ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
Zabójcze leki - prof. Stanisław Wiąckowski - 15.03.2017 
Zapis wykładu prof. Stanisława Wiąckowskiego omawiającego m.in. leki i ich składniki, które wbrew powszechnym opiniom nie leczą, a wręcz przyczyniają się wzrostu zgonów. Wiedza ta jest ukrywana przez koncerny farmaceutyczne, a nazwy leków zmieniane i dalej są dopuszczanie i promowane w sprzedaży mimo wiedzy, iż ich działanie jest zabójcze. 
Ceremonia otwarcia tunelu drogowego św. Gotarda 
Zapowiedź tego - co mamy dzisiaj 
Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka 
Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. 
Ludobójstwo covid 
Wywiad z CLAIRE EDWARDS  
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Sąd nie chce wysłuchać byłych pacjentów profesora Talara 
Profesor Jan Talar, z powodzeniem przywracający do sprawności pacjentów, którym inni medycy nie dawali szans przeżycia, po raz kolejny stanąć musiał przed Okręgową Izbą Lekarską prowadzącą przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Sprawa została zawieszona do 1 października. 
Debata ws. pandemii COVID-19! 
Sytuacja w Polsce i na świecie! Klimczewski, Socha, Giorganni!  
Komuszy dogmat «Zielonej Energii» zamroził Teksas 
Sieć energetyczna w Teksasie załamała się pod wpływem temperatur bardziej prawdopodobnych w Sioux Falls niż w San Antonio, pogrążając ponad 4 miliony ludzi w ciemności i pozostawiających ich bez ogrzewania 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego 
 
NIEMIECKI LEKARZ OPOWIADA CIEKAWOSTKI (DNI ŚFIRUSA 4) 
 
Kolejna odsłona protestów w Londynie 
Policja starła się 28 listopada z protestującymi przeciwko blokadom na Oxford Street, gdzie aktywiści rzucali butelkami i szarżowali przez szeregi funkcjonariuszy, co doprowadziło do ponad 60 aresztowań.

Oddolna grupa aktywistów Save Our Rights UK zaplanowała serię demonstracji, które miały odbyć się w ciągu weekendu w Londynie, aby zaprotestować przeciwko drugiej narodowej blokadzie. 
PiStapo atakuje rodziny 
Przypomnijmy sobie sceny ze świata Orwella. To już się dzieje.  
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
The Corbett Report 
Kanał YT niezależnego dziennikarza James'a Corbett'a  
"Górale to męczą konie" 
Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. 
Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus uczestniczył w ludobójstwie Etiopczyków 
„Amerykański ekonomista David Steinman oskarżył szefa WHO, że w latach 2012-2015 był jedną z osób odpowiedzialnych za ludobójstwo w Etiopii”, informuje portal MailOnline. 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
więcej ->

 
 

Innej drogi nie ma...

Andrzej Kumor: Panie Profesorze, jest Pan jednym z założycieli Stowarzyszenia na rzecz Zmiany Systemu Wyborczego "Jednomandatowe Okręgi Wyborcze" i wielokrotnie stwierdzał Pan, że zmiana taka ma zasadnicze znaczenie dla rozwiązania polskich problemów. Czy nie obawia się Pan, że w obecnej sytuacji ordynacja jednomandatowa doprowadzi do całkowitej dominacji postkomunistów w Sejmie i wyeliminuje z polskiego parlamentu raczkujące ugrupowania niekomunistyczneś


Prof. Jerzy Przystawa: Przeciwnie. Jednomandatowe Okręgi Wyborcze (JOW) spowodują rozpad SLD i pojawienie się w jego miejsce zupełnie innej partii. Podobny los, oczywiście, spotka i wszystkie inne obecne twory partyjne i będą one musiały zejść ze sceny politycznej. W tym drugim przypadku żadnej szkody dla nikogo nie będzie, bo te, jak Pan mówi, "raczkujące ugrupowania partyjne" są typowymi efemerydami wyborczymi i nie mają szans dłuższego istnienia również w obecnym, partyjnym systemie wyborczym. Aby zdać sobie z tego sprawę, wystarczy przyjrzeć się i porównać składy kolejnych sejmów, od I do IV kadencji. Z tego porównania zauważymy, że jedynymi partiami, które w tym systemie mają zagwarantowany byt polityczny, są formacje postkomunistyczne, SLD i PSL.
Wszystkie inne, łącznie z Unią Wolności i Akcją Wyborczą "Solidarność", po krótkim brylowaniu na scenie politycznej odeszły do lamusa i nawet pamięć o nich zaginęła lub niebawem zaginie. To, co powiedziałem, to nie jest żadne wishful thinking ani wróżenie z fusów. Na poparcie tych tez mamy argumenty zarówno doświadczalne, jak i teoretyczne. Dowodem doświadczalnym jest to, co się stało 8 lat temu we Włoszech. W wyniku zmiany systemu wyborczego i wprowadzenia JOW, nawet w ułomnej formie, WSZYSTKIE do tej pory istniejące partie polityczne się rozpadły i zniknąły ze sceny politycznej. W szczególności przestała istnieć Włoska Partia Komunistyczna - Partito Comunista Italiana - która w każdych kolejnych wyborach od II wojny światowej uzyskiwała około 30% mandatów w parlamencie. Ten sam los spotkał i Chrześcijańską Demokrację. I to samo się stanie, jeśli w Polsce wprowadzimy JOW. Powody tego łatwo zrozumieć. W wyborach tzw. proporcjonalnych funkcjonować mogą tylko scentralizowane, zbiurokratyzowane partie polityczne typu wodzowskiego. To biuro polityczne partii wyznacza kandydatów na posłów i radnych i ludzie swój wybór zawdzięczają przede wszystkim partyjnej centrali. Jasne jest więc, że są tej centrali podporządkowani. W małych JOW kandydatów już nie przywozi się w teczkach, muszą oni autentycznie zapracować na swój wybór i muszą zdobyć co najmniej kilkanaście tysięcy, a nawet kilkadziesiąt tysięcy głosów poparcia. W ten sposób pojawiają się nowi ludzie, niewygodni dla partyjnej centrali, którzy już nie są tak bardzo skłonni słuchać poleceń góry. Powstaje konflikt strukturalny i dotychczasowa struktura partii nie daje się już utrzymać. Partia musi zmienić swoją strukturę i - co za tym idzie - zmienić przywództwo i wymienić elitę. Nie podzielam obaw o zwycięstwo komunistów w systemie JOW z jeszcze innego powodu. W wyborach w JOW, aby wygrać, trzeba zdobyć poparcie co najmniej 30 procent głosów wyborców. Tak pokazują statystyki wyborcze w krajach, w których takie wybory mają miejsce. W Polsce bardzo trudno znaleść takie okręgi wyborcze, gdzie 30 proc. wyborców popierałoby postkomunistów. W ostatnich wyborach, które wygrała SLD z ok. 40 proc. poparciem, w wyborach wzięła udział mniej niż połowa uprawnionych do głosowania.


Jeśli policzyć wszystkie głosy, to okaże się, że na wszystkich obecnych posłów razem wziętych głosowało ok. 20 proc. wszystkich wyborców. Wynika z tego, że zaledwie jeden Polak na pięciu ma swojego przedstawiciela w Sejmie. Mniej niż połowa tych głosów padła na SLD. To oznacza, że postkomunistyczni posłowie reprezentują zaledwie ok. 10 proc. wszystkich wyborców. Jak wiemy, w wyborach bezpośrednich, w JOW, frekwencja wyborcza jest znacznie wyższa, ponieważ wyborcy po prostu mają większe zaufanie do tego rodzaju wyborów. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby uważać, że ci wyborcy, którzy teraz wolą zostać w domach, gdyby dano im szansę uczciwego wyboru, będą głosowali na postkomunistów.



Absolutnie żadnego powodu. To, co tutaj powiedziałem, będziemy mogli niebawem przetestować w praktyce. Za miesiąc odbędą się pierwsze bezpośrednie wybory wojtów, burmistrzów i prezydentów miast. Będziemy więc mieli okazję zobaczyć naocznie, ilu reprezentatów SLD wygra te wybory. Idę o zakład, że wynik tych wyborów będzie dużym rozczarowaniem dla tych, którzy uważają, że JOW to pewne zwycięstwo byłych komunistów. I to pomimo tego, że obecna ordynacja wyborcza, która w ogromnym stopniu uprzywilejowuje partie polityczne, jest daleka od tej, jaką proponujemy na wzór Kanady czy Wielkiej Brytanii.



A.K.: Ruch JOW zrzesza coraz więcej osób, które łączy coś więcej niż tylko sama idea zmiany ordynacji wyborczej. Czy nie sądzi Pan, że ruch może przekształcić się w organizację polityczną o cechach partiiś Czy byłby Pan zainteresowany takim przekształceniemś



J.P.: Nie sądzę i nie przypuszczam, żeby tak się miało stać.

Takie próby przekształcenia Ruchu na rzecz JOW w partię polityczną są ponawiane i proponowane. Przeciwstawiamy się temu z powodów zasadniczych. Gdybyśmy skorzystali z takich propozycji, wówczas przekształcilibyśmy się w partię polityczną na wzór obecnie istniejących, a więc w coś, z czym walczymy i czemu się przeciwstawiamy. Byłby to koniec naszego Ruchu. Scentralizowana, biurokratyczna partyjna struktura wynika z logiki systemu wyborczego, a nie z życzeń ludzi, którzy, z najszlachetniejszych nawet pobudek, te partie tworzą. My domagamy się innego systemu, o innej logice wewnętrznej, który prowadzi do powstania partii politycznych zupełnie innego typu. Przekształcenie się naszego Ruchu w partię to pułapka. Jak do tej pory skutecznie udaje nam się tej pułapki unikać, ponieważ nasi zwolennicy zdają sobie sprawę, o co nam chodzi i że byłby to błąd i sprzeniewierzenie się celom Ruchu na rzecz JOW.



A.K.: Z drugiej jednak strony, mamy przykład Kanady, gdzie trzecią kadencję rządzą liberałowie, ponieważ prawica podzieliła się na dwie partie i nie jest w stanie przeforsować swoich kandydatów. Mieliśmy taką sytuację, w której partia konserwatywna otrzymała 2 miliony głosów (Kanada ma 30 mln mieszkańców), a mimo to zdołała uzyskać jedynie 2 mandaty w Izbie Gmin. Czy nie uważa Pan, że postkomuniści, którzy, jak uczy historia, głosują blokiem, będą w stanie przeforsować kandydatów w okręgach, a ci kandydaci będą miejscowymi konformistamiś
Rozdrobnienie polskiej sceny politycznej jest bardzo duże. J.P.: Nie bardzo rozumiem, co Pan ma na myśli, mówiąc "z drugiej strony" i podając przykład Kanady, w której trzecią kadencję rządzą liberałowie.
Proszę przyjrzeć się przykładom krajów, w których funkcjonują tzw. ordynacje proporcjonalne.
W Niemczech, od wojny, wyborcy dopiero w roku 1998 pierwszy raz byli w stanie, na drodze wyborów, odsunąć od władzy rządzącą koalicję. Rządy
Schroedera to pierwszy wypadek od wojny, kiedy w wyniku wyborów pojawiła się u władzy nowa koalicja. Podobnie przedstawia się sytuacja we wszystkich krajach, w których są takie ordynacje.
W Szwajcarii, od wojny, ani razu w drodze wyborów nie odsunięto rządzącej koalicji od władzy. Podobnie było we Włoszech, dopóki tam nie zmieniono systemu wyborczego. Podobnie jest w Szwecji, Belgii, Holandii.
Wyborcy idą tam do wyborów na próżno, bo i tak nie mają wpływu na to, kto będzie rządził.
Proszę przyjrzeć się wynikom wyborów, w tym samym okresie, w Kanadzie i odpowiedzieć sobie na pytanie, jak często wyborcy odsuwają rządzącą partię od władzyś
średnio, patrząc na wieloletnie statystyki w krajach, w których wybory odbywają się w jednomandatowych okręgach wyborczych, dzieje się to co drugi raz. średnio, a więc zdarza się, że jakaś partia wygra i trzy razy pod rząd, jak np. Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii, ale statystyki są tu jednoznaczne. Dlatego np. bez ryzyka i bez zaglądania w szczegóły polityki niemieckiej mogłem się zakładać, że w wyborach, które się wczoraj (22 września) odbyły w Niemczech, przy władzy pozostanie koalicja SPD i Zielonych.
Nie dlatego, że Schroeder jest lepszym politykiem od Stoibera, tylko dlatego, że taka jest logika wyborów proporcjonalnych. Stoi-ber zapowiedział, że rząd Schroe-dera nie przetrwa roku. I chętnie w to uwierzę, że za rok koalicję SPD - Zieloni zastąpi inna koalicja. Ale to nie będzie w wyniku woli wyborców, tylko w wyniku zakulisowych intryg i kombinacji partyjnych, poza udziałem społeczeństwa i jego wpływem.
Na tym polega różnica. W JOW wyborcy idą do wyborów i jeśli facet w minionej kadencji zraził ich do siebie, to przegrywa i werdykt jest nieodwołalny.
W ordynacji takiej jak w Niemczech czy w Polsce, facet może mieć w nosie, co o nim myślą wyborcy, może być oskarżany o złodziejstwa i malwersacje, może stać pod zarzutem szpiegostwa, a i tak, jeśli taka jest wola partyjnej "góry", wejdzie do parlamentu.
Próbowałem wyjaśnić, że "głosowanie blokiem" ze strony postkomunistów niewiele tu da, ponieważ ten "blok" doskonale działa w warunkach ordynacji proporcjonalnej, w której można mieć 20 proc. głosów poparcia i wziąć nawet 100 proc. miejsc w parlamencie. Natomiast do wygrania wyborów w JOW potrzeba co najmniej 30 proc., a najczęściej więcej, a takich ludzi postkomuniści w Polsce nie mają.
Pan mówi wciąż o "rozdrobnieniu polskiej sceny politycznej", nie przyjmując do wiadomości tego, co ja mówię, a mianowicie, że to rozdrobnienie wynika z logiki tej ordynacji. Wprowadzenie JOW to rozdrobnienie zlikwiduje, ponieważ w JOW, jak to wiemy z praktyki i teorii - istnieje tzw. prawo Duvergera - że JOW prowadzą do dwubiegunowej sceny politycznej. Postkomuniści, którzy są najsilniejsi w dużych miastach, jak Warszawa, Wrocław itp., w nadchodzących wyborach burmistrzów i prezydentów nie mają kogo wystawić i dlatego np. we
Wrocławiu wysuwają Lidię Geringer d'Odenberg, podkreślając, że jest to osoba bezpartyjna, a nie wysuwają na urząd prezydenta żadnego z lokalnych liderów SLD, brylujących we władzach miejskich i wojewódzkich od lat.
Jerzy Urban już dawno wyłożył postkomunistom, jaką taktykę powinni przyjąć w Warszawie: ponieważ nie mają żadnych szans na zwycięstwo w pierwszej turze (uwaga: w Polsce głosi się wyższość dwuturowej ordynacji, jak we Francji, nad systemem brytyjskim!), a jeśli ich kandydat wejdzie do drugiej tury, to na sto procent przegra. Więc Urban im podpowiada, że szansą SLD jest zajęcie trzeciego miejsca, bo wtedy otwiera się droga do partyjnej manipulacji i przerzucając głosy swoich zwolenników na tego kandydata, który im bardziej odpowiada, będą mieli wpływ na to, kto będzie rządził Warszawą.
Taką samą taktykę, jak na to wskazują wszystkie oznaki, zastosują i w innych miejscach. A zatem, jak Pan widzi, postkomuniści, którzy lepiej rozumieją się na polityce od swoich amatorskich "prawicowych" konkurentów, dobrze rozumieją, że w wyborach bezpośrednich nie mają czego szukać. Pomimo kompletnej prawie kompromitacji i autodestrukcji tzw. prawicy. Gdyby AWS nie sprzeniewierzyła się swojemu programowi wyborczemu i w czasie swoich rządów doprowadziła do wprowadzenia JOW w wyborach parlamentarnych, to na pewno, pomimo wszystkich idiotyzmów, jakie popełniła, pozostałaby w parlamencie. Więc ta formacja okazała się nie tylko skorumpowana i sprzedajna, ale również, a może przede wszystkim, pozbawiona kompetencji i dlatego pozostaje po niej tylko "śmiech pusty".
A.K.: Byłoby dużym nadużyciem sprowadzić ruch JOW jedynie do żądania zmiany ordynacji wyborczej. Jak by Pan scharakteryzował główne punkty analizy obecnej sytuacji politycznej, pod którymi podpisują się ludzie skupieni wokół JOWś



J.P.: Nie bardzo rozumiem, dlaczego ograniczenie się do postulatu JOW miałoby być nadużyciem.
Przeciwnie, gdybyśmy próbowali pod szyldem JOW przemycać inne postulaty, to to właśnie byłoby nadużycie. Na tym polega atrakcyjność i siła naszego Ruchu, że mówimy uczciwie: proponujemy sojusz wszystkich
Polaków, którzy rozumieją, że Polska dzisiaj wymaga jak najszybszej zmiany systemu wyborczego i wprowadzenia JOW.
Wszystkie inne sprawy, nawet te najważniejsze, uważamy za drugorzędne, które będziemy rozwiązywali wtedy, kiedy odzyskamy nasze państwo i wpływ na to, kto w nim rządzi. Bez takiego wpływu możemy się tylko modlić i pisać petycje, do ludzi, którzy mają w nosie nasze interesy.
I znowu odwołujemy się do doświadczenia Republiki Włoskiej, w której odzew na postulat zmiany systemu wyborczego przeszedł najśmielsze oczekiwania i referendum w tej sprawie w kwietniu 1993 roku było bez precedensu w historii Italii. Do urn poszło przeszło 80 proc. Włochów, z których ok. 80 proc. opowiedziało się za zmianą. Przeszło 60 proc. całej populacji opowiedziało się za JOW!
Takiego wyniku nie uzyskano nigdy, ani przedtem, ani potem. Ani kwestia rozwodów, ani aborcji, ani tego czy we Włoszech ma być monarchia czy republika, nie zmobilizowała takiej masy ludzi, jak ta, z pozoru abstrakcyjna kwestia, czy głosować na partie polityczne czy na konkretnych ludzi w JOWś
My, w naszym Ruchu, zrozumieliśmy tę lekcję włoską i dlatego nie mamy zamiaru popełnić błędu polegającego na tym, że do naszego postulatu JOW, który jest do przyjęcia DLA WSZYSTKICH POLAKÓW, dodamy jeszcze jakiś postulat, który ich podzieli.



A.K.: Mówiąc "z drugiej strony", chciałem pokazać, że w sytuacji gdy jedna strona politycznego spektrum jest rozczłonkowana, ordynacja jednomandatowa utrudnia zmianę władzy. Mówiąc "byłoby dużym nadużyciem sprowadzić ruch JOW jedynie do żądania zmiany ordynacji wyborczej", chodzi mi o to, że JOW skupia ludzi, których łączy również ocena tego, co w Polsce się stało po roku 1989.
Pan sam w tekście zatytułowanym "Ordynacja ze strachu" pisze: "w ciągu 10 lat stało się wiele i dzisiaj kto wie, czy Polacy nie braliby raczej odwetu na Lechu Wałęsie i jego "drużynie", niż na wczorajszych czy przedwczorajszych komunistach".

Jak Pan zatem ocenia dzisiejszą sytuacjęś


J.P.: Nic podobnego. Zmiana ordynacji wyborczej i wprowadzenie JOW na wzór brytyjsko-kanadyjski jest jedynym cywilizowanym sposobem na niepozorowaną zmianę władzy, a więc nie polegającą tylko na tym, że pierwszy "garnitur" obecnego układu zostanie zastąpiony przez drugi albo trzeci.
Obecną sytuację Polski oceniam jako katastrofalną, a rozmiary katastrofy, przed którą stoimy, są nieporównywalne z żadnymi innymi katastrofami, jakie dotknęły Polskę.


Niepodległość Polski jest czystą fikcją i Polska już dawno utraciła jakiekolwiek elementy suwerenności politycznej i gospodarczej.


Teraz czeka nas trzeci etap kolonizacji: przejęcie resztek własności, przede wszystkim odebranie nam tzw. Ziem Odzyskanych. W Europie, a zwłaszcza w Niemczech, już głośno się mówi o tym, że ziemie te, jeśli Polska wejdzie do UE, powinny zostać wydzielone jako specjalny protektorat pod zarządem UE, gdzie będzie się rozwiązywać skomplikowane problemy własności.


Nie zapominajmy, że w Konstytucji Republiki Federalnej nadal utrzymuje się klauzulę, że własnością niemiecką pozostają wszystkie ziemie w granicach z roku 1937. Ponieważ z Polską już dzisiaj nikt na świecie w ogóle się nie liczy i nie mamy wpływu na nic, więc sprawa ta zostanie rozwiązana tak, jak tego będą sobie życzyli ci, którzy wpływ mają.


Polska nie ma jak się temu przeciwstawić, gdyż nie posiada ani pieniędzy, ani majątku, ani wojska, które zostało rozbrojone i zredukowane do liczby bez militarnego znaczenia. Ale przede wszystkim nie posiada w strukturach władzy ludzi, którzy reprezentowaliby interesy Polski i Polaków, a nie byli najemnikami interesów obcych. Jednakże ta wasalizacja i kolonizacja Polski, nie posiadająca precedensu w dziejach, toczy się pod hasłami i szyldami demokracji, dlatego jedyną drogą, jaka nam pozostała, jest wykorzystanie tych szyldów i haseł i domaganie się demokracji na wzór brytyjsko-amerykański.
Takiemu żądaniu nasi kolonizatorzy nie bardzo mają jak się przeciwstawić, ponieważ nie mogą twierdzić, że system demokratyczny w


Wielkiej Brytanii czy Kanadzie jest głupi i niedemokratyczny, a dopiero nasze postkomunistyczne elity wynalazły kamień filozoficzny i odkryły, na czym polega demokracja i demokratyczna ordynacja wyborcza.
Wiemy, chociażby z doświadczenia Włochów, że jest to droga skuteczna.



Innej drogi nie ma. Nie da się wymienić tej elity na drodze wyborów parlamentarnych w kluczu partyjnych ordynacji, a na gwałtowne manifestacje uliczne "Europa" nie pozwoli. Jeśli nie potrafimy z tej szansy skorzystać, to marny nasz los.


A.K.: Nie sądzi Pan, że obecne elity, które rozkradły Polskę i zaprzedały się obcym interesom, będą wszelkimi możliwymi sposobami dążyć do utrzymania obecnego systemu wyborczego, odrzucając JOW np. pod pretekstem ochrony praw mniejszości narodowych i etnicznychś Skoro
Polacy utracili możliwość decydowania o własnych sprawach, jaką szansę ma ruch JOWś Jak Pan sądzi, dlaczego tak mało ludzi w Polsce dostrzega rozmiary obecnej katastrofyś


J.P.: Bez wątpienia. Przypominam jednak Panu, że 15 lat temu nikt nie wierzył, że podziemny ruch w Polsce ma jakiekolwiek szanse. Sądzono, że Związek Sowiecki jest wieczny, a na przeszkodzie polskim aspiracjom stoi 5 milionów żołnierzy Armii Czerwonej.


Jakież to porównanie do tego obecnego, postkomunistycznego establishmentu politycznego, którego broni tylko nasza głupota, niezrozumienie sytuacji i nieumiejętność zorganizowania wokół tego, co jest nam potrzebneś Gdyby ludzie, którzy w 1989 roku siadali do "okrągłego stołu", rozumieli, jakie znaczenie ma ordynacja wyborcza i co to są jednomandatowe okręgi wyborcze, to po komunistach nie pozostałaby nawet mokra plama!


W Radzie Miejskiej Wrocławia, do której mandat zdobyłem w 1990 roku na ulicy i bez poparcia kogokolwiek, na 70 radnych znalazł się tylko 1, słownie jeden, przedstawiciel pezetpeerii, a i to tylko dlatego, że kandydował z okręgu zamieszkanego przez rodziny wojskowe i był to nic nieznaczący w partyjnych strukturach oficer - społecznik. Może jeszcze lepszym przykładem są pierwsze wybory do Senatu, gdzie wszedł tylko 1 na 100 przedstawiciel pezetpeerii.

Jak pokazały badania przeprowadzone w Polsce przez politologów irlandzkich, dr. Kennetha Benoita i dr Jaquelin Hayden, przedstawiciele tzw. opozycji solidarnościowej ani nie mieli pojęcia, jakie znaczenie ma ordynacja wyborcza, ani w ogóle się tym problemem nie interesowali.
Sytuacja w Polsce zaszła już tak daleko, że tutaj wszystko może się zdarzyć. Bezrobocie rośnie w zastraszającym tempie, przede wszystkim w szeregach młodzieży kończącej szkoły i studia, bez żadnych perspektyw pracy. Ta młodzież chce uciekać z kraju, łudzi się, że przyjmie ją Unia Europejska, że czeka ona tylko na szeregi wykształconych młodych Polaków. Na Uniwersytecie Wrocławskim studiuje aktualnie 19 tysięcy studentów prawa: kto, jaka Unia Europejska na nich czekaś Coraz większe są brygady szperające po śmietnikach, coraz więcej młodych ludzi, coraz więcej dzieci żebrze przed supermarketami.


Jakie perspektywy mają dla nich Miller z Kołodką i Kwaśniewskimś Do łez mnie rozśmieszył dzisiaj Kołodko, wykonując przed kamerami telewizyjnymi pajacowaty popis z ogromnym bochenkiem chleba i jego kabotyńskim dzieleniem, dla ilustracji swoich pomysłów! Oni nie mają żadnego pomysłu na Polskę, liczą tylko na to, że przyjmie ich Unia Europejska i weśmie na garnuszek w strukturach europejskiej biurokracji. Ale na tym mogą się przejechać, bo niby po co Unia Europejska miałaby ich wziąć na garnuszekś Chyba tylko po to, żeby pomogli w rewindykacji niemieckich terytoriów, bo jeśli nie po to, to po coś


Oferta JOW, podobnie jak oferta "okrągłego stołu", to lepsze niż rozruchy uliczne, które mogą się skończyć całkiem nieprzyjemnie. Oferta JOW daje szansę, ulica może takich szans nie dać.
Rozmiary obecnej katastrofy są na razie ukryte, bo na usługach elity politycznej stoją szeregi inteligenckich najemników z tytułami profesorskimi, których nikt nie podjął się weryfikować, ludzi, którzy przez całe swoje życie w swoich pracach naukowych z dziedziny ekonomii, politologii, socjologii itp. kłamali i oszukiwali. Oni pozostali na stanowiskach, a nawet uzyskali promocje, i nadal kłamią i oszukują, piszą ekspertyzy na zamówienie swoich sponsorów. Ale to się udaje tylko do czasu, tak jak sławna "propaganda sukcesu" z ballady Rosiewicza.
Opanowali media, więc manipulują świadomością obywateli. To jest skuteczne, ale tylko do czasu. Głodu nie da się oszukać filmami pornograficznymi, dla bezrobotnego to mała pociecha, że może gapić się w ekran telewizora.

Widzieliśmy rozruchy w Argentynie, w Urugwaju. Do tego może dojść i w Polsce. Wtedy może się okazać, że nasz postulat, JOW, będzie liną ratunkową, której nawet komuniści będą mogli się uchwycić. Zresztą, jeszcze raz wracam do rewolucji we Włoszech: tam też klasa polityczna broniła się rękami i nogami przed zmianą.

Jest taka propozycja, która otwiera przed Polską szansę na wyjście z zapaści: jednomandatowe okręgi wyborcze! Prosty, jasny, czytelny system wyborczy, jaki od wieków stosują u siebie kraje stanowiące czołówkę państw demokratycznych: USA, Kanada, Wielka Brytania, Australia, Francja.Czy jest jakaś lepsza propozycjaś A nawet czy jest jakaś inna, niekoniecznie nawet lepsza, ale konkretna i zrozumiała propozycjaś

A.K.: Bardzo dziękuję za rozmowę.
25 styczeń 2003

 

  

Archiwum

Odpowiadamy
październik 4, 2003
http://angora.pl/
Przez Globalizację do Globalnego Imperium
grudzień 17, 2004
Europa, Europa
luty 11, 2006
PAP
Wniosek
maj 4, 2004
Druga TARGOWICA
grudzień 27, 2002
Elzbieta
Zmarł ks. Jan Twardowski
styczeń 18, 2006
interia.pl
Jak to rozumieć...?
październik 31, 2008
Pazerny fiskus i "..." komentatorzy
czerwiec 27, 2004
Eksploatacja strachu w USA
kwiecień 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Historia pewnej mykwy
kwiecień 30, 2008
Artur Łoboda
LOS DEEJAYOS POLAKOS
CZYLI DEE JAYSKA NĘDZA W POLSCE !!!

grudzień 13, 2002
Janek ‘YAHUDEEJ@Y’ Pawul
Stary Wiarus odpowiada
marzec 1, 2006
Stary Wiarus
Hydraulik wita w Krakowie
marzec 24, 2006
Do Bronka Wildstaina
maj 19, 2006
TATAR
Anarchists Endorse Wolfowitz for World Bank President
marzec 20, 2005
przesłał prof. Iwo Cyprian Pogonowski
"Moralność"
czerwiec 30, 2008
PAP
Wizyta w Kanadzie
styczeń 1, 2005
Lewed
Błędy lekarskie - kosztowne ubezpieczenia szpitali? - koszta społeczne znacznie większe
styczeń 17, 2006
Adam Sandauer
Rabin Lerner sądzi, że administracja Busha była zamieszana w zorganizowanie wydarzeń 9/11
luty 12, 2007
bibula- pismo niezależne
Tresowanie społeczenstwa, czyli o powoływaniu lekarzy do wojska
styczeń 8, 2006
Adam Sandauer
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2021 Polskie Niezależne Media