ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 
23 października 2020 zespół złożony z Claire Edwards (byłej redaktor pracującej dla ONZ, badaczki i mówczyni), Stevena Whybrow (dziennikarza śledczego, aktywisty, badacza Prawa Naturalnego i mówcy), Lucasa Alexandra (dziennikarza i prowadzącego telewizję internetową Age of Truth) oraz kilku innych osób, doręczył prezydentowi Austrii pismo, które następnie zostało odczytane i wyjaśnione bardziej szczegółowo na konferencji prasowej. 
Rosyjska ruletka, czyli epidemia testów 
Jak jeden mąż przyjęto błędny model matematyczny i zamknięto w domach miliony ludzi wpędzając ich w dodatkowe problemy zdrowotne i finansowe. Zrujnowano gospodarki, zlikwidowano całe branże, przekreślono cały dorobek na temat zdrowego stylu życia. 
Czy to broń mikrofalowa spowodowała poważne oparzenia i obrażenia protestujących w Canberze w Australii? 
 
"Służę ludziom, nie instytucjom" 
Główny komisarz policji w Dortmund w przemówieniu do narodu niemieckiego…
I do POLICJI !!

 
wRealu24 
Niezależna Telewizja Marcina Roli 
Konferencja prasowa w sprawie listu EMA 21.11.2023r 
"Omijając i ignorując kilka przepisów, Komisja Europejska świadomie wprowadziła na rynek potencjalnie śmiertelne zastrzyki. Potwierdziło się, że skutki uboczne zależą od partii szczepionki, podobnie zanieczyszczenie DNA". Konferencja prasowa UE/FvD 21 listopada 2023 r. 
Maseczki opadły – porażka programu „Polskie Szwalnie” 
Mimo że Agencja poniosła znaczne koszty w związku z realizacją projektu „Stalowa Wola”, produkcja maseczek nie została uruchomiona i zakończyła się na etapie testowym. 
Veto dla Funduszu Zadłużenia! 
Konferencja Konfederacji:Veto dla Funduszu Zadłużenia! Apel do prezydenta Dudy - 7 maja 2021 r. 
Dr Mike Yeadon rozmawia z dr Reinerem Fuellmichem o kłamstwach dotyczących COVID  
„Nie bój się wirusa. To nie jest tak niebezpieczne, jak ci wmówiono.

„Bójcie się swoich Rządów - lub organów, które panują ponad tymi Rządami”. 
Tego nie pokażą w żadnym medium głównego ścieku 
Śmiertelny atak! Iran wystrzeliwuje przerażające rakiety - Israel Emergency
 
Dr. Zelenko przed sądem rabinicznym o zbrodni szczepień przeciw Covid 
Dr. Zelenko opracował słynny „Protokół Zelenki” dotyczący wczesnego leczenia ambulatoryjnego COVID, za pomocą którego z powodzeniem wyleczył 6000 pacjentów i który obejmuje m. in. hydroksychlorochinę i cynk. Bez owijania w bawełnę wyjaśnia, dlaczego szczepienie przeciwko COVID jest prawdopodobnie najniebezpieczniejszą naukową herezją w historii ludzkości i ostrzega przed potencjalnym ludobójstwem na planecie 
Człowiek 2.0 
Nanoszczepienia i Transhumanizm, MODERNA w natarciu na mR 
Światowy dług 
Ciekawe kto jest "wierzycielem" tego długu? 
Izrael. Historia Palestyny w XX wieku. 
 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Dowody zaplanowanej akcji szczepień przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
Sasha przedstawia dowody na to, że cały proces opracowania, produkcji i zatwierdzenia zastrzyków na Covid był jednym wielkim teatrzykiem dla mas. Cała operacja, począwszy od rzekomych "badań klinicznych", a skończywszy na samej nazwie i klasyfikacji prawnej tych zastrzyków, jest jednym wielkim oszustwem, dokonanym przez rządy i agencje regulacyjne na całym świecie w ścisłej współpracy z kartelem farmaceutycznym.  
Kowidowa żydokomuna szykuje sądy kiblowe 
Reżim kowidowy Morawieckiego zamierza wprowadzić "komisarzy politycznych" dla ścigania wolnego słowa. 
David Icke w LondonReal TV 
Podczas bezpośredniej transmisji na YouTube (6 kwietnia 2020 r.) obejrzało 65 tysięcy osób. Zaraz potem został on usunięty ze wszystkich kanałów YouTubea, Vimeo i Facebooka. Wywiad - zwłaszcza od ok. 50 min. - polecamy polskim władzom, ekspertom, dziennikarzom, policji i wojsku oraz wszystkim tym, którzy czują, że w niedalekiej przyszłości mogą przyczynić się do zachowania godności i wolności przez człowieka.  
Szczepionka przeciwko ospie prawdziwej wyzwoliła wirusa AIDS 


Epidemia AIDS mogła zostać wywołana przez masową kampanię szczepień, która zlikwidowała ospę prawdziwą. Światowa Organizacja Zdrowia, która kierowała trwającą 13 lat kampanią, bada nowe dowody naukowe sugerujące, że uodpornienie szczepionką Vaccinia przeciwko ospie prawdziwej obudziło niepodejrzewane, uśpione zakażenie ludzkim wirusem obrony immunologicznej (HIV). 
więcej ->

 
 

Precz z Kopernikiem! Niech żyje Ptolemeusz!

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=254&year=2007&nrw=188&art=805

O totalnej mobilizacji raz jeszcze

Cezary Michalski bezlitośnie krytykując Ernsta Jßngera, nie zauważył, że ten ostatni mógłby być jego sojusznikiem w walce z ideologicznymi iluzjami naszych czasów. Sojusznikiem w bezlitosnym demaskowaniu kryjących się za nimi mechanizmów władzy

W swoim artykule "Totalna mobilizacja z perspektywy cywila" ("Europa", nr 185 z 20 pa?dziernika) Cezary Michalski posądził mnie o to, że podzielam (podzielałem?) poglądy polityczne Ernsta Jßngera, jakie ten wyrażał 80 lat temu. Jest to sąd dosyć pochopny, oparty na tekście będącym prezentacją nie moich własnych politycznych poglądów, lecz poglądów Jßngera z okresu Republiki Weimarskiej. Ów tekst, o którym dawno już zdążyłem zapomnieć - ba, siebie samego z tamtych lat ledwo co pamiętam - opublikowany został w 1995 roku w numerze "Stańczyka" poświęconym w całości Jßngerowi w setną rocznicę jego urodzin. Gdyby Michalski wyśmiał na przykład moją "Postkonserwatywną manif (i) estę" ("Stańczyk" 2004 nr 1/2) lub zniszczył projekty Imperium Europejskiego i Uporządkowanej Anarchii, jakie przedstawiłem na łamach "Arcanów" (2007 nr 4), nie powstałaby wówczas ta nieco absurdalna i utrudniająca wymianę myśli sytuacja, w której interlokutorzy nie tylko, że nie mogą ustalić, co właściwie jest przedmiotem ich sporu, ale jeszcze na dodatek przebywają niejako w innych czasoprzestrzeniach. Skoro jednak Michalski (nie mając prawdopodobnie pod ręką nikogo poważniejszego) desygnował mnie - mnie sprzed 12 lat, ale ja to zawsze ja - na wroga bliżej nieokreślonej "liberalnej nowoczesności", pozwolę sobie na kilka drobnych uwag i uściśleń do jego tekstu.

Deklarując się jako "mieszczański liberał", "liberalny cywil" i wróg wszelkich form politycznej i ideologicznej mobilizacji, Michalski przeprowadza brawurowy atak na zwolenników takowej mobilizacji, czyli na Ernsta Jßngera oraz tajemniczą i gro?ną "grupę filologów i historyków idei z Wrocławia". W oczach "liberalnego cywila" Jßnger to dekadent, hipokryta, fanatyk, zblazowany kapitan, żałosny mieszczański esteta i równie żałosny inteligencki naiwniak, człowiek politycznie skompromitowany, który "torował drogę" wiadomo komu - (doprawdy, czy nie można być trochę bardziej wyrozumiałym i pochwalić Jßngera choćby za to, że po 1945 roku w swojej wiosce uczestniczył przykładnie w wyborach powszechnych, głosując na CDU?). "Mieszczański liberał" Michalski (zręcznie skupiając uwagę czytelnika na sprawach trzeciorzędnych), tropi nietzscheanistów-hipokrytów, szydzi z grubych, niezdarnych i obłożnie chorych piewców arystokratyzmu (Słusznie! Dla grubasa cielesnym ideałem powinien być Grubas!), w lot odczytuje intencje, jakimi się kierują, ze znawstwem rozszyfrowuje psychiczne kompleksy tych fajtłapów pozujących na wojowników, niczym wytrawny psychoanalityk zagląda im w dusze, aby tryumfalnie przyłapać ich na oddawaniu się chłopięcym, zakazanym "militarnym fantazjom".

Kiedy się zbierze razem te wszystkie oskarżenia, podejrzenia, epitety, szyderstwa, moralne wyroki, prokuratorskie miny, tropienie intencji i deszyfrowanie ukrytych psychologicznych motywów, to z niejakim zdumieniem dostrzec można, że mamy do czynienia z kompletnie zrutynizowaną retoryką "moralno-ideologiczno-politycznej mobilizacji", której Michalski rzekomo nie cierpi! Gdyby naprawdę nie cierpiał, to poczytałby sobie pisma polityczne Jßngera wydane przez Arcana, ot tak na luzie, w chwilach wolnych od ważnych zajęć, a potem rozważałby je w różnych aspektach, filologicznie depolityzował i literacko estetyzował, snuł nad nimi niespieszną refleksję, oddzielał w nich to, co śmieszne, przestarzałe, politycznie błędne lub głupie, od tego, co nadal inspirujące, przeprowadzałby subtelne dystynkcje, bezinteresownie zaciekawiony starał się dotrzeć do jakiejś intelektualnej substancji, która najprawdopodobniej jest w nich obecna. Tymczasem Michalski, choć deklaruje się jako "demobilizator", wybiera agitacyjno-propagandową praktykę tekstową - niczym (polityczny) kaznodzieja piętnuje i ośmiesza z gazetowej ambony grzechy różnych obłudników, demaskując ich z satysfakcją doświadczonego moralisty.

I chyba swój cel osiąga: pod koniec lektury czytelnik czuje w sobie narastającą nienawiść i pogardę do gro?nego wroga, w tak czarnych barwach odmalowanego, będącego zarazem śmiesznym, niezdarnym grubasem, "Spartaninem w kapciach i z termoforem". Jakaż więc byłaby idealna, wpisana w tekst Michalskiego sytuacja komunikacyjna? Może taka: wypełniona do ostatniego miejsca wrocławska Hala Ludowa przemianowana na Halę Stulecia Czegoś Tam, na mównicy w paradnym cywilnym uniformie Cezary Michalski krzyczący do mikrofonów: "Wollt ihr den totalen Frieden? Czy chcecie powszechnej demobilizacji i depolityzacji? Czy podążycie za mną ku liberalnemu nasyceniu i uspokojeniu?". A sala odpowiada gromkim: "Tak jest, obywatelu redaktorze! Prowad? nas! Prowad?!".

Onieśmielony (aczkolwiek nie zastraszony) hegemonicznym dyskursem redaktora Michalskiego, który władczo wytycza granice debaty i autorytatywnie orzeka, że z politycznej publicystyki i eseistyki Jßngera pożytku żadnego dla nas nie będzie, ośmielam się wyrazić nieśmiałe przypuszczenie, że jednak mówi nam ona coś o świecie, w którym żyjemy, i dostarcza pewnych narzędzi intelektualnych służących do jego zrozumienia.

Jestem całym sercem po stronie Michalskiego, kiedy broni on jednostki, jej autonomii, jej prywatności i niezbywalnego prawa do poszukiwania indywidualnego szczęścia. Ale zadaję "jßngerowskie" pytanie: co ta obrona znaczy, jaki jest jej sens i skuteczność wówczas, gdy demokratyczny liberalizm nie jest pojmowany jako zbiór pobożnych postulatów i szlachetnych haseł, ale jako realna struktura władzy imperialnej, funkcjonująca i ustanawiająca swoje władztwo w skali planetarnej, ogłaszająca ustami swoich propagandystów "koniec historii", czyli swoje wieczne panowanie? Która swoje wartości - jak każde imperium w historii - musi realizować poprzez przemoc i krew ("bomby utorują drogę nowemu, liberalnemu porządkowi wartości)"... Ciekawi mnie, jak "mieszczański liberał" potrafi znieść ten tragiczny paradoks?

Michalski odważnie i szczerze wyznaje czytelnikom, że kocha pokój i nienawidzi wojny (brawo, brawo!), ale - żeby nie być posądzonym o naiwność - dodaje prędko, że hobbesowski suweren słusznie jest zawsze przygotowany do wojny. Jakże to pięknie i miło wygląda na papierze, który zaczerniał sobie Tomasz Hobbes. Nie, nie, takimi frazesami zaczerpniętymi z liberalnych czytanek sprawy się nie załatwi, albowiem prawdziwy suweren-lewiatan cały czas toczy realne wojny, cały czas się zbroi, żeby być jeszcze silniejszym i jeszcze lepiej chronić pokój, coraz bardziej wzmaga swoją czujność, tworząc coraz bardziej rozgałęzione tajne służby i rozwijając coraz bardziej wyrafinowane techniki kontroli i inwigilacji. A wszystko po to, by umożliwić jednostkom spokojne życie i cieszenie się prywatnością. Co, jeśli naprawdę jest tak, że aby zapewnić pokój, trzeba prowadzić wieczną wojnę? Co, jeśli ceną płaconą za "liberalne, mieszczańskie uspokojenie i nasycenie" jednych ludzi jest totalna mobilizacja innych ludzi?

Michalski przeciwstawia jednostkowe szczęście, liberalne mieszczańskie uspokojenie "maniakalnym tęsknotom do politycznej apokalipsy" - wekslując tym samym debatę na boczny, a raczej ślepy tor - podczas gdy naprawdę ważnym problemem jest to, jak jednostkowe szczęście, liberalne mieszczańskie uspokojenie i nasycenie pogodzić z życiem w cieniu straszliwych arsenałów broni zarządzanych przez konkretnych ludzi i konkretne elity władzy. Tu nasza ukochana sfera prywatna, a za ścianą planetarna machina przemocy, tu autonomia jednostki i jej szczęście, a tuż obok spotęgowana wola władzy i gigantyczne potencjały zadawania śmierci. Jaki jest związek pomiędzy jednym i drugim? Co jest warunkiem czego? Jak rozróżnić jasną i ciemną stronę mocy?

I wreszcie, należy zapytać, co mielibyśmy sobie pomyśleć, jeśli okazałoby się, że realny demokratyczny liberalizm (a nie ten ze starych politycznych traktatów) potrafi dokonywać równie - a niekiedy nawet bardziej - intensywnej i efektywnej mobilizacji niż inne systemy polityczne, że cechuje go wynikająca z demokratycznej legitymizacji potężna wola władzy, ekspansji i propagandowego formowania umysłów za pomocą technologiczno-medialnych instrumentów, o jakich nie śniło się dawnym monarchom i dyktatorom?

Michalski kieruje pod adresem Jßngera zarzut, że był wrogiem "liberalnej nowoczesności" skupionej na wolności i szczęściu jednostki, że widział w niej "wizję anachroniczną i przezwyciężoną". Problem w tym, czy czasami nie jest ona rzeczywiście anachronizmem? Oczywiście anachronizmem nie w tym sensie, że tak sobie postanowili jej wrogowie - nietzscheaniści, nihiliści, faszyści, komuniści, konserwatywni rewolucjoniści albo nawet owa tajemnicza grupka z Wrocławia, ale po prostu dlatego, że sama siebie pokonała, że "zazwyciężyła się na śmierć" (hat sich totgesiegt), wyzwalając siły, które ją samą pochłaniają. "Liberalna nowoczesność" zostaje przezwyciężona w wyniku ewolucji społecznej, politycznej, ekonomicznej, technologicznej - to bowiem, co Jßnger określał jako "totalną mobilizację", nie jest dziełem faszystowskich, komunistycznych czy konserwatywno-rewolucyjnych "mobilizatorów", to raczej oni są wytworem "totalnej mobilizacji" jako historycznego procesu, który w żadnym razie się nie zakończył, ale trwa, w jednych sferach słabnąc, a w innych się intensyfikując, i przybiera coraz to nowe formy.

Przywoływane przez Michalskiego "mieszczańskie społeczeństwo jednostek niezmobilizowanych politycznie, ideologicznie i militarnie", którego wrogiem był Jßnger, jest już dzisiaj przyjemną, ideologiczno-psychologiczną fikcją, przestało istnieć, zastąpione nowymi formami władzy imperialnej, pochłonięte przez procesy masowej demokracji, przez planetarne rozwinięcie technologii wojennych. Duża część publicystyki i eseistyki politycznej Jßngera, poczynając od tej wydanej przez Arcana, poprzez "Robotnika", do takich powojennych esejów jak "Maxima-minima: adnotacje do Robotnika", "Przy murze czasu" i "Państwo światowe", stanowi jeden z wariantów rozpoznania owej "liberalnej nowoczesności" opisywanej na przykład jako społeczeństwo spektaklu przez Deborda, implodujące społeczeństwo symulacji przez Baudrillarda, "dromokratyczny" reżim przez Virillia, "warfare-welfare state" przez Rothbarda, państwo terapeutyczne przez Szasza, Imperium przez Hardta i Negriego itp. Kiedy w ten sposób spojrzymy na czasy, w których przyszło nam żyć, okaże się, że "mieszczańscy liberałowie" w typie Michalskiego, podobnie jak dzisiejsi komuniści, faszyści, prawicowi i lewicowi radykałowie, monarchiści, tradycjonaliści, konserwatywni rewolucjoniści, są nieuleczalnymi nostalgikami tęskniącymi za światami, które nieodwołalnie odeszły w przeszłość. 80 lat temu Jßnger wyśmiewał niemieckich konserwatystów tęskniących za upadłym cesarstwem i marzących o powrocie na tron wygnanego cesarza. W przypadku Michalskiego jest jeszcze śmieszniej: byłby on konserwatystą, który nie tęskni za cesarstwem, ponieważ jest przekonany, że cesarz nadal zasiada na tronie! Michalski nie boleje po utracie mieszczańskiego, liberalnego świata (ten ból moglibyśmy podzielić), on nie zauważył, że tego świata już dawno nie ma!

Natomiast za cenny należy uznać jego postulat, by w naszym życiu umysłowym obecna była "cywilna perspektywa" myślenia i analizowania współczesności - ta perspektywa może być poznawczo płodna, tak jak artystycznie płodna była ona w "Pamiętniku z Powstania Warszawskiego" Mirona Białoszewskiego, który Maria Janion zaliczyła niegdyś do "polskiej prozy cywilnej". Oczywiście pod warunkiem, że perspektywa ta nie jest przyjmowana nazbyt selektywnie, bo aż się prosiło, żeby "po cywilnemu" spojrzeć na gościa "Europy" Normana Podhoretza gloryfikującego IV wojnę światową, mobilizującego do walki i nawołującego generałów, by jak najszybciej coś, a raczej kogoś zbombardowali. Z kim cywil-redaktor, cywil-publicysta, cywil-eseista winien się spierać? Z umarłym Jßngerem w jego "militarystycznym" wcieleniu sprzed 80 lat czy z zawodowymi "uzasadniaczami" bombardowań zaludniającymi dziś propagandowe centra władzy światowej? Trzeba bardzo uważać, by "cywilna perspektywa" nie okazała się czasem zwyczajnym wygrażaniem "ich" generałom i grzecznym potakiwaniem "naszym" generałom.

Dodajmy na marginesie, że gdyby chcieć koniecznie odwoływać się do jßngerowskich "mitologicznych" figur, to przecież obok perspektywy "Żołnierza" czy "Robotnika" znajdziemy u niego także postaci "Anarchy" i "Leśnego wędrowca", które są składnikami "perspektywy cywila" w świecie "totalnej mobilizacji" (czyli w naszym świecie), kluczami otwierającymi pewne obszary rzeczywistości - w przeciwieństwie do postaci "Mieszczańskiego Liberała", która prowadzi nas do świata pozorów i fikcji.

Bojowe antyjßngerowskie diatryby Michalskiego świadczą o tym, że nie rozumie on, iż Jßnger nie jest dziś jego wrogiem, ale - przeciwnie - może być sojusznikiem. Dziś żyjemy (i myślimy) "po końcu" - po końcu faszyzmu, po końcu komunizmu, po końcu demokratycznego liberalizmu. Dlatego naszymi sojusznikami w obronie wolności, prywatności, autonomii jednostki są dla nas zarówno Ernst Jßnger i Carl Schmitt, jak i Guy Debord, Michel Foucault, Thomas Szasz, Murray Rothbard, John Gray, Paul Virillio, Hans-Hermann Hoppe, Jean Baudrillard, Zygmunt Bauman, Antonio Negri, Panajotis Kondylis, Giorgio Agamben, Alain de Benoist, Pierre Bourdieu, Noam Chomsky, Józef Mackiewicz, Nicolás Gómez Dávila. Idzie bowiem przede wszystkim o - trochę już dziś zapomnianą - staroświecką wartość, jaką jest dążenie do Prawdy. Nie, do Prawdy też nie, więc dążenie do prawd... I o spełnienie najbardziej elementarnego postulatu sformułowanego przez "grubego Doryjczyka" w jego berlińskiej noweli "Ptolemejczyk": Erkenne die Lage! - rozpoznaj położenie! Żeby rozpoznać nasze położenie, potrzebujemy niszczycieli iluzji i propagandowych samooszustw, dostarczycieli poznawczych instrumentariów ukazujących "do końca" grozę mechanizmów władzy, odsłaniających najskrytsze sprężyny politycznych działań. Potrzebujemy autorów sporządzających bezlitosne, skrajnie realistyczne diagnozy i rozpoznania XX-wiecznej przeszłości i naszej tera?niejszości, ustanawiających ostre polityczno-politologiczne kategorie, które pozwolą nam zrozumieć świat współczesny, znale?ć w nim swoją (duchową) niszę, a może nawet - jeśli się komuś będzie bardzo chciało - tu i ówdzie lekko go poprawić.

Jeśli "perspektywa cywila" ma być duchową postawą i intelektualną pozycją, która nie wynika z tego, że miło jest posiedzieć na werandzie w bujanym fotelu, to trzeba ją dopiero wypracować, przedyskutować, udoskonalić, najlepiej w gronie kilku zaufanych osób. Dlatego serdecznie namawiałbym Cezarego Michalskiego, aby zdezerterował z ideologicznych frontów Wielkiej Europejskiej Wojny Domowej lat 1914 - 1989, aby naprawdę uciekł - by użyć terminologii Petera Sloterdijka - ze świata kopernikańskiej mobilizacji do krainy ptolemejskiej demobilizacji. Tam bezpiecznie zadekowani, usadowieni w wygodnych fotelach będziemy mogli spokojnie pogawędzić, nie przejmując się ani faszyzmem, ani antyfaszyzmem, ani komunizmem, ani antykomunizmem, ani demokratycznym liberalizmem, ani antydemokratycznym antyliberalizmem. Tam unikniemy pokusy mobilizowania innych i wymkniemy się tym, co chcieliby nas mobilizować - mobilizować nasze myśli, nasze słowa, nasze wartości. A co z Ernstem Jßngerem? Dlaczegóż by przy chrupiących rogalikach i kawie ze śmietanką, nie poczytać sobie na głos co smakowitszych kawałków z "Drogen und Rausch"?

Liberalizm iluzji

Czy publicyści z przeszłości mogą nas dziś czegoś nauczyć? Zwłaszcza z przeszłości tak już odległej jak Republika Weimarska. I tak kontrowersyjni jak Ernst Jßnger, ideolog rewolucji konserwatywnej, często oskarżanej o "torowanie drogi" nazizmowi. Czy mogą być naszymi sojusznikami w diagnozowaniu bolączek współczesnej epoki? Trzy tygodnie temu Cezary Michalski poddał na naszych łamach ostrej krytyce publicystykę Jßngera, której wybór opublikowało wydawnictwo Arcana. Według niego "totalna mobilizacja", do której nawołuje Jßnger, wyraża niebezpieczne militarystyczne tęsknoty, jakich liberalne społeczeństwo powinno się pozbyć. Dziś z Michalskim polemizuje Tomasz Gabiś, jeden ze znawców twórczości Jßngera. Jego zdaniem od niemieckiego pisarza i publicysty możemy się dziś wiele nauczyć. I to nie w dziedzinie wojowniczych tęsknot, ale nieuprzedzonej analizy rzeczywistości liberalnego społeczeństwa. To ostatnie już od dawna nie jest bowiem krainą pokoju i wolności. Uczestniczy w grze imperialnej władzy, której mechanizmy stara się jednak usuwać ze świadomości obywateli. Jßnger jest zaś wedle Gabisia pisarzem, który ten fałsz i hipokryzję analizuje po mistrzowsku.

Platforma Obywatelska musi być aktywna w Europie

Krytykowanie Jßngera jako militarysty czy wręcz faszysty nie ma dziś zdaniem Gabisia żadnego sensu. Świadczy jedynie o ideologicznym zacietrzewieniu. "Serdecznie namawiałbym Cezarego Michalskiego, aby zdezerterował z ideologicznych frontów Wielkiej Europejskiej Wojny Domowej lat 1914 - 1989, aby naprawdę uciekł ze świata kopernikańskiej mobilizacji do krainy ptolemejskiej demobilizacji. Tam usadowieni w wygodnych fotelach będziemy mogli spokojnie pogawędzić, nie przejmując się ani faszyzmem, ani antyfaszyzmem, ani komunizmem, ani antykomunizmem, ani demokratycznym liberalizmem, ani antydemokratycznym antyliberalizmem. Tam unikniemy pokusy mobilizowania innych i wymkniemy się tym, co chcieliby nas mobilizować. A co z Ernstem Jßngerem? Dlaczegóż by przy chrupiących rogalikach i kawie ze śmietanką nie poczytać sobie na głos co smakowitszych kawałków z >>Drogen und Rausch<

Tomasz Gabiś, ur. 1955, konserwatywny publicysta, filolog, historyk idei. Znawca twórczości Ernsta Jßngera i pisarzy z kręgu niemieckiej rewolucji konserwatywnej. W latach 80. był działaczem opozycji. W latach 90. jeden ze współzałożycieli Ruchu Polityki Realnej (przekształconego pó?niej w Unię Polityki Realnej). Były redaktor naczelny "postkonserwatywnego" pisma "Stańczyk", członek Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Publikuje m.in. w "Nowym Państwie" i "Obywatelu".


TOMASZ GABIŚ historyk idei, publicysta
12 listopad 2007

nadesłał Marduk 

  

Archiwum

CALL FOR MAY 23RD PROTEST OF AIPAC ANNUAL CONFERENCE
maj 23, 2005
piśmienny
UWAGA: Bartoszewski chce emigrowac!!!!! Jak chcesz mu w tym pomoc GLOSUJ NA PiS!!!!!!!!!
październik 19, 2007
.
Parada blagierów
sierpień 15, 2002
"Polityka"
Nie mają wartości - których należałoby bronić...
grudzień 7, 2008
Artur Łoboda
Awerroizm sejmowy
październik 8, 2006
Adam Wielomski
Konstytucja i Sprawa Nadzoru w USA
październik 26, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Politycy
listopad 22, 2004
Cale w celi
styczeń 30, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
MUZEUM SOLIDARNOŚCI CZY PAMIECI SIERPNIA ?
luty 4, 2003
Leszek Skonka
Odmitologizowanie II Wojny Swiatowej.
listopad 14, 2006
PAP
Po 5 lat za dwie kradzieże
kwiecień 13, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
TEZY do dyskusji w ramach Programu "Polska 2005".
styczeń 6, 2003
Jakub Mariawicz
Pomnikowy przykład podłości
listopad 14, 2006
Remigiusz Okraska
List do zdrajcow Polski
czerwiec 15, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
Tak Bartoszewskiego podsumowuje Nasz Dziennik ojca Rydzyka. Nie kopcie wiec Rydzyka, bo wygladacie w tym smiesznie.
październik 6, 2007
.
65 miliardów
luty 11, 2007
przesłała Elżbieta
Wigilia Bożego Narodzenia
grudzień 24, 2007
Marek Olżyński
"W Polsce błędów lekarskich już nie ma"
październik 31, 2004
Adam Sandauer
Hausner wciąż niebezpieczny
maj 20, 2004
"Alternatywna" droga krzyżowa
sierpień 4, 2002
alt
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media