|
Syndrom autobusu
|
|
*Combino to jeden z najpopularniejszych niskopodłogowych tramwajów na świecie. 14 takich wagonów kupił Poznań. W marcu wyszła na jaw ukryta wada konstrukcyjna. Po przejechaniu 120 tys. km pojawiają się pęknięcia (spoiny zastąpiono śrubami) . Na modernizację wadliwej konstrukcji Siemens przeznaczył ok. 400 mln euro, zaś na naprawę czeka 400 wagonów.* - Gazeta Wyborcza (19 listopada 2004).
Łatwo obliczyć, że jeden wagon kosztuje (naprawa, nie zakup nowego!) ok. 1 mln europów, czyli ok. 4,5 mln zł. Nawet jeśli gazeta pomyliła skład z wagonem (na zdjęciu pokazano piękny zielono-żółty zestaw o pięciu wagonach), to i tak obliczymy bajońską kwotę za naprawę jednego wagonu - ok. 1 mln zł. I to są koszty (jeśli dobrze przetłumaczono) podane przez niemieckiego producenta.
A teraz pytanie - ile przeciętny Polak zarobi podczas swego całego zawodowego życia? Można pomnożyć średnią krajową przez wspomniany okres pracy i mamy... milion złotych. A ile kosztuje nowoczesny autobus miejski? Kilkanaście dni temu trójmiejskie gazety podały cenę takiego cacka. Otóż właśnie... milion złotych. Kiedy dowiedziałem się o tej cenie, wpadłem w kompleks (a nawet w... obsesję) nazywany przeze mnie syndromem autobusu. Ponieważ jeżdżę do pracy takim przestronnym pojazdem, zacząłem nań zupełnie inaczej patrzeć. Wsiadam ci ja sobie z tyłu i podziwiam to nowoczesne przeszklone i wygodne metalowe pudło - oto pojazd, którego równowartość polski pracodawca przekazuje mi za moją pracę? 40 lat pracy za to cudo? Widzę same szyby, siedzenia i słupki tudzież wieszadełka dla chybotliwych pasażerów. Pod sufitem estetyczne oświetlenie. Na prawej burcie automatyczne drzwi. Ile to jest warte? Jeśli stanąć przy kierowcy, to można podziwiać drogą zawartość jego kabiny. Oczywiście, najdroższych elementów nie widać od wewnątrz, bo jest pod (wielce kosztownym) podwoziem - silnik wraz z całym układem napędowym, ponadto układ kierowniczy.
Pomyślmy - gdyby każdy Polak potrafił wykonywać każdą z prac potrzebnych do wyprodukowania takiego pojazdu, to ile czasu zajęłaby mu ta twórczość? Musiałby zaprojektować, wydać kierownicze dyspozycje, ale również wydobyć rudy metali i węgiel tudzież inne kopaliny niezbędne do wykonania wszystkich elementów nie tylko autobusu, ale również maszyn do produkcji jego elementów. I na to ma ok. 75 tys. godzin pracy... Przy oczywistym założeniu, że każdą pracę potrafiłby wykonać poprawnie i niejako z marszu (bez przyuczenia).
Nie wiem, ile lat poje?dzi to cudo techniki. Po kilku/kilkunastu latach uda się w kierunku złomowiska i jedno średnie (chyba w miarę) pracowite życie Polaka (zakończone emeryturą) można uznać za skonsumowane przez społeczeństwo...
Co ów Polak z tego życia wartego milion złotych ma? Ano ma (opłacić!) - kupno lub wynajem mieszkania, jego wyposażenie, jedzonko dla siebie i dziatwy, ubranka, obuwie, książki, okolicznościowe przyjątka, wczasy i kolonie oraz parę niewymienionych pozycji.
Jeśli szczęśliwie zejdzie się (z pracującym!) współmałżonkiem, to wespół opłacą wszelkie cywilizacyjne potrzeby po połowie, zatem i ra?niej i... taniej - mają bowiem równowartość dwóch takich autobusów do dyspozycji! Są niejako dysponentami dwóch wirtualnych pojazdów, symboli ich całożyciowego równoważnika pracy.
Nie pytam, ile przeciętny Niemiec czy Japon tudzież Kanad zarobi w ciągu swego życia, bowiem mógłby ktoś zapytać równie tendencyjnie - ile zarabia Ukrain czy Czeczen tudzież Hindus...
Nie wiem, kto płacąc za pracę przechwytuje całą nadwyżkę, wszak wiadomo, że część przekazuje przeciętny Polak na mniej czy bardziej efektywne działy - obrona państwa, bezpieczeństwo wewnętrzne, oświata, zdrowie, pomoc publiczna. Jednak sądząc po kilkuset najbogatszych Polakach (tacy to mają po kilkaset wirtualnych autobusów przejętych od pozostałych ziomków; jeśli legalnie, a bez oczywistego wkładu pracy - tym gorzej dla prawa!) to rozważane nadwyżki (czy to nie przypadkiem wartość dodatkowa?) przejmowane są przez wielu nazbyt pazernych rodaków. Ilu z nich otrzymało dyplomy i inne wyróżnienia z rąk najwyższych dostojników państwowych i już siedzi albo pomału rozglądają się za niezbędnikiem aresztanta... A ilu z owych dostojników powinno siedzieć wespół z kumplami biznesmenami?
Autobusy to nie aż tak masowy produkt jak samochód, ale jednak bardziej seryjny niż wstawki budowane przez stocznie. Przypływa do stoczni statek o szerokości niemal 20 m i jest... dzielony w poprzek. Pomiędzy dwie części kadłuba wstawiana jest nowa wstawka o długości ok. 20 m ważąca ok. 600 ton. Jej wartość (głównie stalowe blachy i kształtowniki, praca zużyta na ich poskładanie oraz rurociągi, tory kablowe i malowanie) to ok. 2 mln europów. Tyle co ok. 10 nowoczesnych autobusów. Mało czy dużo? A przecież zarówno omawiane autobusy jak również owe wstawki są kupowane i sprzedawane po cenach światowych. Jednak jak to się ma do naprawy (nie zakupu!) jednego wagonu tramwaju za milion europów?!
W Gdyni można kupić wolnostojący domek jednorodzinny z działką pod nim i wokół niego wolnoleżącą za ok. pół miliona złotych. Zatem naprawa niemieckiego tramwaju kosztuje równowartość dwóch takich polskich siedzib. Skandal!
Przy okazji akcji ratowania ludzi (zwykle dzieci) media podają koszty operacji wykonywanych na Zachodzie. Są one wielokrotnie wyższe niż operacje wykonywane w Polsce, przy niewiele niższym poziomie oferowanym przez nasze kliniki. Jeśli w wielu dziedzinach podobne usługi są aż tak rozmaicie wyceniane, to mamy częściowe wytłumaczenie - dlaczego produkt narodowy na jednego Polaka jest parokrotnie niższy, niż na jednego zachodniego cudzoziemca... Przy starannym a przyzwoitym sposobie obliczeń, owe różnice byłyby znacznie mniejsze. |
|
13 grudzień 2004
|
|
Mirosław Naleziński
|
|
|
|
Bohaterscy kapitaliści
styczeń 14, 2006
Cezary Gmyz
|
Smutna historia z Parczewa
grudzień 11, 2005
Marek Komorowski
|
Uczciwość nie popłaca
czerwiec 12, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Liban- Zagłodzenie narodu
sierpień 9, 2006
Michał Likowski
|
Jaka ma być ta Prawica RP
czerwiec 4, 2007
Marek Olżyński
|
Hitler chciał namówić Polaków do wspólnego ataku na Sowiety
sierpień 13, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
WYBORY 2005
wrzesień 24, 2005
zaprasza.net
|
Przewlekłość względna
marzec 8, 2009
Witold Filipowicz
|
Traktat o Unii część druga czyli: "Dlaczego potwór?"
maj 15, 2005
Diachi Corvus alias D.J.W.L.
|
Po prostu uporządkować
lipiec 30, 2008
Artur Łoboda
|
Czyżby podstęp Busha?
luty 11, 2003
zaprasza.net
|
Kwaśniewski obiecuje że uzupełni wykształcenie
czerwiec 26, 2002
PAP
|
"Pół chłopa i Europa"
grudzień 6, 2002
zaprasza.net
|
Ośle uszy.
czerwiec 6, 2008
Bogusław
|
Perfidia J. T. Grossa
luty 14, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Rozwój gospodarczy najlepszym srodkiem na powstrzymanie wojen. Konferencji w Moskwie poswiecona infrastrukturze
maj 14, 2007
INSTYTUT SCHILLERA
|
Siła koszmarów – manipulowanie strachem
sierpień 21, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
90 miast amerykańskich przeciw wojnie
luty 13, 2003
PAP
|
Wrażliwi, delikatni, tolerancyjni
czerwiec 16, 2006
Marek Miśko
|
Do baranow ktorzy nie wierza w PiS
kwiecień 13, 2006
Marcin
|
więcej -> |
|