|
| "Babcia Kasia" |
|
| Kim naprawdę jest Katarzyna Augustynek |
|
| Egzekucja nad dr.Ratkowską wstrzymana |
|
| Patologia w środowisku medycznym |
|
| Lockdown w Anglii |
|
Była kochanka Borisa Johnsona ujawnia - z kim Premier GB konsultował wprowadzenie stanu wyjątkowego pod pretekstem fikcyjnej pandemii
|
|
| Klimat i trop finansowy |
|
| To właśnie mega-korporacje i mega-miliarderzy — (...) są głównymi zwolennikami “oddolnego” ruchu dekarbonizacji — od Szwecji przez Niemcy po USA i dalej. |
|
| Orwell 2025 w USA |
|
Nielegalni imigranci są z pewnością problemem w USA.
Jednak atak opancerzonych jednostek Policji na samotne kobiety z dziećmi i wysadzanie domów legalnych imigrantów tylko dlatego, że tak się podoba psychopatom z Policji świadczy o tym, że USA upodobniło się w działaniach wobec własnych obywateli - do postępowania Izraela wobec Palestyńczyków.
|
|
| Premier Hiszpanii Pedro Sanchez o wojnie przeciwko Iranowi |
|
|
|
| Israelis protest in Jerusalem against PM Netanyahu |
|
Netanyahoo is a criminal just like Trumpy wumpy
Netanyahoo jest kryminalistą tak samo jak tępy głupek |
|
| Finansowany przez Google zespół „sprawdzający fakty” wydaje się być garstką fikcyjnych Hindusów w zubożałym miasteczku niedaleko Bangladeszu |
|
| |
|
| Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! |
|
| |
|
| Skazany za pestki moreli, B17 |
|
| Faszyzm w barwach demokracji |
|
| Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego |
|
| |
|
| Sąd nie chce wysłuchać byłych pacjentów profesora Talara |
|
| Profesor Jan Talar, z powodzeniem przywracający do sprawności pacjentów, którym inni medycy nie dawali szans przeżycia, po raz kolejny stanąć musiał przed Okręgową Izbą Lekarską prowadzącą przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Sprawa została zawieszona do 1 października. |
|
| Dr. Jeff Barke przerywa milczenie o COVID19 |
|
| |
|
| Iran mówi „nie” zakończeniu blokady Cieśniny Ormuz po przyznaniu się Trumpa | Janta Ka Reporter |
|
| |
|
| Szczepienia przeciw Covid prowadzą do uszkodzenia płuc |
|
| |
|
| Nowa książka Sucharita Bhakdiego - przedstawiona w rozmowie z Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem |
|
| Profesor Sucharit Bhakdi i jego żona profesor Karina Reiss opublikowali bestseller „Corona False Alarm”. Istnieje wstępny fragment nowej książki zatytułowanej „Corona unmasked”, którą można bezpłatnie pobrać z Goldegg Verlag. W dyskusji wideo zorganizowanej przez RESPEKT PLUS z profesorami Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem, Bhakdi przedstawił rozdział o szczepieniach i ich konsekwencjach. Fragment nowej książki „Corona unmasked” jest dostępny do pobrania z Goldegg Verlag |
|
| Powstało Polskie Stowarzyszenie niezależnych lekarzy i naukowców |
|
|
|
| Naczelna Izba lekarska współpracuje z duchami zmarłych lekarzy |
|
| Bezczelność kowidowców przekroczyła wszelkie granice. Powołują się na autorytet zmarłych lekarzy, by ścigać uczciwych lekarzy. |
|
| Maseczki opadły – porażka programu „Polskie Szwalnie” |
|
| Mimo że Agencja poniosła znaczne koszty w związku z realizacją projektu „Stalowa Wola”, produkcja maseczek nie została uruchomiona i zakończyła się na etapie testowym. |
|
| Były agent CIA ujawnia, jak Izrael zmusił Trumpa do zbombardowania Iranu |
|
| |
więcej -> |
|
Opowiastka wigilijna
|
|
Siedzę w “swoim apartamencie” (168 × 268), w którym mogę albo stać, albo siedzieć lub leżeć. No i siedzę tak sobie, czasem się zastanawiam, czy nie tylko dla samego siedzenia ja sobie tutaj siedzę?
Ale pal to licho. Cóż, nie zawsze gra z losem o szczęście kończy się happy endem.
Zatem tak sobie siedząc piszę – mam taki przynajmniej zamiar – coroczne opowiadanie wigilijne. Jakoś idzie mi w tym roku opornie. Sam nie wiem dlaczego.
W tzw międzyczasie podczytuję Kena Wilbera “Psychologia integralna”. Bez zbędnych słów i komentarza – polecam.
Tegoroczne opowiadanie wigilijne zacznę od wiersza, który był mi ‘wpadł’ w ręce, a dokładniej, na który natrafiłem na – Poezja Polska.
Wiersz natychmiast przypadł mi do serca, co oznajmiłem jego autorowi. Dlaczego akurat ten zwrócił moją uwagę, zaintrygował mnie na tyle, że natychmiast wiedziałem iż będzie on osnową mojej opowiastki wigilijnej?
Wtedy jeszcze nie wiedziałem.
Czasem i ja na PP jakiś wiersz zawieszę, który w swoim egoistycznym mniemaniu, uważam za dobrze popełniony…
Autorem wiersza jest osoba podpisana nickiem “bliżej” Zapytałem Autora o zgodę na wykorzystanie wiersza zatytułowanego: “Na trzy”
Odpowied? jaką otrzymałem 21 grudnia, brzmi tak:
Witam:
Z pewnym opó?nieniem i z żalem. Na pewno opowiadanie gotowe więc nie poczuję się zaszczycona;) Mimo wszystko dziękuję i pozdrawiam. Anna O.
Opowiastka wigilijna
Darowałeś mi płomień/ trzymany w dłoniach/ żeby nie zgasł/ nauczyłeś mnie pisać/więc piszę/ nauczyłeś mnie śpiewać/ więc śpiewam/ i liczyć mnie nauczyłeś/ więc kiedy napiszę pieśń/ którą ze mną zaśpiewasz/ policzę do trzech/ policzę do trzech/ a ty zdmuchniesz świecę....
bliżej
Stary piernik, jak sam o sobie nieraz mawiał, nie miał najlepszego humoru, a ostatnio miewał go nawet mniej niż niekiedy…
Nie miał, nie dlatego, że nie chciał, lecz dlatego że nie miał ku temu wyra?nego powodu. Miał zwyczaj patrzeć na to co niezbyt wyra?ne, zdecydowanie z krytycyzmem.
Zrywając ostatniego dnia listopada kartkę kalendarza uświadomił sobie, że to już grudzień i za moment nastaną święta. Na samą myśl o nich aż nim wzdrygnęło. Z trudem przebrnął palcem przez zaznaczone na czerwono świąteczne dni. Po drodze zauważył możliwość ich wydłużenia.
Jak tak można marnotrawić czas – pomyślał ze złością, kiedy stwierdził, że wystarczy sobie wziąć pięć dni urlopu lub chorobowego, aby ten rok zakończyć już w piątek, 19 grudnia po południu.
Pal to licho- zamruczał pod nosem i zabrał się do sklejania stołu, który poleciła jemu nareperować starowina z domu za rogiem ulicy, na której mieszkał kątem u dobrych ludzi.
Stół był porządnym dębowym meblem, był stary i mocno podniszczony. Mógł mieć prawie 100 lat, a może nawet więcej. Zatem najpewniej przy nim zasiadali domownicy i goście z trzech ostatnich wieków, których groby dawno zapomniane. A może przeciwnie? Nigdy nic nie wiadomo.
Sam sobie się dziwił dlaczego kobieta akurat jemu poleciła naprawę mebla, który był dla niej wszystkim, czego nie kryła wcale. Dziwił się dlaczego wziął to zlecenie skoro stolarz z niego żaden. Ale już po chwili stwierdził, że skoro ona jego poprosiła o przysługę to los chce coś dać jemu do zrozumienia. Zatem nie oponował. Jakoś przypadli sobie do gustu oboje. Jemu jej opowieść, a jej jego słuchanie.
Dębowy stół
Stół jest początkiem. Ma cztery solidne nogi, aby się nie zachwiał.
Kroję na nim świeży chleb, stawiam co rano czajniczek z herbatą.
Gdy nikt nie widzi, solę łzą kanapki przygotowane do pracy.
Dostrzegasz we mnie Ewę, gdy układam jabłka w koszyku.
Częstuję słodkością, która zamienia się w gorycz. Odsłaniam ramiona,
ukradkiem zawijając w papier dojrzałe przed czasem pragnienia.
Dobro i zło jest blisko. Dłoń bywa figowym listkiem lub zaciśniętą kulą.
Destylacja odbywa się w słowach: Będę panował nad tobą.
Wolę przemieniać się w Marię Magdalenę. Rozpuszczam włosy,
w cieniu gubię ślady stóp. Przyłapana na nagości, nieśmiało szepczę.
Wiesz, to tylko tęsknota za proporcją dopasowanych dłoni,
za oddechem wyplatanym jednym drżeniem, za połączeniem skrzydeł
przywierających do pleców. Innych grzechów nie pamiętam.
W południe dzieci wracają do domu. Zapominam o twarzach.
Podaję obiad. Dębowa materia wyznacza granicę. Dziś będzie końcem.
Ukroję jeszcze raz chleb, ukradkiem posolę łzą. Zamilknę. ulotna
Z jeszcze większym zapałem zabrał się do pracy. Kalejdoskopem przelatywało życie przed otwartymi ze zdumienia oczami.
Jakby rażony niewidzialnym uderzeniem pioruna nagle zrozumiał sens życia. Już wiedział czego naprawdę szuka, co ma wartość przenajświętszą, której niczym nie da się zmierzyć, zważyć – jedyną jej miarą jest przebyta droga i czysty niezmącony nienawiścią umysł, i otwarte serce.
- Przebacz mi Panie moje przewiny. Przebacz zuchwałość i hardość serca, które było niczym z kamienia…
Spojrzał na świeżo położoną politurę. Błyszczała, miał cichą nadzieję, że tak jak kiedyś kiedy stół wyszedł był spod ręki majstra.
Odsunął się od mebla, aby przyjrzeć się bardziej uważnie i dostrzec co by tu jeszcze poprawić.
Kiedy z pewnego oddalenia spoglądał na poprawione dzieło, jego pamięć zaczęła wywoływać obrazy – tak jak przed chwilą przewijało się życie kadr po kadrze, tak teraz zobaczył wszystkich, którzy przy innym stole zasiadali.
Widział ich wyra?nie, słyszał ich głosy, czuł zapach. To zapach jemioły, którą co roku przywoził z lasu; pod nią całował żonę, córki i synów na szczęście, na trwałość miłości i pokoju pod dachem domu…
Widział jak wpierw małe wesołe dziadki skupiają się wokół ustrojonego drzewka, pod którym zawsze było sporo prezentów.
Radość była przednia – ciekawe czyja większa: obdarowanych, czy darujących, którym miłością przepełniały się serca.
A za moment małe rączki sięgały po specjały przygotowane przez ich najukochańszą mamę. Zawsze dbała, aby było tyle potraw ile tradycja sobie życzyła.
Niepostrzeżenie mijał czas; kolejne święta, kolejne urodziny i stół zawsze zastawiony, a przy nim wszyscy domownicy.
Wyrosły już dziatki na smukłych młodzieńców i urodziwe panny.
Radość jednak zawsze taka sama ze wspólnego biesiadowania.
Już płyną słowa nuconej kolędy. I ten błysk w oczach.
I jak zawsze jedno dodatkowe nakrycie i miejsce przy stole, dla niespodziewanego gościa.
Słyszał wyra?ną rozmowę. Podszedł do stołu by dotknąć, i jak zawsze przytulić każde z osobna, a potem w kole stanąć razem podzielić się opłatkiem i życzeniami wszystkiego naj…
Serce zaczęło bić mocniej i żwawiej ruszyła krew w żyłach.
Policzę do trzech, do trzech, przypomnij sobie nas wszystkich, pamiętaj dopóty, dopóki czas nie zdmuchnie mojej świecy, a Ty nie znikaj na święte przenigdy…
Siedem łez, które spadały kolejno na lśniący blat, delikatnie zdjął ze stołu, trzymając mocno przytulił do serca.
Z pokorą spuścił wzrok, aby nie odbił się w wypolerowanym na glanc blacie.
Po chwili spojrzał w niebo: roziskrzone gwiazdy to zapewne łzy szczęścia i miłości tych, którzy kiedyś kochali najsilniej, a mimo to odeszli…
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
Serdecznie dziękuję Autorkom, których wiersze znacząco przyczyniły się do rozwoju literatury nieistniejącej
Copyright © 2008 marekpl
All Rights Reserved
|
|
24 grudzień 2008
|
|
Marek Olżyński
|
|
|
|
Odebrać dzieci
styczeń 5, 2009
Bogusław
|
Prywatyzacja na lewych torach
Zagraniczne spółki przejmują infrastrukturę komunikacyjną miast
listopad 20, 2002
http://www.naszdziennik.pl/
|
Wyobra?cie sobie Państwo
styczeń 24, 2003
|
Brzeziński nawołuje do ewakuacji wojsk USA z Iraku
marzec 18, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Lepper zawiedziony spotkaniem z Kołodko
lipiec 24, 2002
PAP
|
Kto powinien wypłacić odszkodowanie Walentynowicz i innym pokrzywdzonym?
marzec 1, 2005
Leszek Skonka
|
"Przechwycić 8-9 mld zł" - dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne
listopad 7, 2003
|
E pluribus unum
maj 18, 2004
Andrzej Kumor
|
Panorama Historyczna "Cudu Nad Wisłą" i Wspomnienie Rodzinne
lipiec 1, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Na siódmą rocznicę istnienia Portalu
marzec 20, 2009
Artur Łoboda
|
W końcu Niemcy płacą za krew Polaków - płaćmy i my!
październik 5, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
http://www.radiomaryja.pl.eu.org
grudzień 21, 2007
|
Wygra czy przegra, Ron Paul wskazal nam droge do zwyciestwa
marzec 11, 2008
uleczka
|
Polacy ratowali Zydów
sierpień 19, 2003
Adam Białous, Białystok
|
Tupet - metoda na biznes
luty 8, 2008
Małgorzata Stawarz - numerolog
|
13 grudnia
grudzień 13, 2002
Artur Łoboda
|
Jak stabilizowaliśmy Irak
sierpień 5, 2006
Abramowski/Grupa im.Edwarda Abramowskiego
|
Własność rzecz święta
październik 4, 2006
Dariusz Kosiur 04.10.2006
|
Rzymska Targowica
październik 29, 2004
Nasz Dziennik
|
Ksiazka, ktora warto przeczytac
czerwiec 13, 2007
Wieslaw Kwasniewski
|
więcej -> |
|