ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Kanciarze z Wall Street 
Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
więcej ->

 
 

Syndrom Olewnika

Czy znów potrzeba tragedii, wielokrotnej tym razem, by państwo po raz kolejny odkrywało swą niemoc? I czy ta niemoc to efekt braku profesjonalizmu? Czy też może niemoc sterowana?

Nie po raz pierwszy jesteśmy świadkami słabości państwa wobec przestępstw, które swoimi wątkami sięgają tzw. władzy. Szeroko rozumianej władzy, bez względu na jej szczebel. Sprawa zbrodni dokonanej na Krzysztofie Olewniku zdaje się odkrywać ciemną materię mechanizmów, jakie funkcjonują w naszym demokratycznym państwie prawnym.
Setki podobnych spraw rozgrywa się od wielu lat i tylko dlatego, że nie mają aż tak tragicznych skutków oraz takiej determinacji, jaką wykazuje rodzina zamordowanego w dążeniu do wyjaśnienia kulis śmierci, nie trafiają na pierwsze strony gazet i do głównych wiadomości.

Gdyby nie powaga sytuacji, niepomierną wesołość budziłyby wypowiedzi całej plejady polityków i wysokich urzędników państwowych na temat potrójnej śmierci – jak się twierdzi samobójczej – trzech głównych oskarżonych i skazanych. Tych, którzy mogliby mieć wiedzę szczegółową, niebezpiecznie szczegółową o powiązaniach, związkach i udziale innych osób.

Trudno się dziwić siostrze ofiary, gdy stwierdza, że ten kraj to już nie jej Polska, że w żadną Polskę już nie wierzy. To, z czym mamy do czynienia od dawna, na tle wielu podobnych spraw może kojarzyć się z minionym ustrojem a nawet może nasuwać pytanie, czy ów miniony ustrój rzeczywiście jest minionym. Gorzej, bo w ustroju poprzednim przynajmniej było wiadomo kto jest kim i czego się po kim można spodziewać. Zwłaszcza po tamtej władzy.

Dziś, na przykładach zarówno sprawy Krzysztofa Olewnika, jak i śmierci gen. Papały i wielu innych podobnych tragicznych wydarzeń, dla wielu obywateli Polska może się jawić niczym wrogie dla obywatela terytorium, na którym dzieją się historie rodem z republik bananowych. Pod hasłami, a jakże, demokratycznego państwa prawnego.

Perspektywa oglądu i oceny podobnych zdarzeń poprzez pryzmat obecnej władzy nie wydaje się perspektywą właściwą. Przez ponad siedem lat, bez względu na to, kto aktualnie rządził, nikt nie był i nadal nie jest w stanie wyjaśnić sprawy tego zabójstwa. Sprawy, na pierwszy rzut oka, prostej.
Brak profesjonalizmu?

Podobną niewiedzę i niemoc państwo wykazuje w wielu innych sprawach. Równolegle kipi aż od informacji o niewiarygodnych sukcesach w zwalczaniu przestępczości zorganizowanej. Tu państwo sobie radzi. Na ogół sobie radzi. Przynajmniej w medialnych przekazach.

Śmiesznie w tym kontekście brzmią słowa, jakie od kilku dni serwują nam głównie politycy, ale też i urzędnicy państwowi, gdy twierdzą, że w tej konkretnej sprawie nie ma co się doszukiwać żadnej spiskowej teorii dziejów o jakichś powiązaniach ze sferą rządową. Jeśli już, jak twierdzą, to co najwyżej można mówić o sitwach lokalnych.

Znaczy, państwo przez siedem lat nie potrafi sobie poradzić z jakąś sitwą lokalną? To co to za państwo? Chyba krótką pamięcią mogą się poszczycić „zwolennicy” ewentualnych sitw lokalnych. Wystarczy wspomnieć aferę starachowicką, która swą „lokalnością” sięgnęła do sfer rządu i parlamentu. W sprawie Krzysztofa Olewnika, jeśli nawet korzenie sięgają sfer lokalnych, to można spokojnie założyć, iż właśnie te sfery szukają potem wsparcia znacznie wyżej.

Gorzki śmiech, a raczej zimny gniew wywołują wypowiedzi szeregu osób, które same będąc odpowiedzialnymi za obecny stan rzeczy, ręce załamują nad stanem państwa. Tym stanem, który jest skutkiem działań i zaniechań owych teraz zdruzgotanych i zbulwersowanych person.

Niesmak, by nie używać mocniejszych określeń, budzi to, że wszyscy, spod każdej barwy politycznej, starają się wykorzystywać podobne tragedie dla tworzenia własnych świetlanych wizerunków. Tak było w sprawie dotąd niewyjaśnionej śmierci gen. Papały, tak było i jest nadal w sprawie śmierci Barbary Blidy i – wszystko na to wskazuje – tak będzie nadal przy każdej podobnej okazji. Przyzwoitość odeszła do lamusa. Zastąpiona przez tzw. politykę. Tak zwaną, bo nawet w polityce są granice przyzwoitości. Tyle, że nie u nas, jak się okazuje.

Fala dymisji po tej trzeciej samobójczej śmierci miała chyba przekonać społeczeństwo o…no właśnie, o czym? Co robił premier Tusk przez półtora roku rządzenia, co robił jego minister sprawiedliwości Ćwiąkalski? Jeszcze kilka dni temu słychać było wyłącznie peany pochwalne na cześć całego gabinetu, z ministrem sprawiedliwości na czele. Również i z innymi ministrami i szefami w resorcie sprawiedliwości i bezpieczeństwa, którzy w tej konkretnej sprawie w jakiś sposób ponoszą odpowiedzialność za tę, nazwijmy to umownie, niemoc państwa.

Znamienne jest to, co się premierowi wymknęło, chyba nieopatrznie, przy okazji informowania o dymisji ministra sprawiedliwości. Mianowicie dymisja ta została spowodowana sprawą tak bardzo nagłośnioną przez media i reakcje społeczeństwa. Należy przez to rozumieć, że każde niechlujstwo, każde zaniechanie, szalbierstwo, a może wręcz przestępstwa urzędników państwowych pozostawać będą w zaciszu gabinetów, dokąd wieść o nich nie przedostanie się do opinii publicznej? To kto w tym państwie rządzi? Media?

Nadużycie? Może niekoniecznie. Od blisko roku premier Tusk jest w posiadaniu wyroku Sądu Najwyższego – sygn. akt II PK 256/07 – w którym ze sformułowań uzasadnienia należy stwierdzić, iż na wysokich stanowiskach państwowych zasiadają nieuczciwi urzędnicy. Co premier Tusk z tą wiedzą robi? Nic. A w tym przypadku nie ma mowy o jakiejś wirtualnej odpowiedzialności politycznej. Jest za to całkiem materialny wyrok Sądu Najwyższego.

W połowie grudnia ubiegłego roku Szef Kancelarii Premiera, Tomasz Arabski podany został do prokuratury z powiadomieniem o popełnieniu przestępstwa polegającym na uniemożliwianiu dostępu do oryginałów dokumentów urzędowych – art. 23 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Te dokumenty mogą świadczyć o dokonaniu fałszerstwa przez innych urzędników państwowych w sprawie ściśle związanej z wyrokiem SN, o którym wyżej.

Tymczasem Szef Kancelarii, na wniosek o dostęp do oryginałów – o ile takowe w ogóle istnieją – frywolnie stwierdza, że część gdzieś zaginęła, do części dostępu nie da z uwagi na ochronę danych osobowych, a co do dostępu do oryginałów, których kopie, owszem, nadesłał, nie wypowiada się w ogóle.

Brak profesjonalizmu? Niechlujstwo? Zaniedbanie? Czy też może świadome uniemożliwianie ustalenia stanu faktycznego i uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy w sprawach przed sądami urzędnicy i ich pełnomocnicy posługują się kopiami dokumentów sfałszowanych?

Co stoi na przeszkodzie w udostępnieniu wglądu w oryginały dokumentów urzędowych, zgodnie z obowiązkiem wywodzącym się z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej? Co robi Szef Kancelarii w kwestii wyjaśnienia, kto jest odpowiedzialny za zaginięcie części dokumentów? Osobliwie akurat tych, które mogą mieć w powyższej sprawie kluczowe znaczenie.


Tym samym nasuwa się pytanie, jakimi motywami kieruje się Szef Kancelarii Premiera, by łamać prawo w dostępie do informacji dotyczącej innych wysokich urzędników państwowych? Tych, których premier Tusk utrzymuje na wysokich stanowiskach w administracji rządowej.

Premier milczy, prokuratura milczy, nie dzieje się nic. A co ciekawsze, od ponad trzech lat sądy stronią od uwzględnienia wniosków dowodowych w postaci przedstawienia oryginałów tych właśnie dokumentów. Podobnie jak pełnomocnicy wystrzegają się osobistego uwierzytelnienia kopii za zgodność z oryginałem.

Czy chodzi o to, że milczenie i niemoc państwa przejawiają się wówczas, gdy w sprawie mieć mogą udział aktualni funkcjonariusze publiczni i aktualnie działający parlamentarzyści? Pytanie stąd się bierze, że na przykład w sprawach fałszerstw dokumentów byli parlamentarzyści – Renata Beger i Wanda Łyżwińska skazane zostały całkiem sprawnie po równie sprawnym śledztwie, zebraniu i przedstawieniu dowodów.

W tej właśnie sprawie postawa ministra Ćwiąkalskiego również przypominała piłatowe umywanie rąk. Zarówno w kwestii skandalicznego wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, uchylonego potem przez Sąd Najwyższy, jak również w sprawie uporczywego pomijania przez sądy wniosków dowodowych, a przede wszystkim w sprawie powiadomienia prokuratury o popełnieniu przestępstwa przez Szefa Kancelarii Premiera.

Czy to też lokalne sitwy? Przynajmniej do czasu, gdy media nie wywloką na światło dzienne całego wachlarza zdarzeń, zaniechań, uników i niewyjaśnionych aspektów? Kto i jak wówczas będzie mówił o godności urzędnika Rzeczypospolitej Polskiej? Premier, minister sprawiedliwości, minister do spraw nieprawidłowości w administracji rządowej?

To takie właśnie mechanizmy, taka ciemna materia doprowadzają do spraw tragicznych, jak w przypadku śmierci Krzysztofa Olewnika. I potem takie mechanizmy uniemożliwiają wyjaśnienie szczegółów, a zwłaszcza osób, których na pierwszym planie nigdy nie widać. A gdy już się nie da nic zrobić, bo wieść poszła w cały kraj i poza granice, robi się medialny spektakl z falą dymisji.

Organizuje swoiste sympozjum na posiedzeniu Sejmu, z którego i tak nic nie wynika, a jedynie wszyscy wszystkich wytykają palcami, że każdy winien tylko nie ten, który akurat wszedł na mównicę. Powołuje się sejmową komisję śledczą ku uciesze gawiedzi i wszystko wraca w koleiny.

Mamy właśnie następcę ministra Ćwiąkalskiego, szefa sejmowej komisji śledczej do spraw nacisków, Andrzeja Czumę. Co ta komisja od lutego ubiegłego roku ustaliła, nie wiadomo. Poza widowiskiem dla telewidzów, konkretów jak kot napłakał. Lepiej dla wszystkich by było, gdyby takich samych efektów nie osiągał teraz resort sprawiedliwości, szczególnie w obszarze bezpieczeństwa obywateli i pewności oraz mocy państwa.

A winnych, tych faktycznych, mocodawców lub tych, którzy z jakichś powodów utrudniali i nadal utrudniają wyjaśnienie sprawy Krzysztofa Olewnika, jak i w wielu innych spraw, jak nie było tak nie ma.

Witold Filipowicz
Warszawa, styczeń 2009
mifin@wp.pl
26 styczeń 2009

Witold Filipowicz 

  

Archiwum

UE jako całość nie uzna Kosowa. Polska - tak
luty 18, 2008
Artur Łoboda
Grypsera dla frajerów
czerwiec 22, 2006
Benedykt XVI o "lekarstwie nieśmiertelności"
marzec 9, 2008
PAP
"Piekło istnieje dla tych, którzy odrzucają Boga"
marzec 25, 2007
"Bo życie przerosło kabaret"
RZECZYWISTE  POPARCIE

czerwiec 19, 2003
Skutki prywatyzacji służb wojskowych i tajnych
sierpień 26, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Who is Ariel Sharon?
listopad 3, 2003
Izrael planuje atak nuklearny na Iran
styczeń 8, 2007
Aschurbanipal
Czy ryży ma prawo do wypowiedzi?
grudzień 9, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Powrot
padziernik 28, 2005
przeslala Elzbieta
„Judeochrześcijanie” z sejmowej prawicy
czerwiec 27, 2006
Jacek Bartyzel
Możemy kupić 4 razy mniej paliwa...
listopad 3, 2005
INTERIA.PL
The Progress (the Creep) of Cancer named USA
listopad 14, 2008
Marek Głogoczowski
To wreszcie spisane, krążyło po Warszawie dawno
marzec 21, 2007
Świadek
ODEZWA DO LICZYDŁA
grudzień 17, 2006
Wiesław Sokołowski Redakcja pisma literackiego
Amerykański ruch anty-wojenny
wrzesień 4, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Kapitalizm
kwiecień 25, 2004
Artur Łoboda
Czyńcie Ziemię poddaną sobie i rozmnażajcie się
grudzień 23, 2006
Dariusz Kosiur
Publiczna odmowa objęcia stanowiska Ministra Sprawiedliwości
wrzesień 2, 2004
Adam Sandauer
Doniesienia ze wschodniego frontu i spekulacje na temat najbliższej przyszłości...
kwiecień 4, 2007
tłumacz
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media