ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
więcej ->

 
 

Prom "Rogalin" trafił na złom


PROM „ROGALIN” TRAFIŁ NA ZŁOM
W dniu 19 lipca 2005 r. PAP poinformował opinię publiczną, powołując się na zespół prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie, że w końcu września 2005 r. rozpocznie się proces Romualda Szeremietiewa, w latach 1997-2001 sekretarza stanu w MON, oskarżonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Warszawie o korupcję.
Komunikat PAP został zignorowany przez gazety. Nawet „Rzeczpospolita”, dziennik, który szczyci się, że artykułami red. Anny Marszałek i Bertolda Kittela wywołał całą aferę, nie odnotował komunikatu Sądu.
Udało się nam dotrzeć do części informacji obrazujących przebieg śledztwa i zawartość zarzutów stawianych Szeremietiewowi przez Prokuraturę. Spróbujemy więc je przybliżyć oraz wskazać prawdopodobne powody afery jak i obecnego milczenia mediów.
Jak wiadomo postępowanie w sprawie domniemanej korupcji w MON zaczęło się jeszcze za rządów AWS, w lipcu 2001 r., po sławnym zatrzymaniu przez UOP na promie „Rogalin” Zbigniewa Farmusa, asystenta Szeremietiewa. Była to zagadkowa operacja: śmigłowcowy desant UOP na prom „Rogalin”, pływający nota bene po obcą banderą i zawrócony z wód terytorialnych Szwecji na wody międzynarodowe –UOP dopuścił się aktu piractwa morskiego! A za uzasadnienie prawne akcji UOP posłużył artykuł red. Marszałek („Kasjer w MON” Rz. 7.07.01.) i wymuszona przez ministrów Komorowskiego i Pałubickiego szantażem na premierze Buzku decyzja o wysłaniu nad Bałtyk śmigłowca Marynarki Wojennej. Teraz wśród osób zorientowanych w przebiegu procesu Farmusa krąży opinia, że dowody prokuratury całkowicie padły, okazały się niewiarygodne, a więc i uzasadnienie zatrzymania na promie wydaje się dziś więcej niż wątpliwe. Ustaliliśmy też, że w zatrzymaniu asystenta Szeremietiewa w czasach AWS brały udział te same osoby z prokuratury i UOP, które w innym czasie, wykonując z oddaniem polecenia Leszka Millera, zatrzymywały prezesa Orlenu Modrzejewskiego. Czy to tylko przypadkowa zbieżność?

Postawmy pytanie: czy w przypadku afery z Szeremietiewem ujawnia się jakiś istotny interes SLD, czy chodziło tylko o jeszcze jedną kompromitację AWS? Wprawdzie aferę zaczęto za czasów rządów AWS, ale nie jest to jeden przykład podpuszczenia mało rozgarniętych liderów tego ugrupowania przez ludzi ze służb, moszczących sobie drogi do nowych rządców z SLD. Wystarczy przypomnieć w jaki sposób stracił stanowisko ministra Sprawiedliwości Lech Kaczyński. A minister Szeremietiew miał w końcówce swego urzędowania dokonać wielkich zakupów uzbrojenia (samolot wielozadaniowy, kołowy transporter opancerzony, przeciwpancerny pocisk kierowany) na łączną kwotę ponad 25 mld złotych. Nie ulega wątpliwości, że dla SLD był to łakomy kąsek. Tymczasem było wiadomym, że Szeremietiew:
• doprowadził do anulowania potwierdzonych przez SLD-owski rząd Włodzimierza Cimoszewicza porozumień o zakupie, na trudnych dla Polski warunkach finansowych, izraelskiej rakiety ppanc. NT-D, istniejącej wówczas, jak twierdzili fachowcy, w fazie niedokończonego prototypu. Następca Szeremietiewa na stanowisku w MON, Janusz Zemke z SLD, kupił na zasadach zakupu z wolnej ręki izraelską rakietę ppanc. „Spike”. Zakup taki stosuje się, gdy jest JEDEN dostawca, co w przypadku rakiet ppanc. nie występuje – producentów jest wielu! Do tego kupiona rakieta nie pasuje do transportera opancerzonego, kupionego przez Zemke w tym samym czasie. Dopasowanie będzie teraz kosztować MON dodatkowe kilkadziesiąt milionów dolarów.
• nie był zwolennikiem zakupu samolotów (jedynie pożyczenia pewnej ich liczby) i proponował przesuniecie zakupu nowych w czasie - trwają prace nad nową generacją samolotów bojowych. Szeremietiew uważał, że nie warto wydawać kilku miliardów dolarów na sprzęt odchodzącej generacji. Kiedy premier Buzek postanowił inaczej Szeremietiew podkreślał, że rolę rozstrzygającą w wyborze będzie miała wartość tzw. offsetu, czyli korzyści jakie zaprezentują producenci samolotów dla polskiej gospodarki. Dziś wiadomo, że najlepszy wartościowo offset zaproponował Polsce producent szwedzkiego samolotu Gripen i gdyby nie manipulacje przy ustawie o umowach kompensacyjnych, przeprowadzone na wniosek SLD (np. rozszerzenie tzw. przed-offsetu z roku na trzy lata), to zapewne Szwedzi, a nie Amerykanie, byliby zwycięzcami przetargu na samoloty.
• przygotował procedury zakupu kołowego transportera opancerzonego (KTO). Miał to być zakup licencji na produkcję w Polsce nowoczesnego transportera, seryjnie wytwarzanego i sprawdzonego w innej armii. Min. Komorowski nie chciał wyrazić zgody na podjęcie tej procedury i zrobił to dopiero po odwołaniu Szeremietiewa, a min. Zemke kontynuujący postępowanie, kupił prototyp KTO z Finlandii. Transporter ten będzie wytwarzany w kraju dopiero po pewnym czasie i jedynie w znikomej części (polonizacja w 25%). Dodajmy, że w związku z zakupem KTO i podejrzeniem korupcji prokuratura wojskowa prowadzi śledztwo - o tym ostatnio doniosły media.
Kiedy więc uświadomimy powyższe fakty i stwierdzimy, że 100% powyższych przetargów zrealizowali politycy SLD, to wydaje się oczywiste, że Szeremietiewa po odwołaniu trzeba było także skompromitować, aby skutecznie zamknąć mu usta.
W tym celu w UOP, WSI i prokuraturze zrobiono wiele chociaż raczej z marnym efektem. Tak więc główny świadek oskarżenia Farmusa, handlarz bronią z RPA (dodajmy dobry znajomy Marka Barańskiego, niedawnego naczelnego „Trybuny” i faworyzowany w MSWiA min. Krzysztofa Janika w przetargu na CEPiK), zeznał na wyjazdowej sesji UOP w RPA, że Farmus żądał od niego 100 tys. USD i dostał 20 tys. USD. W sądzie świadek nie potrafił jednak tego w żaden sposób potwierdzić. Drugi świadek, od którego Farmus miał żądać 50 tys. USD, nie rozpoznał oskarżonego i twierdził, że takie żądanie kierowała do niego całkiem inna osoba, chociaż podająca się za Farmusa. Wprawdzie potwierdzono, że Farmus przez trzy miesiące, nie dysponując ważnym certyfikatem bezpieczeństwa osobowego, korzystał z tajnych dokumentów, ale oskarżyciel wycofał się z zarzutu, że Farmus korzystał z nich w sposób przestępczy, np. udostępniając je osobom nieuprawnionym. Wagę zarzutu osłabia też fakt, że mimo braku certyfikatu Farmus kilka razy je?dził na tajne posiedzenia do kwatery NATO i za każdym razem dostawał z WSI czasowe dopuszczenia do tajemnicy na poziomie „ściśle tajne”. Traktując więc zarzut poważnie należałoby przyjąć, że wg WSI Farmus miał prawo - co pewien czas - zapoznawać się ze ściśle tajnymi informacjami NATO, a nie miał prawa czytać dokumentów służbowych MON, z których korzystał wykonując swoje obowiązki, także przygotowując się do wspomnianych narad w NATO. Ten zarzut jest więc jakiś schizofreniczny.
Wróćmy jednak do sprawy samego Szeremietiewa. Śledztwo przeciwko niemu rozpoczęło się na początku listopada 2001 r., podobno na polecenie Leszka Millera, który poszukiwał tzw. haków, użytecznych w dziele pognębienie AWS, ale jak powiedzieliśmy wyżej nie tylko dlatego. Z polecenia min. Piwnik śledztwem zajmował się Prokurator Krajowy Karol Napierski, a operację dopilnowania skutecznego oskarżenia miał wykonać znany z dyspozycyjności prokurator apelacyjny Zygmunt Kapusta. Postępowanie trwało wiele miesięcy (listopad 2001 – kwiecień 2004) i mimo zamiany nadzorcy śledztwa (po Napierskim został nim prok. Kazimierz Olejnik) nie dało dowodów istnienia „wielkiej korupcji” - jak to z uporem twierdził dziennik „Rzeczpospolita”.
W śledztwie kolejno występowało aż czworo prokuratorów. Najpierw była to Ludmiła Gaertig, która z nieznanych nam powodów wykręciła się ze sprawy. Po niej śledztwo prowadziła Wanda Marciniak. Zwolniła się z pracy w prokuraturze podając jako powód „naciski” ze strony przełożonych co do prowadzonych przez nią postępowań. (Prok. Marciniak występowała incydentalnie w śledztwie dot. Rywina jednak pytana przez dziennikarzy wyjaśniła, że naciski, będące powodem jej odejścia z prokuratury, miały związek z innymi prowadzonymi przez nią sprawami – prywatnie mówiła, że chodziło o sprawę Szeremietiewa.) Trzecim prokuratorem był Jerzy Mierzewski – ten sam, który aresztował znajomego notabli z SLD biznesmena Edwarda Mazura i musiał go wypuścić na polecenie prok. Napierskiego. Mierzewski z kolei okazał się nieodpowiedni, gdyż umorzył Szeremietiewowi zarzut dotyczący zakupu samochodu „Lancia”. Ten błąd naprawił Zastępca Prokuratora Generalnego Kazimierz Olejnik, który kazał zarzut przywrócić, a prokuratora Mierzewskiego odsunięto od sprawy. Czwartym i ostatnim prokuratorem została Elżbieta Ciuka. Ona dopiero sporządziła akt oskarżenia – wg nieoficjalnych informacji z prokuratury na polecenie premiera Millera. Potwierdza to wywołane przy tej okazji widowisko medialne - o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu prokuratura najpierw poinformowała dziennikarzy na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, a Szeremietiew dowiedział się o nim z dziennika TV.
Sąd ponad półtora roku (do września 2005 r.) zapoznawał się z materiałem procesowym. Uchylmy więc rąbka tajemnicy i rozważmy w oparciu o co ma być skazany były wiceminister obrony.
Akt oskarżenia na pozór wygląda poważnie i gro?nie.
Według prokuratury Szeremietiew miał w 1998 r. za łapówkę ustawić przetarg na kupno samochodów dla MON. Miał polecić zmianę kryteriów przetargu, aby wygrał go Fiat Auto Poland. Minister miał także bezprawnie dopuścić swego asystenta Farmusa do tajnych materiałów. Razem z Szeremietiewem oskarżono Krzysztofa S., któremu zarzucono udzielenie mu w listopadzie 1998 r. korzyści majątkowej (zagrożenie karą do 5 lat), oraz Małgorzatę S., oskarżoną o obietnicę udzielenia korzyści majątkowej (kara do 8 lat). Ponadto Szeremietiew miał „przekroczyć uprawnienia” zezwalając na zakup dwu centralek telefonicznych. Za to wszystko razem grozi mu 10 lat więzienia. W PRL za „próbę obalenia przemocą ustroju” prokurator chciał wsadzić Szeremietiewa zaledwie na 9 lat do więzienia, a skazano go na 5 lat. Można by powiedzieć, że prokurator Napierski, który także oskarżał w stanie wojennym sprawił, że naprawiono błąd łagodności jego kolegi, prokuratora z okresu PRL.
A jak w kolejności wyglądają zarzuty prokuratury w świetle zgromadzonych dowodów?
1. Centralki. Na wniosek szefa Zarządu Łączności SG WP, za zgodą Szeremietiewa, wojsko kupiło dwie hotelowe centralki telefoniczne (łączna wartość 600 tys. PLN), które były wcześniej już zamontowane i testowane w dwu ośrodkach wojskowych. NIK badając ten zakup stwierdził, że kupiono sprzęt wysokiej jakości za relatywnie niską cenę. Prokuratura twierdzi, że była to „szkoda” i podpiera się kserograficzną odbitką notatki Szeremietiewa zezwalającej na ten zakup (odbitka jest niekompletna, ale mimo wniosku obrony jej oryginału nie znaleziono więc nie ma go w aktach sprawy.). Warto przy tym dodać, że prokuratura apelacyjna skierowała wniosek do prokuratury wojskowej o wszczęcie śledztwa przeciwko generałowi, który składał wniosek do Szeremietiewa w sprawie zakupu centralek. Prokuratura wojskowa umorzyła to postępowanie nie stwierdzając, aby generał dopuścił się przestępstwa. Tak więc wnioskodawca zakupu jest niewinny, winny jest natomiast wykonawca wniosku!?
2. „Ustawienie” przetargu na samochody. We wrześniu 1998 r. MON ogłosił przetarg na zakup samochodów osobowych i osobowo – ciężarowych do którego zgłosił się jeden chętny, firma Daewoo. Z tego powodu, zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, przetarg trzeba było unieważnić i ogłosić nowy. W tym czasie do Szeremietiewa wpłynęło pismo Fiat Auto Poland w którym firma skarżyła się, że w przetargach na samochody MON nie zapewnia tzw. równych warunków konkurencji. Szeremietiew sprawdził ten zarzut i okazało się, że w dotychczasowych przetargach jako najważniejsze kryterium uznawano niską cenę kupowanego samochodu, co w rezultacie zwykle zapewniało wygraną Daewoo. Świadomość tego faktu była powszechna skoro do ogłoszonego przetargu, poza Daewoo, nikt się nie zgłosił. Szeremietiew wydał polecenie dyrektorowi odpowiedzialnemu za przetarg, aby zmieniono kryteria w celu przeprowadzenia skutecznego przetargu. Z aktu oskarżenia wynika, że wg jednego świadka minister kazał podnieść znaczenia jakości technicznej kupowanych samochodów, a wg drugiego Szeremietiew kazał podnieść wagę ceny. Prokuratura w akcie oskarżenia twierdzi, że obaj świadkowie mówią prawdę (?) i wyciąga wniosek: „w konsekwencji doprowadziło to do wydania .... polecenia obniżenia kryterium oceny jakości technicznej i oceny warunków gwarancji i przyczyniło się do wygrania przetargu na dostawę samochodów osobowych przez spółkę Fiat Auto Poland”. Wynika więc, że Szeremietiew, postępując wg prokuratury pod dyktando Fiata, który chciał podniesienia kryterium jakości, postąpił odwrotnie, tj. obniżył wagę tego kryterium. Do tego w ten sposób, działał na szkodę Daewoo i jeszcze zapewnił wygraną w przetargu Fiat Auto Poland? Na studiach prawniczych studentów uczą logiki. Na jaki stopień egzamin z tego przedmiotu zdała osoba pisząca akt oskarżenia?
3. Obietnica udzielenia korzyści majątkowej. Znajoma Szeremietiewa Małgorzata S. założyła firmę, która miała dostarczać części do samolotów wojskowych remontowanych w zakładzie wojskowym w Bydgoszczy. Zakładem tym, jako tymczasowy kierownik, zarządzał ppłk Tadeusz K. W 1999 r. w MON ogłoszono konkurs na dyrektora tego zakładu i jednym z kandydatów był Tadeusz K. Prokuratura wojskowa prowadziła śledztwo w związku z nadużyciami popełnionymi przy zakupie części na Białorusi. Kiedy okazało się, że jednym z podejrzanych jest Tadeusz K. wówczas został on zwolniony ze stanowiska i usunięty z konkursu. W pocz. czerwca 2001 r. (a więc dwa lata pó?niej) Tadeusz K. złożył zeznanie w WSI, że został zwolniony przez Szeremietiewa ponieważ nie chciał nawiązać współpracy z Małgorzatą S. Zapewne w nagrodę prokuratura zaraz po tych zeznaniach umorzyła postępowanie wobec niego. Wznowiono je dopiero po odwołaniu złożonym przez zakład bydgoski do Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Zeznaniom Tadeusza K. przeczą inni świadkowie oraz fakty, np. firma Małgorzaty S. w okresie, gdy szefem zakładu był Tadeusz K., nie miała zgody na tzw. obrót specjalny, czyli nie mogła nawiązać współpracy z zakładem wojskowym. Szeremietiew zmuszałby więc Tadeusza K. do czynności, której on ze względów formalnych nie mógł zrobić? Ponadto kiedy firma Małgorzaty S. uzyskała certyfikat obrotu specjalnego to uczestniczyła zaledwie w jednym przetargu nadzorowanym przez Szeremietiewa i z tego przetargu odpadła. Trudno przyjąć, że coś takiego miałoby miejsce, gdyby Szeremietiew faworyzował firmę swojej znajomej. Żeby było zabawniej, to nie wiadomo jakie „korzyści materialne” miał otrzymywać Szeremietiew. Przynajmniej nic na ten temat nie ma w akcie oskarżenie, bowiem Szeremietiew jest tam winien tylko tego, że chciał, aby podległy mu zakład „nawiązał współpracę” z firmą Małgorzaty S.
4. Dopuszczenie asystenta do tajnych dokumentów. W MON kontrwywiad WSI i specjalny pion pełnomocnika ministra ON odpowiadają za ochronę tajemnicy. Te instytucje podlegają bezpośrednio ministrowi ON, a nie jego zastępcy. Sam Farmus był zatrudniony w Gabinecie Politycznym min. Komorowskiego, a oddelegowany do pracy w sekretariacie Szeremietiewa. Czyli także z tego powodu, za formalne wymogi dopuszczenia Farmusa do wykonywania obowiązków odpowiadał minister ON. Zeznając przed sądem w sprawie Farmusa były minister Bronisław Komorowski potwierdził, że wiedział, iż oskarżony nie ma ważnego dopuszczenia do tajemnicy. Dlatego – zapewniał sąd - przy pomocy WSI tak nadzorował dostarczane Farmusowi dokumenty, aby nie zaszkodzić bezpieczeństwu państwa. Jeżeli więc minister ON wiedział, że podległy mu pracownik cywilny MON nie ma dostępu do tajemnicy, to dlaczego to tolerował? Skoro wiedział, że Farmus pracując w sekretariacie Szeremietiewa korzysta z tajnych dokumentów, to dlaczego o tym Szeremietiewa nie powiadomił? Czy to oznacza, że Komorowski zastawił pułapkę na swego zastępcę? I dlaczego prokuratura czyniąc teraz z tego zarzut karny Szeremietiewowi pomija Komorowskiego? Znawca procedury karnej będzie jednak zaskoczony poziomem kwalifikacji osoby piszącej akt oskarżenia. Oto prokuratura chce skazać Szeremietiewa w oparciu o art. 231 kk., który składa się z czterech paragrafów. Uwzględniając aspekt prawny i faktyczny potencjalny sprawca przestępstwa nie jest w stanie dopuścić się działań podpadających pod wszystkie cztery paragrafy art. 231 w jednym czasie i miejscu. Jak więc można stawiać taki zarzut?
5. Udzielenie korzyści majątkowej. Wg aktu oskarżenia Szeremietiew kupując w listopadzie 1998 r. w firmie Auto-Hit używany samochód Lancia Kappa nabył go po zaniżonej cenie, co było formą łapówki za wgranie przez inną firmę (Fiat Auto Poland) przetargu za zakup przez MON kilkudziesięciu samochodów osobowych. Prokuratura nie znalazła jednak żadnego dowodu wskazującego, że obie firmy działały w porozumieniu. Nie ma więc związku między udziałem w przetargu jednej firmy, a zakupem samochodu przez ministra w innej. Jak wspomnieliśmy wyżej zarzut tej samochodowej łapówki umorzył prokurator Mierzewski. Podstawą zarzutu była opinia biegłego sadowego. Twierdził on, że roczny używany samochód Szeremietiew mógł kupić płacąc tak ja za nowy, a ewentualne zmniejszenie jego ceny mogło wynieść nie więcej niż 300 zł. Biegły ogłosił, że Lancia powinna kosztować 120 tys. PLN minus 300 zł.! A skoro Szeremietiew zapłacił około 60 tys., to oznacza, że Krzysztof S. w ten sposób dał mu niejako w naturze 60 tys. łapówki. Kiedy Krzysztof S. dostarczył dane dowodzące, że nowe samochody Lancia sprzedawano w końcu 1998 r. za dziewięćdziesiąt kilka tysięcy zł., a utrata w cenie samochodu tej klasy, używanego, po roku czasu, sięga od 35 do 40%, prok. Mierzewski zarzut oddalił. Jednak po jego przywróceniu na polecenie prok. Olejnika następczyni Mierzewskiego, prok. Ciuka, uznała opinię biegłego za rzetelną, chociaż zmienił on ją zmniejszając łapówkę do 40 tys. PLN. Przyjął więc, za danymi Krzysztofa S., niższą cenę nowego samochodu, ale nadal nie chciał uwzględnić, że był to samochód używany.
Tak oto przedstawia się CAŁOŚĆ zarzutów postawionych przez prokuraturę apelacyjną byłemu ministrowi, a wycenionych – dodajmy - na 10 lat kryminału! Tyle znaleziono, po kilkuletnim sprawdzaniu dokumentów z tysięcy przetargów nadzorowanych przez Szeremietiewa i dziesiątków tysięcy plików komputerowych, po przesłuchaniu setek świadków oraz wielu podsłuchów rozmów telefonicznych, po bezskutecznym poszukiwaniu zagranicznych kont bankowych, itp. itd. Do dziś, poza Zbigniewem Farmusem, żaden ze współpracowników Szeremietiewa nie został zatrzymany i nikomu nie postawiono zarzutów popełnienia przestępstw. Czy można więc przyjąć, że na pewno mamy do czynienia z przestępczością zorganizowaną? Jeżeli tak, to dlaczego prokuratura nie wykryła zorganizowanej, zapewne przez Szeremietiewa, grupy przestępczej w MON?
Taki więc mamy efekt dowodowy badania afery zapoczątkowanej w 2001 r. przez dziennik „Rzeczpospolita” artykułem „Kasjer w MON”. Humorystycznie w tym kontekście brzmią słowa znajdujące się na witrynie internetowej „12 lat UOP” (tekst „UOP a ABW, analiza osiąganych wyników”) przedstawiającej sukcesy zlikwidowanego UOP:
„Zatrzymanie na promie płynącym w stronę Szwecji uciekającego z Polski asystenta ministra Szeremietiewa. Sprawną akcje, w stylu James’a Bonda, przeprowadzili funkcjonariusze z Gdańska. Była to jedna z większych afer korupcyjnych w RP.”
No cóż, można by powiedzieć jaki James Bond, taka i afera korupcyjna.
Dziś wiemy, że w SLD istniała tzw. grupa hakowa, która miała za zadanie kompromitować przeciwników Leszka Millera i ludzi, których należało w interesie SLD zniszczyć. Wiemy też sporo o roli służb tajnych w rozlicznych aferach popełnianych niejako ponad podziałami politycznymi. Zarzuty prokuratorskie postawiono jak dotąd Prokuratorowi Krajowemu Karolowi Napierskiemu, płk. Bieszyńskiemu z UOP i ABW, który zajmował się przestępczością zorganizowaną i to samo czeka prokuratora Kapustę. Wiele wskazuje, że przed Trybunał Stanu trafią Leszek Miller, Barbara Piwnik i Zbigniew Siemiątkowski. I wiemy, że to nie jest koniec listy osób, które powinny znale?ć się przed sądem. Czyż nie jest zastanawiające, że wszystkie one są jakoś zamieszane w tzw. aferę Szeremietiewa? Oczywiście nie jako podejrzani, ale jako nie tak dawno ścigający przestępcę z prawicy.
W komunikacie PAP, napisanym na podstawie informacji z Sądu możemy przeczytać, że Szeremietiew:
„Nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Zarzuca prokuraturze działanie z motywów politycznych "na zamówienie rządu Leszka Millera". Według niego jego oskarżenie jest bezzasadne, a śledztwo prowadzono stronniczo, korzystając z niewiarygodnych świadków, naciągając dowody i fałszywie interpretując działania wiceszefa MON.”
Co sprawiło, że te kilka zdań z komunikatu, podające stanowisko Szeremietiewa, nie mogły przejść przez gardła niezależnej prasy? To jakiś objaw spó?nionego opamiętania się? Może trzeba je docenić, bo przecież niezależne media mogły stanowisko Szeremietiewa przemilczeć i raz jeszcze bezbronnemu dołożyć.
Opłacana sowicie w „Rzeczpospolitej” red. Anna Marszałek, która odkryła korupcję w MON, i dzięki temu dostąpiła też różnych innych dziennikarskich zaszczytów, dyskutując o korupcji, oczywiście w Fundacji Batorego, bo gdzieżby indziej, powiedziała:
„ Nie ma nic złego w tym, że w sposób sensacyjny zostanie napisany artykuł o korupcji jakiegoś polityka – pod warunkiem, że jest prawdziwy.”
Artykuł „Kasjer w MON” red. Marszałek niewątpliwie był sensacyjny, ale czy był prawdziwy? Przypomnijmy na koniec, że prom „Rogalin” trafił już na złom.
Uwaga: artykuł nt. „Rogalina” miał ukazać się w prawicowym tygodniku „Nasza Polska” jednak redaktor naczelny Piotr Jakucki odmówił druku twierdząc, że tekst jest za duży. Kiedy autor artykułu zaproponował, aby redakcja sama dokonała skrótów usłyszał, że tekst jest komplementarny i nie można go skracać, a więc nie będzie też drukowany.
http://nowaonline.strefa.pl
3 kwiecień 2006

Jan Zakiewicz 

  

Archiwum

Kilka uwag odnośnie wyborów prezydenckich
padziernik 24, 2005
Artur Łoboda
Masoni i cykliści.Polski - polityczny świat przestępczy
grudzień 27, 2002
Artur Łoboda
"Pralnie pieniedzy"
padziernik 24, 2005
Goska
Polska poniewierka
marzec 20, 2005
Kościół zachowuje się roztropnie?
maj 22, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Przedrefendalna kampania informacyjna
maj 24, 2003
Żądają 17 tysięcy lat więzienia
styczeń 11, 2006
Czy Państwo odpowiada za swych niepoczytalnych obywateli?
listopad 25, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Gubernator Arnold Schwarzenegger legalizuje perwersję seksualną
listopad 2, 2007
Dorota
Mistrzowie infantylizmu
wrzesień 19, 2004
"Nie jesteśmy ani antyarabscy, ani tym bardziej antymuzułmańscy"
grudzień 17, 2002
PAP
Antypolski sabat
kwiecień 24, 2003
Anna i Andrzej Kołakowscy
Tajna broń HAARP, czyli metafizyka ludzkiej głupoty
luty 13, 2005
Marek Głogoczowski
Zadymy sejmowe a sprawa odszkodowań dla Żydów
padziernik 8, 2006
Józef Bizoń
Mafia w Kościele Mariackim
czerwiec 19, 2006
Stan Dawid Ligoń
Problem żydowski wg Theodorakisa
wrzesień 7, 2004
Komisja Europejska zgodziła się na propozycje SSE
lipiec 27, 2002
PAP
Czy mamy dziś do czynienia z rozbiorem Polski?
Czy to jest zdrada narodowa?

kwiecień 29, 2003
przesłała Elżbieta
Promocja obydwu przemysłów
styczeń 13, 2007
Stanisław Michalkiewicz
Kobieta - samica człowieka
luty 12, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media