ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Polskie firmy nie obsługuja POLICJANTÓW 



 
Jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać zdrowie 
Dr Zbigniew Martyka, kierownik oddziału zakaźnego w Dąbrowie Górniczej napisał dwa tygodnie temu wpis, w którym ocenił, że "jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać nasz stan zdrowia" pod pretekstem koronawirusa. Wówczas wprowadzano nowe restrykcje i podział na powiaty "żółte" oraz "czerwone". 
PiStapo atakuje rodziny 
Przypomnijmy sobie sceny ze świata Orwella. To już się dzieje.  
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Fundujemy Ukraińcom emerytury. A dla Polaków ich nie ma. 
 
5 przykładów izraelskich zbrodni wojennych w Strefie Gazy 
 
Jak w 2022 planowano "nową falę" "epidemii kowida" w 2025 roku 
 
Ivan Komarenko wywiad dla Głos Obywatelski 
W obronie Naszej wolności 
Atak pistapo w Gdańsku 
Atak "policji" na proteście w czasie przemowy Krzysztofa Kornatowicza - Gdańsk - 10.10.2020r.  
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
GLOBALIZM - Prawdziwa historia 
Jak amerykański historyk Prof. Carroll Quigley odkrył tajny Rząd bankierów 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
WHO: Poprzez zdrowie publiczne do globalnej dyktatury 
Traktat WHO oraz poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych to bezpośredni atak globalistów na demokratyczne, suwerenne narody świata (chociaż już wiemy, że tak naprawdę ani one „demokratyczne”, ani „suwerenne”) w celu ustanowienia sanitarnej dyktatury WHO pod pretekstem walki z niekończącymi się pandemiami (a według nowej, zmienionej niedawno przez WHO definicji „pandemii”, pandemią może być dosłownie wszystko - może być „pandemia otyłości”, „pandemia depresji”, „pandemia kataru”, "pandemia alergii", itd.) 
PAKT WOJSKOWY POLSKA - IZRAEL.  
Ewa Jasiewicz,Yonatan Shapira na spotkaniu w Krakowie 22 czerwca 2010  
Zdjęcia zawartości szczepionek na Covid-19 
 
Ubezpieczenie od szczepień na kowida 
Tak Ministerstwo Finansów wycenia szkody w zdrowiu - wynikłe z eksperymentalnego szczepienia przeciwko nieistniejącemu kowidowi. 
Sędziowie nie wierzą w kowida i nie dają się zastraszyć. Ale, czy innych karzą za brak maski? 
Impreza w SĄDZIE REJONOWYM. W sali rozpraw zrobili bankiet. Przyjechała policja 
Maciej Pawlicki rozsądnie o Pfizer i szczepionkach 
Pfizer żąda od Polski zapłaty 6 mld zł!

 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
więcej ->

 
 

Manowce politycznej moralności

http://www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=6982

W kontekście dyskusji lustracyjnych zastanawia, że w kraju chrześcijańskim, a w dodatku katolickim, nikt nie próbuje brać na serio nauk Jezusa.

Nie wyciąga się więc wniosków z historii o rzucaniu kamieniem, wizytach w domach celników, przypowieści o synu marnotrawnym, o wyborze św. Piotra. Można by chyba zaryzykować tezę, że cały duch Ewangelii był skierowany przeciw tego rodzaju moralistom – specjalistom od kamienowania, łapania za słowa, zaglądania do łóżek, szukania haków w życiorysie. I wcale nie było tak, jak niektórzy dzisiaj próbują nam wmówić, że odbywało się to tylko po uprzednim wyznaniu win, upokorzeniu itp. Przeciwnie, Jezus zaczynał od wybaczania, był w najlepszym tego słowa rozumieniu wielkoduszny. To właśnie ta jego cecha rozmiękczała serca i nie dawała spokoju faryzeuszom.

Trzeba jednak od razu zastrzec, że we wszystkich tych wypadkach Jezus nie działał w sferze publicznej, a tym bardziej politycznej, gdzie tak rozumiana moralność ma inne znaczenie niż w życiu prywatnym, a najczęściej ma charakter instrumentalny. Nagradzanie cnoty i karanie uczynków nagannych jest bez wątpienia społecznie użyteczne, a nawet konieczne dla utrzymania jako takiego ładu. Jednak decyzja o tym, co należy do jakiej sfery, jest niezwykle trudna i wymaga odrobinę mniej moralistycznego spojrzenia na świat niż to jest dzisiaj w zwyczaju.

W odróżnieniu od Zyty G. nie wyobrażam sobie, żebym w czasach PRL wdawał się w jakieś stosunki towarzyskie z facetami, których żony były w SB. Odwrotna relacja to już co innego, bo mógłbym to traktować jako swoistą dywersję. Nie dlatego, że nie było tam przyzwoitych ludzi, czyli takich, którzy dotrzymują słowa, pomogą czy inteligentnie doradzą w nieszczęściu, sami zwrócą terminowo pożyczkę, potrafią ciekawie i kulturalnie podyskutować. Myślę, że tacy tam byli, choć w owych czasach wierzyłem jeszcze, że świat jest nieco prostszy, a ?li i dobrzy ludzie ustawieni są w stojących naprzeciw siebie szeregach. Z dzisiejszego punktu widzenia o wiele ważniejsza byłaby w tym wypadku rada Bertolta Brechta, mówiąca, że tym się człowiek najbardziej bła?ni, gdy policjanta zaufa przyja?ni. O tym, że szpicle nigdy nie byli zbyt sympatyczni wiedzą też czytelnicy „Przygód dobrego wojaka Szwejka” i „Sprawy pułkownika Miasojedowa”.

Dlatego dzisiaj też nie przyja?niłbym się z osobnikami pracującymi w ABW. Parę lat temu jej funkcjonariusze także zapraszali jednego ze współpracowników „Obywatela” na nieoficjalne rozmowy, straszyli, nękali. Kolega postanowił rzecz całą upublicznić, a wtedy okazało się, że już wcześniej inny działacz został w te kontakty jakoś uwikłany i teraz szybko wykorzystał okazję, żeby się publicznie przyznać i od tych kłopotliwych związków uwolnić. Zmuszono go do nich według jego oświadczenia tak samo, jak robiono to kiedyś: grożąc kłopotami w nauce, wywiezieniem do lasu itp.

Ale fakt, ABW i w ogóle policja nie jest dzisiaj tak gro?na, jak bezpieka. Jednak nie wynika to z moralnej wyższości dzisiejszych szpicli czy systemu, któremu służą. Inny jest po prostu przydział funkcji i układ rzeczywistej władzy. W realnym socjalizmie państwo chciało na serio rządzić, a milicja i bezpieka nie znosiły w tej dziedzinie konkurencji. Dzisiaj jest inaczej, realna władza spoczywa w rękach gangów zaspokajających na wolnym rynku ludzkie potrzeby oraz wielkich kapitalistycznych koncernów robiących to w nieco bardziej przymusowy sposób. Dlatego obecnie policja sama bije stosunkowo rzadko, częściej ogranicza się do roli obserwatora. Od brudnej roboty są tak zwani ochroniarze i przeróżni zawodowcy, oferujący na wolnym rynku usługi w tej dziedzinie.

Przekonałem się o tym w czasie protestu przeciw budowie autostrady na górze Św. Anny. Policja zachowywała się tam stosunkowo przyzwoicie, nie biła, pilnowała tylko, żebyśmy się nie bronili, gdy biją nas inni. Jeśli ci inni działali zbyt spontanicznie lub w ogóle bez uzgodnienia, to nawet ich hamowała. Kiedy dzisiaj czytam relacje w jaki sposób traktowani są ludzie – właściciele posesji – w sytuacji, gdy na ich teren wchodzą budowniczowie autostrad, to widać, że schemat jest ten sam. To samo dzieje się także w czasie strajków pracowniczych czy w przypadku lokalnych działaczy społecznych, którzy przeciwstawiają się tak zwanemu rozwojowi. By znowu użyć formuły niemieckiego dramaturga: „A ten wielki pożar w Soho, czworo dziatek jeden dziad, nikt nie pyta każdy zgadł, Mackie nosi rękawiczki żeby nic nie było znać”.

Nieco inne są też metody łamania ludzi, kiedyś była to deklaracja, podpis, zapisanie się do partii, donos, a nagrodą talon, paszport, kariera. Dzisiaj, jak pisze Zygmunt Bauman, przymus został w dużej mierze zastąpiony pokusą. Siepacze wkraczają dopiero wtedy, gdy to nie zadziała. Znacznie częściej najpierw wyręcza ich bieda, zapracowanie, społeczna apatia, zepchnięcie na margines. Schemat jest nawet bardziej archetypiczny, także w ewangelicznym sensie, boć przecież wystarczyło, aby Jezus w swoim czasie tylko komu trzeba oddał pokłon, a wiodło by mu się w życiu, po ludzku rzecz biorąc, po prostu lepiej.

Opacznie, po faryzejsku rozumiana moralność, w życiu politycznym jest dzisiaj obecna w dawkach nigdy dotąd niespotykanych. Ekonomicznie jest to niezwykle korzystne dla gospodarki, budżetu i rynków. Satysfakcja, jaką ludzie odczuwają z moralnego poniżenia swych bli?nich jest dla jej dawców o wiele tańsza niż chleb czy krwawe igrzyska. Od odbiorców nie wymaga natomiast myślenia i pracowitego analizowania skomplikowanych mechanizmów ekonomiczno-politycznych. Z kolei rządzący w takim społeczeństwie nie muszą używać tak drastycznych metod, jak strzelanie do ludzi, bo to na dłuższą metę jest niebezpieczne. Wystarczy odpowiednio opisać ich w zaprzyja?nionym brukowcu lub przedstawić w publicznej telewizji. Polacy uwielbiają takie satysfakcje, a Kościół ma w rozwoju tego narodowego sportu swój historyczno-doktrynalny udział, nie tylko dora?ny, związany z lustracją. I oto niedawno sam padł tego ofiarą. Po prostu znalazł się ktoś, kto jest jeszcze bardziej moralny i w dodatku ma mocniejsze tuby, żeby niemoralność wrogów piętnować, a niemoralność własną, choć istotnie o wiele większą, skutecznie rozmazać.

Pozycja Kościoła jest tak słaba m.in. dlatego, że sam zajmuje się jednocześnie i polityką, i moralnością, którą w odróżnieniu od swoich obecnych wrogów traktuje bardzo serio. Kościół stoi na fałszywej, a więc słabej pozycji dlatego, że nie umie rozróżnić tych dwóch porządków i swój spór z socjalizmem przedstawia uparcie jako spór przede wszystkim moralny, a nie polityczny. Nie chcę w tym miejscu negować w ogóle potrzeby moralności w życiu publicznym, bo jest ona wielkim osiągnięciem naszej cywilizacji. Jednak to właśnie dualistyczna wizja dobrego kapitalizmu i złego socjalizmu jest jej zaprzeczeniem. Socjalizm jawi się w niej nie jako jeden z wielu ustrojów życia politycznego, ale jako z natury zły – tak zwany totalitaryzm. Oczywiście mając na uwadze skalę prześladowania Kościoła i religii w ogóle za czasów stalinizmu, jest to poniekąd zrozumiałe. Z drugiej jednak strony zbyt często chyba sam Kościół dawał się kreować na lidera „walki z komuną”, zamiast chłodno analizować to, co w dzisiejszym świecie jest mniejszym złem. Teraz, z perspektywy Guantanamo, Abu Ghraib, Iraku, Palestyny, rozsianych po całym świecie katowni CIA, a przede wszystkim wobec niespotykanej w dziejach bestializacji stosunków międzyludzkich, taki podział może z poznawczego punktu widzenia co najwyżej śmieszyć.

To on jednak sprawia, że Kościół staje się łatwym celem dla tych, którzy dobro utożsamiają wprost z ustrojem, w którym chciwość i podłość w życiu indywidualnym są traktowane jako dobre, bo to z nich, zdaniem wolnorynkowych sekciarzy w sumie ma się urodzić tak zwany rozwój i wspólne szczęście. Prasa Axela Springera nigdy nie była lewicowa, ale zawsze była podła. A przecież lichwiarze i bankierzy to obok faryzeuszów jedyni, którym Chrystus nie okazał miłosierdzia, ale tu właśnie działał w sferze publicznej – tej, o której większość Kościoła w kapitalizmie na ogół milczy lub mówi wedle bynajmniej nieewangelicznej zasady: „tak, ale”. Dopóki jednak Kościół zachowuje jakieś ślady Chrytusowego ducha, to jest i będzie przez kapitalizm – a nie żaden liberalizm – traktowany jako wróg, bo ciągle utrudnia zamianę ludzi w bezwolne maszynki do coraz szybszej konsumpcji. Szczególnie dotyczy to tej jego części, którą reprezentował odwołany faktycznie za sprawą braci Kaczyńskich i przyjaznych im mediów arcybiskup Wielgus.

Gdyby Kościół uznał, że spór z socjalizmem po roku 1956 był w dużej mierze polityczną walką o wpływy w społeczeństwie, w jakiejś mierze zazdrosną – opartą w pewnym przynajmniej stopniu na podobnych wartościach – rywalizacją o rząd dusz, a może patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, że był doktrynalno-politycznym błędem, wtedy fakt, iż niektórzy biskupi współpracowali np. z wywiadem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej nie miałby żadnego, moralnego właśnie, znaczenia. Mógłby raczej być traktowany jako co kto woli: wojenny podstęp, polityczny kompromis czy w najgorszym wypadku wojenne tchórzostwo, bo tym w istocie były podobne zachowania.

Z drugiej strony Kościół w swoich moralnych, jednostkowych ocenach zatraca podstawową, ludzką właśnie perspektywę i tak jak nadmiernie moralizuje w polityce, tak samo nie widzi indywidualnych uczynków w fundamentalnej, ludzkiej właśnie, skali. Zamiast tego, na siłę, niezgodnie z rozumem, je polityzuje. Używając słów Józefa Mackiewicza, nie patrzy, jakim kto jest człowiekiem, lecz jakiego jest wyznania czy przekonań. I tak dziennikarka jest zła nie dlatego, że jest głupia, agresywna i stronnicza, ale dlatego, że jest „liberałem”, a jej tatuś był pułkownikiem MSW. Zgoda, z pewnością pomogło jej to w karierze, ale przecież sędzina, która nie bała się powiedzieć prawdy w sprawie Zyty G. też wychowała się w „niesłusznym” środowisku, podobnie jak jej zwierzchnik w ministerstwie sprawiedliwości. Sam też pamiętam, że księża zaangażowani w politykę bywali często niedobrymi spowiednikami czy duszpasterzami, a inni, nie zajmujący się „walką z komuną”, umieli całkiem skutecznie leczyć ludzkie dusze.

Brak takiego podstawowego rozróżnienia w ocenie ludzi, przy jednoczesnym lekceważeniu intelektualnej analizy rzeczywistości, to świetna okazja do zyskania kościelnego poparcia przez osobników biegłych w głoszeniu haseł miłych kościelnemu uchu z moralnego punktu widzenia. Jednak ponieważ obok niedostatku starodawnych ludzkich cnót brak im często zwykłej inteligencji i wewnętrznej szczerości, stąd ich dojście do władzy przynosi tym, którzy ich popierają, tylko kolejne gorzkie rozczarowania.
22 styczeń 2007

Olaf Swolkień 

  

Archiwum

Sąd aresztował szefa łódzkiej Izby Skarbowej
sierpień 29, 2002
PAP
Cała Polska kocha górników
grudzień 4, 2006
Remigiusz Okraska
TE DNI, TE ROBAKI, TE KACZEŃCE
marzec 28, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Geopolityczne wizje Marka Edelmana
wrzesień 30, 2005
Marek Głogoczowski
Radny czy członek ?
lipiec 5, 2002
PAP
Tupet - metoda na biznes
luty 8, 2008
Małgorzata Stawarz - numerolog
Czy partie płacą podatek od darowizn?
kwiecień 20, 2006
PAP
Konkurs dla przewodników
lipiec 1, 2004
Parada dziwek czyli: "jestem Europejczykiem"
marzec 14, 2003
Artur Łoboda
Apel do Prezydenta RP RP Lecha Kaczyńskiego
styczeń 30, 2008
przeslal przyjaciel
Akcja bezpośrednia, czyli o bezużyteczności uległości
luty 14, 2007
Piotr Ciszewski
Manowce politycznej moralności
styczeń 22, 2007
Olaf Swolkień
Rejtan
czerwiec 7, 2003
przesłała Elżbieta
Komentarz
listopad 13, 2007
10
Siekielski i Morozowski z TVN nagrali próbę przekupstwa Renaty Beger przez posła PiSu
wrzesień 27, 2006
Dorota
Połykanie wielbłąda?
lipiec 31, 2005
opolskoma
Odmitologizowanie II Wojny Swiatowej.
listopad 14, 2006
PAP
XVIII Memoriał Jana Strzeleckiego
luty 1, 2006
Dlaczego USA muszą zbombardować Iran?
maj 13, 2006
Dr Krassimir Petrov
"Cóż powiedzieć - żal odjeżdżać!" Jan Paweł II
sierpień 19, 2002
PAP
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media