|
Dyplom dla idioty (3) - Przegląd licencji zawodowych wydawanych w Polsce
|
|
Jak już wspomniałem wcześniej, kwestia ta jest rozwiązana w Polsce tragicznie. Jednak w związku z nastrojem świątecznym, a także dla zachęty, ograniczę się tylko do przykładów pozytywnych.
Jedynym znanym mi przykładem poprawnego licencjonowania w Polsce grupy zawodowej są UPRAWNIENIA BUDOWLANE. Dostęp do egzaminu jest dosyć szeroki, otwarty również dla osób tylko ze średnim kierubkowym wykształceniem, pod warunkiem odpowiednio dłuższej praktyki zawodowej. Jednak podstawą (wąskim gardłem) dla uzyskania uprawnień są wyniki UJEDNOLICONEGO MERYTORYCZNEGO egzaminu PISEMNEGO. Merytorycznego, bo pytania egzaminacyjne odzwierciedlają problemy jakie musi rozwiązywać w swojej pracy osoba posiadająca takie uprawnienia.
Niestety, BUDOWNICZOWIE (potocznie nazywani budowlańcami) to jedyny znany mi zawód techniczny gdzie kwestie licencjonowania rozwiązano poprawnie. Inzynierowie innych specjalności nie mają i nigdy nie mieli takich możliwosci.
Przykładowo, za PRL mieliśmy szkolnictwo morskie należące do najlepszych na świecie. Przy wysokich nakładach kształcono m.in. przyszłych kapitanów w wyspecjalizowanych uczelniach co korzystnie odbiegało od praktyki światowej dobierania kadr marynarki handlowej z odpadów marynarki wojennej. Niestety, dyplom ukończenia szkoły morskiej, mimo że w jej programie praktyki na niektórych wydziałach stanowiły blisko 50% czasu szkolenia, nie przekładał się automatycznie na awans zawodowy. Konieczny był tak zwany WNIOSEK AWANSOWY wystawiany przez pracodawcę. Uzależniony od spolegliwości wobec kierownictwa politycznego. Automatyczny dla członków PZPR, wręcz NIEDOSTĘPNY dla osób krytycznych wobec PZPR. Tego typu polityka kadrowa prowadziła do współdziałania tak lansowanych "profesjonalistów" w bandyckich poczynaniach polskich władz. Przykładem współdziałanie kapitana Rogalina w porwaniu Zbigniewa Farmusa opisane w Polska Zbrojna:
"W tym samym czasie zostaje nawiązana łączność z Wojciechem Sobkowiakiem, kapitanem "Rogalina", który dowiaduje się o całej akcji. O zaistniałej sytuacji poinformowany jest też rząd szwedzki kanałami dyplomatycznymi od ministra spraw zagranicznych Andrzeja Ananicza. Istnieje jednak pewien problem – prom nie znajduje się już na wodach polskich! Kpt. Sobkowiak wpada na dobry pomysł: niespodziewanie "Rogalin" zaczyna zataczać po morzu dziwacznie kółka, jakby trafiła go nieprzyjacielska torpeda. Przez głośniki okrętowe kapitan powiadamia zaniepokojonych pasażerów, że nie ma powodu do paniki, ponieważ nastąpiła jedynie drobna awaria silnika, a konieczne do wymiany części zamienne wkrótce zostaną dostarczone drogą powietrzną. Żeby sytuacja wyglądała jak najbardziej wiarygodnie, dwóch mechaników w siłowni z całych sił uderza potężnym kluczem w burtę statku. Pasażerowie "kupują" tę bajkę; głos kapitana brzmi przekonywająco."
O dziwo, drugi pozytywny przypadek związany z tematem dotyczy już nie tyle formalnego licencjonowania co właściwego traktowania osób wykonujących takie społecznie pożyteczne i odpowiedzialne zajęcie. Żeby było jeszcze dziwniej, ten przykład dotyczy obowiązujacych uregulowań podatkowych i pochodzi z ... Urzędu Skarbowego!
Otóż Urzędy Skarbowe słusznie stoją na stanowisku, ze podstawą zakwalifikowania tłumaczenia jako pracy twórczej, a więc objętej zryczałtowanym 50% kosztem uzyskania przychodu co jest dla podatnika bardzo korzystne, NIE jest formalny status ewentualnego twórcy. Zatem nie jest istotna ewentualna przynależność podatnika do stowarzyszeń twórczych. Natomiast istotny jest unikalny charakter dzieła, tak aby objęte było ochroną praw autorskich. Zatem wszelkie rutynowe prace tłumaczy przysięgłych, a także inne tłumaczenia pisemne z wyjątkiem literackich, opodatkowane są na zasadach ogólnych. Jednocześnie tłumaczenia ustne nagminnie wykorzystywane do celów szkoleniowych objęte są ochroną praw autorskich i jako takie podlegają częściowemu zwolnieniu z opodatkowania.
To że ten pozytywny przykład pochodzi z resortu finansów postrzeganego powszechnie jako twierdza biurokracji dowodzi, moim zdaniem, przypadkowości i chaosu polskich rozwiązań związanych z licencjonowaniem i braku zrozumienia, a nie tyle złej woli.
Trzeci pozytywny przykład związany z licencjonowaniem jest już kontrowersyjny i podkreśla że obecna sytuacja w tym zakresie jest krokiem wstecz wobec sytuacji w PRL, przynajmniej w niektórych dziedzinach. Idzie mi o zawód dziennikarza.
"Niewątpliwie tekst napisany przez osobnika bez dyplomu dziennikarskiego jest szkodliwy dla zdrowia" - słuszna ironiczna uwaga Witolda Filipowicza.
Też jestem zdania że do wykonywania zawodu dziennikarza w wolnym demokratycznym kraju nie jest potrzebna licencja. To właśnie dlatego tytuł REDAKTOR istniejący tylko w krajach totalitarnych nie jest przetłumaczalny na angielski.
Jednak licencjonowanie dziennikarzy w PRL miało również i dobre strony. Aby uzyskać tytuł REDAKTORA konieczne było ukończenie studiów podyplomowych na wydziale dziennikarstwa. W przypadku drastycznych potknięć nawet osoby tak gorliwie popierające władzę jak Tadeusz Samitowski
http://209.85.229.132/search?q=cache:otV7xwxmBgEJ:members.iinet.net.au/~miroslaw/KRAJ_UTRACONY_66.htm+Tadeusz+Samitowski&hl=pl&ct=clnk&cd=3
były usuwane ze związków twórczych. Fakt że wysyłano je w nagrodę na placówki zagraniczne, ale to już było "zasługą" polityków, a nie stowarzyszeń twórczych. Prymitywne propagandowe wydawnictwa jak milicyjna szmata "W słuzbie narodu" były wstydliwie rozprowadzane tylko wśród swoich...
Milicyjny periodyk W SŁUŻBIE NARODU w zamierzeniu miał być dostępny tylko dla funkcjonariuszy, i być może, ich rodzin. To inicjatywa półprywatna. Nie miał klauzuli poufności (część jego redakcji to pracownicy działów pomocniczych ... Centrali Handlu Zagranicznego Minex zatrudnieni wówczas na 37 piętrze w wieżowcu przy ulicy Chałubińskiego 8 w Warszawie.
Natomiast obecnie gówniarze ze slużb specjalnych rutynowo podmieniają wczesniej publikowane w Internecie bzdury jak choćby DOKTOR ŚMIERĆ W RZˇDOWYM SZPITALU. Na szczęście w Internecie
http://niezalezneforum.pl/index.php?topic=1547.75
zachował się mój cytat:
"Odkąd uruchomiono specjalny numer telefonu, gdzie można się zgłaszać: 0 665 674 734 , dzwonek nie milknie. "To, co mówią nam ludzie, jest porażające, jeśli chodzi o skalę" - mówi dziennikowi.pl rzecznik CBA Tomasz Frątczak. Telefon dzwoni bez przerwy, dlatego włączono kolejny numer: 0 608 351 511 . Oba numery będą czynne całą dobę przez najbliższe dni. "
z ostatnio podmienionej publikacji. Cytat ten znalazł się również w moim doniesieniu do prokuratury przeciw CBA sprzed ponad pół roku.
Osobiście mam dużą frajdę ( a i , nie ukrywam, satysfakcję...) jak wskutek nacisków politycznych zarówno moje napastliwe teksty jak i ośmieszane przeze mnie teksty publicznie obrażanych przeze mnie autorów są ukradkiem usuwane z archiwów, ale nawet bez próby stawienia mi czoła w sądzie. Wiedzą że są na przegranej pozycji... Przykłady:
Dlaczego gówno Artur Górski ciągle poza psychiatrycznym zakładem zamkniętym?
http://74.125.77.132/search?q=cache:JAr43XQJLScJ:forum.wprost.pl/polska/%3Fw%3D171219%26direct%3D2+Kiedy+g%C3%B3wno+Artur+G%C3%B3rski&hl=pl&ct=clnk&cd=1
Zgodnie z przewidywaniami walterowcy usunęli z archiwum ośmieszony tekst. Jednakowoż identyczny tekst zachował się we WPROST... Co do literki...
http://www.wprost.pl/ar/124107/5-lat-lagru-za-porownanie-Putina-do-Hitlera/
Jak to przyjemnie mieć świadomość że żaden gówniarz z kierownictwa służb specjalnych nie podskoczy, prawda?
Czuję się prorokiem.
http://www.zaprasza.net/a_ya.php?mid=22198&&PHPSESSID=2f0b03bbe875d3b60aca72b66d888d9a
Zła wola w zakresie polskich rozwiązań związanych z licencjonowaniem pochodzi wyłącznie z 3ch ?ródeł:
1. Związki zawodowe usiłujące zachować (poszerzyć) przywileje branżowe i nobilitować swoją działalność pod pozorem licencjonowania swoich członkow.
2. Potomkowie mniejszości narodowych które w okresie powojennym zdominowały przede wszystkim wymiar sprawiedliwosci. Ich działania są wręcz śmieszne bo choć ukrywają ten fakt, ale w rzeczywistosci odwołują się do zasady rodzinnego dziedziczenia stanowisk charakterystycznej dla feudalizmu...
3. Ośrodki władzy związane z PiS i obecną Kancelarią Prezydenta zmierzajace do poszerzenia swojej władzy kosztem uprawnień organizacji pozarządowych (stowarzyszenia twórcze, zwiazki sportowe itp).
|
|
24 grudzień 2008
|
|
tłumacz
|
|
|
|
Tegoroczna Nagroda im. Jana Karskiego za Męstwo i Odwagę
lipiec 26, 2003
|
Wielkie kościoły
wrzesień 11, 2002
opowiedział Krzysztof K
|
Dlaczego media podtrzymują zawiść?
styczeń 1, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Koniec eksmisji na bruk?
grudzień 4, 2002
PAP
|
Splastyfikowani manekini
marzec 18, 2005
Mirosław Naleziński
|
Kuty na cztery nogi
styczeń 9, 2003
Tomasz Piwowarski
|
Apokalipsa już trwa...
czerwiec 19, 2007
aktualności pnlp
|
Równi i rowniejsci. Grabek nie pójdzie do aresztu
styczeń 3, 2003
PAP
|
Po 5 lat za dwie kradzieże
kwiecień 13, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Prodi: Polacy zmęczeni
czerwiec 16, 2004
|
Kolejna wojna przez kaprala?
lipiec 18, 2006
Robert Wit
|
Polska jej dobro ich nie obchodzi
grudzień 5, 2007
PAP
|
O Krakowie w cieniu Wrocławia
grudzień 18, 2007
www.krakow.pl
|
"...rządowe BMW zahaczyło o przyczepę nieprawidłowo ustawionego prywatnego auta..."
marzec 16, 2004
wynarodowiony
|
Czas miniony, niezapomniany. 365 dni 2006 roku.
styczeń 9, 2007
Marek Olżyński
|
Nowe państwo w Europie - Prussia?
listopad 2, 2004
ks. prof. Czesław S. Bartnik
|
Bezrobotni korzystają z Unii
maj 1, 2005
cc
|
Tajne konszachty USA, Izraela i Iranu
wrzesień 16, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Kołodko studzi zadowolenie
grudzień 14, 2002
PAP
|
Orły schodzą na dziady
listopad 25, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
więcej -> |
|