacji potencjału kulturowego, produkcyjnego, prześledzić na podstawie prasy z poszczególnych lat 90.

Wbrew temu co powiada Zdrojewski, hasła promocyjne pajęczyny PO nie mają znaczenia merytorycznego, są dziesięciorzędne, a nie pierwszorzędne, jak chce PO, nie drugorzędne. Hasła promocyjne są - ale są puste, dlatego są jałowe – nawet nie są dora?ne!

Puste hasła promocyjne to cena panowania pajęczyny w latach 90. – cena za wadliwe intelektualnie poszukiwania antypolskich kotwic, których to wadliwości Uniwersytet i inne uczelnie, uwiedzione, nie były w stanie zauważyć. Wrocław zapłacił cenę za mediów lękliwość wobec lokalnego reżimu pajęczyny, poputczików, którzy, w latach 90., narzucili Metropolii, nie tylko miastu, jałowe naśladownictwo sztancy – mamy tu albo 1. lękliwe posłuszne wykonawstwo, a to oznacza, że PO to czubek góry lodowej, albo 2. samodzielną antypolską „wolną” „twórczość” przeciw społeczeństwu Wrocławia z narodu polskiego. Tak czy inaczej celem władz Wrocławia było eliminowanie jak się tylko dało ducha Piasta.

Wbrew twierdzeniom PO nawet powód? udowodniła jak bardzo władze nie są zintegrowane z interesem polskim, a przecież łatwo jest mediami i w tej sprawie narzucić dezinformację. Wykorzystywano ludzi, ludzka świadomość, opinię publiczną - dzięki zniewoleniu mediów, unikano jakiejkolwiek otwartości w realizacji kosztownych budów, w centrum, zmarnowano wizytę Ojca Świętego we Wrocławiu, podjęto nietrafną decyzję kardynała Gulbinowicza o lokalizacji uroczystości opodal Ruletki na Powstańców Śląskich, w istocie maksymalnie zmarginalizowano wizytę JPII i etos całego pokolenia JPII, powstał kolejny przyczynek do likwidacji promocji we Wrocławiu jego polskości, ponieważ pajęczyna podjęła się procesu, bez rozumienia czym proces jest, budowania przez separowanie – władze stały się narzędziem w narzucaniu niepolskiej, a nawet antypolskiej, ideologii Wrocławia jako małej ojczyzny albo ojczyzny ponadpolskiej (regionu). Cenzura była tak silna, że powoli, w latach 90., dobiegał koniec sił i entuzjazmu z roku 1989.


Wbrew temu co powiada PO, według obiektywnej oceny proces identyfikacji Wrocławian z ideologią małych ojczyzn się nie powiódł, w czasie powodzi 1997 roku obrona miasta polegała na odkryciu nieudolności pajęczyny i była obroną opartą na siłach zdrowotno-genetycznych, może nie tyle prywatną, podczas gdy Zdrojewski usiłował i nadal usiłuje przedstawić powód? w kategoriach ideologii małych ojczyzn oraz dumę Wrocławian z małych ojczyzn, a nie z polskości, z Wrocławia jako przeciwieństwa i antytezy Polski. Powód? była dowodem władz, ale władze – z użyciem mediów - przekształciły w autopromocję. Na pewno w istocie władze zachowały się co najmniej niekompetentnie. Co najmniej...

Agresywne domaganie się uznania ideologii małych ojczyzn osłabiło zdolności władz do rozwiązywania problemów. Wmawiano, że powód? była dowodem siły władz miasta jako opcji antypolskiej, ojczyzn lokalnych, przezorności – dokonano tego w ramach akcji rozpowszechniania niby neutralnego mitu o popowodziowym syndromie. Szczególnie karygodne były nadzwyczaj częste nadużycia wmawiania Wrocławianom przez pajęczynę rzekomego kompleksu niemocy i mocy PO przez cudowną ideologie małej ojczyzny. Wbrew tezom PO okres pajęczyny to chude lata, a nie tłuste – a to już skutek walki z polskością, z aktywnością Wrocławian.

Ojciec Święty przybywał do Wrocławia w zupełnie innych zamiarach, aniżeli wyraża to ideologia pajęczyny, przybył normalnie, do Polski, a nie do jakiejś dwuznacznej roli Wrocławian w rozbijaniu Polski. Urzędnicy Wrocławia, a nie ludność, przyjmowali Beatrix, z Niemiec autorytety moralne, lat 90.: prezydentów, kanclerzy, ministrów, doradców ideologicznych, przyjaznych Polsce – aż dziw, że PO organizowało to wszystko tak, aby stłumić polskość; PO zawsze odwołuje się do zespołu z głównodowodzącego armią niemiecka w wojnie z Polska, ale zespół ludzi z fundacji Krzyżowa może mieć zupełnie inne zamiary niż sądzi Zdrojewski (w swym wywiadzie w internecie z II’6).


Wolne władze nie cierpią krytyki, żadnej dyskusji, polemiki. Posiadanie mediów pozwala uprawiać niebywałe skoki ideologiczne. Wrocławianie wyjeżdżają w poszukiwaniu pracy i zarobków, a nie jak chce PO – z powodu gwałtownego wzrostu gospodarczego i otwartości międzynarodowej Wrocławia pod rządami PO. Niezwykle ważne i też nadzwyczaj prestiżowe dla pajęczyny okazało się podporządkowanie władzom - twórców kultury, np. Wratislavii Cantans, Piosenki Aktorskiej. Urząd miejski pokrywał koszty wizyt na imprezach, wadliwych książek historyków segmentu promocyjnego ideologii małych ojczyzn, w tym historii Wrocławia według Normana Daviesa.

Gdyby nie media poezja PO-putczikow mogłaby być zdemaskowana. Bez mediów PO nie miałoby żadnych osiągnięć, a widoczne byłoby żerowanie na zwykłej ludzkiej naiwności. Wbrew tezom PO, że są niby dowody rozwoju Wrocławia, zaniedbano setki kierunków rozwoju Wrocławia, wymieńmy kilka:
Złe zarządzanie doprowadziło do zniszczenia pierwszorzędnej w świecie A.D. 1989 myśli technicznej.
Błędnie PO wyobrażało sobie rozwój miasta w ramach niszczenia nauki.
Rozwój Wrocławia był zbyt powolny, nie na miarę możliwości Wrocławian.
Loty do Frankfurtu nie miały tej precyzji myślenia, ani porządku, ani miary, której wymagałby rozwój miasta polskiego.
Fanaberie władzy były ważniejsze od kultury JPII i pokolenia JPII.
Budowy fabryk np. glukozy nie rozpoznawano w ramach interesów Polski.
Nadmierne służalcze zaufanie do zagranicznych tytułów prasowych spotykało się z zarzutem wyrzucanie pieniędzy, ale nie dopuszczono do dyskusji w wolnych mediach lokalnych, które nadawały niebywałe kłamstwa.
Wadliwie prywatyzowano handel, usługi, widoczna była wojna Urzędu z mieszkańcami.
Przebudowa ulic była niegospodarna, fontanna w Rynku przypomina łazienkę dla po-putczików.




Poezja funkcjonariuszy PO-putczików ukazuje nie to, co rzeczywiste, lecz to co pajęczynie wydawało się możliwe – aczkolwiek wcale nie jest możliwe. Naruszono zasady prawdopodobieństwa i oczywiście konieczności. Konstruowano na siłę Wrocław inaczej, Wrocław - przeciw osobowości. Czyli chciano mieć, na salonach i w przywłaszczonych mediach, Wrocław martwy - z pogwałceniem prawdy JPII i całego pokolenia JPII. Miał to być Wrocław bez piękna polskiej kultury. Siłą gwałcono tę prawdę, że Wrocławianie to mikrokosmos polskości, a nie jakiejś marsjańskiej kultury na wydumanym w pajęczynie skrzyżowaniu dróg. Pajęczyna zignorowala zadania twórcze Wrocławian, życie, autentyczne siły Wrocławian, ale też zignorowała poznawcze cele polskiej kultury – pajęczyna zrobiła wszystko, aby tylko zadowolić obcych namiestników.

Dla sobie zrozumiałych celów obca Wrocławianom pajęczyna, której siła polegała na służeniu obcym interesom, zignorowała bogate życie ludzkie, przejawy polskiej egzystencji człowieka, która daje pełniejszą świadomość życia niż w najlepszym razie dyskusyjne poznanie konkretystycznej protestanckiej ideologii małych ojczyzn lub ideologii Vichy. Władze Wrocławia od początku transformacji nie dopuszczały funkcji tworzenia polskiej literatury, nauki, kultury, zachowały się z punktu widzenia polskiej racji stanu – irracjonalnie, bo zmierzały ku wyłączeniu lub przynajmniej ograniczeniu funkcji intelektualnych polskiej kultury, uniemożliwiły wyzwolenie się nowych sił duchowych, które dają nowe możliwości tworzenia. S. Przybyszewski powiedziałby o "udręce istnienia" we Wrocławiu w latach 90. W warunkach pełnej kontroli miasta nie ujawniała się tajemnica życia, bo nie mogła, skoro narzucono miastu sztuczny język, nowomowę Zdrojewskiego i PO.

Wrocław miał istnieć nierzeczywiście – miał być nie dla nas Polaków, takie były cele grupy Zdrojewski/PO, dlatego obezwładniono polską aktywność życiową, skutkiem narzucania dolokalnych i lokajskich wyobrażeń obcych polskiej kulturze. Skoro świat jest wynikiem naszej aktywności życiowej, rezultatem naszej działalności poznawczej, to błąd poznawczy władz musiał ograniczyć możliwości rozwoju miasta – władze wystąpiły przeciwko dorobkowi myśli S. Brzozowskiego i W. Lutosławskiego, gdyż chciały pogwałcić „ja?ń” jako byt autonomiczny i pierwszy w hierarchii istnienia.

Powszechne jest poczucie opuszczenia we Wrocławiu polskiej kultury przez władze miasta, braku sensu spowodowanego decyzjami władz, poczucie istnienia ślepego losu, który narzucił Wrocławianom niechciana czapkę pseudo-Solidarności. Dla pajęczyny PO nie ma żadnego znaczenia to, że Wrocławianie istnieją – dlatego władze zignorowały możliwość uzałogowienia, umiastowienia, uspołecznienia mediów, informacji, odsunęły całe załogi wszelkich zakładów pracy od współdecydowania o mieście.

Reasumując, Wrocławianin poczuł się skazany przez władze na nieznane siły, które zabroniono mu kontrolować, monitorować. Ze stanowiska polskiej kultury – siły bez celu, władze ewidentnie wrogie Polsce, zagrażające całej polskiej myśli, całemu też przesłaniu JPII i pokolenia JPII, wojtylizmowi. Wrocławianin poczuł się jak na rozdrożu, pomimo ogłoszenia rzekomej wolności mediów od cenzury.

Wrocławianie płoną Polską, a nie jak chce ZDROJEWSKI/PO - ambiwalencją, a pajęczyna mówi we wszystkich mediach, wykorzystując podatnika, że wszystko jest jedno: polskość i antypolskość – w ramach logiki rzekomej konieczności klęski, w latach 90., i doktryny siły knuta niemieckiego. Zamiast współpracy z mieszkańcami Zdrojewksi i PO wprowadzili brutalne moce, bez jakiejkolwiek gwarancji ładu aksjonormatywnego, kulturotwórczego.

Władza cenzurą ukryła swą pustkę koncepcyjną, poznawczą – antypolskie rojenia, rodzaj klątwy, którą przyjęły władze. Postulaty Zdrojewskiego i PO były niespójne, niezgodne z punktem widzenia cywilizacji chrześcijańskiej, Wrocławianie przeżyli w okresie transformacji coś w rodzaju grozy (tremendum), buntu i oburzenia, co zaś tłumiła cenzura, zawłaszczone mediów, ukrywające odpowiedzialność za zło. Pajęczyna wie więcej i lepiej niż literaci, pisarze, uczeni, załogi.

Odgórnie stworzono, z inicjatywy PO, królestwo nienawiści i zła wobec tego co tysiącletnie, co sięga założenia tysiąc lat temu współczesnej państwowości polskiej. Wrocławiem rządzą także nieczułe na partycypującą kulturę 44-lecia - bezwzględne, brutalne siły, godne opisów pióra Wyspiańskiego. Władze PO-stępu głosiły kult czynu, o ile tylko nie będzie on pro-polski, kształtując tym samym panowania śmierci nad życiem z przewagą stałego cierpienia Ducha Wrocławian, atoli nakierowanego ku Ojczy?nie JPII, a nie żadnej małej ojczy?nie Olgi Tokarczuk.

Decyzje władzy ujawniły konfliktu postaw zwanych opcjami polską i niemiecką, konflikt dobra i zła. warunkiem katharsis dla Wrocławian jest oczyszczenie miasta z ideologii zatrutego zdroju Zdrojewskiego i PO, którzy nie dostrzegają własności aksjologicznych władzy i szerzą poczucie bezradności człowieka, trwogi, niepokoju, duchowego cierpienia. Władze Wrocławia weszły w prerogatywy Boga twierdząc, że śmierć Polski jest realizacją pragnienia życia.

Apoteoza śmierci jest wyrażana w stałym negowaniu wartości narodowych i udawadnianiu, że jedność kulturowa Wrocławia z Polską jest zawiła, tragiczna, że nie ma tu żadnych trwałych wartości, a więc niewątpliwych racji dla istnienia wrocławskiego. Człowiek pozostaje we Wrocławiu opuszczony i bezradny, pozbawia się go podstaw do życia, zjawia się zniechęcenie. Być może wskutek zwycięstwa prof. Kaczyńskiego, włodarze miasta będą musieli złagodzić swój nekrofilny pogląd na Wrocławian, zerwą z dolokalnym antypolskim nastawieniem i rozpoczną poszukiwanie nadziei, afirmacji w polskiej kulturze, wszak mówiąc w ich języku człowiek jest wolny i nie ma niczego, co ograniczałoby jego wolność. Wrocław potrzebuje odpowiedzialnych władz.

Zamknięto na nielegalnym wg administracji Pruskiej
zebraniu Zespołu odbytego w języku polskim i do tego JPII
Karpacz – Wrocław-Klecina – Oława - Strzegom
2IV6
6 kwiecień 2006

przesłała Elzbieta 

  

Archiwum

Wulgaria - blaski i cienie
kwiecień 22, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
List Otwarty Obywatela Amerykańskiego do Pana Perzydenta R.P. Lecha Kaczyńskiego
sierpień 31, 2006
Zdzisław Raczkowski
Szpital w Phuket poszukuje rodziców 2-letniego chłopca
styczeń 5, 2005
Bezsensowna śmierć
czerwiec 27, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
To nie jest dom wariatów - to rynsztok
styczeń 8, 2004
PAP
Trokisci w obecnej rosji ..maja sie wysmienicie
grudzień 2, 2007
krandal
Łowicz - honorowe obywatelstwo Bolesława Bieruta i Michała Roli-Żymierskiego.
styczeń 6, 2008
mwk
Brukselska hołota nagle coś dojrzała
maj 22, 2008
PAP
Przepraszam
padziernik 1, 2006
mik4
Co tanie to drogie
lipiec 22, 2004
W przedświąteczny weekend zginęło 39 os.
grudzień 29, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Czy choć jeden matoł przyzna się do błędu?
wrzesień 19, 2006
Wielka Smuta Żebrowskiego
padziernik 31, 2007
PAP
Tajemnica czasu (nordycka interpretacja Vikernesa)
marzec 22, 2007
marduk
Polska przeszkodą na drodze do rewolucji światowej
listopad 28, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Szczepili nieświadomych ludzi przeciw Ptasiej Grypie. Zmarło 21 pensjonariuszy
lipiec 2, 2008
tvn
Firmy Busha i Cheneya miały filie w rajach podatkowych
sierpień 1, 2002
PAP
Pasożyty
styczeń 5, 2009
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
Zapomniane wartości kultury słowiańskiej
styczeń 24, 2004
przesłała Elżbieta
Rozmawiałem z Małgorzatą Majewską
wrzesień 19, 2006
Artur Łoboda
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media