ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Planet Lockdown 
Planet Lockdown to film dokumentalny o sytuacji, w jakiej znalazł się świat. Twórcy filmu rozmawiali z niektórymi z najzdolniejszych i najodważniejszych umysłów na świecie, w tym z epidemiologami, naukowcami, lekarzami, prawnikami, aktywistami, mężem stanu... 
Demonstracja w Pradze przeciwko terrorowi kowidowemu 
Prowokacja policyjna w celu wywołania ataku na pokojową demonstrację przeciwko maskom w Pradze 18.10.2020.
Na wzór komunistów pisowskie media demonstrantów tych nazywają "chuliganami".  
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Pandemia covid nigdy nie istniała 
Ogłoszony w 2020 roku apel 33 lekarzy z całego świata należących do sojuszu World Doctors Alliance, w którym ostrzegają przed ryzykiem związanym z nowymi eksperymentalnymi szczepionkami na Covid-19, wyjaśniają na jakiej zasadzie one działają i co dokładnie czyni je tak niebezpiecznymi.  
Hashtag COVID1984 
Szczególnie polecamy:
"Tłum uzbrojonych w miecze Sikhów atakuje policję w Nanded po tym, jak rząd zakazał publicznych procesji w związku z p(L)andemią. Tak się walczy o swoje prawa! "
 
AI to wyrok śmierci, który już jest wykonany 
Pod koniec 2023 roku ukazała się książka Pana Profesora „informatyka w służbie ludobójstwa” w której opisuje całe swoje życie i to, jak największe korporacja świata budowały jego zdaniem swoje marki na ludobójstwie, w tym w trakcie II Wojny Światowej i obozach zagłady 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka 
Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. 
Damian Garlicki - ratownik medyczny przypomina! 
 
Atak pistapo w Gdańsku 
Atak "policji" na proteście w czasie przemowy Krzysztofa Kornatowicza - Gdańsk - 10.10.2020r.  
Wzrost o 6000% zgonów spowodowanych szczepieniami w pierwszym kwartale 2021 r. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 r 
Jak można się spodziewać, gdy nowe eksperymentalne „szczepionki”, które nie zostały zatwierdzone przez FDA, otrzymają zezwolenie na stosowanie w nagłych wypadkach w celu zwalczania „pandemii”, która ma obecnie ponad rok, liczba zgonów po zastrzykach tych zastrzyków gwałtownie wzrosła w Stanach Zjednoczonych. populacji o ponad 6000% na koniec pierwszego kwartału 2021 r., w porównaniu do odnotowanych zgonów po szczepionkach zatwierdzonych przez FDA na koniec pierwszego kwartału 2020 r. 
Nanotechnologia w szczepionkach 
PIĄTA KOLUMNA - SPRAWOZDANIE Z PRAC NAD ANALIZĄ ZAWARTOŚCI I DZIAŁANIA "SZCZEPIONEK" NA COVID 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Jak bankierzy wciągnęli USA w II wojnę światową 
Tajemnica Pearl Harbor. Prawda, którą ukrywają Amerykanie. 
Szczepienia przeciw Covid prowadzą do uszkodzenia płuc 
 
Tego nie pokażą w żadnym medium głównego ścieku 
Śmiertelny atak! Iran wystrzeliwuje przerażające rakiety - Israel Emergency
 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Aresztować Netanjahu 
Protest w Warszawie po decyzji Rządu. 
Dyrektorzy Moderny i AstraZeneca obwiniają Rządy za niebezpieczne szczepionki 
Chciałbym poznać datę, jeśli to możliwe, kiedy rozszyfrowaliście całą sekwencję DNA tego wirusa, czy też opieraliście się wyłącznie na sekwencji dostarczonej przez rząd chiński?
Czy podczas prób na ludziach umierali u was ludzie, a jeśli tak, to na jaką chorobę umierali? 
Lockdown w Anglii 
Była kochanka Borisa Johnsona ujawnia - z kim Premier GB konsultował wprowadzenie stanu wyjątkowego pod pretekstem fikcyjnej pandemii
 

 
więcej ->

 
 

Unijna emigracja


Złudzenia umierają na Wyspach
Cooltura

Irlandia miała być dla Polaków kolejną ziemią obiecaną. Dla wielu stała się piekłem.

Monikę Wolańską znaleziono zakrwawioną i nieprzytomną w jednym z dublińskich domów. Lekarze ratowali ją przez sześć godzin. Nie udało się. Miała 37 lat, 10-letniego syna, magisterium z filozofii. W Polsce utrzymywała się z dorywczych prac. Drobna, rudowłosa, pełna energii i apetytu na życie. Wierzyła, że w Irlandii bez problemu zarobi na utrzymanie siebie i dziecka. Słyszała to przecież zewsząd - tak mówili w telewizji, pisały gazety, takie entuzjastyczne opinie czytała na internetowych forach. Przyjechała więc do Dublina. Chodziła od baru do baru, od hotelu do hotelu i odchodziła z kwitkiem. Wpadła w silną depresję.

Jej syn i rodzice nie zobaczyli Moniki po śmierci - nie było ich stać na sprowadzenie trumny. Monikę skremowano na koszt irlandzkiego państwa, a szczątki odesłano w urnie. - Niech ktoś wreszcie powie głośno, że

nie warto poświęcać życia dla kilku marnych euro

- płakała jej matka, obejmując rękami urnę. Monika spadła z wysokiej antresoli w mieszkaniu. Do dziś toczy się śledztwo mające wyjaśnić, czy było to samobójstwo, czy nieszczęśliwy wypadek.

Wyrwanie ze środowiska, samotność, stres związany z walką o byt w obcym świecie, wreszcie depresja - te przypadłości dotyczą wielu Polaków przebywających na obczy?nie, nie tylko w Irlandii. Jednak - co podkreśla prof. Wojciech Łukowski, socjolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej - tych, którzy wyjechali właśnie do Irlandii, dotykają jeszcze boleśniej. Choćby dlatego, że w przypadku żadnej innej emigracji zarobkowej rzeczywistość tak boleśnie nie zderza się z mitem. Jak ktoś jedzie na saksy do Niemiec, USA czy Anglii, zwykle wie, czego się spodziewać - mycia garów w knajpie, sprzątania domów, ciężkiej pracy na budowie. A Irlandię, tego celtyckiego tygrysa Europy - jak lubi o niej pisać prasa - Polacy sobie zmitologizowali.

Konsul Małgorzata Kozik zarzuca naszym mediom, że to one zbyt optymistycznie przedstawiają Zieloną Wyspę. Dziennikarze „Polskiej Gazety” wychodzącej od niedawna w Dublinie opowiadają, że przyszli do nich Polacy z „superprzewodnikiem” po Irlandii, opublikowanym przez „Super Express”. Płakali i pytali, dlaczego nikt nie czekał na nich już na lotnisku, skoro pracy jest tak dużo.

Małgorzata Kozik konsultowała z „Super Expressem” wiele szczegółów. Prosiła, by nie przedstawiać tutejszej rzeczywistości wyłącznie w różowych barwach. A w gazecie napisali, że wystarczy mieć gotówkę, nocleg i bilet powrotny. Wymowa przewodnika była nad wyraz optymistyczna:

przyjeżdżajcie, Irlandia czeka!

Nie ma się co martwić szczegółami, jakoś to będzie. Polacy przeczytali i przyjechali. I wciąż jadą. Bez dobrej znajomości języka, z kilkunastoma euro w kieszeni i wiarą w Promised Land - krainę nadziei, nieograniczonych możliwości i perspektyw, gdzie ambitny człowiek bez problemu znajdzie pracę w swoim zawodzie za kilkakrotnie większe niż w Polsce pieniądze.

Irlandia, po Wielkiej Brytanii, stała się dla Polaków drugą ziemią obiecaną. Co miesiąc zjawia się tu około tysiąca, najczęściej młodych, nie?le wykształconych ludzi. Oficjalnie o PPS - irlandzki odpowiednik polskiego NIP i PESEL - wystąpiło dotychczas ponad 52 tys. osób. Ale według szacunków polskiej ambasady w Dublinie Polaków na wyspie jest ponad 120 tysięcy. Większość więc pracuje na czarno albo - co równie często się zdarza - bezskutecznie szuka pracy. Studenci, absolwenci wyższych uczelni, ale też kierowcy, stolarze, budowlańcy. W samym Dublinie jest ich ponad 35 tysięcy, a poddublińskie Newbridge stało się stolicą polskiej emigracji. Choć jeszcze przed czterema laty żyło tu dziesięciu naszych rodaków, dziś Polacy stanowią połowę mieszkańców tej 30-tysięcznej miejscowości. Przyjeżdżając na Szmaragdową Wyspę, mają wielkie ambicje i jeszcze większe oczekiwania, które zderzają się z tutejszą, naprawdę trudną rzeczywistością, o której nie mieli pojęcia. Wpadają w depresję, schizofrenię, alkoholizm, kradną albo próbują targnąć się na życie. Polska ambasada w Dublinie od niedawna zaczęła prowadzić statystykę samobójców. Na razie na liście znalazło się sześć nazwisk, ale jaka jest prawdziwa skala tragedii, nie sposób ocenić. Na listę trafili ci, którzy skutecznie rozstali się z życiem, nie ma na niej natomiast nieudanych prób samobójczych. Nikt nie liczy też Polaków przebywających w irlandzkich szpitalach psychiatrycznych. Pracownicy polskiego konsulatu i dziennikarze gazety polonijnej w Dublinie twierdzą, że jest ich coraz więcej. Potwierdza to jedyny polski ksiądz w Dublinie, salwatorianin Andrzej Pyka z kościoła St. Michan’s, traktowany jak pogotowie duchowe - wzywają go do szpitali psychiatrycznych, kiedy trafia tam niedoszły samobójca. - W ciągu ostatnich kilku tygodni je?dziłem dwanaście razy - mówi duchowny. - Jeszcze częściej spotykam się z przypadkami „zwyczajnych” załamań nerwowych i depresji - dodaje.

Łukasz Kostrzewa z Dolnego Śląska, 27-letni historyk zaraz po studiach, marzył, że tu zarobi, wesprze niezamożnych rodziców, obkupi się, ubierze. Pracy miało być tyle, że tylko przebierać w ofertach. Zresztą jego koledzy już tam byli. Łukasz nie sądził więc, że jedzie w ciemno: znał trochę język, no i w Gorey była już jego dziewczyna, we dwoje miało być łatwiej.

- Ale okazało się, że z moim kulawym angielskim mogłem tylko robić kanapki za 6 euro za godzinę (minimalna stawka w Irlandii to 7,65). A ja skończyłem studia i nie chciałem być wołem roboczym. Żyłem w stresie - opowiada. Ma dzikie, rozbiegane spojrzenie i drżący głos. Mówi, że potem było jeszcze gorzej - zostawiła go dziewczyna, stracił mieszkanie i pracę. Miał omamy, bał się ludzi na ulicy, szczególnie Polaków. Trafił do szpitala psychiatrycznego w Wexford: depresja, skrajne wyczerpanie nerwowe, początek schizofrenii.

Moda na Irlandię - by nie powiedzieć: irlandzka gorączka - zaczęła się w maju 2004 roku, po wstąpieniu Polski do Unii. Zresztą nie bez powodów - ten kraj, w przeciwieństwie do innych członków UE, nie stawiał przed Polakami barier na rynku pracy, przedstawiciele tamtejszych firm sami przeczesywali Polskę w poszukiwaniu fachowców, a na kolumnach ogłoszeniowych „praca” w niektórych dziennikach wydzielono specjalne sekcje dotyczące pracy w Irlandii.

Ale jeszcze przed rokiem - co podkreśla Izabela Grabowska, pracownik naukowy Ośrodka Badań nad Migracjami Instytutu Studiów Społecznych UW - o pracę w Irlandii było o wiele łatwiej niż dziś.

Bo ilu zarobkowych emigrantów może przyjąć niespełna czteromilionowe państwo?

Poza tym Polacy nie zdają sobie sprawy z wysokich kosztów utrzymania, jadą głównie do Dublina, który jest przepełniony, a ceny wynajmu mieszkań wciąż rosną i coraz trudniej o pracę.

Agata Poleska, 22-letnia blondynka o artystycznej duszy, już po raz siódmy próbowała odebrać sobie życie. W szpitalu w Galway dość już mają szalonej Polki, która

garściami łyka psychotropy. Po ostatnim odtruciu zapowiedziano jej, że jak znowu się nafaszeruje, zamkną ją w szpitalu psychiatrycznym albo deportują do Polski. - Agata przerwała w kraju studia na kulturoznawstwie, bo myślała, że tu zostanie artystką i skończy sztuki plastyczne. Za wysoko postawiła poprzeczkę - mówi jej koleżanka Anna Kobus.

I u niej - jak u Łukasza - ambicja i delikatna psychika pokaleczyły się o irlandzkie realia. Zamiast tworzyć, stoi za barem w Galway i leje piwo w kufle. Do Polski wracać nie chce, bo to by oznaczało pożegnanie z marzeniami, pogodzenie się z perspektywą, że - w najlepszym przypadku - będzie uczyła rysunków dzieci w szkole. Więc trzyma się tego baru, ale czasem ziemia usuwa się jej spod nóg. A najgorsze, że nie ma za bardzo do kogo zwrócić się o pomoc. Do znajomych Irlandczyków? Nie zrozumieją. Do Polaków? Każdy ma swoje problemy. Łukaszowi, gdy wpadł w tarapaty, wydawało się, że poratują go koledzy ze studiów. Okazało się jednak, że silne więzi koleżeńskie zniszczyła walka o przetrwanie, każdy myślał o sobie.

Czasem właśnie to potworne poczucie wyobcowania skłania ludzi do desperackich kroków. Bo przecież 30-letni Mariusz Kotlarski (po wyższych studiach, romantyk, niepijący) miał pracę, a w dniu, kiedy zacisnął sobie pętlę na szyi, na jego bankowym koncie znajdowało się 6 tys. euro. Ale nie mógł sobie znale?ć miejsca w obcym kraju, znieść docinków Irlandczyków, którzy jakoś nie odwzajemniają tej naszej polskiej miłości do nich. Był też przemęczony pracą na nocnej zmianie, zestresowany.

W sierpniową noc zadzwonił do znajomego, Mariana Rokickiego, kierowcy ciężarówki. Rokicki nie zdążył odebrać telefonu, ale coś go tknęło, bo już od jakiegoś czasu Mariusz zachowywał się dziwnie: był rozkojarzony, zamknięty w sobie. Pojechał do niego do domu.

- Wpadłem do pokoju i zobaczyłem go wiszącego przy schodach. Podniosłem i przeciąłem sznur. Marian Rokicki uratował znajomego w ostatniej chwili - pętla była profesjonalnym węzłem żeglarskim, bo Mariusz szkolił się na sternika. O tym, co zaszło, Rokicki nie powiadomił policji, nie wezwał też pogotowia.

Mariusz jest kolejnym przypadkiem z ciemnej liczby przegranych. Kolega kupił mu bilet do Polski. Stewardesom powiedział, że będą miały na pokładzie niedoszłego samobójcę, żeby na niego uważały. W Polsce Mariusz leczy się w szpitalu psychiatrycznym. I zastanawia się, co by z nim było, gdyby nie Rokicki.

Bo na pomoc instytucjonalną Polacy w Irlandii nie mają co liczyć.

W polskiej ambasadzie jest tylko jeden konsul i na rozmowę z nim trzeba czekać dwa miesiące. Kiedy rodzina Łukasza Kostrzewy dowiedziała się o jego chorobie, poprosiła ambasadę o zapewnienie mu powrotu do kraju. Ambasada odmówiła. Przysłali tylko tłumacza do szpitala. Szczęście w nieszczęściu, że władze hrabstwa Wexford zaproponowały Łukaszowi opłacenie biletu do Polski. Do samolotu wsiadło z nim trzech sanitariuszy - taki był warunek lekarzy.

W załatwieniu kremacji zwłok Moniki Wolańskiej na koszt państwa irlandzkiego konsulat również nie pomógł. - Zrobili to jej przyjaciele - kwituje matka zmarłej. Niektórym rodzinom w tej trudnej sytuacji przychodzi z pomocą irlandzki pracodawca. Sprowadzenie zwłok z Irlandii do Polski kosztuje ponad 4 tys. euro, kremacja - 1,2 tys. euro.

Polacy najczęściej się wieszają, a policja znajduje przy nich tylko dokumenty albo bagaż. Bywa, że nie wiadomo nawet, skąd pochodzą. Ostatnio jeden z naszych rodaków zidentyfikował zwłoki innego Polaka. Powiedział policjantom, że denat pochodzi z jego miejscowości, ale nie potrafił (a może nie chciał) podać nazwiska. Nieżyjący chłopak miał około 21 lat. Do dziś figuruje jako NN. Nikt go nie szuka.

- Czuję bezsilność wobec tego, co się dzieje - przyznaje konsul Małgorzata Kozik. - Jestem w Irlandii sama na ponad pół miliona Polaków. Prosiłam polskie ministerstwo o dodatkową osobę z uprawnieniami konsularnymi, bo przecież muszę osobiście podpisać każdy papierek. I obiecano, że ktoś taki dojedzie. Wciąż czekam.

Opowiada, że wielu Polaków w depresji zaczyna pić, awanturuje się potem na ulicach, wybija szyby, kradnie w supermarketach. Jeśli nie mają stałego miejsca zamieszkania, lądują w areszcie i tam czekają na sprawę sądową. - Pomagam im jakoś przetrwać ten stres, tłumaczę po kolei wszystkie procedury - mówi konsul. - Ale wiem, że po tym wszystkim, zamiast wrócić do kraju, pójdą po jedzenie i ubranie do organizacji charytatywnych.

Do samego tylko Cappuchin Day Centre w Dublinie, gdzie pomaga się bezdomnym i bezrobotnym Irlandczykom, przychodzi dziennie od 20 do 60 Polaków. Brat Kevin Crowley, kapucyn, który prowadzi tę placówkę, nie może się nadziwić, że w większości to młodzież. Bez zawodu, ale i bez życiowego doświadczenia, zwłaszcza nieprzygotowana psychicznie na bariery, które trzeba pokonywać.

Ksiądz Andrzej Pyka opowiada o swoim ostatnim „pacjencie”, którego je?dził odwiedzać w psychiatryku. Miał 20 lat, a w Polsce żonę i dwoje dzieci. Ze swoich zarobków utrzymywał całą rodzinę. Nie dawał rady, załamał się. - Nie wiem, czy dzisiaj żyje - kapłan rozkłada ramiona w geście bezradności.

Izolda Polak, 19-letnia studentka anglistyki na Uniwersytecie Warszawskim, pojechała do Irlandii w lipcu, chciała przez wakacje zarobić na studia. Pracę w kawiarence w centrum handlowym Dublina znalazła nawet szybko, bo po dziesięciu dniach. Ale radość trwała krótko, bo po trzech tygodniach zwolniono ją bez podania przyczyny.

- Po prostu pewnego dnia powiedziano mi, że jutro mam wolne i że zadzwonią, kiedy mam przyjść do pracy - opowiada. Na telefon czekała trzy tygodnie, aż ktoś ją uświadomił, że nie ma sensu, że pracodawcy często tak robią, żeby nie płacić pracownikowi. Nowej pracy już nie znalazła. Siedziała i płakała, przetrwać pomagały telefony do mamy i wizyty w polskim kościele St. Michan’s przy Halston Street. Wreszcie zdecydowała się wrócić. - Przed samym wyjazdem byłam na polskiej mszy, ksiądz mówił, że wielu młodych ludzi nie potrafi sobie poradzić z trudną sytuacją i popełnia samobójstwo - opowiada Izolda.

Ksiądz Andrzej Pyka z ambony stara się przemówić do rozsądku emigrantom zarobkowym. We mszy co niedziela bierze udział około tysiąca Polaków. - Wydaje im się, że na Szmaragdową Wyspę warto przyjechać, bo tu się wszystko dostaje za darmo - mówi z goryczą. - Tymczasem nie można żyć w Irlandii jak Mały Książę, który śpiewał: „W nierealny wierzę świat, świat, którego nie ma”.

Ostatnio przyszła do niego grupa Polaków. - Nie chce nam się żyć, usłyszałem. Dlaczego? Bo śpimy w Finnings Park, nie mamy pracy, mieszkania, nie znamy języka. Ja na to z ambony: ludzie, podzielcie się, może ktoś ma wolną chatę. Przecież ja ich wszystkich nie będę kąpał w domu! A potem słyszę, że ktoś znów próbował się zabić. Wracajcie do domu, do rodzin! Tak krzyczę na nich. Nie warto umierać dla pieniędzy.

Tylko że bez pieniędzy w Polsce też nie da się żyć.

Autorka dziękuje za pomoc w przygotowaniu reportażu dziennikarzom „Polskiej Gazety” w Dublinie, portalowi www.gazeta.ie oraz Davidowi Nolanowi

Iza Michalewicz

Wirtualna Polonia
26 październik 2005

przesłała Elzbieta 

  

Archiwum

Co jest nie tak z IMF (Miedzynarodowy Fundusz Walutowy) i WB (Bank Swiatowy)?
sierpień 2, 2003
Walden Bello i Shea Cunningham
Bunt społeczny
listopad 8, 2003
Adrian Dudkiewicz
Posiada on akceptację środowiska politycznego, społecznego i przedstawicieli Kościoła.
marzec 6, 2006
PAP
Goldman Sachs odpuszcza: nie będziemy już spekulować złotym
luty 20, 2009
Rzeczpospolita
Litwinienko był płatnym agentem MI6 !
październik 27, 2007
marduk
Zniewag ciąg dalszy !
Nowa prawda o patriotyzmie europejskim

kwiecień 13, 2003
przesłała Elżbieta
Obrona przed "wojną ostateczną"
styczeń 16, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
"Demokratyczne" tortury
grudzień 19, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Gra w trójkąty (wajmarskie)
maj 10, 2003
P.
Kpina sądowa w sprawie FOZZ
marzec 30, 2005
Critique of Buchanan’s false image of Hitler in to the "Unnecessary War."
wrzesień 9, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Czy ograniczać wielkość gospodarstwa rolnego?
lipiec 26, 2002
PAP
Czyje taśmy.
wrzesień 29, 2006
Jan Lucjan Wyciślak
The infection
październik 24, 2006
Alarm back to YELLOW?
styczeń 10, 2005
Energofaszyzm, Czyli Zniewolenie Amerykanów?
marzec 4, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Zespół MF-NBP za szybkim wejściem do strefy euro
sierpień 27, 2002
PAP
Sumy Babilońskie
kwiecień 19, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Wychodzi szydło z worka
sierpień 10, 2006
Izrael niebezpieczny dla polityków w USA
marzec 24, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media