ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Astrid Stuckelberger, sygnalistka WHO - wywiad 'Planet Lockdown' 
 
Wzrost o 6000% zgonów spowodowanych szczepieniami w pierwszym kwartale 2021 r. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 r 
Jak można się spodziewać, gdy nowe eksperymentalne „szczepionki”, które nie zostały zatwierdzone przez FDA, otrzymają zezwolenie na stosowanie w nagłych wypadkach w celu zwalczania „pandemii”, która ma obecnie ponad rok, liczba zgonów po zastrzykach tych zastrzyków gwałtownie wzrosła w Stanach Zjednoczonych. populacji o ponad 6000% na koniec pierwszego kwartału 2021 r., w porównaniu do odnotowanych zgonów po szczepionkach zatwierdzonych przez FDA na koniec pierwszego kwartału 2020 r. 
Dlaczego szczepionki na COVID-19 mogą wpływać na płodność człowieka?  
 
JAK ŻYDZI ODEBRALI MAJĄTKI I WYSŁALI 100 TYSIĘCY POLAKÓW DO BRAZYLII 




 
WHO: Poprzez zdrowie publiczne do globalnej dyktatury 
Traktat WHO oraz poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych to bezpośredni atak globalistów na demokratyczne, suwerenne narody świata (chociaż już wiemy, że tak naprawdę ani one „demokratyczne”, ani „suwerenne”) w celu ustanowienia sanitarnej dyktatury WHO pod pretekstem walki z niekończącymi się pandemiami (a według nowej, zmienionej niedawno przez WHO definicji „pandemii”, pandemią może być dosłownie wszystko - może być „pandemia otyłości”, „pandemia depresji”, „pandemia kataru”, "pandemia alergii", itd.) 
Zawłaszczenie majątku przez bankierów poprzez rewolucje społeczne 
Co łączy rewolucję październikową, upadek muru berlińskiego, rozpad bloku wschodniego i dzisiejszą wojnę klimatyczną?



 
Montanari: Szczepionka to wielki przekręt 
Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. 
Chcą całkowitej eksterminacji wszystkich Palestyńczyków 
Izrael i Hamas: czy ludzi ogarnęło zbiorowe szaleństwo?  
W pierwszej kolejności powinno zostać ustalone, kto za to odpowie? 
Niektórzy mówią, że jest to wirus, który ma zlikwidować Christmas w Wielkiej Brytanii oraz w całej Europie – unieruchomić kraj w momencie, kiedy chrześcijanie obchodzą jedno z dwóch najważniejszych świąt w ciągu roku 
Obecna powódź w Hiszpanii to skutek działań lewaków z Unii Europejskiej 
W 1957 roku w dorzeczu rzeki Turia przepływającej przez miasto Walencja w Hiszpanii i która spowodowała co najmniej 81 ofiar śmiertelnych.
Ówczesne władze Hiszpanii zbudowały system zapór, które miały chronić miasta hiszpańskie.
Za pieniądze z UE lewacy wyburzyli wiele z tych obiektów, bo były "nieekologiczne".
 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Bankructwo Ukrainy 
 
Bruksela już we wrześniu 2019 r. czyniła przygotrowania do pseudopandemii 
 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Prawda o włoskiej "epidemii" - rozmowa z biologiem Elżbietą Wierzchows 
Program "niezaleznatelewizja" 
Bezczelność syjonistycznych "nadludzi" 
Już nie kryją się ze swoją pogardą do reszty świata.

 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Znany brytyjski prezenter radiowy, który nazwał antyszczepionkowców "idiotami", trafił do szpitala 
Jego płuca były „pełne skrzepów krwi”. James Whale ujawnia, że ​​otrzymał transfuzję krwi, ale to nie zadziałało.
We wrześniu ubiegłego roku prezenter radiowy napisał, że nie może się doczekać kolejnego zastrzyku. „Wszyscy przeciwnicy szczepień, wszyscy idioci, wszyscy szaleńcy, którzy mnie trollują, wiecie, co możecie zrobić?  
Covid to operacja wojskowa 
Nowa holenderska minister zdrowia wyznaje: „Musimy wykonywać rozkazy NATO, USA i NCTV; Covid to operacja wojskowa” 
więcej ->

 
 

Aby Kwaśniewską stać było na charytatywność, przy współudziale jej męża umierają ludzie

Zabili go karabinierzy!

- Umarł, pobity przez policjantów z rzymskiego komisariatu! - rodzina Józefa Gamracego, ubogiego Polaka, nie ma wątpliwości. Po zmarłym płacze żona i ośmioro dzieci.
- Z celi dochodziły krzyki, wyzwiska, hałasy, walenie o kraty, odgłosy bicia. Gdy policjanci go na noszach wynosili, był nagi, tylko w skarpetkach - opowiadał o ostatnich chwilach Józefa Gamracego (45 l.) Janek "Długi". Wszystko słyszał, siedział w celi obok.

28 pa?dziernika w południe Józef Gamracy, jego syn Grzesiek (18 l.), Janek "Długi" i inni Polacy odpoczywali pod mostem Vittorio Emanuele II. Mieli zacząć pracę o 15 i jak co dzień pracować do 2 w nocy. Nagle zaroiło się od karabinierów. Siedmiu Polaków wrzucili do samochodu i powie?li na największy rzymski komisariat.
- Pozbierali dokumenty i zawie?li na odciski palców i zdjęcia. Cztery godziny siedzieliśmy zamknięci w samochodzie. Traktowali nas jak śmiecie. Wyzywali od najgorszych - opowiada Grzesiek.
Ostatni raz widział ojca żywego o ósmej wieczorem.
- Mnie puścili, tata został.
Czekałem na niego przed komisariatem, widziałem, że wywożą go w inne miejsce - wspomina.

Droga krzyżowa

Józef Gamracy, betoniarz-zbrojarz, przyjechał do Rzymu w pa?dzierniku ub. roku.
- W ciemno jechał. Bez języka, pieniędzy. Bieda przyszła. Dzieci głodne chodziły, bo firma, w której pracował - padła. Zaryzykował. Wiadomo: jak człowiek tonie, wszystkiego się chwyci - opowiada Maria (l. 42), żona.

Mył szyby w samochodach na skrzyżowaniu ulic blisko placu Świętego Piotra, naprzeciw Pałacu Sprawiedliwości. Spał pod mostem. Do Polski wysyłał każdy grosz. Zatrzymany przez karabinierów trafił do aresztu. Już z niego nie wyszedł na własnych nogach.
29 pa?dziernika wieczorem Grzegorz dowiedział się, że ojciec trafił na komisariat Stazione di Roma Porta Cavaleggeri przy Via Del Crocifissa (ul. Drogi Krzyżowej). Stamtąd o 2.30 w nocy pogotowie zabrało go do szpitala Umberto I.
Pielęgniarka z oddziału neurotraumatologicznego szpitala: Stan Gamracego był poważny, od razu trafił na stół operacyjny.
- Przywie?li go z ostrego dyżuru na izbie przyjęć. Po operacji pojechał do innego szpitala. Nic więcej nie wiem - kończy.
Guliana de Medici, rzeczniczka szpitala Umberto I, nie chce nic mówić o obrażeniach, z którymi Polak został przyjęty. "To tajemnica zawodowa". Gdy upoważnieni przez rodzinę prosimy o przesłanie karty leczenia szpitalnego - zwodzi, wyznacza odległe terminy. Ostatecznie karty nie przesyła.

- Znalazłem ojca po dwóch dniach poszukiwań, 31 pa?dziernika - wspomina Grzesiek. - Z Umberto I 1 listopada przewie?li go na drugi koniec Rzymu - do szpitala San Eugenio. Tam robili mu trepanację czaszki. Lekarze mówili, że jest umierający.
Grzesiek nie ma wątpliwości - ojca pobili na śmierć włoscy karabinierzy. Bo kiedy go zamykali, ojciec był okazem zdrowia. Poza tym - jest świadek. Ostatnie godziny w celi obok Gamracego spędził Janek "Długi", Polak razem z nimi aresztowany.
- Słyszał, że z celi taty dochodziły krzyki, wyzwiska, hałasy, walenie o kraty, odgłosy bicia. Że gdy policjanci tatę na noszach wynosili, był... tylko w skarpetkach - relacjonuje.

Skąd dziura w czaszce?!

Są też inne wątpliwości. "Super Express" dotarł do dokumentu, w którym rzymscy karabinierzy informują, że Józef Gamracy wyszedł z aresztu 29 pa?dziernika o 14.45, co potwierdził własnym podpisem. A wtedy leżał już nieprzytomny w szpitalu.
- To oszustwo - Maria pokazuje podpis męża w jego dowodzie osobistym.

Tak samo uważają dorośli synowie:
- Policja chce wmówić nam, że coś przytrafiło się ojcu, gdy był już wolnym człowiekiem. Ale jak mógł podpisać dokument, gdy 12 godzin wcześniej wynieśli go z komisariatu na noszach - pyta Robert, pierworodny syn.
Eliza Jakubiak, polska tłumaczka, nie kryje radości, że polscy dziennikarze zajmują się sprawą. - Macie słuszne podejrzenia - mówi. To ona tłumaczyła rozmowy lekarzy ze szpitala San Eugenio z Grzegorzem, synem Gamracego. Widziała, jak Polak umierał. Choć obowiązuje ją tajemnica, zgodziła się podzielić wątpliwościami: Lekarze, którzy podpisywali akt zgonu, mówili o "dziurze w czaszce" Gamracego. Także lekarz sądowy mówił, że był "wylew krwi do mózgu, spowodowany pęknięciem czaszki". Skąd ta dziura?
Gdy w naszym imieniu zapytała o tego lekarzy - odmówili komentarzy.
Sekcja zwłok Józefa Gamracego (przeprowadzona dopiero 14 listopada) miała wykazać, że przyczyną śmierci "była ostra niewydolność układu krążeniowego i oddechowego". Ani słowa o dziurze w głowie, wylewie, krwiakach. Szczegóły będzie można poznać dopiero za 60. dni, gdy jej wynik się uprawomocni.
Jerzy Adamczyk, (l. 50) polski konsul w Rzymie, z rozbrajającą szczerością wyznaje, że w Rzymie jest dopiero od tygodnia i sprawę "zna jedynie z dokumentów".
- Przyczyna zgonu podana przez Włochów nie pokrywa się z sensacyjnymi ustaleniami rodziny
- Wierzy pan w to, co mówią? Nie sądzi pan, że próbują coś ukryć? - pytam.
- Mamy oficjalną przyczynę zgonu. Bez tego nie było możliwe przesłanie ciała do Polski, a to było dla nas najważniejsze.
Milczenie trwa
- Jako, że wypadek wydarzył się u karabinierów, trwa dochodzenie prokuratora. Lekarze są przesłuchiwani, wszystko jest utajnione. Ale Włosi zrobią wszystko, żeby sprawa nie wyszła na jaw. Jeżeli polski konsulat się tym nie zainteresuje, to prawdy nie poznamy nigdy - twierdzi Eliza Jakubiak. - Szybko umorzą sprawę.
Rzymscy karabinierzy rozmawiać nie chcą. Porucznik Libero La Torre, komendant posterunku Stazione di Roma Porta Cavaleggeri, zasłania się regulaminem. - By udzielić informacji, potrzebuję pisemnego rozkazu przełożonych - mówi. Wystosowaliśmy pisemną prośbę do porucznika Guido Bramantego, rzecznika prasowego Comando Generale Carabinieri. O pomoc poprosiliśmy też jego przełożonego, pułkownika Vincenzo Conte - na nic. Zmowa milczenia trwa.
Ksiądz Piotr (40 l.), filozof, który pomaga koczującym w Rzymie Polakom, był przy śmierci Gamracego. Mówi o niej: tajemnicza. I on nie wierzy, by Gamracy zmarł "sam z siebie". Jest też oburzony postawą włoskiej prokuratury i polskich dyplomatów - robili wszystko, aby sprawę zaciemnić, nie kiwnęli palcem, aby pomóc zrozpaczonej rodzinie.

Głodne dzieci

Wieś Chorzelów pod Mielcem. Popegeerowskie bloki. 37-metrowe, czyste mieszkanie na parterze. Przez nieszczelne okna zawiewa wiatr. Dwa pokoje - ośmioro dzieci. Czterech chłopaków, cztery dziewczyny. W dowodzie osobistym, jednej z niewielu pamiątek po ich ojcu, aż czarno od dopisywanych kolejnych imion. Najstarszy Robert ma 21 lat (po maturze), najmłodsza Kasia (6 l.) - chodzi do "zerówki". Wszyscy ładnie ubrani i smutni.
- Aż trudno uwierzyć, że tata już nie zadzwoni, nie przyśle na święta paczki - Robert w oczach ma łzy.
Józefa Gamracego braknie w domu na Boże Narodzenie. Rok temu też go nie było.
- Pracował w Rzymie. Tęsknił okropnie, płakał do słuchawki, pytał o dzieci, ale... autobus kosztuje. Został - opowiada wdowa. Mieszkał pod mostem. Miał mały namiot, ale karabinierzy kazali mu go zwinąć.
5 sierpnia br. do ojca pojechał Grzesiek. Spokojny, opanowany 18-latek. W czerwcu skończył zawodówkę. Tak jak ojciec jest budowlańcem. I tak jak dla ojca - w Mielcu pracy dla niego nie ma.
- Przez trzy miesiące pracowaliśmy razem. Pieniądze wysyłaliśmy do mamy. Bywały tygodnie, że zarobiliśmy 100 euro, a jak deszcz padał - nic. Ciężko było - opowiada.
Gamracy zmarł w środę, 5 listopada. Nie odzyskał przytomności.
- Gdy ojca odłączyli od aparatury, poszedłem się z nim pożegnać. Miał siny policzek i lewy bark... - mówi Grzesiek. Do Rzymu za pożyczone pieniądze przyjechali jego dwaj bracia. By ciało ojca przywie?ć do domu.
Jak sobie teraz poradzą?
- Bieda wiele uczy - mówi Maria. W ostatnią niedzielę pochowała męża na parafialnym cmentarzu.

PÓJDZIEMY NA DNO

Mówi Maria Gamracy, wdowa (42 l.)
- Nie będzie go na Boże Narodzenie, tak jak przed rokiem... Tęsknił okropnie, płakał, pytał o dzieci, ale... autobus kosztuje. Został. Mieszkał pod mostem. Miał mały namiot, ale karabinierzy kazali mu go zwinąć. I to wytrzymał. Każdy grosz zarobiony w poniżeniu słał do domu. Jak jego brakło, i my wszyscy pójdziemy na dno.
Zbadam tę sprawę!
Mówi Leszek Kowalski, naczelnik wydziału opieki konsularnej Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie:
- Włosi nie poinformowali polskiego konsula w Rzymie o śmierci pana Gamracego, choć zgodnie z międzynarodowymi konwencjami był to ich obowiązek. O wszystkim dowiedzieliśmy się dopiero kilka dni po zdarzeniu od synów zmarłego. Od razu wystąpiliśmy do policji o informacje. Prośbę musieliśmy dwukrotnie ponawiać.
Teraz gromadzimy dokumenty i czekamy na wynik sekcji zwłok.
Jeżeli okaże się, że przy śmierci Polaka nie było udziału osób trzecich, to sprawa dla konsula się zamyka. Jeżeli zaś śmierć ma podtekst kryminalny - będziemy sprawę drążyć.

Za biednymi nie przepadają

Mówi Marek Ko?miński (32 l.), piłkarz, wielokrotny reprezentant Polski, obecnie współwłaściciel Górnika Zabrze, 11 lat mieszkał we Włoszech:

- Karabinierzy aniołkami nie są i bywają brutalni.
Biedaka mogli pobić.
Włosi są narodem, który zwraca uwagę na to, kto kim jest, ile ma pieniędzy.
Za ubogimi nie przepadają, traktują ich jak ludzi drugiej kategorii.
Karabinierów jest bardzo dużo, widać ich wszędzie, mają duże uprawnienia. Często do ich jednostek wciela się ludzi z południa Włoch. Tam brakuje pracy i młodzi chłopcy decydują się na służbę w policji. Łatwo ich zdenerwować. Są niscy, mają ciemną karnację i przez to są bardzo czuli na punkcie swojego wyglądu.

ZNANI Sˇ Z DUŻEJ BRUTALNOŚCI

Policja włoska uchodzi za bardzo brutalną. Na taką ocenę wpłynęły m.in. wydarzenia z lipca 2001 r., do których doszło podczas szczytu G-8 w Genui.
Karabinierzy w czasie manifestacji antyglobalistów zastrzelili 23-letniego Włocha Carla Giulianiego.
"To był strzał w głowę z odległości dwóch metrów.
Włoska prokuratura oskarżyła karabiniera o morderstwo z premedytacją" - donosiły gazety.
Moment strzału widziały miliony telewidzów na całym świecie.
Równie brutalnie karabinierzy obeszli się wtedy z młodym szwajcarskim informatykiem.
Zatrzymany przez nich po (a nie w trakcie) manifestacji twierdził, że był kopany w krocze i głowę. Opowiadał, że policjanci próbowali go wywlec z karetki pogotowia, wrzucając do środka gaz łzawiący, a gdy to się nie udało - złapali go, gdy wychodził po opatrzeniu ran ze szpitala. Zawie?li go do koszar, tam go bili i zmuszali, by salutował przed portretami Mussoliniego i Pinocheta.
We Włoszech jest kilka formacji policyjnych, m.in. policja drogowa, kryminalna i skarbowa, ale najliczniejsi są właśnie karabinierzy (carabinieri). Zajmują się pilnowaniem porządku publicznego oraz przestępstwami wszelkiego typu: od drogowych po włamania, kradzieże itd.


TOMASZ BARAŃSKI, współpraca Joanna Tucholska
30 listopad 2003

http://www.se.pl 

  

Archiwum

Światowy kryzys – geszeft wszechczasów
marzec 6, 2009
Dariusz Kosiur
Gdzie nadzór nad społecznym mieniem?
lipiec 4, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Ostry Zespół Zakochania
lipiec 19, 2008
Wschodnie NATO?
listopad 12, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
„Islamo-faszym” czy „energo-faszyzm?”
styczeń 17, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Za mordę niepokornych
styczeń 14, 2008
interia.pl
Demagogia
maj 24, 2008
Marek Jastrząb
Chiny i kwestia rozwoju rządu reprezentatywnego
czerwiec 4, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Rosną długi finansów publicznych
lipiec 16, 2002
PAP
Kto wygrał, kto przegrał?
czerwiec 14, 2003
Andrzej Kumor
W USA MOŻLIWOŚĆ WPROWADZENIA STANU WOJENNEGO
styczeń 8, 2009
Dariusz Kosiur
Od Teharanu zależy zawieszenie broni w Libanie?
sierpień 12, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Dlaczego nacjonalizm?
lipiec 5, 2008
Dariusz Kosiur
Sejm: oklaski dla francuskiego ministra rolnictwa
lipiec 26, 2002
IAR
Kryterium wyboru kandydatów do samorządów
październik 12, 2006
przesłała Elżbieta
"Dewaluacja"
czerwiec 28, 2005
piotr gilek
Haracz (2)
sierpień 17, 2007
przysłał ICP
Terror jako pojęcie, jest inaczej widziany w USA, niż innych krajach
wrzesień 10, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Energetyczne Rezerwy Azji Środkowej Rosną – uzupełnienie 1go stycznia, 2009
styczeń 3, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
Złodziejstwo zinstytucjonalizowane
czerwiec 28, 2005
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media