ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Kanciarze z Wall Street 
Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Wezwanie do przebudzenia 
Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
więcej ->

 
 

Skałka nie dla Miłosza (II)

SPRAWY NIE WOLNO ZAMKNˇĆ
 
Znając plany złożenia trumny Czesława Miłosza na Skałce, wyraziłem poprzednio swoje nadzieje, że przynajmniej opiekunowie Skałki – Zakon Paulinów, odrzucą decyzje „nieznanych sprawców”, ucieleśnione w garści postaci moralnie skorumpowanych, aczkolwiek nazywających się nawzajem „elitą”. Moje nadzieje okazały się płonne. Wiele z liryki a także prozy Miłosza podoba mi się. Miał on specyficzny talent i nikt tego mu nie odbiera. Czy talent wystarcza, żeby spoczął w polskim panteonie na Skałce, jak uważa Prymas, Glemp? Czy nie powinniśmy domagać się czegoś więcej, co z dumą złożylibyśmy na Skałce? Przynajmniej ja nie znajduję tego „czegoś więcej” w twórczości i postaci Czesława Miłosza, co kwalifikowałoby do spoczęcia w polskim panteonie. Znajduję natomiast wiele przeciw i uważam sarkofag Miłosza na Skałce za manifestację kpin z Narodu i Kościoła katolickiego na forum międzynarodowym.
 
Pogrzeb obiektywności

Decyzjom „nieznanych sprawców” stało się zadość i 27 sierpnia 2004 roku sarkofag znalazł się na Skałce. Wydarzenie to poprzedziła msza żałobna w Bazylice Mariackiej w Krakowie, którą odprawił ks. kard. Franciszek Macharski. Przekazano, pokazano, ogłoszono Polakom i światu, kto faktycznie decyduje i kto wypełnia w Polsce decyzje w sprawach świeckich jak i religijnych. Odczytanie przez Macharskiego listu od Jana Pawła II z papieskim błogo-sławieństwem dla Miłosza i zebranych na tej uroczystości, przyjąłem z głębszym zastanowieniem nad jego treścią i intencją.  Z oficjalną inicjatywą pochowania Miłosza na Skałce, wystąpiło grono intelektualistów i osób z autorytetem publicznym. Poparł ją także „Tygodnik Powszechny" – poinformowano. Tę „elitę” świecką i religijną zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, dzięki zaangażowaniu poka?nych środków finansowych, technicznych i propagandowych.  Wśród popierających znale?li się także Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. Franciszek Ziejka, a także dyrektor Instytutu Polonistyki UJ, prof. Jacek Popiel, który zredagował list, pod wyzywającym tytułem „Nie cofają się przed niczym, aby zohydzić osobę wielkiego Poety” i zadbał o podpisy niektórych profesorów oraz Rektora. Sygnatariusze listu odcięli się od krytyków nie szczędząc słów niechęci i wręcz wstydu, że były pracownik UJ, obecnie emerytowany, dr hab. Jan Majda, ośmielił się krytykować Miłosza. (Jan Majda, „Karol Wojtyła, Wiesława Szymborska, Czesław Miłosz”, Wydawnictwo Zakonu Pijarów, 2002. Kraków , oraz pó?niejsze artykuły).

Prezentacje dla ludu

Wydarzenie zaprezentowały nam środki masowego przekazu należące do aparatu wykonawczego, akcentując wielkość Miłosza i doniosłość tego wydarzenia. Nie jestem przekonany, że osoby, które zabrały głos, wysławiając Miłosza na tej uroczystości, znają jego twórczość i działalność. Jeśli nawet znają, to lokalna „poprawność polityczna” zobowiązywała ich do dostosowania jej do „globalnej poprawności”, którą jest bezwzględna walka z wartościami narodowymi i propagowanie ekumenizmu, - „nowego ekumenizmu”, czyli „Boga uniwersalnego”, opartego na „korzeniu” judaizmu. (Abp. Jean-Marie Lustiger. (wywiad) „Skoro tak trzeba”. Znak 1983.nr. 339- 340). We francji: Debat. nr.20, 1982), oraz w prasie Izraela ). Jednak od profesorów, a tym bardziej tych, z Instytutu Polonistyki UJ, spodziewałbym się rozeznania w sytuacji polityczno-społecznej, a co za tym idzie – obiektywności.

Przygotowaniem i zaprezentowaniem materiałów Miłosza dla „poprawnych elit” zajął się Michnik w „Gazecie Wyborczej”, wraz z siostrzanymi wydawnictwami: „Rzeczpospolita”, „Wprost”, czy „Tygodnik Powszechny”. Właściwie nie było potrzeby czytania tych peanów. Wystarczyło znać nazwiska autorów. Oczywiście nie zabrakło głosu ks. bpa Pieronka, dla wywołania wrażenia, że to także polski Kościół. Nie, polski Kościół katolicki to nie tylko ks. bp. Pieronek, kard. Glemp, abp Macharski, czy nawet paru innych biskupów. Mieliśmy w naszej historii lud, który śpiewał, kogo sobie powiesi, co zresztą zrobił nie tylko u pasa, kiedy poczuł się zdradzony: mamy taki guz u pasa. Powiesim sobie na nim Króla i Prymasa. Wspomniano o sprzeciwach, wiążąc to ze znanymi już i typowymi w takich wypadkach słowami, skrajni, fundamentaliści katoliccy, kołtuny, ekstremiści, Młodzież Wszechpolska, Radio Maryja – jako uosobienie ciemniactwa. Wspomniano także bezrobotnych, jako tych w oczach „elity” propagandowej, którzy zasługują na pogardę i także usiłują zohydzić wielkiego poetę.

Kontrowersje?

           Krytyków Miłosza spotkała papuzia „krytyka”. Pod adresem Miłosza nie ukazał się żaden głos krytyczny w „obiektywnych” mediach. Zbijanie krytyki Miłosza polega na powtarzaniu zgodnym chórem, jak z okólnika, że wyjęto z kontekstu pewne zdania, że on nie miał tego na myśli tylko coś innego – że ?le został zrozumiany, że krytyka jest nierzetelna. W ogóle jest cierpiętnikiem, niezrozumianym, (oczywiście przez krytyków, ale świetnie rozumiany przez klakerów). W najlepszym razie – był kontrowersyjny. Jeśli faktycznie zachodzą takie zjawiska w tekście, to zwykle co złośliwsi nazwą to bełkotem, a łagodniejsi – kontrowersyjnością. Poza tym, może to być lawiranctwo wrodzone (talent) lub zamierzone zagmatwanie. „Wybiorcza” i jej siostrzane media „wyłowiły” ogromną ilość słów, ale znikomą treść stanowiącą o wielkości pisarza. „Lud Boży”, bez możliwości zapoznania się z działalnością Miłosza, także będzie bełkotał na jego temat, znając tylko podsunięte przez propagandę wycinki jego twórczości. Będzie się w nich dopatrywał czegoś dobrego (to przecież noblista) i nie zaryzykuje własnego zdania.

Zagmatwania

     W twórczości Miłosza widzę elementy zagmatwania, ale nie tylko. Wiele spraw stawia jasno, zdecydowanie, nie pozostawiając nic do interpretacji. To, że ktoś to interpretuje w specyficzny sposób to jego sprawa. Odtrącanie wypowiedzi niemożliwych do przyjęcia niby wyjętych z kontekstu jest tendencyjne. W kontekście, wykraczającym nawet poza akapit, artykuł, książkę, wypowiedzi nabierają głębszego znaczenia. Ukształtowany umysł i poglądy widać np. w patriotyzm i ojczyzna, czyli wartości zbiorowe. Jest mi to najzupełniej obce. („Tygodnik Powszechny", 1996 rok). Miłosz mówił to w 1996 roku, kiedy patriotyzm, ojczyzna, naród konsekwentnie wyśmiewano. Propaganda lansowała słowo Europejczycy. Dopiero po 11 IX 2001 roku wyeliminowano tą paplaninę, kiedy słowo patriotyzm stało się potrzebne rządowi USA do haniebnego ataku na Irak, ustanowienia amerykańskiej bezpieki Department of Homeland Security i perfidnego prawa przeciw wolnościom obywatelskim, Patriot Act.  Ludzie starają się wyrazić myśli w precyzyjny sposób, szczególnie literaci, tak aby nawet zdanie wyrwane z kontekstu stanowiło określoną myśl, chyba, że mętne wyrażenie ma służyć własnej asekuracji. Niektórzy mają „talent” w tym ostatnim: bo w ciągu ostatnich lat pisałem wiersze z myślą o nieodbieganiu od katolickiej ortodoksji i nie wiem, jak w rezultacie to wychodziło. (list Miłosza do Papieża). Wychodziło, ale przysłowiowe szydło z worka bo to, czym się jest przesiąkniętym zawsze ujawnia się. U Miłosza ujawniało się od początku, kiedy zaczął myśleć samodzielnie. Wiedział przecież, na czym polegała rewolucja bolszewicka. Ujawniało się dalej przez całe życie, kończąc na wypowiedzi odnośnie parady homoseksualistów w Krakowie. Miał na myśli to, co mu jest obce. Czym dla niego jest Polska, język polski, język Mickiewicza i „Pan Tadeusz”. Czym polski Kościół Katolicki, Matka Boska, literatura polska, Polacy, Polska i co by z nią zrobił, gdyby dano mu sposób? Niby szacunek dla Mickiewicza, ale zaraz oświadcza, że „Pan Tadeusz” to martwa natura oraz z czego chciałby wyzwolić Mickiewicza i Polaków. Żadna interpretacja ani kontekst niczego nie zmieni. Na nic się zda argument, że wielki Miłosz miał na myśli coś odwrotnego niż napisał.  Można oceniać pozytywnie jego talent poetycki. Można rożnie interpretować jego zagmatwania filozoficzne i ideowe, ale obwoływanie Miłosza wielkim Polakiem uważam za wielką pomyłkę, sterowaną tendencyjnymi nie polskimi wartościami. Zacięcie literackie i poetyckie oraz dorobek Miłosza są niewątpliwe. Nikt tego mu nie odbiera, ale oceniać mamy prawo. Posada na uniwersytecie stworzyła mu idealne warunki do kultywowania predyspozycji literackich i studiów z historii literatury. (Jak mi wiadomo, Miłosz miał za sobą studia prawnicze a nie historii literatury.) Wiele lat pracy na uniwersytecie musiało dawać efekty literackie, naukowe i publicystyczne. Praca dydaktyczna jest stosunkowo marginalną częścią obowiązków profesora uniwersyteckiego w zestawieniu z tym, czego uniwersytet oczekuje w dziedzinie publicystyczno-naukowej. Piszę to dlatego, ze argument na wielkość Miłosza podpiera się także dorobkiem literackim. Każdy profesor posiada jakiś dorobek naukowy. Historyk literatury zgłębia wiedzę w swojej dziedzinie: interpretuje, tłumaczy jeśli zna języki, pisze. Umiejętności literackie przecież są jego zawodem. Talent poetycki jest tu bardzo przydatny. Mamy wspaniałych profesorów – Polaków, którzy pracą naukową i publicystyczną na obczy?nie wnieśli ogromny wkład dla Polski, Polaków i nauki w ogóle. Czy nie zasługują na największe uznanie bez kontrowersyjności? Skromność i wstręt tych ludzi do aktualnych poprawności politycznych, w przeciwieństwie do Miłosza, stanęły na drodze do uznania. Międzynarodowe media, które ustawiły Miłosza na piedestale, nie znają i nie chcą znać tych ludzi.

Zohydzenie

   „Gazeta Wyborcza” zna definicję peanu i odpowiednio dobrała artykuły. Obiektywności próżno tam szukać, ale oczekujemy jej od profesorów-specjalistów literatury polskiej z UJ.  Analiza twórczości nie ogranicza się do formy, gatunku, wartości literackich i językowych. Nie może być oderwana od epoki i miejsca, prądów literackich i społeczno-politycznych, no i przede wszystkim – treści, która wypływa z tego wszystkiego. Utytułowani specjaliści z UJ nie wpłynęli w taki sposób na liczne artykuły w Wybiorczej. Jeśli zatytułowali oni swój list przeciw krytykom Miłosza „Nie cofają się przed niczym, aby zohydzić osobę wielkiego Poety”, trudno się dziwić ich stronniczości. Język Polski jest dość bogaty żeby znale?ć odpowiednie słowa dla określenia, zjawisk czy myśli. Widocznie było to za trudne dla autora i sygnatariuszy listu. Jeśli krytykę nazwali zohydzaniem, to znaczy, że ci specjaliści języka polskiego nie posiadają w swoim słownictwie bardziej odpowiedniego słowa. Człowieka szlachetnego nie da się zohydzić. Tak usiłowano i dalej robi się z wieloma szlachetnymi osobami. Księdza Kolbe i wielu innych zamordowano dlatego, że byli szlachetni. Szlachetność Jerzego Popiełuszki i wielu innych księży była nie do zniesienia dla „elit”. Nie występowali z protestami, że usiłuje się tych księży zohydzić. Takich ludzi nie da się zohydzić, więc „elity” zamordowały ich. Miłoszowi nigdy to nie groziło. Niektórzy zohydzają sami siebie swoim postępowaniem, wypowiedziami, działaniem. W oczach Polaków, Miłosz zohydził (określenie sygnatariuszy listu przeciw krytykom Miłosza) sam siebie w nader widoczny sposób.  Dla Litwinów, zohydził sam siebie: ogłaszał się Litwinem i czuł do Litwy sympatię, ale nic dla niej nie zrobił. Wolał nawet pisać w polskim języku, ponieważ wartości narodowe były mu obce. W oczach ideowych komunistów, zohydził siebie, wybierając zbrodniczy żydo-sowietyzm, a w oczach żydo-sowietów – wybierając „wolność” na Zachodzie.  Wobec polskiego Kościoła, zohydził się wypowiedziami.  Wobec Zachodu – kolaboranctwem z żydo-sowietyzmem. Co prawda Giedroyc go przyjął, a pó?niej także towarzysze z Berkeley przypuszczając, zresztą słusznie, że może być przydatny. Czuł się tam jednak wyalienowany.

Ze stajni do Pałacu Kultury i Nauki

     Cóż więc mu pozostało poza wierną mową z towarzyszami w Polsce i pociotkami Borejszy, w którego „stajni” się żywił, a za pomoc w kieracie dostał posadę w Paryżu? Jerzy Borejsza (Goldberg) był komunistycznym dyktatorem prasy i kultury, bratem osławionego kata bezpieki, Jacka Różańskiego. Literatów wokół Borejszy zwano stajnią Borejszy, częścią wszechwładnej kliki żydo-sowietów.  Pod koniec życia, musiał jednak odczuwać satysfakcję. Uznano mu wkład w budowę „Globalnego Porządku Świata”, „nowego ekumenizmu” i „Boga Uniwersalnego”, a za pomoc w rozwaleniu niepotrzebnej już struktury Sowietów, dostał Nobla i peany.  Nawet po śmierci doczekał się Skałki, no ale to już nie jego zasługa i mam nadzieję, że nie na długo. Spodziewam się uroczystego przeniesienia sarkofagu do specjalnej krypty w Pałacu Kultury i Nauki.

Zwątpienie

     Michnik w jednym ze swoich artykułów „tłumaczy” wiersz, poniżej, jaki to Miłosz był wtedy biedny: myślał nawet o samobójstwie. Wiersz powstał po okresie wysługiwania się stajni Borejszy, kilka lat po wyborze wolności.
 
MOJA WIERNA MOWO

Moja wierna mowo,
służyłem tobie.
Co noc stawiałem przed tobą miseczki z kolorami,
abyś miała i brzozę i konika polnego i gila
zachowanych w mojej pamięci.

Trwało to dużo lat.
Byłaś moja ojczyzna bo zabrakło innej.
Myślałem że będziesz także pośredniczka
pomiędzy mną i dobrymi lud?mi,
choćby ich było dwudziestu, dziesięciu,
albo nie urodzili się jeszcze.

Teraz przyznaję się do zwątpienia.
Są chwile kiedy wydaje się, że zmarnowałem życie.
Bo ty jesteś mową upodlonych,
mowa nierozumnych i nienawidzących
siebie bardziej może od innych narodów,
mowa konfidentów,
mowa pomieszanych,
chorych na własna niewinność.

Ale bez ciebie kim jestem.
Tylko szkolarzem gdzieś w odległym kraju,
a success, bez lęku i poniżeń.
No tak, kim jestem bez ciebie.
Filozofem takim jak każdy.

Rozumiem, to ma być moje wychowanie:
gloria indywidualności odjęta,
Grzesznikowi z moralitetu
czerwony dywan podściela Wielki Chwal,
a w tym samym czasie latarnia magiczna
rzuca na płótno obrazy ludzkiej i boskiej udręki.

Moja wierna mowo,
może to jednak ja musze ciebie ratować.
Wiec będę dalej stawiał przed tobą miseczki z kolorami
jasnymi i czystymi jeżeli to możliwe,
bo w nieszczęściu potrzebny jakiś ład czy piękno.
                                    Berkeley, 1968

       Michnik widocznie uważał, że Polacy dopiero po przeczytaniu jego tłumaczenia zrozumieją ten wiersz. Czyżby obawiał się że inni mogą ten wiersz inaczej zrozumieć?
A no mogą. Polska mowa jest tak uboga, że trzeba było Miłoszowi ją wzbogacać. Na nic się zdały jego wysiłki. Musiał jednak w niej tkwić, bo nie miał innej. Tym bardziej cierpiał, że nie miał z kim porozumiewać się nią. Litewskiego prawie nie znał, a nawet gdyby go znał, to nie odpowiadał on aspiracjom Miłosza, podobnie jak jidisz. Cóż więc mu pozostało poza polskim językiem? Zabrakło mu ludzi dobrych wśród Polaków, czyli ludzi, którzy porozumiewali się tą mową, jego mową, mową ludzi dobrych. Słowem, zmarnowane życie. Nawet Słonimski odwrócił się od Miłosza, co go mocno zabolało. Zwątpienie. Konkluzja jasna, nie pozostawiająca domysłów co do samej mowy i jej użytkowników. Miłosz zapomniał jednak dodać, że ci, na których najbardziej się zawiódł w tym okresie, łącznie ze Słonimskim, to głównie nie Polacy, a Żydzi posługujący się jego wierną mową. Pozostała mu tylko ta mowa, ponieważ najlepiej ją znal w porównaniu do innych i (jaki biedny!) musiał się nią męczyć. Konkluzja końcowa: Miłosz podejmuje się trudu ratowania jej, daje jej czyste kolory, pewnie w rozmowach z członkami stajni Borejszy, bo innych nie miał do rozmowy.

Inna osobliwość

    We fragmencie o Polsce, Miłosz opisuje swoje życie, m.in. po upadku Powstania Warszawskiego: gotów byłem twierdzić, przyznaję się szczerze, że nad tym właśnie kawałkiem Europy ciąży przekleństwo [...] gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze („Rodzinna Europa”, WL, Kraków, 1994, str. 253-254).  Nie przychodzi mu na myśl wysadzić w powietrze sprawców tych cierpień, lub Rosji, żeby tamta ziemia nie męczyła się w procesie rzezi dziesiątek milionów swoich własnych mieszkańców. Ani wysadzenie w powietrze całej Litwy, która nie była wolna od tragedii zydo-sowieckiego ludobójstwa. W tym uczuciu ogromu tragedii i własnej niemocy, Miłoszowi przychodzi na myśl wysadzić w powietrze właśnie ten kawałek Europy, na którym ciąży przekleństwo – żeby naród się więcej nie męczył, żeby przestał istnieć i śladu nie zostało po zastygłych kapliczkach. Dość to osobliwe, jak na wielkiego poetę, a na tej osobliwości nie kończą się kontrowersyjności Miłosza. Komentowanie ich wybiegłoby poza pojemność tego artykułu. Wieczny odpoczynek i spokój racz mu dać Panie. Niech spoczywa w pokoju, ale nie na Skałce, bo na Skałce nie będzie miał spokoju. Dajmy więc mu miejsce tam gdzie będzie miał spokój święty, być może w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie lub w jednym z ponad stu muzeów holokaustu.
                                                                                Wojciech Wła?liński
/Bardzo dziękuję Panu Piotrowi Beinowi za współpracę w zredagowaniu tego artykułu/
18 grudzień 2004

Wojciech Wła?liński 

  

Archiwum

Brukselska hołota nagle coś dojrzała
maj 22, 2008
PAP
Lichwiarski kapitalizm powodem obecnego kryzysu
padziernik 8, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
2008.05.02. Serwis brakujących wiadomosci zza granicy
maj 2, 2008
tłumacz
O moralnych problemach kapitalizmu
grudzień 30, 2003
Izraelskie lotnisko Ben-Gurion uznane jako najlepsze lotnisko europejskie
grudzień 22, 2006
bibula- pismo niezależne
Zbrodnie USA przeciw pokojowi
marzec 29, 2003
Grażyna Dziedzińska
Hausner musi boleć
luty 1, 2004
Adrian Dudkiewicz
LABIRYNTY KORUPCJI
luty 28, 2003
"Restrukturyzacja" = likwidacja
styczeń 11, 2003
zaprasza.net
Komputerowe sprawdzanie wyników wyborów - tylko pilotażowo
sierpień 3, 2002
PAP
Pozorny spokój
wrzesień 9, 2003
Jacek Zieliński
"Polacy potrzebują ekumenizmu"
padziernik 24, 2004
PAP
100 tysięcy zł czeka na Ciebie
listopad 6, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Płażyński przypuszcza, że w Polsce jest korupcja
luty 11, 2003
Piotr Mączyński
Wagonowy Business – Businessmana
czerwiec 10, 2006
Dariusz Adamczewski
Czy to jeszcze lewica?
listopad 29, 2003
Adrian Dudkiewicz
Sikorski - wodzu prowad? na Waszyngton!
luty 28, 2008
marduk
TIR-y
sierpień 4, 2005
PAP
Gdzie są te standarty? - pyta Ryszart Kaliż
marzec 17, 2009
Mirosław Naleziński, Gdynia
"Sąd nad Michalkiewiczem"
maj 10, 2006
marduk
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media