ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Kalisz w obronie Olszanskiego i Osadowskiego 
 
Dowody zaplanowanej akcji szczepień przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
Sasha przedstawia dowody na to, że cały proces opracowania, produkcji i zatwierdzenia zastrzyków na Covid był jednym wielkim teatrzykiem dla mas. Cała operacja, począwszy od rzekomych "badań klinicznych", a skończywszy na samej nazwie i klasyfikacji prawnej tych zastrzyków, jest jednym wielkim oszustwem, dokonanym przez rządy i agencje regulacyjne na całym świecie w ścisłej współpracy z kartelem farmaceutycznym.  
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Montanari: Szczepionka to wielki przekręt 
Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. 
"Służę ludziom, nie instytucjom" 
Główny komisarz policji w Dortmund w przemówieniu do narodu niemieckiego…
I do POLICJI !!

 
Maciej Pawlicki rozsądnie o Pfizer i szczepionkach 
Pfizer żąda od Polski zapłaty 6 mld zł!

 
Bergolio vel Franciszek nagrodzony przez B’nai B’rith 
Na zdjęciu poniżej widzimy dyrektora generalnego B’nai B’rith International Daniela S. Mariaschina, który wręcza papieżowi Bergoglio złoty kielich ozdobiony żydowskimi napisami i symbolami. Jest to symboliczna nagroda przyznana Franciszkowi za jego stałe wsparcie dla tej żydowskiej organizacji masońskiej. 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Fundujemy Ukraińcom emerytury. A dla Polaków ich nie ma. 
 
Ponad 5 lat po kowidzie wojna wobec uczciwych lekarzy trwa dalej 
Zbrodniarze kowidowi niszczą lekarzy 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Grzegorz Braun odpowiada na Państwa pytania 
Monika Jaruzelska zaprasza
 
WHO to zbrodnicza organizacja terrorystyczna, należy ją zniszczyć 
Obecnie dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie pracuje nad ujawnieniem prawdy o WHO i rozpowszechnianiem informacji o jej zbrodniczych działaniach 
Jedyna rozsądna analiza początku wojny przeciwko Iranowi 
Nagła Eskalacja Wojny i Trzęsienie Ziemi w Iranie. Przypadek… Czy Sygnał Czegoś Większego? 
Po wykrwawieniu starego Hegemona, Syjon sprzymierzył się z Chinami 
 
Promieniowanie telefonów komórkowych, kontrola, uzależnienie – sposoby wyjścia z pułapki cyfrowej 
5G to technologia totalnej kontroli, która prze okazji niszczy zdrowie użytkownika 
Jaki rodzaj zagrożenia przygotowują? 
Pociąg był gotowy już wiosną ubiegłego roku i czekał na stacji w Mediolanie. Teraz jest już oficjalnie w drodze. Co więcej, władze Włoch zapowiadają trzytygodniowy lockdown przeznaczony na masowe szczepienia. 
Toksykologia kontra wirusologia: Instytut Rockefellera i kryminalne oszustwo w sprawie Polio 
Wybuch choroby w roku 1907, w Nowym Jorku dał dyrektorowi Instytutu Rockefellera, doktorowi Simonowi Flexnerowi, złotą okazję do wysunięcia roszczeń do odkrycia niewidzialnego “wirusa” wywołującego coś, co arbitralnie nazwano poliomyelitis. 
Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego 
 
więcej ->

 
 

Ptaki Niezwyciężone

czyli - gdzieś trzeba się schować



Rozmowa z Wiesławem Sokołowskim - "Sokołem", poetą, prezesem Zrzeszenia artystycznego "ZA" i Związku Pisarzy Polskich oraz rzecznikiem prasowym Kongresu Polski Suwerennej.

LP: Organizował Pan Zrzeszenie Artystyczne "ZA" w czasach pozornej prosperity Polski gierkowskiej, rozwijał Pan i pogłębiał swoją działalność w tyglu solidarnościowej "rewolucji" kontynuując ją w początkach III Rzeczypospolitej. Jak ocenia Pan wpływ historycznych "zakrętów" na kondycję współczesnej kultury i literatury polskiej oraz działalność "ZA".

Wiesław Sokołowski: Jestem obok - bo zostałem pozbawiony jakichkolwiek złudzeń. Przez blisko 50 lat mogłem obserwować do woli moją Matkę i Ojca, jak w majestacie prawa zabierano im wszystko - to co mieli i to także czego nie mieli; ponadto i w moim przypadku likwidowano każdy przejaw aktywności obywatelskiej, twórczej czy zwykłej ludzkiej.
Jestem obok - także dlatego by zachować siebie. Od świtu do nocy przez blisko 40 lat pukam - robię wystawy, misteria, widowiska poetyckie, spotkania autorskie. Równolegle do tej aktywności powstaje w sposób naturalny dokumentacja unikatowa i jedyna - a także moje książki.
Jestem obok - bo te "zmiany" , "zakręty" , "rewolucje" były prowokowane, aranżowane, wzniecane przez obcych mi mentalnie ludzi. Wycwanili się by zawsze być na czele pochodu - z tym, że za to cwaniactwo, za ten relatywizm moralny i machiawelizm dziś Polska płaci osłabieniem struktur państwowych oraz milionami coraz bardziej wygładzanych ludzi.
Mógłbym jeszcze więcej dodać, ale może wystarczy - słowo ma swoją pojemność, ma swoje horyzonty, trzeba się z nim bardzo ostrożnie i umiejętnie obchodzić, bo jeśli i ono przestanie istnieć, przestanie cokolwiek znaczyć - będzie to sygnał początku końca naszej tutaj obecności.


LP: Zatem sławne już Pana poetyckie pytanie - przesłanie - "Martwe rzeki czy są rzekami/ Martwa wolność czy jest też wolnością?" pozostaje aktualne?

Wiesław Sokołowski: Nie wiem czy się urodziłem pod dobrą gwiazdą. Nie wiem także czy moje - jak Pan zauważył - "przesłanie" jest aktualne nadal. Wtedy - a mam tu ma myśli lata osiemdziesiąte - z wymienionych przez Pana "Martwych rzek" zrobiliśmy z żoną /bo tylko na nią mogłem liczyć/ ogromny transparent - i przy okazji różnych wystaw, różnych naszych realizacji latami wywieszaliśmy ten czterowiersz.
Nie rozumiałem wtedy tak do końca, że życie nasze przez kilka czy nawet kilkanaście pokoleń zostało zdominowane przez rewolucjonistów. Chyba nie rozminiemy się z prawdą, jeśli powiemy o nich, że są to tzw. "przyzwoici bandyci" - żyją od jednej zmiany rewolucyjnej do następnej, od jednego zakrętu historycznego do następnego, od jedynych inicjowanych przez siebie zbrodnii do kolejnych, doskonalszych, wręcz niewykrywalnych.


LP. Wiemy już w dużej mierze, dlaczego "musiał" powstać Związek Pisarzy Polskich. Od kiedy datuje Pan jego działalność i na których twórców, w tym kontekście, liczy Pan najbardziej?

Wiesław Sokołowski: Media - wmawiające nam, że są wolne i niezależne - nie są wstanie ukryć z czym i z kim i tak naprawdę mamy do czynienia. A wyraża się to w tym, że z mediów emanuje zero duchowości - i to jest jedno z najpoważniejszych zagrożeń. Jak na razie - jesteśmy w sposób systematyczny i metodyczny kanalizowani i poddawani praniu mózgu - z narodu więc stajemy się motłochem - wyśmiewani przez różnej maści satyryków i wyszydzani przez tych, którzy rzekomo są reprezentantami naszej racji stanu. Inaczej mówiąc - stajemy się konsumentami trzymanymi mocno za gardło na smyczy wzrostu stóp procentowych... Czyli, lichwa stała się wyrocznią, nową ideologią, wręcz nowym bożkiem. I lichwiarze wskazują nam miejsce, wskazują nam drogę, wyznaczają przyszłość. Gdzieś więc trzeba się schować - w jakieś nieoficjalne struktury, by choć próbować ocalić jakąś cząstkę swego sacrum. Związek Pisarzy Polskich jest takim miejscem. My, twórcy III obiegu nie możemy popełnić błędu jaki zrobił Zygmunt Trziszka, który zarejestrował Związek Twórczy Pisarzy Polskich i chciał umiejscowić Zarząd Główny swego Związku w gmachu literatów przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie - a więc prawie na szczycie piramidy rewolucyjnej dewiacji i zaprzaństwa. Trziszka składał oczywiście w dobrej wierze do władz różne petycje - ja sam je zresztą zanosiłem, bo byłem mianowany przez niego prezesem oddziału regionu mazowieckiego ZTPP. Wynik tej jego aktywności był taki, że ścieżki coraz bardziej mu się kurczyły i coraz mniej pozwalano mu na cokolwiek, nawet w pewnym momencie na dożycie do jutra... Widzi więc Pan, że mam duży dystans do wszelkich organizacji zajmujących się tutaj sztuką. Oczywiście w roku 1995 odbył się Walny Zjazd Związku Pisarzy Polskich w Warszawie. Jednak złożyliśmy dokumentację do butelki i z mola sopockiego rzuciliśmy ją w spienione morze przyszłości. Tylko łabędzie wiedziały co jest grane. My - tak jak i wyżej wzmiankowane łabędzie - nie prosimy o miejsce na brzegu, o miejsce na ziemi czy w historii. W każdym razie władze ZPP są, związek działa tak, aby jego działalność nie była zbytnio widoczna, zbytnio rzucająca się w oczy. Nie chcemy siedziby na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, nie chcemy stypendiów, nie chcemy emerytur twórczych, bo wiemy że i tak zdechniemy pod płotem... jak Emir, jak Benio, jak Jurry jak i wielu innych moich utalentowanych i szlachetnych kolegów ze szlaku.

LP: Jak widzi Pan siebie, swoja działalność w III Rzeczpospolitej. Czy zmiany, które zaszły w kraju ułatwiły Panu cokolwiek? Czy dyplomy, które Pan otrzymuje mają jakąś wymierną wartość i czy nagroda literacka Kongresu Polski Suwerennej oraz list otwarty do Prezydenta Warszawy, który był odczytany na otwarciu Festiwalu Sztuki Najnowszej ZA, może jakoś wpłynąć korzystnie na spostrzeganie Pana działalności.

Wiesław Sokołowski: Poznając różnych liderów życia społecznego, politycznego - coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mam do czynienia nie z osobowościami, ale z osobliwościami. Dlatego trudno mi uwierzyć, że i z tym listem będzie lepiej. Złożenie naszego pisma do Lecha Kaczyńskiego Prezydenta Warszawy chyba także niewiele zmieni. Tuż przed swoją śmiercią zadzwonił do mnie Andrzej Partum z sugestią byśmy wspólnie napisali protest, gdyż były sekretarz partii, którzy realizuje Warszawską Jesień Poezji zaczął ni stąd ni z owąd, odwoływać się do poetów szlaku... Partum był wręcz oburzony tym faktem i jak to się mówi, gotowało się w nim wszystko. Mnie nawet powieka nie drgnęła, bo wiem w jakiej żyję krainie, wiem kto reprezentuje III Rzeczpospolitą i jakie odbywa się matactwo w zacieraniu wszelkich śladów nawet udowodnionych zbrodni. By było jeszcze śmieszniej powiem, że ostatnio miałem rozmowę z Andrzejem Skoczylasem red. naczelnym miesięcznika "Sztuka" w kawiarni Związku Artystów Plastyków na Mazowieckiej, który tłumaczył mi, że nie mogłem znać żadnego sekretarza partii pośród artystów plastyków, ponieważ takowych nie było. Kiedyś Andrzej Osęka coś chlapnął nie opacznie na Skoczylasa, to ten tropił go sądownie przez wiele lat i wreszcie pokazał mi wyrok sądowy, przywracający mu niejako godność, honor - bo przecież sekretarzy partii w ogóle nie było. Tak więc Zrzeszenie Artystyczne "ZA" ma wprawdzie napisany przez znakomitego poetę Zdzisława Antolskiego list otwarty do Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Warszawy - jest jednak jeden problem, a mianowicie taki, że nie odnotowano "ZA" w całej pełni w katalogach, w antologiach, w rewolucyjnych książkach - czyli właściwie nie istniejemy w oficjalnym obiegu.

LP: Najwyższy więc czas aby Prezydent Warszawy wziął patronat nad wydawnictwami "ZA" - pozwolił zrealizować retrospektywną wystawę "ZA", reaktywował Salon Poetycki "ZA" - przecież od początku swojej publicznej działalności, czyli od końca lat 60-tych realizował Pan interdyscyplinarne wystąpienia artystyczne a także wspierał poczynania swoich kolegów. W liście otwartym Zdzisław Antolski pisze: "Wiesław Sokołowski jest postacią na zawsze związaną z Warszawą, z Krakowskim Przedmieściem i Rynkiem Starego Miasta. Jest częścią pejzażu artystycznego stolicy i myślę, ze zasługuje na uznanie ze strony władz miasta. Twórczość Sokołowskiego pokazuje, że jest on, niemalże "genetycznym prawicowcem", człowiekiem zasad moralnych i poetą sumienia, uważanym nie tylko w naszym środowisku za wybitnego poetę, który całe swoje życie poświecił walce o suwerenność duchową i godność Polski." Redakcja "Literackiej Polski" przyłącza się do powyższych opinii - i na pewno w kolejnych numerach naszego pisma znajdziemy więcej miejsca dla waszej twórczości.

Wiesław Sokołowski: Tu i tam słyszy się, że obowiązkiem artysty, poety, malarza jest bunt i tym podobne XIX czy XX wieczne sugestie. Dziś jednak świat z minuty na minutę zmienia się i aby zatrzymać choć na chwilę lawinę nieodpowiedzialności - najwyższy czas zacząć buntować się przeciw tym zawodowym buntownikom, przeciw tym zawodowym rewolucjonistom - przeciw tej całej hałastrze, która prowadzi nas do zguby. Przecież jesteśmy dla nich tylko miazgą, tylko tkanką, tylko planktonem - bo nie inaczej tylko na naszym grzbiecie wykonują swoje społeczne, polityczne, naukowe eksperymenty. Dziś więc wszelka rewolucyjność, a szczególnie ta pielęgnowana i hodowana z pokolenia na pokolenie - jest nie rozpoznaną do końca i pustoszącą coraz większe połacie ziemi - epidemią, zarazą. Każdy z nas, zbiorowo i prywatnie jest zapędzany, wcześniej czy pó?niej w nowe ślepe ograniczenia i - jak motyle - jesteśmy nadziewani, segregowani, numerowani - preparowani... Wbrew temu co nam się od wieczora do rana wmawia - mamy coraz bardziej ograniczoną intuicję, coraz bardziej zapętloną wyobra?nię, coraz bardzie zrobaczywiałe myśli. Więc ziemia kurczy się w zastraszający sposób - kurczy się bo nie oczyszcza się ze zła, bo nie oczyszcza się z brudu mentalnego serwowanego nam w sposób naukowy i oficjalny. A to niestety powoduje, że stajemy się wszyscy, jedną wielką purchawą - i gdy doprowadzona do ostateczności ziemia nie wytrzyma tej dewiacji i w obronnym geście poruszy się - niewiele z nas zostanie.

LP.: Wiem, że niedawno ukończył pan 60 lat życia. Korzystając z okazji pragnę w imieniu Redakcji "L.P." i własnym złożyć Panu życzenia dalszych długich lat i twórczej obecności w działaniach na rzecz kultury i sztuki, Mazowsza i Polski. Wszystkiego najlepszego!


Rawka, lipiec,2004
16 sierpień 2004

Rozmawiał Paweł Kubiak 

  

Archiwum

Plac Świętego Piotra
marzec 31, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Głupi, bierny ale wierny"
listopad 29, 2006
za PAP
Wyścig zbrojeń w przestrzeni kosmicznej a „Tarcza” w Polsce
kwiecień 12, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Zmarł Kazimierz Dejmek
styczeń 1, 2003
Artur Łoboda / PAP
Kraków będzie negocjował ze spółką Forte
sierpień 1, 2002
Dziennik Polski
Stan Tymiński
Przepis na nową Polskę

kwiecień 8, 2004
Stan Tymiński
Precz z dyktaturą aparatu władzy i z tworzeniem państwa policyjnego!
październik 23, 2005
cywilizowany
Byle nie dopuścić do powstania urzędu Rzecznika Pacjenta
kwiecień 10, 2007
A.Sandauer
Zadowoleni z budżetu
luty 10, 2004
www.krakow.pl
"Klucze Wład-ctwa", lub "Pierścienie Wład-ctwa" - czyli o sposobach wytwarzania Miazgi
czerwiec 17, 2006
Robert "RODMAN" Łapiński
Czy Kościół Katolicki stanie się dla Unii Europejskiej "użytecznym głupcem" ?
maj 31, 2003
Wpływy Chin szerzą się na świecie
wrzesień 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Czy ktoś widział większego debila?
sierpień 25, 2008
PAP
Żydowskie nagrobki jako fundament stodoły
listopad 11, 2003
Niezbyt dziewiczy Paul Potts
lipiec 14, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
LPR chce informacji w sprawie unijnych ekspertów
sierpień 9, 2002
PAP
Pazerny fiskus i "..." komentatorzy
czerwiec 27, 2004
Słowiańskie nostalgie i imperatyw globalizacji
grudzień 2, 2003
Marek Głogoczowski
MF zniweluje negatywne skutki decyzji S&P oferując mniej papierów
lipiec 31, 2002
PAP
Własność i grabież
listopad 21, 2003
Lech Pruchno Wróblewski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media