|
Przekręt w koloratce
|
|
Już 15 osób jest na liście podejrzanych w aferze wydawnictwa Stella Maris (Gwiazda Morza) należącego do gdańskiej kurii metropolitarnej.
Jeden z pierwszych aresztowanych w tej sprawie, ks. Zbigniew B., osobisty kapelan metropolity gdańskiego arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, jest obecnie na wolności. Został wypuszczony z aresztu za kaucją. Zdegradowany z funkcji kościelnych, przebywa na rekolekcjach. Tłumacząc z kościelnego na polski - w miejscu wyznaczonym mu przez przełożonych.
Prokuratura oskarża podejrzanych o kombinacje podatkowe i kombinacje z fikcyjnymi umowami na co najmniej 60 mln zł. - To jednak nie kres postępowania - zastrzega rzecznik prasowy gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej Krzysztof Trynka. Nie wyjawia, kogo mogą objąć kolejne zarzuty. - Nie chcemy, żeby zakres śledztwa był zbytnio upubliczniony - dodaje. "Gazeta Morska", lokalny dodatek do "Gazety Wyborczej", spekuluje od kilku tygodni, że kolejnym podejrzanym może być również szef pomorskiego SLD i człowiek interesu Jerzy Jędykiewicz. Dotychczas nie postawiono mu żadnego zarzutu, nie był przesłuchiwany w prokuraturze jako świadek.
Jędykiewicz przyznaje, że jego firmy korzystały z usług kancelarii prawnej biznesmena Janusza B., który był pośrednikiem w lewych interesach Stella Maris. Twierdzi jednak, że nie wiedział, iż Janusz B. ma coś wspólnego z kościelnym wydawnictwem. Sekretarz generalny SLD Marek Dyduch mówi, że partia nie podejmie żadnych decyzji wobec szefa pomorskiego Sojuszu, dopóki nie zostanie mu udowodniony jakikolwiek udział w aferze. - Znam sprawę, ale sam jej nie rozstrzygnę. Czekam, aż wyjaśnią ją oficjalne organy - oświadczył nam Dyduch.
Nagłaśniane w mediach lokalnych nazwisko Jędykiewicza przyćmiło całą, niewygodną dla Kościoła aferę. W pomorskiej kurii nikt nie chciał z nami rozmawiać o sprawie. Ponoć wszyscy są zajęci - kolędują.
Afera wybuchła w 2002 r. Zaczęło się od pogłoski, że komornicy chcą wejść na konta i zająć majątek kurii, w tym limuzynę samego metropolity Gocłowskiego. Chodziło o windykację 700-800 tys. zł długu kościelnej firmy wydawniczej Stella Maris. Wydawnictwo było znane gdańszczanom ze sloganu "Drukujemy jak w niebie", który widniał na banerze falującym na Wieży Więziennej gdańskiej Katowni. Na rynku wydawniczym było zaś znane z tego, że nie wywiązuje się z płatności wobec dostawców i usługobiorców. Uchodziło to na sucho, bo szefem Stella Maris był ks. Zbigniew B., osobisty kapelan metropolity gdańskiego Tadeusza Gocłowskiego, szef fundacji św. Alberta, a zarazem dyrektor kościelnego Radia Plus w Gdańsku, członek licznych rad nadzorczych.
O tym, że w wydawnictwie są nieprawidłowości
KURIA WIEDZIAŁA
od chwili kontroli przeprowadzonej przez jej ekonomię (dział finansowy). O wynikach kontroli nie powiadomiła jednak cywilnej prokuratury, ograniczając się do zmian kadrowych w kierownictwie firmy. Problemy z wierzycielami załatwiono za pomocą wydanego 2 grudnia 2002 r. oświadczenia wikariusza generalnego kurii ks. dr. Wiesława Lauera, że "Kościół będzie wypełniał swoje zobowiązania gospodarcze, dla wykonania których powołane zostały osoby zawodowo przygotowane". W dokumencie stwierdzono też: "Nieprawdą jest jakoby podejmowane były działania windykacyjne ze strony banku; wręcz przeciwnie - w niedalekim czasie zawarta zostanie z tymże bankiem umowa o restrukturyzacji. Nie jest intencją Stella Maris unikanie odpowiedzialności wobec jakichkolwiek wierzycieli". Długów jednak nie spłacono, restrukturyzacja wydawnictwa skończyła się na rezygnacji kurii z pełnego właścicielstwa w plajtującej firmie i zwolnieniem ks. Zbigniewa B. z funkcji prezesa Stella Maris.
W pierwszych dniach stycznia 2003 r. biznesmen w koloratce wspólnie z b. dyrektorem wydawnictwa Tomaszem W. zostali aresztowani przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod zarzutem współudziału w wyłudzeniach od Skarbu Państwa co najmniej 60 mln zł. Krótko mówiąc - kościelne wydawnictwo było przykrywką dla wielkiej pralni pieniędzy i oszustw na podstawie fałszywej dokumentacji gospodarczej w podatkach od osób fizycznych, prawnych, VAT.
Skruszały w areszcie ks. Zbigniew B. przyznał, że od każdej nielegalnej transakcji przechodzącej przez Stella Maris kasował od 2 do 5 proc. prowizji. Transakcje aranżowali aresztowani w tym samym czasie gdyńscy biznesmeni - Janusz B. i Konrad K. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w latach 1998-2002 obaj przepuścili przez konta Stella Maris ok. 100 fałszywych faktur za rzekomo wykonane zlecenia doradcze, lobbingowe, pośredniczenie w podpisywaniu kontraktów, analizowanie prawnej zawartości umów cywilnoprawnych. Każda taka, tylko rachunkowa, usługa wyceniana była na kilka milionów zł. Wszystkie zostały rzetelnie wpisane w koszty działalności przedsiębiorstw i z każdej rzetelnie odpisywano miliony wolne od podatków. Kto uległ pokusie łatwego biznesu oferowanego przez Stella Maris trafia teraz
W KAJDANKACH ABW
do pokoju przesłuchań Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Lista podejrzanych objęła już m.in. Sylwestra M., właściciela firmy informatycznej Damos, Piotra K., b. doradcę nieżyjącej Franciszki Cegielskiej, prezydenta Gdyni, a potem ministra zdrowia w rządzie Jerzego Buzka, Bożenę K. z korporacji budowlanej Doraco.
Ale obaj biznesmeni powiązani ze Stella Maris świadczyli nie tylko oszukańcze usługi. Z ich pośrednictwa korzystały firmy, które twierdzą, że potrafią udokumentować rzeczywiście wykonane na ich rzecz zobowiązania. - Janusz B., nie kryjąc swoich dobrych kontaktów z kurią w Gdańsku-Oliwie, był znakomitym pośrednikiem. To z jego pomocą udało się nam wygrać warty 50 mln zł kontrakt w Koszalinie - mówił w wywiadzie dla Radia Gdańsk główny udziałowiec Doraco Andrzej Hass. - O tym, że istnieje wydawnictwo Stella Maris i o tym, że nasz kontrahent jest zamieszany w jego nieczyste interesy dowiedziałem się z prasy.
Podobnie utrzymuje szef stołecznej Energobudowy SA, udziałowiec kilku firm na Pomorzu, ale jednocześnie przewodniczący pomorskiego SLD - Jerzy Jędykiewicz. Gdańska mutacja "Gazety Wyborczej" - powołując się na "dwa poważne ?ródła" - twierdzi, że premier Leszek Miller polecił Jędykiewiczowi rezygnację z funkcji do końca stycznia. Szef pomorskiego Sojuszu nie ma zamiaru wycofywać się z działalności publicznej. Powiedział "TRYBUNIE", że z kościelnym wydawnictwem nie miał nigdy do czynienia. Przyznał, iż firmy, w których jest w zarządach, kilka razy korzystały z usług warszawskiej kancelarii Janusza B. Ale odbywało się to - jak utrzymuje - na normalnych i zgodnych z prawem zasadach handlowych. Komentować plotek nie chce, ale uważa, że w niewygodną dla Kościoła aferę chce się na siłę włączyć ludzi biznesu, związanych jak on i Hass z lewicą.
Marek Dyduch, sekretarz generalny SLD, mówi, że partia nie będzie wykonywać
ŻADNYCH GWAŁTOWNYCH RUCHÓW
wobec Jędykiewicza. - Mam informacje o tej sprawie od półtora roku. Któryś ze świadków w prowadzonym śledztwie powoływał się na Jerzego Jędykiewicza. Pytaliśmy Jędykiewicza, czy stawiane mu zarzuty są adekwatne do rzeczywistości. Powiedział, że nie. Sprawa musi się toczyć tą drogą, którą się obecnie toczy. Nie ma powodów, by jakakolwiek struktura SLD zajmowała się tą sprawą - powiedział Dyduch. - Jędykiewicz potwierdza, że jego firmy miały interesy ze współpracownikami Stella Maris, podobnie zresztą jak inne firmy - m.in. kościelne. Sam arcybiskup jest w to zaangażowany. Sprawę powinny wyjaśnić organy ścigania. Ja tego nie rozstrzygnę. Jędykiewicz twierdzi, że nie naruszył prawa. Jeśli zostanie mu postawiony jakiś zarzut, zajmiemy stanowisko. Ale na razie nie ma zarzutu. W państwie demokratycznym wina musi być udowodoniona - podkreśla Dyduch.
Jak kuria arcybiskupia komentuje udział w aferze swojego ustosunkowanego podwładnego ks. Zbigniewa - nie wiadomo. O sprawie nikt tam rozmawiać nie chce. Jak się dowiedzieliśmy, zdegradowany z funkcji kościelnych, m.in. z probostwa w Sopocie, ks. Zbigniew B. jest obecnie na rekolekcjach. Nie tylko jemu uchylono areszt. Również pozostałe osoby podejrzane w tej aferze przebywają na wolności - dzięki kaucjom od 300 do 100 tys. zł, pod dozorami policyjnymi i z zakazami opuszczania kraju. (wsp. JRZ)
ZBIGNIEW WRÓBEL
|
|
7 styczeń 2004
|
|
http://trybuna.com.pl
|
|
|
|
Protest Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu przeciw poparciu
Rządu RP agresji Stanów Zjednoczonych na Irak
marzec 21, 2003
|
Święto zmarłych
listopad 2, 2005
zaprasza.net
|
Wyjaśnienie
październik 24, 2005
Artur Łoboda
|
Pani doktor Halino Zamel,
Kocham Panią!
Pani doktor Halino Zamel
sierpień 1, 2003
przesłała Elżbieta
|
Nieodpowiedzialni Anglosasi
marzec 18, 2009
Goska
|
Ameryka pod żydowską kontrolą
luty 16, 2007
nadesłała Dorota
|
Bardzo niepolskie myślenie o prawie....
wrzesień 7, 2008
Artur Łoboda
|
Z frontu walki z faszyzmem
sierpień 4, 2006
®© Stanisław Michalkiewicz
|
Выбор Петруся
grudzień 26, 2004
|
Dalsza konsolidacja mediów w rękach żydowskich
maj 9, 2007
Lech Maziakowski
|
Promocja obydwu przemysłów
styczeń 13, 2007
Stanisław Michalkiewicz
|
"Rz": Emerytury na kredyt
kwiecień 25, 2005
ccc
|
Koszty aneksji do UE (1)
marzec 14, 2003
Piotr Wesołowski
|
Bez tromtadracji
luty 26, 2005
Andrzej Kumor Mississauga
|
60 rocznica bitwy o Monte Casino
maj 18, 2004
Artur Łoboda
|
Śpiew "tenorów" trzech
maj 29, 2007
Dariusz Kosiur
|
Majaczenia Korwina
czerwiec 15, 2007
|
Izrael, USA i Pakistan
luty 1, 2008
Iwo Cyprian Pogobnowski
|
List otwarty do Polskiego Społeczeństwa
maj 4, 2003
Elżbieta Gawlas
|
Nowa ustawa - nowy bubel, czy tylko kolejny szwindel ?
lipiec 29, 2004
Adam Sandauer
|
więcej -> |
|