|
Do naszych wybrańców - upiększaczy miasta
|
|
Tekst napisałem do regionalnej gazety "Linia Otwocka" - może wydrukują. Opisane w nim problemy występują w większości polskich gmin, wystarczy zmienić tylko nazwę miasta. A niszczenie pozostałości narodowego handlu i rzemiosła, o architekturze nie wspominając, ma wymiar europejski, możemy to zjawisko obserwować wszędzie, tak w Warszawie, jak i w Londynie.
Dbałość o estetyczny wygląd miasta, jaką przejawiają nasi wybrańcy, prezydent i radni („32 budowle do rozbiórki” - LO z 16.01.09), niewątpliwie godna jest pochwały. Szkoda tylko, że ich wysublimowany i już europejski smak architektoniczny oraz zapał do działania nie idą w parze z roztropnością, gospodarnością, dbałością o interes społeczny i w końcu z odpowiedzialnością za byt materialny mieszkańców gminy. Choć w tym ostatnim przypadku nasi samorządowy nie są w stanie zmienić destrukcyjnej polityki kolejnych rządów po 1989 r., mimo, że obdarzamy wszystkich naszych wybrańców mandatem do sprawowania władzy w naszym imieniu – tak to wygląda w teorii. Za to dzieje głupoty znów mają szansę wzbogacić się o chwalebne wyczyny prężnie działającej „w naszym imieniu” władzy.
Nie mam nic przeciw likwidacji szpetnych obiektów, często prowizorycznych baraków. Jeśli, jednak w takich przybytkach prowadzona jest działalność gospodarcza, np. szewc, sklep „Wiklinka” itp. – podkreślę: zanikająca polska działalność gospodarcza – należy najpierw zagwarantować lokale na jej dalsze prowadzenie. Przy czym powinny to być lokale, o co najmniej nie gorszym standardzie, o zbliżonej lokalizacji i o podobnych kosztach dzierżawy, czy najmu.
Całkowitym brakiem kultury naszych wybrańców należy nazwać nieinformowanie bezpośrednio zainteresowanych o planowanej likwidacji takich obiektów. Skąd się bierze takie traktowanie rządzonych przez rządzących? Czy jest to spadek po niedawnym socjalizmie, w którym władza wiedziała zawsze lepiej? Czy jest to produkt współczesnego liberalizmu – tu dodam, że zrodzonego w tej samej ku?ni, w której powstały komunizm i socjalizm? Co mnie jednak najbardziej zastanawia, to spokój i ogromna tolerancja rządzonych oraz całkowity brak refleksji nad powtarzaniem tych samych wyborczych błędów i brak chęci do ich eliminowania w przyszłości.
Pole do wykazania się działalnością nasze władze maja ogromne. Można np. naprawiać stare, a także zakładać nowe, chodniki, dbać o ich równą nawierzchnię. W zimie dbać o ich czystość i nie tylko w centrum miasta i przed coraz liczniejszymi bankami. Brakuje odwodnienia jezdni. W wielu miejscach nie ma utwardzonych dróg lub utwardza się je prowizorycznie tłuczniem, dzięki czemu błoto jest na nich przez okrągły rok. Nie ma wiat na wielu przystankach autobusowych. Nikt nie interesuje się zbiórką surowców wtórnych, np. makulatury. Pewien mądrala z magistratu radził mi skorzystać z jedynego w Otwocku pojemnika na makulaturę przy ul. Hożej. Mam, więc wybór, albo wsunąć 600 kg papierów przez wąski otwór pojemnika, albo - wyrzucić go w lesie (!). A zaangażowanie władz w walkę o ekologiczne środowisko jest ogromne, szczególnie od naszego wejścia do UE. Widać to w okolicznych lasach. Przy ciągle rosnących kosztach odbioru śmieci i biedzie społeczeństwa coraz częściej pojawiają się one właśnie tam.
Któreś poprzednie władze pozbyły się większości udziałów w firmie oczyszczającej miasto. Ciekawe, że zagraniczna firma na tym interesie zarabia, a miasto nie potrafiło lub nie mogło?
Z miejskimi wodociągami, których komunalną własność zlikwidowali obecny prezydent i radni sytuacja będzie analogiczna, gdy niebawem przejmą ją obcy i podyktują swoje ceny – bo przekształcenie OZWiK w spółkę prawa handlowego wyłącznie temu służy.
Byłbym nieuczciwy, gdybym nie wspomniał o sukcesach otwockich decydentów. W szybkim tempie powstają wodociągi i kanalizacja. To wszystko za euro walutę, w ogromnych ilościach spadającą z unijnego nieba. Wiara w unijne cuda jest już niemal tak silna, jak w św. Mikołaja, albo raczej – bo poprawniej – w Dziadka Mroza. A to tylko złuda, fatamorgana, a prawda jest jak zwykle prozaiczna. Władza trzyma się mocno kieszeni, ma się rozumieć naszej kieszeni – już drastycznie podniosła podatki od nieruchomości. Za to za przykładem władz centralnych jak grób milczy o potężnie rosnącym zadłużaniu miasta, czyli nas mieszkańców, na rzecz wymuszanej unijnej nowoczesności.
Inny sukces. Władza wypociła przestrzenny plan zagospodarowania miasta. Genialna koncepcja zakłada, że będziemy mieli w środku Otwocka wspaniały podziemny parking i piękną stalowo-szklaną halę. Zniknął już nikomu nie potrzebny skwer, na którym mogłyby się znale?ć np. małe kawiarenki. Smutne, jak niedouczeni decydenci małpują najgorsze wzorce obecnego czasu i instalują nam wszędzie stalowo-szklane budy, które z pięknem architektury nie mają nic wspólnego i Otwocka z pewnością nie upiększą. Nadają się, co najwyżej na fabryczne hale lub magazyny na obrzeżach miasta. Zobaczymy, ilu otwockich handlowców, którzy mieli swoje stoiska w nieistniejącym już pawilonie pojawi się w tym nowym hangarze i czy będzie ich stać na płacenie czynszu jego właścicielowi? A może pojawi się tam szewc z ul. Sosnowej?
Dbałość o architektoniczny wygląd miasta została już uhonorowana pomnikiem, który poprzednie władze same wystawiły sobie i następcom. To willa „Julia”, a raczej jej ruiny, jeszcze kilkanaście lat temu jeden z najpiękniejszych budynków w Otwocku. Drugim pomnikiem będzie największy jeszcze, bo istniejący, drewniany budynek w Europie, który czeka chyba na podpalenie. Barbarzyńcom winnym tych dewastacji nikt nawet nie pogroził palcem.
Zastanawiam się też czasem, dlaczego naszym decydentom nie przyjdzie do głowy nakłonić handlujących na otwockich bazarach do wspólnej inwestycji budowy tam polskich domów handlowych, oczywiście przy znaczącym finansowym wsparciu miasta i na jego miarę. Taki interes na pewno by się opłacił. No, ale oprócz politycznych talentów ciągu do władzy i stanowisk potrzebnych jest jeszcze kilka drobiazgów - ot, choćby odrobina gospodarskiej troski, ociupina rozumu i co nieco ekonomicznej wiedzy. Ale kto by tam na drobiazgi zwracał uwagę, gdy mamy budować „wspólny europejski dom” metodą „zrównoważonego rozwoju”?
Stare rosyjskie powiedzenie mówi: „wsiakije naczalstwo, eta swołocz”. W Polsce sprawdza się ono od 1926 r. do dziś. Od nas zależy, jak długo będzie aktualne. W Nowym Roku wypada życzyć, żeby jak najkrócej.
|
|
23 styczeń 2009
|
|
Dariusz Kosiur
|
|
|
|
Idea narodowa sama pozbywa się śmieci
styczeń 16, 2009
Dariusz Kosiur
|
Modlitwa o deszcz
maj 7, 2007
Marek Olżyński
|
Dlaczego w Polsce jest o 30% rencistów więcej
niż w państwach o podobnej historii?
październik 23, 2003
Adam Sandauer
|
Zmieniać aby nie zmienić
kwiecień 18, 2005
Kazimierz Murasiewicz
|
Nie dzielić Polaków
lipiec 6, 2008
Artur Łoboda
|
Inne oblicze nazizmu
kwiecień 6, 2004
|
60. rocznica powstania w Getcie Warszawskim
kwiecień 30, 2003
aaa
|
Lustracja" wraca jak bumerang i dziala jak bumerang...
luty 22, 2005
Jerzy Malinski
|
Droga do Unii
lipiec 31, 2003
Witold Filipowicz
|
25 lat minelo
grudzień 19, 2006
przeslala Elzbieta
|
Ś+P..Czy nieświetej+pamieci?.. nś+p.
Dla globalnej mendy??
styczeń 18, 2008
szer.NIKIFOR
|
UE rozumie sytuację na rynku rolnym (?)
czerwiec 26, 2002
PAP
|
Posly i senatory
lipiec 3, 2008
...
|
Zanim Rywin przyszedł do Michnika
styczeń 13, 2003
http://newsweek.redakcja.pl/
|
Polacy zadowoleni z czlonkostwa w UE
listopad 30, 2006
PAP
|
Jak rozpętano trzecią wojnę światową
sierpień 9, 2006
Wied?min
|
"Atak" na rabina Schudricha
Karol, kogoś ty popsikał!
lipiec 10, 2006
Ivo Sosnowski
|
Tworzymy jeden naród
lipiec 30, 2004
Andrzej Kumor
|
Ręka, rękę myje a g... dalej pływa w politycznym szambie Krakowa
styczeń 11, 2007
Artur Łoboda
|
Historia kołem się toczy - po latach nadal magiel i seksafery...
grudzień 23, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
więcej -> |
|