ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Izby lekarskie to organizacje przestępcze 
 
Szczepionka do zabijania Ludzi 
Eksplozja nowotworów, zawałów i chorób po zastrzykach na Covid.
W dn. 8 lutego 2023 r. Dr David Martin gościł w programie 'Stew Peters Show' aby omówić niezaprzeczalny związek tzw. "szczepionek" na Covid z obserwowaną na całym świecie eksplozją nowotworów, zawałów serca i wielu innych chorób.…
 
Jak bankierzy wciągnęli USA w II wojnę światową 
Tajemnica Pearl Harbor. Prawda, którą ukrywają Amerykanie. 
Pandemia covid nigdy nie istniała 
Ogłoszony w 2020 roku apel 33 lekarzy z całego świata należących do sojuszu World Doctors Alliance, w którym ostrzegają przed ryzykiem związanym z nowymi eksperymentalnymi szczepionkami na Covid-19, wyjaśniają na jakiej zasadzie one działają i co dokładnie czyni je tak niebezpiecznymi.  
Imperium KLAUSA SCHWABA i jego marionetki. DAVOS 2022. 
 
Jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać zdrowie 
Dr Zbigniew Martyka, kierownik oddziału zakaźnego w Dąbrowie Górniczej napisał dwa tygodnie temu wpis, w którym ocenił, że "jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać nasz stan zdrowia" pod pretekstem koronawirusa. Wówczas wprowadzano nowe restrykcje i podział na powiaty "żółte" oraz "czerwone". 
Odważni eksperci z USA, Rosji i Czech mówią prawdę o szczepieniach  
 
ZBRODNICZY DRUK 3238 + REFERENDUM “STOP BEZKARNOŚCI FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH” 
 
Maseczki opadły – porażka programu „Polskie Szwalnie” 
Mimo że Agencja poniosła znaczne koszty w związku z realizacją projektu „Stalowa Wola”, produkcja maseczek nie została uruchomiona i zakończyła się na etapie testowym. 
Ukraińcy umierają walcząc z Rosjanami w interesie żydowskich włascicieli Ukrainy 
 
Zielony ŁAD zniszczy UE, a wcześniej zniszczy prywatną własność 
 
Kiedy Zełenski zagrał hymn narodowy przyrodzeniem 
 
Bergolio vel Franciszek nagrodzony przez B’nai B’rith 
Na zdjęciu poniżej widzimy dyrektora generalnego B’nai B’rith International Daniela S. Mariaschina, który wręcza papieżowi Bergoglio złoty kielich ozdobiony żydowskimi napisami i symbolami. Jest to symboliczna nagroda przyznana Franciszkowi za jego stałe wsparcie dla tej żydowskiej organizacji masońskiej. 
We Włoszech nadal zabija się ludzi respiratorami i propofolem… 
Od tych morderstw pod respiratorami rozpoczęto pseudo-pandemię  
Szczepionka przeciwko ospie prawdziwej wyzwoliła wirusa AIDS 


Epidemia AIDS mogła zostać wywołana przez masową kampanię szczepień, która zlikwidowała ospę prawdziwą. Światowa Organizacja Zdrowia, która kierowała trwającą 13 lat kampanią, bada nowe dowody naukowe sugerujące, że uodpornienie szczepionką Vaccinia przeciwko ospie prawdziwej obudziło niepodejrzewane, uśpione zakażenie ludzkim wirusem obrony immunologicznej (HIV). 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Częstotliwości radiowe i mikrofalowe a manipulacja ludzkimi emocjami i zachowaniem 

 
 

 
Medialni MORDERCY! 
Jak najgorsze szumowiny z pierwszych stron gazet, szczuły na ludzi, którzy nie dali się zatruć trującą szczepionką przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
więcej ->

 
 

Winy i grzechy

Gdy minęła gorączka złota...
Sami jesteśmy sobie winni

Wróćmy pamięcią do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, gdy dosłownie z dnia na dzień Polska stała się jednym wielkim targowiskiem. Handlował kto żyw. Zarówno ci, którzy wcześniej zajmowali się handlem, jak i ci, którzy w większym lub mniejszym handelku upatrywali najszybszą drogę do dobrobytu. Handlem zaczęli się również parać ludzie, którzy stracili pracę i nie wiedzieli, co dalej robić. Dla handlu, nawet tego ulicznego, porzucali liche posadki nie tylko drobni urzędnicy, ale także absolwenci wyższych uczelni, a nawet pracownicy naukowi. W pewnym momencie mogło się wydawać, że w branży handlowej jest zatrudniony co drugi obywatel odrodzonej Rzeczypospolitej. Takie przynajmniej można było odnieść wrażenie, patrząc na realia wielkomiejskie, chociaż i na prowincji widać było kupiecką gorączkę. Nie inwestowaliśmy w siebie, inwestowaliśmy w towar. Mało kto myślał o uruchomieniu produkcji, wytwarzaniu dóbr, co wymagało zdobycia dodatkowych kwalifikacji. W ten sposób staliśmy się narodem pośredników.
Polski konsument po dziesięcioleciach permanentnych niedoborów i reglamentacji był nienasycony. Najchętniej kupował wyroby zagraniczne, upstrzone metkami i nalepkami z obcojęzycznymi napisami. W tym momencie byliśmy jeszcze w sumie społeczeństwem stosunkowo zamożnym, nie ukrywając - nieco dorobionym na socjalistycznej "kombinatoryce", i posiadającym w skali makro miliony zakazanych dolarów i marek. Zasobnym ponadto w kilogramy kruszców w postaci złotych rublówek i precjozów przechowywanych przez dwa pokolenia.
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku polski klient "łykał" wszystko, jak to się wtedy w gwarze chodnikowo-handlowej mówiło. Był spragniony każdego dobra, często tandety, zarówno "made in West", jak i "Dalnyj Wostok". Kupowaliśmy co się dało, byle nie było polskie, wielokrotnie zachwycając się opakowaniem, a nie zwracając uwagi na jakość towaru. W ten sposób z winy nas samych padło wiele polskich przedsiębiorstw. Często po bankructwie odradzały się jak feniks z popiołów, tyle że pod szyldem zagranicznych potentatów.
Tak wyglądał pierwszy etap polskiego "ożywienia gospodarczego". Nikt zbytnio się nie przejmował tym, że tracił pracę w przemyśle, przetwórstwie, usługach czy rolnictwie. Od kartonowego pudła, polowego łóżka, przez "szczęki", budkę mógł przecież przy odrobinie operatywności dojść do wymarzonego pawilonu, lokalu sklepowego, a nawet hurtowni. Komu przyszło wtedy do głowy, że ta sytuacja przypomina węża zjadającego własny ogon i że w Polsce powstaje ścisły rezerwat handlarzy obracających zagranicznym towarem, bez dopływu środków z eksportu dóbr i usług. Handlując ze sobą nawzajem, straciliśmy na obce towary olbrzymi majątek, zarówno wytworzony w dobie socjalistycznej gospodarki, jak i ten spadkowy, przedwojenny, który udało się ukryć przed ludowym fiskusem. Te zasoby bezpowrotnie odpłynęły z Polski.
Handel na początku lat dziewięćdziesiątych był drapieżny, dziki. Liczył się jak najszybszy zysk kosztem klienta. Mało kto ze sprzedających był prawdziwym kupcem, większość stanowili handlarze i handlarzyki, których mentalność można było przyrównać do morale drobnych oszustów. Patrząc na taki obraz, należało tylko przyklasnąć mądrości starożytnych Rzymian, że na wspólnego patrona profesji kupieckiej (pozostając z całym szacunkiem dla rzetelnych i autentycznych przedstawicieli tego zawodu) i złodziejskiego fachu przeznaczyli Merkurego.
W początkowym okresie handlowej "gorączki złota" sprzedający darzyli szacunkiem wyłącznie bogatych klientów, których w tych niezbyt odległych czasach było jeszcze sporo. Niezamożny rencista lub emeryt ze starego portfela, niezostawiający w kasie jednorazowo minimum pół "bańki", klientem nie był. Był dziadem, którego obsługiwano jakby z musu, wręcz po socjalistycznemu. Jakże dziwne są koleje losu i sprawiedliwość Opatrzności, że dziś właśnie ludzie starsi, już nieaktywni zawodowo, stanowią grupę, która faktycznie utrzymuje polski mały handel. To właśnie emeryci i renciści stanowią gros klientów osiedlowych bazarków i sklepików. Zakupy są dla nich nie tylko nabywaniem dóbr, ale i możliwością kontaktu z drugim człowiekiem, od którego oczekują porady, a czasem krótkiej pogawędki. Ludzie ci nadal żyją w niszy swojej ulicy, osiedla, dzielnicy, po prostu małej ojczyzny. Są z nią zżyci i do niej przywiązani.
Emeryci i renciści pomimo mało zasobnych portfeli są mniej wrażliwi na "promocje", wymagające przeważnie przejazdu na drugi koniec miasta. Wolą swoje skromne, nabywane za gotówkę zakupy zrealizować w pobliżu domu, w zaprzyja?nionym sklepie.
W połowie lat dziewięćdziesiątych pojawiały się coraz liczniejsze super- i hipermarkety, a wraz z nimi kolejna paranoja polskiego handlu. Wszyscy właściciele sklepów i sklepików gremialnie sarkali, że odbierają im klientów, ale... sami stawali się ich klientami. I tak kupiec prowadzący osiedlowy sklep z artykułami przemysłowymi nie kupował już mleka w sąsiednim sklepie spożywczym, ale po zamknięciu własnego, np. odzieżowego, jechał do marketu, gdzie mógł spotkać właściciela "spożywczaka", który akurat kupował podkoszulek. Oszczędzaliśmy parę groszy, tracąc przy okazji sporo czasu i nieco złotówek na coraz droższą benzynę, a przy okazji kupując rzeczy, których nabywać wcale nie chcieliśmy, a które wielokrotnie okazywały się wręcz zbędne. Po raz kolejny zabrakło nam minimum zdolności przewidywania, patrzenia ciut dalej niż na czubek własnego nosa. Zabrakło nam także nie tylko zdrowego rozsądku, ale i kupieckiej etyki i solidarności, nie mówiąc już o świadomości narodowej i patriotyzmie.
Wychodzę z założenia, że najgorsza prawda jest lepsza niż najpiękniej brzmiące kłamstwo. Dlatego pozwoliłem sobie na tak ostre sformułowania. Przekazując uwagi na temat patologii gospodarczych minionych lat, czuję się do tego upoważniony, mając sam doświadczenia w branży handlowej. Czy widzę przyszłość polskiego handlu pesymistycznie?
Może wydać się to dziwne, ale mam przekonanie, że właśnie teraz jest wielka szansa na odrodzenie się polskiego handlu, opartego na dobrych zasadach prawdziwego kupiectwa i zdrowych proporcjach. Handlu obliczonego nie na dora?ny zysk, a na trwanie na rynku przez długie lata i darzonego pełnym zaufaniem klientów.
Synonimem dobrego towaru powinien stać się towar kupiony w polskim sklepie. Polskie społeczeństwo szybko zachłystuje się wszelkimi nowościami, ale i dość szybko odnajduje w nich wady, wracając do starych, sprawdzonych rozwiązań. Polak staje się mądry po szkodzie i jest to nutka optymizmu w tym przykrym dla nas przysłowiu. Potrzeba nam jedynie więcej wzajemnego zrozumienia i ludzkiej solidarności, które cechowały nasz Naród w momentach krytycznych dla kraju. Podobno bieda ludzi konsoliduje, daje im siłę do przetrwania. Miejmy więc nadzieję, że staniemy się dla siebie bardziej ludzcy, pomocni i zwyczajnie uczciwi. Pamiętajmy również, iż sama nadzieja mało znaczy, potrzebna jest jeszcze wiara i miłość, których nie może zabraknąć w dobie zbliżających się nowych zagrożeń i nowych wyzwań.



18 lipiec 2003

Krzysztof Szymański 

  

Archiwum

Na miejsce jednego kłamcy, wybrali drugiego...
marzec 4, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Tło Historyczne Niemieckiego Obozu Zagłady w Warszawie
maj 27, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Innowacje Holocaust Industry: Wypłacajcie odszkodowania dla... dzieci "ofiar Holokaustu"
maj 9, 2007
bibula.com
Białoruś chce poprawy stosunków z Polską
grudzień 10, 2002
Piotr Mączyński
Polacy muszą być mądrzejsi od innych
lipiec 15, 2008
Artur Łoboda
Osaczony człowiek woła o ocalenie
styczeń 8, 2006
Wracamy do klanów
lipiec 3, 2004
Andrzej Kumor
Nie przenoście nam Lenina do warszawki
luty 9, 2007
Remigiusz Okraska
Polska powinna wejść do euro w 2006 r.
sierpień 28, 2002
PAP
Oszwabić Polaków (1)
lipiec 17, 2004
IAP
Moczulski ponownie przed sądem lustracyjnym
grudzień 17, 2002
PAP
Dlaczego Amerykanie Walczą?
grudzień 25, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Imperium dostaje zadyszki
październik 10, 2006
Ignacy Nowopolski
Sąd Boży
sierpień 12, 2003
przesłała Elżbieta
Ludzie z wazeliny
październik 30, 2008
Marek Jastrząb
Wyznawcy mamony, czy prawdziwe oblicze Kościoła?
grudzień 17, 2005
PAP
Ach te media. Fantazja u nich, że hej!
lipiec 30, 2004
PAP
Usuwanie usówania
październik 5, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
The Festival of jewish "Mono Culture" in Lebanon
sierpień 4, 2006
Marek Głogoczowski
Film o Krakowie
maj 20, 2004
Dziennik Polski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media