ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Planet Lockdown 
Planet Lockdown to film dokumentalny o sytuacji, w jakiej znalazł się świat. Twórcy filmu rozmawiali z niektórymi z najzdolniejszych i najodważniejszych umysłów na świecie, w tym z epidemiologami, naukowcami, lekarzami, prawnikami, aktywistami, mężem stanu... 
Co musimy zrobić aby pokonać globalistów? 
Brat Alexis Bugnolo z Rzymu. 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Atak pistapo w Gdańsku 
Atak "policji" na proteście w czasie przemowy Krzysztofa Kornatowicza - Gdańsk - 10.10.2020r.  
Kolejna odsłona protestów w Londynie 
Policja starła się 28 listopada z protestującymi przeciwko blokadom na Oxford Street, gdzie aktywiści rzucali butelkami i szarżowali przez szeregi funkcjonariuszy, co doprowadziło do ponad 60 aresztowań.

Oddolna grupa aktywistów Save Our Rights UK zaplanowała serię demonstracji, które miały odbyć się w ciągu weekendu w Londynie, aby zaprotestować przeciwko drugiej narodowej blokadzie. 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Ceremonia otwarcia tunelu drogowego św. Gotarda 
Zapowiedź tego - co mamy dzisiaj 
Orwell 2025 w USA 
Nielegalni imigranci są z pewnością problemem w USA.
Jednak atak opancerzonych jednostek Policji na samotne kobiety z dziećmi i wysadzanie domów legalnych imigrantów tylko dlatego, że tak się podoba psychopatom z Policji świadczy o tym, że USA upodobniło się w działaniach wobec własnych obywateli - do postępowania Izraela wobec Palestyńczyków.
 
Papież błogosławi strażników de Rotschild  
To nie jest pomysł Dana Browna na nową powieść, ale wydarzenie, które umknęło uwadze mediów w Polsce, a oznacza wsparcie Watykanu dla potężnych postaci świata finansów i przemysłu, deklarujących działania na rzecz przemiany systemu gospodarczego współczesnego świata.  
Ivan Komarenko wywiad dla Głos Obywatelski 
W obronie Naszej wolności 
Grzegorz Braun odpowiada na Państwa pytania 
Monika Jaruzelska zaprasza
 
Zabójcze leki - prof. Stanisław Wiąckowski - 15.03.2017 
Zapis wykładu prof. Stanisława Wiąckowskiego omawiającego m.in. leki i ich składniki, które wbrew powszechnym opiniom nie leczą, a wręcz przyczyniają się wzrostu zgonów. Wiedza ta jest ukrywana przez koncerny farmaceutyczne, a nazwy leków zmieniane i dalej są dopuszczanie i promowane w sprzedaży mimo wiedzy, iż ich działanie jest zabójcze. 
TO POWINIEN KAŻDY OBEJRZEĆ! 
David Martin - Wystąpienie w Parlamencie Europejskim na III Międzynarodowym Szczycie Covid  
Klimat i trop finansowy 
To właśnie mega-korporacje i mega-miliarderzy — (...) są głównymi zwolennikami “oddolnego” ruchu dekarbonizacji — od Szwecji przez Niemcy po USA i dalej. 
Here's Why You Should Skip the Covid Vaccine 
“The world has bet the farm on vaccines as the solution to the pandemic, but the trials are not focused on answering the questions many might assume they are.” 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Egzekucja nad dr.Ratkowską wstrzymana 
Patologia w środowisku medycznym 
Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 
23 października 2020 zespół złożony z Claire Edwards (byłej redaktor pracującej dla ONZ, badaczki i mówczyni), Stevena Whybrow (dziennikarza śledczego, aktywisty, badacza Prawa Naturalnego i mówcy), Lucasa Alexandra (dziennikarza i prowadzącego telewizję internetową Age of Truth) oraz kilku innych osób, doręczył prezydentowi Austrii pismo, które następnie zostało odczytane i wyjaśnione bardziej szczegółowo na konferencji prasowej. 
Pożary w Kaliforni - poważna analiza 
Jak lewacy spalili Los Angeles
 
więcej ->

 
 

Czy Polska jest państwem demokratycznym?


Odpowied? na to pytanie jest przecząca zgodnie ze wszelką logiką i z semantyką słowa "demokracja".
Mało to, nie sądzę, aby w dającej się przewidzieć przyszłości Polska stała się krajem demokratycznym.

Zacznijmy od stwierdzenia trywialnego faktu, że termin "demokracja" oznacza rządy ludu. Wiadomo, że w Polsce (ani zresztą w innych państwach demokratycznych) lud wcale nie rządzi - rządzi stosunkowo wąska grupa, posiadająca niemal nieograniczoną władzę absolutną, i podejmująca decyzje często niezgodne z opinią ludu. Innymi słowy, w rzeczywistości ustrojem panującym w Polsce nie jest demokracja, lecz oligarchia. Nie ma nawet żadnego mechanizmu, który dawałby ludowi jakąkolwiek rzeczywistą kontrolę nad oligarchami, co najwyżej surogaty takich mechanizmów.

Twierdzenie, że lud sprawuje władzę poprzez swoich przedstawicieli, jest oczywiście stwierdzeniem bałamutnym i jawnie nieprawdziwym. Fakt wybieralności oligarchów bynajmniej nie czyni jeszcze ustroju demokratycznym. Pomiędzy elekcją króla w przedrozbiorowej Polsce a wyborami prezydenckimi w Polsce początku XXI wieku nie ma żadnej istotnej różnicy, władzę i tu, i tam sprawuje nie lud, ale klasa rządząca. Sposób dojścia do władzy nie można utożsamiać z władzą! Autokrata może przecież władzę dziedziczyć, zdobyć siłą lub może ona mu być nadana w drodze wyborów. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostaje on autokratą, a rządzeni przez niego ludzie są zależni od jego decyzji. Nazywanie ustroju RP demokracją jest więc zwykłym myleniem pojęć.

Powyższy wywód nie jest wcale żadnym odkrywaniem Ameryki. Społeczeństwo doskonale zdaje sobie sprawę, że nie żyje wcale w ustroju, który umożliwiałby mu rządzenie (jakby to sugerowało określenie "demokracja"). Dlatego na przykład ostatnio sporo mówi się o tzw. czwartej władzy, którą mają przedstawiciele środków masowego przekazu. Prasa, radio i telewizja stanowią coś w rodzaju namiastki władzy społeczeństwa, a właściwie organ kontrolujący poczynania oligarchów. Rzeczywiście, w ujawnieniu wielkich afer gospodarczych ostatnich czasów wielką rolę odegrała czwarta władza.

Można oczywiście argumentować, że jeżeli lud jest niezadowolony, to tylko jego wina, bo takich sobie wybrał przedstawicieli. Tymczasem często jest tak, że wybiera się między Scyllą a Charybdą: obojętnie który kandydat przejdzie, i tak będzie podejmował decyzje niezgodne z oczekiwaniami wyborców. Eliminuje to wybory z roli czynnika kontrolującego: dany oligarcha popełnia różne przekręty bez obawy, gdyż wyborcy i tak nie zwracają na to większej uwagi w czasie wyborów, będąc niemal pewnymi, że kontrkandydaci będą robić to samo, jeśli tylko otrzymają władzę i znajdą się w klasie oligarchów (jak to się popularnie mówi, "u żłobu"). Dla przeciętnego wyborcy wystarczających dowodów dostarczają ugrupowania polityczne, które przystępowały do wyborów z populistycznymi hasłami (Samoobrona) lub przynajmniej z hasłami zgodnymi z oczekiwaniami dużej części społeczeństwa (lewica) - gdy grupy te już uzyskały władzę, odeszły od obietnic wyborczych i zaczęły realizować politykę napychania własnych kieszeni. Jeżeli nasz kraj jest krajem demokratycznym, lub choćby zachowuje pozory demokracji, dlaczego rządzą nim ludzie, którym ufa np. zaledwie 10% społeczeństwa? Jaki jest mechanizm, który pozwoliłby ludowi odsunąć tych ludzi od władzy?

Tzw. decentralizacja władzy jest także jedynie pozornym krokiem od oligarchii w kierunku demokracji. W rzeczywistości dzięki decentralizacji jedynie powiększa się grono oligarchów, a lud w dalszym ciągu ma znikomy lub żaden wpływ na ich decyzje. Właśnie dlatego decyzje lokalnych radnych są często oprotestowywane przez mieszkańców. Cóż to za demokracja, w której lud protestuje przeciwko demokratycznym rzekomo decyzjom? Ponadto lokalna oligarchia zazwyczaj jeszcze mniej liczy się ze zdaniem ludu, gdyż działanie czynników kontrolujących (środków masowego przekazu) ma mniejszy zasięg i jest przez to słabsze.

Należy przy okazji zauważyć, że nawet czwarta władza nie jest organem demokracji. W rzeczywistości dziennikarze tropią afery nie dlatego, aby zmusić oligarchów do podejmowania decyzji zgodnych z oczekiwaniami społeczeństwa, ale dlatego, aby zbić kapitał na głoszeniu sensacji i dostarczaniu tym sposobem rozrywki masom. Często zresztą czwarta władza jawnie stara się realizować własną politykę, niezgodną ze zdaniem większości społeczeństwa, a więc niedemokratyczną. I tak, ogłoszeniu wyników ankiet ośrodków badania opinii społecznej często towarzyszą zjadliwe komentarze, a wyraz twarzy komentatorów jest taki, że wypadałoby im napluć w twarz za ich arogancję. Na przykład ogłoszeniu wyników ankiet, z których wynika, że większość społeczeństwa nie jest zadowolona z obecnej sytuacji i że uważa, że 15 lat temu było lepiej, towarzyszyły komentarze, że społeczeństwo nie umie przyzwyczaić się do nowych warunków. Nikt nie wspomniał o 3 milionach bezrobotnych, o setkach tysięcy głodujących dzieci (ilu w takim razie głoduje rodziców?), o ludziach, którzy stają się bezdomni, bo nie stać ich na wnoszenie coraz wyższych opłat za mieszkanie lub po prostu właściciel nieruchomości na podstawie świętego prawa własności wyrzuca ich na bruk z powodu własnego widzimisię, o milionach ludzi pracujących po 12 godzin na dobę i więcej (i za cóż oddawali swoje życie ci, którzy walczyli o ośmiogodzinny dzień pracy...) za marne grosze ledwie zapewniające biologiczne przetrwanie... "Po owocach ich poznacie", mówi Pismo... Pozostają jedynie dwie możliwości. Albo w Polsce rzeczywiście panuje demokracja, a jedynie społeczeństwo jest wyjątkowo głupie lub ma skłonności do autodestrukcji i ukręcania bicza na samego siebie, albo w rzeczywistości ludzie nie mają żadnej władzy i są rządzeni przez grupę oligarchów, którzy dbają tylko o swoje własne interesy.

Nawet na szczeblu najniższym demokracja rozumiana jest opacznie. Najczystszym przejawem demokracji powinny być uchwały zapadające większością głosów na zebraniach samorządu lokalnego, grup pracowniczych, rad pedagogicznych w szkołach itd. Tymczasem często podejmowane decyzje nie są wcale demokratyczne.

Przypuśćmy, że decyzję ma podjąć grupa złożona z 10 osób. Na zebranie przybyło jednak tylko 7 osób z tej grupy. Zwykle uznaje się w takim przypadku, że decyzje podjęte przez tak okrojone gremium są wiążące (jest kworum). Powiedzmy, że w gronie tym przeprowadzono dwa głosowania.

W pierwszym głosowaniu cztery osoby wypowiedziały się za przyjęciem głosowanego projektu, trzy były przeciwne. Wydaje się oczywiste, że projekt powinien uzyskać akceptację... tak jednak często wcale nie jest. Otóż w statutach wielu organizacji rządzących się w rzekomo demokratyczny sposób zapisano, że do przyjęcia uchwały koniecznych jest 50% głosów plus jeden (sic!). Nie wiadomo, kto pierwszy wpadł na pomysł tak niefortunnego sformułowania, wiadomo jednak, że innym spodobał się ten wyzuty ze wszelkiej logiki pomysł. Gdyby w statucie naszego przykładowego gremium zapisano, ze decyzja jest wiążąca, jeśli poprze ją ponad połowa głosujących, sytuacja byłaby klarowna: przy stosunku głosów 4 : 3 projekt oczywiście zyskałby akceptację. Jednak zapis "50% + 1" prowadzi do innego rezultatu: przecież połowa z siedmiu to trzy i pół, jeśli dodamy do tego jeden, otrzymujemy cztery i pół, a głosów za przyjęciem było jedynie cztery!!! Zgodnie z zapisem projekt został więc odrzucony, mimo że głosowała za nim większość. Wiedzą o tym dobrze różni przewodniczący, dyrektorzy, prezydenci, i wykorzystują do przepchnięcia własnych pomysłów nawet wtedy, gdy większość jest im przeciwna.

Zauważmy też, że gdyby w omówionym przykładzie głosowano nie za projektem, lecz za jego odrzuceniem, wyniki byłyby całkiem inne! Trzy oddane głosy za odrzuceniem projektu to oczywiście mniej niż 50%, a tym bardziej mniej niż "50% plus jeden", i projekt w takim głosowaniu zostałby przyjęty! Co to za demokracja, w której wyniki głosowania zależą od sformułowania dokonanego przez przewodniczącego? Przecież dla każdego jest oczywiste, że władzę w tym wypadku ma nie gremium podejmujące decyzje, ale osoba, która poddaje projekt pod głosowanie!

Sformułowanie "ponad połowa głosujących" jest lepsze niż "50% + 1", ale i tak nadal nie jest doskonałe. Przypuśćmy, że drugie głosowanie w naszej przykładowej grupie dotyczyło projektu bardziej kontrowersyjnego. Trzy osoby go poparły, jedna była przeciw, pozostałe trzy osoby wstrzymały się od głosu. Dla każdego powinno być oczywiste, że wstrzymanie się od głosu jest równoznaczne z opuszczeniem sali na czas głosowania i na ostateczną decyzję powinien wpływać jedynie stosunek głosów za projektem i przeciwko niemu. Mało to, skoro tylko cztery osoby z grona dziesięciu wyraziły jakiekolwiek stanowisko (z pozostałych sześciu trzy były nieobecne, a trzy wstrzymały się od głosu), decyzja nie powinna być uznana za wiążącą, a głosowanie należałoby powtórzyć w innym terminie. Często jednak tak nie jest i głosy wstrzymujące się traktuje się jak głosy oddane przeciw, co jest rażącym naruszeniem reguł demokracji. A więc, czy projekt przeszedł? Oczywiście nie!!! Nie przyjęto go pomimo trzykrotnej przewagi jego zwolenników nad przeciwnikami, gdyż poparły go jedynie trzy osoby, a więc mniej niż połowa głosujących. Oto kolejny mechanizm dający władzę oligarchom mimo zachowywania pozorów demokracji: przewodniczący i tutaj może dokonywać manipulacji zgodnych z własnym interesem.

Jeżeli nasz kraj miałby rzeczywiście być demokratyczny choćby na tym najniższym, "zakładowym" poziomie, należałoby skodyfikować reguły głosowań, i to albo w samej konstytucji, albo w towarzyszącym jej załączniku. Przecież istota demokracji opiera się na głosowaniach i na sposobie liczenia głosów, a więc są to kwestie nawet bardziej fundamentalne niż zakres władzy prezydenta czy ilość senatorów. Powinno się unieważnić statuty wszelkich demokratycznie zarządzanych organizacji, w których użyto sformułowania "50% + 1" lub podobnego, albo nawet sformułowanie to wykreślić z urzędu i zastąpić przez "większość głosów znaczących". Demokratyczna decyzja powinna zapadać na podstawie liczenia jedynie głosów "tak" lub "nie", tertium non datur. Powinno się więc ustalić reguły postępowania z przypadkami głosujących, którzy wstrzymują się od głosu lub oddają głos nieważny. Demokratycznie podjęta decyzja nie może tych głosów uwzględniać, w szczególności nie wolno tych głosów traktować jako równoznacznych z głosami oddanymi przeciwko głosowanemu projektowi. W rzeczywistości wstrzymanie się od głosu jest równoznaczne z nieprzystąpieniem do głosowania i z oddaniem decyzji w ręce tych, którzy mają jakieś zdanie w głosowanej sprawie.

Jeżeli natomiast pragniemy demokracji również na poziomie wyższym, ponadzakładowym, lokalnym lub nawet państwowym, prawo do decydowania powinno się odebrać oligarchom i oddać w ręce społeczeństwa. Było to możliwe w czasach starożytnych Aten, jest możliwe i w XXI wieku, tym bardziej, że mamy dziś internet i inne środki, pozwalające na sprawne oddawanie i liczenie głosów. Dopóki tak się nie stanie, nazywanie naszego ustroju demokracją będzie nieporozumieniem. Oczywiście oddanie władzy nie oznacza udziału społeczeństwa w każdej decyzji administracyjnej, związanej z bieżącym zarządzaniem strukturami państwa. Jednak w takich sprawach jak podział środków państwowych (budżet), dopuszczalność aborcji, wprowadzenie religii do szkół, wysłanie polskich wojsk do Iraku czy wysokość uposażenia urzędników państwowych społeczeństwo powinno mieć prawo podejmowania decyzji. Dotyczy to także uposażeń posłów, senatorów, prezydenta, członków rządu - oddawanie im władzy w tej kwestii to jawna kpina z demokracji.

Przedstawiony powyżej tekst nie jest wezwaniem do rewolucyjnego przewrotu, do przejęcia władzy przez lud i do ustanowienia rzeczywistej demokracji w naszym kraju. Jest jedynie protestem osoby zainteresowanej językiem przeciwko używaniu słowa "demokracja" niezgodnie z jego znaczeniem.



http://www.grzegorj.prv.pl

12 listopad 2004

Grzegorz Jagodziński 

  

Archiwum

Poprzez analogie do sedna sprawy
kwiecień 26, 2007
Marek Olżyński
Dobry żart na dzień dobry
sierpień 26, 2003
Ogień i woda
styczeń 5, 2007
Jarosław Tomasiewicz
Odezwa do Ludożerców i do samotnie stojącej walizki
sierpień 21, 2005
Wiesław Sokołowski
Popisy idiotów, czyli Obóz Wielkich Palantów
styczeń 19, 2006
Artur Łoboda
Gra w bierki (!)
grudzień 5, 2005
Marek Olżyński
Rosną długi finansów publicznych
lipiec 16, 2002
PAP
Apel do POLONI I POLAKOW
luty 28, 2008
XXX
Przeczytaj pomysl i pozwol podobnie uczynic innym.
styczeń 31, 2003
Elzbieta
Dzień dobry, ja już się boję(!)
grudzień 1, 2005
Marek Olżyński
Koniec roku 2001
październik 17, 2007
Artur Łoboda
G... zawsze pływa po wierzchu szamba
styczeń 24, 2007
¬ródło informacji: INTERIA.PL/PAP
Na siódmą rocznicę istnienia Portalu
marzec 20, 2009
Artur Łoboda
"Wolna prasa"
kwiecień 30, 2004
Adam Zieliński
Zgromadzenie Religijne krytykuje "Mapę drogową"
maj 24, 2003
przesłała Anetka
The Conspiracy Behind the European Union
maj 8, 2008
przeslala Elabieta Gawlas Toronto
Odzyskac dumę narodową
wrzesień 13, 2003
Artur Kowalski
To nie pierwszy raz, jak świat sparzył się ideą wolnego rynku Tezy i pytania Partia, czyli obrońca ancien regime'u
czerwiec 2, 2002
John Gray
Czyżby szykowali nam nowe powstanie?
sierpień 8, 2004
idzik
Prezydent Kwaśniewski podpisał kontrowersyjną nowelizację
sierpień 16, 2002
PAP
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media