|
Czy Państwo musi być bezradne wobec koszmarnych cen mieszkań?
|
|

Bankowe kredytowe "dobrodziejstwa" widać po cenach mieszkań (i domów), tak nowych, jak z drugiej ręki. A jeśli te ceny idą w górę, to również koszty wynajmu mieszkań będą miały tendencje rosnące, wszak część potencjalnych nabywców mieszkań jednak zrezygnuje z zakupu, co zwiększy nacisk na wynajem, a stąd tylko chwilka do wyrównywania popytu z podażą.
Ceny (tych bodaj najważniejszych doczesnych dóbr) dyktowane są z uwzględnieniem cen materiałów budowlanych, kosztów robocizny, cen działek oraz zysków planowanych przez deweloperów.
Gdybyśmy teoretycznie a wstępnie założyli, że nie ma kredytów na mieszkania, to ich ceny osiągałyby "spokojne" wartości, czyli skorelowane z polskim poziomem zarobków i w odczuciu Polaków uznano by te ceny za "uczciwe". Nawet gdyby niewielka część Polaków pracowała za granicą i kupowała tutaj mieszkania, to nie miałoby to większego wpływu na poziom cen mieszkań. Symboliczna liczba cudzoziemców kupujących w Polsce mieszkania również nie zachwiałaby omawianą ceną.
Ceny mieszkań zostały wyśrubowane przez kilka czynników, z których najważniejsze to -
- znaczny nacisk (po naszym wejściu do UE) na kupowanie mieszkań wywierany przez wielką grupę Polaków pracujących za granicą ojczyzny oraz jednak spora grupa cudzoziemców (w tym często polskiego pochodzenia) marzących o domu w Polsce,
- coraz bardziej dostępny dla nabywców kredyt bankowy (mniej formalności, niższe i konkurencyjne stopy procentowe, kredytowanie pełnych ofert cenowych a nawet... wyższych),
- wchodzący w życie wyż demograficzny z lat 80. oraz stawianie wyższych wymagań przez to pokolenie (nie chcą latami w pokorze czekać, jak ich rodzice, na wymarzone M ileś).
Do tego można dodać prawdopodobnie specjalnie wywołaną psychozę przez pośredników i posiadaczy gruntów - bierzcie dzisiaj kredyty i kupujcie, bo jutro będzie jeszcze drożej! I tysiące młodych Polaków rzuca się w wir zakupów nie czekając na stabilizację tego rynku, nie przyjmując do wiadomości porad typu "poczekajcie, przecież ten run na mieszkania musi się skończyć".
Istnieje jeszcze jeden czynnik, nieopisany wyżej, a który dobija cenowy gwó?d? do mieszkaniowej trumny - spekulacyjne wykupywanie mieszkań przez inwestorów, którzy mogliby miliardy złotych lokować na giełdzie, w złoto, w kopalnie, statki, modę, media i w badania naukowe, co dla przeciętnych marzycieli o swoim mieszkanku nie byłoby tragedią. Ale oni sobie wyliczyli, że należy pospekulować na mieszkaniach i wespół z "naduprzejmymi" bankami rujnują młode pokolenie. Jeśli porównamy dwie rodziny (o podobnym statusie i zarobkach), które wzięły na 30-letni kredyt podobne mieszkania w odstępie rocznym, to okaże się, że ci "pó?niejsi" przez owe lata mogą miesięcznie spłacać nawet dwa razy więcej niż ci "wcześniejsi". I nic to, że płace za 10, 20, 30 lat będą inne niż dzisiaj - jakiekolwiek by nie były, jedni będą płacić wielkie frycowe za niewielkie spó?nienie, przez połowę swego życia, czyli przez mniej więcej całe swe zawodowe życie.
Co może zrobić Państwo w kapitalistycznej rzeczywistości. Państwo miewa rządy a to lewicowe, a to prawicowe. Niezależnie od opcji odwołuje się do uczciwości, pracy dla siebie i Polski, jednak niewiele czyni dla przeciętnych swych obywateli, którzy nie wyjeżdżają za granicę z rozmaitych powodów. Prawdopodobnie nawet cieszy się cichaczem, że masowo wyjeżdżamy, bo bezrobocie spada, a emerytalne konsekwencje nadejdą po parokrotnej zmianie rządów, zatem każdy myśli o dniu dzisiejszym.
Czy istotnie zasady kapitalizmu uniemożliwiają zmianę podejścia do mieszkaniowego biznesu? Państwo w wyjątkowym okresie (a taki jest teraz w budownictwie) powinno zawiesić możliwości nabywania (do unormowania sytuacji) mieszkań, domów (także gruntów) przez hurtowych inwestorów, w tym na wynajem. Oczywiście - owi hurtownicy, banki i dobrze opłacani i już urządzeni politycy położą się niczym Rejtan, aby bronić liberalnych burżuazyjnych zasad, jak ongiś niepodległości. Jednak Państwo powinno wprowadzić opisane ograniczenia.
Ponadto - Państwo powinno premiować obywateli pracujących w Polsce w identyczny sposób, w jaki premiują "familijne" i przyjazne pracownikom firmy, które doceniają wierność zatrudnionego wobec pracodawcy. Zatem, Państwo powinno zastosować ulgi dla rodaków pracujących w Polsce według zasady - im dłużej pracujesz w ojczy?nie, tym większe masz ulgi. W szczególności Państwo powinno być nad wyraz (finansowo ) uprzejme w traktowaniu obywateli, którzy do dzisiaj wyczekują na realizację zakupu swego pierwszego mieszkania obiecanego przez PRL kilkadziesiąt lat temu. Jeśli ktoś wpłacił za metr kwadratowy mieszkania, który otrzymał rodak według ówcześnie obowiązującego klucza, to teraz ów krajan (reprezentowany przez Państwo) powinien tę powierzchnię oddać wpłacającemu na zasadzie normalnej uczciwości i solidarności (bo o tej drugiej z wielkiej litery, to potrafimy górnolotnie ględzić, zwłaszcza podczas corocznych uroczystości).
Nadto - rodacy pracujący za granicą oraz cudzoziemcy, przez pewien czas powinni płacić dodatkowe podatki podczas nabywania nieruchomości w Polsce według zasady - im dłużej przebywałeś za granicą, tym większą wnosisz daninę. Czy ktoś powie - to nieludzkie? A może tylko nieliberalne? Przecież przepisy i regulaminy są do przestrzegania. Jeśli komuś owe zasady się nie spodobają, to przecież mogą spekulować w innych krajach ku rozpaczy tamtejszych zwykłych i szarych obywateli - tam wówczas ceny mieszkań pójdą w górę (słyszymy nawet, że nasi spekulanci już popatrują łakomym okiem na Bułgarię i Rumunię).
Kiedy ktoś spekuluje albo tylko manipuluje przy cenach chleba lub leków, podnosi się larum - "w tych sektorach nie możemy kierować się jedynie zyskami!". No to może sektor mieszkań także podłączyć do działu kapitalizmu z ludzką twarzą (gdzie i kiedy to słyszeliśmy podobne hasło?), włączyć do biznesu z odcieniem etyki? |
|
15 styczeń 2007
|
|
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
|
|
|
Opera
sierpień 21, 2004
Wybiórcza
|
W Polsce atmosfera powyborcza,w Szwecji przedwyborcza.
październik 6, 2005
zygi zza morza
|
Drugi rozbiór Polski
wrzesień 22, 2002
|
Fura, skóra i komóra .... czyli ..... jeszcze niedawna nadzieja durnych Polaków
czerwiec 19, 2008
SE
|
Zamiast uzdrowienia relacji ekonomicznych - "promocja zatrudnienia"
styczeń 20, 2003
Artur Łoboda / PAP
|
Gnidy III Rzeczypospolitej
marzec 29, 2003
Dr Marek Głogoczowski
|
Prawie jak patriota
lipiec 4, 2008
Artur Łoboda
|
Czy Żydzi Wygrali Drugą Wojnę Światową?
marzec 7, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Katastralna katastrofa.
Podatek narzędziem w rękach sprzedajnej władzy w
Polsce
kwiecień 2, 2003
Maciej Winnicki
|
Felieton kąśliwy
styczeń 9, 2006
Marek Olżyński
|
Sprawa Kurdystanu utrudnia destabilizację Iranu przez USA
listopad 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Zapisy w Konstytucji RP (zmiany konieczne)
kwiecień 20, 2008
Dariusz Kosiur
|
Polskie Lobby Przeciwko Integracji Polski z "Unią Europejską"
luty 19, 2003
|
Poland's pre-WWII activities helped to sow the seeds of defeat of Nazi Germany in the global war
kwiecień 15, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Specjaliści od kropek i plecenia
lipiec 6, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
LPR: w Unii Polska więcej straci niż zyska
grudzień 13, 2002
PAP
|
"Timeo Danae..." Nie wierzę Grekom, chocby nawet dary przynosili w pokorze........
lipiec 19, 2002
|
Prezydent: Ofiara nie była daremna
lipiec 31, 2004
|
"Trzech tenorów", dwóch idiotów
marzec 21, 2003
Artur Łoboda
|
Wedle polityków "jest już sposób na lichwę"
luty 8, 2006
Monika Krześniak
|
więcej -> |
|