ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Jak bankierzy wciągnęli USA w II wojnę światową 
Tajemnica Pearl Harbor. Prawda, którą ukrywają Amerykanie. 
Izrael. Historia Palestyny w XX wieku. 
 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Awantura w Sejmie o maseczki! 
Terror covidowy przeniósł się na teren Sejmu. Przeciwko temu protestuje Grzegorz Braun.  
"patriotyzm" po 1989 roku 
komentarz zbędny 
Szokujące zdjęcia mikroskopowe skrzepów krwi pobranych od tych, którzy „nagle umarli” – po szczepieniu 
Struktury krystaliczne, nanodruty, cząstki kredowe i struktury włókniste, które są obecnie rutynowo znajdowane u dorosłych, którzy „nagle zmarli”, zwykle w ciągu kilku miesięcy po szczepieniu na kowid. 
Rozmowa Adnieszki Wolskiej z Sucharitem Bhakdi 
 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Powszechny nakaz maskowania nadal jest bezprawny 
Pomimo nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nakaz zakrywania twarzy jest bezprawny. 
Jak ludzie "umierają" w "szpitalach kowidowych" 
Tak wygląda koronawirus Covid 19 w szpitalach zachodniej Polski 
Montanari: Szczepionka to wielki przekręt 
Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. 
Ukraińcy umierają walcząc z Rosjanami w interesie żydowskich włascicieli Ukrainy 
 
"Norymberga 2" w Sejmie RP 
 
Dr.Coleman szczepionka Covid możne zabić każdego 
Wszystkie zaszczepione istot zaczną umierać jesienią  
Uzasadnienie haniebnego wyroku Izby Lekarskiej przeciwko dr Zbigniewowi Martyce 
Przestępcy z Izby Lekarskiej pozostawili dowody na przyszły proces przeciwko nim 
Drugi List otwarty prof. Ryszarda Rutkowskiego 
Panie Ministrze, Szanowni Państwo to prawda "że Internet przyjmuje wszystko", ale na szczęście pozwala też przełamywać rządową cenzurę i autocenzurę polskich naukowców i lekarzy, którzy swoim milczeniem autoryzowali i dalej autoryzują wielokrotnie bezzasadne działania rządu (np. w sprawie przymusowego noszenia maseczek). Dzisiaj bowiem w Holandii, Czechach, Szwecji, na Białorusi miliony ludzi chodzą bez maseczek na twarzy, nie chorują i nie umierają. W Polsce zaś, wbrew opiniom naukowców z Australii, czy USA miliony rodaków, w tym młodzież licealna, studenci i schorowani seniorzy muszą narażać swoje zdrowie nosząc "cudowne" bawełniane maseczki i/lub przyłbice 
Kompleksowe badania wykazały spójne zmiany patofizjologiczne po szczepieniu szczepionkami anty-COVID-19 
 
Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 
Znieść wolności obywatelskich,
Zniszczyć gospodarki,
Zamknąć małe i średnie przedsiębiorstwa,
Oddzielić, izolować i terroryzować członków rodziny,
Zubożyć ludzi, w tym zniszczyć miejsca pracy,
Usunąć dzieci z ich rodzin,
Internować dysydentów do obozach koncentracyjnych,
Udzielać immunitetu urzędnikom rządowym do popełnienia przestępstw: zabójstwo, gwałtu i tortur (Wielka Brytania),
Wykorzystać policję, wojsko i najemników do kontroli populacji,
Zmusić populacje do szczepień niemedyczną szczepionką zawierającą mechanizmy kontroli populacji bez ich świadomej zgody  
Medialni MORDERCY! 
Jak najgorsze szumowiny z pierwszych stron gazet, szczuły na ludzi, którzy nie dali się zatruć trującą szczepionką przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
Bankructwo Ukrainy 
 
więcej ->

 
 

Śmiertelne pasje

Na początku sierpnia 2008 doszło do największej tragedii w Himalajach - kilkunastu wspinaczy zginęło śmiercią pasjonata a bohatera. Fora (jak zwykle w takich przypadkach) podzieliły się na zwolenników i przeciwników zdobywców gór.

Kolumba można uznać za bohatera, bowiem mimo przeciwności losu, jako pasjonat żeglarstwa i jako maniakalny odkrywca, był uprzejmy odkryć Amerykę dla starej Europy (niektórzy jednak nie uznają go za odkrywcę Nowego Świata). Gdyby zginął podczas pierwszej wyprawy, nikt dzisiaj o nim by nie pamiętał, zaś ówcześni władcy, którzy zainwestowali w jego podróż - dozgonnie wyrzucaliby sobie wyrzucenie pieniędzy.

Od kilkunastu lat, kiedy tylko zbliża się lato, media apelują o rozwagę, aby towarzyszyła młodzieńcom skaczącym na główkę w niepewne akweny. Corocznie wielu wysportowanych i inteligentnych młodzieńców zostaje kalekami, ich życie (i rodzin) jest zrujnowane, część tonie. Dlaczego to czynią? Odwieczna chęć zaimponowania płci odmiennej oraz utwierdzenie słabszych kolegów w ich kompleksach. Taki współczesny dobór naturalny i taka pasja. Najlepiej wysportowani i najodważniejsi mają największe szanse u pań obserwujących ich starania. Dawniej organizowano walki rycerzy na zamkowych dziedzińcach.

Także latem, na szosy wysypują się motocykle zwane ścigaczami, dosiadane przez współczesnych kawalerów a rycerzy, którzy zamiast ogierów i zbroi mają superszybkie pojazdy i stosowne kombinezony oraz kaski. Corocznie ginie cały zastęp takich odważnych pasjonatów, mimo ostrzeżeń, mimo policyjnych pościgów. Jeżdżą pojedynczo, grupami, na tylnym kole, przemykają pomiędzy samochodami, przekraczają dozwoloną prędkość i wpadają na inne pojazdy, których kierowcy się zagapili albo po prostu nie mogli ich zauważyć z powodu nadmiernej prędkości kawalerów naszych meandrycznych dróg.

Parę dni temu, mimo pogodowych ostrzeżeń, z portów wypłynęły załogi małych jachtów i podczas sztormu zostały wezwane jednostki ratownictwa morskiego. Podano wysokie koszty akcji oraz skrytykowano kapitanów za mało profesjonalne zachowanie i lekceważenie pogodowych ostrzeżeń. Wodne wilki - "A co mi szczury lądowe będą psuć urlop" (kiedy na pokładzie koledzy oraz panie, którym trzeba przecież zaimponować). Wywyższanie się, rywalizacja, dobór naturalny trwa od zawsze.

No i wspomniani na początku himalaiści. Kiedy zdobywali jako pierwsi szczyty, byli bohaterami narodowymi. Nikt nie zważał na straty - liczyło się jedno: być pierwszym. Któż nie pamięta naszej Wandy Rutkiewicz, która jako pierwsza osoba z Polski weszła 23 czerwca 1986 roku na K2 a wcześniej, bo 16 pa?dziernika 1978, jako pierwszy Polak i Europejka zdobyła Mount Everest (tego dnia Karol Wojtyła został wybrany papieżem). Któż się nie wzruszał tymi niewątpliwymi osiągnięciami w ówczesnych szarych czasach? Ale z górami jest podobnie jak z nowymi lądami - wszystko zostało zdobyte, zatem sens bohaterstwa jest coraz mniejszy. Ponadto coraz więcej zdobywców wyrusza w góry bez starannego przygotowania i w celach komercyjnych, niemal jak na wycieczki. Na forach wręcz panuje przekonanie, że każdego za pieniądze można wnieść na szczyty świata...

Pierwsi omówieni skoczkowie, to najmłodsza i najuboższa grupa. Tym chętniej po niej wszyscy jeżdżą krytycznym piórem. Jeśli już ktoś szczęśliwie przebrnie przez skoki na głowę (nie zabije się, tudzież dożywotnio nie osiądzie na wózku), to przesiada się na motocykle albo jachty. Ściganie się po szosach powoduje jednak wyższy poziom adrenaliny, niż jachty. Większa mobilność, szybkość, częstość zmian sytuacji, w tym balansujących na krawędzi przepisów i życia. No i więcej obserwatorów - krytycznych a dzielnych kolegów, ślamazarnych a zbulwersowanych piechurów i kierowców oraz (jakże często) ośmieszanych policjantów, starających się okiełznać ten żywioł oraz spozierających niewiast na dzielnych motocyklistów. Im więcej zakazów, tym bardziej to rajcuje posiadaczy ścigaczy i zaprzyja?nionych widzów.

Najwyższa półka (także skalna), to jednak wspinacze wysokogórscy. Zwykle znani z nazwisk i to nie tylko wąskiej własnej grupie pasjonatów. Bodaj najstarsi spośród omawianych grup (no, podobnie wiekowo może z żeglarzami, jednak tymi bardziej doświadczonymi). Ponadto opanowani, spokojni, solidarni, często o dużym życiowym doświadczeniu (także zawodowym), niemal dostojni. Tam, wysoko w górach, ludzie o przeciwnych cechach nie mieliby szans. Idą w góry i... giną. Giną bezlitośnie tępieni przez żywioł nieczuły na ich sławę i dostojeństwo. Giną równie głupio, jak ćmy zmagające się z płomieniem.

Z jednej strony, w ramach omawiania kolejnej rocznicy stanu wojennego, wyliczamy - ilu to rodaków zginęło podczas obalania komuny, co ma podkreślać jej barbarzyński charakter. Z drugiej zaś strony, (dobrowolne!) wyprawy w góry mają bodaj największy udział śmiertelnych wypadków w sferze wyczynowych sportów, czyli największe ryzyko utraty życia jest wśród tych pasjonatów. Kiedy tylko liczba ofiar pasjonatów przewyższy liczbę poległych bohaterów, proponowałbym uroczyście odsłonić pomnik z zaznaczeniem tego faktu.

Pasja? A jakaż to pasja każe iść w góry z dużym prawdopodobieństwem utraty życia? To żołnierze wyjeżdżają do Azji na militarne akcje i mają większe szanse przeżycia! A słyszał ktoś, aby jechali tam z powodu pasji? Jednak ich śmierć ma rzeczywiste albo symboliczne znaczenie. Ich danina nie idzie na marne. A śmierć himalaisty? O paradoksie - żołnierze mają niejako wpisane wielkie ryzyko a jednak rządy wycofują swe kontyngenty z powodu strat i protestów społecznych. Czy ktoś słyszał, aby jakiś rząd zakazał swym obywatelom wspinania się po górach?

W ostatnich latach zginęło w górach paru polskich księży, także pasjonatów. Mieli jedno życie (oprócz ważniejszego w zanadrzu) i mogli je złożyć w ofierze w godniejszej sprawie - choćby pomoc chorym w biedakrajach. Kilkanaście dni wcześniej, pewna holenderska alpinistka straciła podczas wyprawy trzech synów i męża. Z powodu pasji? Najwyra?niej coraz bogatsze społeczeństwa wysyłają coraz liczniejsze zastępy pasjonatów w góry. Jeśli ktoś zginie, to przecież na swoje niejako życzenie, zaś postronnym ludkom nic złego się nie dzieje (bo ich tam nie ma!) w przeciwieństwie do gawroszy na motorach, którzy jednak mają kolizje z innymi uczestnikami ruchu drogowego. Zresztą właśnie dlatego państwo rękami policji próbuje walczyć z nimi, podczas gdy ze wspinaczami nikt nie walczy.

Na forach sporo jest o pasji. Jeśli ktoś ujawnia, że jest krytycznie nastawiony do osób zdobywających szczyty, to zaraz jest wyzywany od leni, grubasów, nieudaczników i dyletantów. No i podkreślają całkowity brak uznania dla czyjejś pasji. A ja się pytam - jakaż to pasja każe swe żony i dzieci wtłaczać we wdowieństwo i sieroctwo? To egoizm stawiany na równi z pasją? Przecież te bliskie osoby będą musiały borykać się z trudami znojnego życia i to ze świadomością, że mężowie nie zginęli za jakąś wielką sprawę. Proszę wyjaśnić dzieciom, że ich ojcowie (rzadziej matki) zginęli z powodu... pasji. Z powodu ich pasji często w góry idą ratownicy ryzykując swoje życie. Ktoś powie - zapłacili wysokie składki ubezpieczeniowe, to pomoc musi iść. Zatem przelicznie pieniędzy ważnych pasjonatów na życie ratowników? A jeśli nie ubezpieczyli się?

Przecież można by na drogach ustalić, że każdy może jechać z dowolną prędkością - w końcu to jego prywatna sprawa, czy przeżyje. Można kazać ryzykantom podpisywać oświadczenia i ustalać podniesione składki ubezpieczeniowe, wszak koszty leczenia i pokrywania strat materialnych rosną z kwadratem wyciskanej prędkości, zatem i te opłaty powinny lawinowo wzrastać. Oczywiście, podczas manewrowania na szosach, kiedy przemykają chyłkiem inni użytkownicy, owi potencjalni samobójcy powinni ściśle dostosowywać się do znaków drogowych.

Można by zorganizować program o wielkiej oglądalności - wysoko ponad rzeką przechodzą ochotnicy po przewodach elektrycznych, które są podłączane do wysokiego napięcia. Impuls ze śmiertelną dawką byłby podawany losowo przez komputer. Przejście trwałoby 10 minut, zaś impulsy byłyby wysyłane co średnio np. 60 minut. Komu by się udało, to dostawałby milion złotych (z reklam i komórkowych przesyłek), w przypadku porażenia, ów milion otrzymywałaby ukochana rodzina, oczywiście natychmiast, podczas tego znakomitego programu. W ramach dysponowania swoim życiem, śmiałkom wolno byłoby wycofać się z konkursu podczas przeprawy, jednak za takie skrewienie, czyli zeskoczenie ze znacznej wysokości w nurt wzburzonej rzeki, otrzymywaliby jedynie nagrodę pocieszenia (w przypadku odratowania) lub rodzina dostałaby tylko pół miliona złotych (w przypadku nie tyle upadku, co zejścia). Prawdopodobieństwo porażenia byłoby ustalane na bieżąco podczas dokładnego monitorowania i prowadzenia statystyk wysokogórskich śmiertelnych wypadków.

Kolumb Kolumbem, ale gdyby dzisiaj masowo pasjonaci przepływali oceany na średniowiecznych korabiach i co dziesiąty statek szedłby na dno z pasjonatami, to jakie komentarze byłyby zamieszczane na forach? A czym się to różni od wypraw w najwyższe góry? I jeszcze jedno - w najwyższych górach giną pierwszorzędni cudzoziemcy oraz drugorzędni tubylcy. Pierwsi podawani są z nazwisk i odnotowują ich czołówki gazet, czasami ich dane bywają nazwami ulic, drugich wspomina się tylko jako osoby towarzyszące. Pierwsi giną z nudów i w oparach pasji, drudzy giną, bo to jest dla nich często jedyna forma zarobkowania. Pierwsi za pasję płacą drugim za trud. Jest różnica pomiędzy kierowcą pasjonatem, który po swej pracy dla przyjemności szarżuje szosami odczuwając działanie adrenaliny a zawodowym kierowcą, który w znoju przewozi potrzebne społeczeństwu dobra. Jest także różnica pomiędzy ginącym pilotem doświadczalnym, strażakiem, ratownikiem, lekarzem walczącym z epidemią a śmiercią pasjonata, który nic nie dał światu a mógł i powinien.

Dlaczego społeczeństwo powinno być przeciwne takim pasjom (skoki, pościgi, wyprawy i inne ekstremalne sporty)? Ponieważ owi ludzi, w tym bezsensownie ginący, są o wyższej wartości dla społeczeństwa, niż przeciętna wartość (jakkolwiek byśmy tę daną obliczali). To ludzie przedsiębiorczy, pomysłowi, rzetelni, odważni i najczęściej uczciwi, zatem przedstawiają większą wartość, niż przeciętni obywatele. Utrata takich obywateli, to często niepowetowana strata. Oni mogliby wiele jeszcze uczynić dla rodziny, ojczyzny i świata. Zbyt wcześnie odchodzą. To po prostu marnotrawstwo wartościowego życia i w ten sposób należy wszystkim "bohaterom" oraz ich rodzinom przedstawiać ich pasje!
11 sierpień 2008

Mirosław Naleziński, Gdynia 

  

Archiwum

Korupcja w zarządzie Łodzi: oskarżony obciąża Marka Czekalskiego (UW)
grudzień 11, 2002
PAP
Pieniądz Drożeje na Świecie
październik 14, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
A która wojna była straszliwsza?
wrzesień 1, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Szaron: Arafat to przywódca gangu morderców
sierpień 9, 2002
IAR
Obniżka deficytu budżetu wyhamuje tempo wzrostu - Rosati
grudzień 13, 2002
PAP
Spadkobiercy Trockiego
kwiecień 17, 2003
Iwo Cyprian Pogonowski
Należy pracować od podstaw
maj 11, 2004
Andrzej Kumor
Żal za wyrządzone zło czy obłuda?
maj 21, 2003
Julia M. Jaskólska
Likwidacja publicznej służby zdrowia
październik 23, 2008
PAP
Spada zaufanie do mediów publicznych
październik 10, 2003
Artur Łoboda
Ośle uszy.
czerwiec 6, 2008
Bogusław
Narodowe Sily Zbrojne
maj 5, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas
KIEDY POLSKA BĘDZIE POLSKA Stan wojenny nadal trwa
luty 14, 2007
Dariusz Kosiur
"Cnota Nienawiści"
sierpień 27, 2008
Iwo Cyrian Pogonowski
Gruszki na wierzbie, czyli Unijne dotacje
listopad 27, 2003
http://www.parp.gov.pl/
Sądzi, choć kradła
luty 19, 2003
Wojciech Tołyż http://www.se.com.pl/iso/
"Demokratyczne" tortury
grudzień 19, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Lepper nie ufa Kołodce, chce rozliczyć prezydenta
lipiec 30, 2002
PAP
Jeszcze o L.M.
kwiecień 6, 2004
www.angora.pl
Ciemność z Zachodu
marzec 19, 2008
Izreal Szamir
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media