|
Kolejny wypadek naszego autokaru na obczy?nie
|
|
To tylko kwestia czasu - co parę miesięcy dochodzi (a właściwie dojeżdża) do kolejnego tragicznego wypadku w wykonaniu polskiego autokaru i to najczęściej na zagranicznych trasach. Zapewne tamtejsi mieszkańcy (nie tylko okoliczni, ale - dzięki mediom - większość obywateli państwa, w którym wydarza się kolejna tragedia) mają nas już serdecznie dość. Jeśli słyszą o nowym tragicznym wypadku, to zapewne pierwsze pytanie - czy to znowu Polacy? Ja również nadsłuchuję z obrzydliwym cieniem nadziei, że to może autokar jednak z jakiegoś państwa "starej Unii". Jeśli tak bywa (a bywa rzadko - tamtejsi turyści pewnie latają, a nie wędrują w pudłach na kółkach), to jeszcze trzeba poczekać na informację, czy aby kierowca nie jest z naszego kraju...
Po wypadku zostaje uruchomionych wiele procedur. Za nimi kryje się mobilizacja ratowników, policjantów, lekarzy, uędników oraz karetek pogotowia, a nawet helikopterów. Do tego blokada autostrady (tamci kierowcy klną biednego Polaka, który zasnął za kierownicą albo wybrał się niesprawnym pojazdem lub nie przestrzega przepisów drogowych). Doliczmy również koszty całej tej tragedii, którą ponoszą tamtejsi obywatele - przecież trzeba posprzątać, załatać, pomalować, odnowić. Oczywiście, to niewiele w porównaniu z tragedią ludzi, ale dla cudzoziemców to przecież jest kłopot. To oni są gospodarzami, a my tranzytowymi gośćmi. A jeśli do tego wypadek zdarzy się w dzień wolny od pracy albo po godzinach pracy, to dodatkowe pretensje kierowane pod naszym adresem, bo trzeba zmienić swoje plany (a tam ludziska w wolne dni to myślą o wypoczynku a nie o robocie). Jedyny zysk to pewnie mają tam firmy, które pracują na zlecenie, ale większość to pracownicy na dniówce i nawet jeśli dostaną parę nadgodzin, to i tak klną Polaków za zamieszanie. Zresztą - wyobra?my sobie dowolny naród, którego autobusy permanentnie rozbijałyby się na naszej ziemi (niszcząc barierki, mosty, ekrany akustyczne, rabaty, nawierzchnię) i obiektywnie oceńmy tę sytuację.
Powtarzam - w obliczu tragedii to pomijalna sprawa, jednak w dłuższej ocenie, to przecież opinia o nas, naszych kierowcach, sprzęcie i o organizacji buduje stereotypy i to (w tych przypadkach) negatywne. Owszem, z naszej strony posypią się podziękowania, odznaczenia za odwagę dla okolicznych dzielnych ludzi, tamtejsi urzędnicy zrobią eleganckie gesty, jak przystało na nowoczesnych Europów*. To na pokaz, ale co tamci ludzie czują poza oficjalnymi spotkaniami? Co mówią o naszych wypadkach w domach i knajpach? Nie oszukujmy się - jeszcze parę takich wypadków, a będziemy szczególnie niepożądanymi gośćmi na europejskich autostradach. Jeszcze parę takich zdarzeń, a przed naszymi autokarami będą jechać miejscowe wozy policyjne pilotujące naszych turystów. O czasie pracy polskich kierowców i oszustwach w tej materii to pewnie już legendy są przekazywane po naszym kontynencie...
Być może holenderscy, niemieccy i włoscy kierowcy są przyzwyczajeni do jazdy po autostradach i jakoś nie zasypiają. Nasi zwykle jeżdżą po dziurawych drogach i nie mogą zasnąć podczas tąpnięć, choćby i chcieli. Ponadto muszą uważać na szarżujących pacanów z przeciwka, na czające się drzewa z korzeniami wcinającymi się w szosę, na przebiegające zwierzęta leśne oraz na spacerujące udomowione, także na kombajny i furmanki. Po kilku czy kilkunastu godzinach dudnienia po polskich rozpadlinach i wytężonej obserwacji trasy, wjeżdżają na równe, bezpieczne a szerokie autostrady, zatem ich czujność zostaje uśpiona i to (bywa)... dosłownie, zwłaszcza że nowoczesna kabina działa na nich jak kołyska na niemowlę. A do tego tkwiące w podświadomości przekonanie, że w razie wypadku w Polsce, to nie wiadomo, czy szpitale pracują normalnie, a może je zamknięto, czy nie mają wyczerpanych (finansowo) limitów lub (fizycznie) lekarzy, a może już oni wyjechali na Zachód? Natomiast wiedzą, że w cywilizowanej Europie służba zdrowia ma się do naszej tak jak ich szosy do naszych, zatem już całkowicie spokojni uderzają w kimono i w... barierki ochronne. Taki syndrom rozanielonego kierowcy w przyjaznym kraju o wysokim poziomie usług medycznych i gładkiej nawierzchni?
A w sobotni poranek jeszcze irytuje TVN24, która najpierw informowała, że ok. 30 Polaków jest rannych, w tym ok. 10 ciężko. Po sprawdzeniu niemieckojęzycznego portalu komunikują - "właśnie dowiedzieliśmy się, że jest jedna ofiara". Może to przejęzyczenie? Zabrakło przymiotnika "śmiertelna"? Ale nie - jeszcze jeden komentator potwierdza, że "jest jedna ofiara", zaś u dołu na pasku oraz na czerwonej planszy - "jedna ofiara". Co jest, do kroćset? Czyżby słowo "ofiara" zmieniło swoje znaczenie i kiedy? Zawsze wyliczano ofiary w znaczeniu zabitych i rannych, a teraz tylko zabitych? Cała załoga TNV24 zna termin "ofiara" w znaczeniu wyłącznie "zabity"? Jeśli już o możliwie krótkich wieściach przekazywanych na pasku u dołu ekranu - można było napisać lakonicznie: 1 Z, 30 R, w tym 10 C.
Nie dość, że nasze media informują o kolejnej katastrofie, to dobijają, że to kolejny polski autokar oraz irytują błędnie interpretując znaczenie słowa. No to jak się nie denerwować? Sobota w plecy!
* - Europ, Europi (zamiast przydługawych form Europejczyk, Europejczycy)... |
|
31 marzec 2008
|
|
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
|
|
|
Co jest nie tak z IMF (Miedzynarodowy Fundusz Walutowy) i WB (Bank Swiatowy)?
sierpień 2, 2003
Walden Bello i Shea Cunningham
|
Monarchia czyli mafia
październik 18, 2003
Artur Łoboda
|
Unijny Rozbiór Serbii
Kosowo oddane islamistom
luty 19, 2008
Robert Wit Wyrostkiewicz
|
SOLIDARNI Z ROSJˇ !
sierpień 21, 2008
marduk
|
Prawo łaski
styczeń 20, 2006
Andrzej Grabowski
|
"Kompromisowa propozycja" - 1 mld. zł. w zamian za zakończenie strajku
maj 25, 2007
dr Adam Sandauer
|
Pamięci ks. Jerzego Popiełuszki
październik 24, 2006
Zygmunt Jan Prusiński
|
"PO chce przywrócić wolność mediom" - tak twierdzi Wirtualna Polska
kwiecień 11, 2003
|
Apel o Uczczenie Pamięci Ofiar Stalinizmu
czerwiec 27, 2006
Leszek Skonka
|
PKP usmażyła mi jaja!
grudzień 3, 2004
Mirosław Naleziński
|
PKNORLEN (PKN): 6 milionów odprawy
sierpień 14, 2004
PAP
|
Zbyt trudna pisownia nazw województw!
styczeń 27, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Patrząc z niesmakiem
sierpień 1, 2003
Andrzej Kumor
|
"Jesteśmy w Unii"
maj 4, 2004
Piotr Mączyński
|
Fatima i wielki spisek
styczeń 29, 2006
Deirdre Manifold
|
Peres chwali się, że Żydzi wykupują Manhattan, Polskę i Węgry.
październik 16, 2007
Dorota
|
Droga do WOLNOSCI?? WOLNOSCI ???WOLNOSCI ?????????????
listopad 17, 2006
emigriusz.z
|
W sprawie roszczeń WJC
luty 27, 2007
przysłał Bohdan Szewczyk
|
Kandydat z malwersacjami w tle
sierpień 7, 2002
PAP
|
Polskie strategie i inicjatywy historyczne
wrzesień 11, 2004
prof. Włodzimierz Bojarski
|
więcej -> |
|