ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Drugi List otwarty prof. Ryszarda Rutkowskiego 
Panie Ministrze, Szanowni Państwo to prawda "że Internet przyjmuje wszystko", ale na szczęście pozwala też przełamywać rządową cenzurę i autocenzurę polskich naukowców i lekarzy, którzy swoim milczeniem autoryzowali i dalej autoryzują wielokrotnie bezzasadne działania rządu (np. w sprawie przymusowego noszenia maseczek). Dzisiaj bowiem w Holandii, Czechach, Szwecji, na Białorusi miliony ludzi chodzą bez maseczek na twarzy, nie chorują i nie umierają. W Polsce zaś, wbrew opiniom naukowców z Australii, czy USA miliony rodaków, w tym młodzież licealna, studenci i schorowani seniorzy muszą narażać swoje zdrowie nosząc "cudowne" bawełniane maseczki i/lub przyłbice 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
Chasydzki ślub w NY legalny w dobie kowida 
 
Konzentrationslager Fuehrer  
Niemcy - obóz koncentracyjny dla niewierzących w wirusa 
Tego preparatu nie można nazywać szczepionką. Nazywam to konstruktem mRNA, rekombinowanym RNA, preparatem, który jest dziełem inżynierii genetycznej.  
Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński “O szczepionce genetycznej Pfizera i testach PCR” 
"Służę ludziom, nie instytucjom" 
Główny komisarz policji w Dortmund w przemówieniu do narodu niemieckiego…
I do POLICJI !!

 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Powszechny nakaz maskowania nadal jest bezprawny 
Pomimo nowelizacji ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nakaz zakrywania twarzy jest bezprawny. 
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Czy Policjanci będą zwracać za bezprawne mandaty? 
Zarówno mandaty, jak i wnioski o ukaranie karą finansową do sanepidu, które wystawiali poszczególni policjanci w czasie epidemii, okazują się być nie tylko bezprawne, ale i naruszające konstytucję.  
Rosyjska ruletka, czyli epidemia testów 
Jak jeden mąż przyjęto błędny model matematyczny i zamknięto w domach miliony ludzi wpędzając ich w dodatkowe problemy zdrowotne i finansowe. Zrujnowano gospodarki, zlikwidowano całe branże, przekreślono cały dorobek na temat zdrowego stylu życia. 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Deklaracja Wielkiej Barrington  
Po atakach, oto wypowiedź profesora Sucharita Bhakdi. 
Klimat i trop finansowy 
To właśnie mega-korporacje i mega-miliarderzy — (...) są głównymi zwolennikami “oddolnego” ruchu dekarbonizacji — od Szwecji przez Niemcy po USA i dalej. 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
więcej ->

 
 

Zneutralizować logikę "zderzenia cywilizacji"


Izrael, będąc jedną z największych potęg militarnych świata ściśle związaną z hiperpotęgą amerykańską i dysponujący całym wachlarzem środków nowoczesnej wojny, powiada, że jego celem jest tylko ochrona własnych obywateli. Izraelczycy mają historyczne powody, by czuć się kolektywnie zagrożeni. Są zawsze w pewien sposób „w zawieszeniu”. Ale to właśnie Palestyńczycy walczą dzisiaj o przeżycie jako lud.

Co decyduje o tym, że wspieramy sprawę palestyńską, jedną z tych spraw, które pozwalają ocenić doniosłość i odpowiedzialność dyskursu politycznego? Odpowiem na to pytanie tylko we własnym imieniu, a nie w imieniu tych, którzy walczą o „sprawiedliwy pokój” na Bliskim Wschodzie, wezmę jednak pod uwagę dużą zbieżność opinii. Chcę mówić o uniwersalności tej sprawy, ale nie o jej oczywistości. Nie tylko dlatego, że nic takiego w historii i w polityce nie istnieje, ale dlatego, że ponieważ jesteśmy zbyt uwikłani w konflikt, by zachować neutralność i zbyt oddaleni, by poznać wszystkie fakty, powinniśmy przynamniej zrozumieć, że trudności uniemożliwiające „obiektywne” postrzeganie tragedii izraelsko-palestyńskiej po części uniemożliwiają także jej zakończenie.

Konflikt ten, traktowany w kategoriach sprawiedliwości i prawa, nie ma ściśle wytyczonej linii podziału. Nie chodzi tu o wojnę „złych” z „dobrymi”, jawi się on natomiast jako ewidentna niestabilność, która stale się wzmaga. Izrael (jedna z największych potęg militarnych świata, ściśle związana z hiperpotęgą amerykańską), dysponujący całym wachlarzem środków do prowadzenia nowoczesnej wojny, twierdzi, że jego celem jest jedynie ochrona własnych obywateli. Izraelczycy mają historyczne powody, by czuć się zagrożeni. Zawsze żyli – w pewnym sensie – „w zawieszeniu”. Ale dzisiaj to właśnie Palestyńczycy – jako lud – walczą o przetrwanie.

Izraelczycy – składający się po części z tych, którzy uniknęli największego ludobójstwa nowożytnej historii, po części z dobrowolnych lub przymusowych emigrantów żydowskich z krajów arabskich i innych części świata, którym wspólnota międzynarodowa przyznała prawo stworzenia narodu na terenie Ziemi Obiecanej starożytnych Hebrajczyków – znale?li się we wrogim środowisku. Ich prawo do istnienia zostało zanegowane. Można rzec, że teraz sytuacja się odwróciła i od obrony przeszli do ataku. Począwszy od przegranej przez kraje arabskie wojny 1948 r., wykorzystanej przez Izraelczyków do przeprowadzenia czystki etnicznej, której rozmiar odtąd dokładniej oceniamy, i wywołanych przez nich konfliktów, z których wyszli zwycięsko, stali się oni jednym z narodów panujących. W 1967 r. zajęli i skolonizowali pozostałe 22% historycznej Palestyny, tworząc tym samym, wbrew prawu międzynarodowemu, coraz bardziej nieodwracalny fakt. Logicznym rozwiązaniem tej sytuacji, uznawanym przez jednych, odrzucanym przez drugich, byłoby: albo uznanie Palestyńczyków za obywateli wielkiego „państwa żydowskiego”, albo nowe przesiedlenia, albo połączenie dwóch narodów.

Obecnie jedna trzecia Palestyńczyków żyje na wygnaniu, często jako biedni uchod?cy. Nie mają szans na otrzymanie od państwa izraelskiego prawa powrotu, kraje arabskie natomiast nie myślą o integracji i nadaniu im praw obywatelskich. Palestyńczycy, „zbyteczny” lud, którego zbiorowa klęska przyczyniła się do stworzenia własnej świadomości narodowej, ciągle oczekują, że wspólnota międzynarodowa dotrzyma obietnicy i uzyskają wreszcie niepodległość w stabilnym państwie. Ale, zamiast niepodległością, zostali obdarzeni kadłubowym rządem i obciążeni zbiorową odpowiedzialnością za naruszanie bezpieczeństwa sąsiadów.

Obserwatorzy podkreślali, że palestyńskie społeczeństwo w czasie okupacji dowiodło zadziwiającej zdolności oporu, uprawiając swoje ziemie, rozwijając służbę zdrowia i edukację, rodząc artystów i pisarzy, pokazując solidarność rodzinną i zrzeszeniową. Po drugiej Intifadzie państwo i armia izraelskie doprowadziły do osłabienia jego motorycznych sił, systematycznie niszcząc infrastrukturę i środki egzystencji, stosując śmiertelny terror zarówno w stosunku do bojowników, jak i zwykłych obywateli, paraliżując administrację, okupując ziemie i atomizując terytorium. Pozorując poszukiwanie „odpowiedniego rozmówcy”, Izraelczycy systematycznie faworyzowali istniejące już wcześniej podziały ideologiczne i walki klanowe w społeczeństwie palestyńskim. Zbliża się moment, w którym nie da się już zrealizować – z dramatycznymi konsekwencjami również dla Izraela – poświadczonej przez umowy międzynarodowe podwójnej niezależności.

Czy negowanie prawa do istnienia ludu palestyńskiego od Nakby do znajdującego się w budowie muru, może uzasadniać stosowanie wszelkich form oporu, a szczególnie terroryzm wobec izraelskiej ludności cywilnej, do którego uciekają się niektóre organizacje islamskie? Należy postawić sobie to pytanie nie tylko po to, by „odpowiedzieć” na argumenty Izraela i jego obrońców, ale i z powodów zasadniczych. I to nie tylko w kategoriach moralnych, lecz również politycznych.

Terroryzm można wyjaśniać brakiem nadziei i niemocą, ideologią albo symetrią wobec terroru państwowego. Tak czy inaczej ma on katastrofalne skutki dla ludu palestyńskiego. Po pierwsze, dokładnie odpowiada izraelskiej strategii destrukcji społeczeństwa palestyńskiego, pozwalając bez przerwy podnosić poziom stosowanej wobec niego przemocy, nawet jeżeli pochłania to ogromne siły i środki. Dlatego nie należy się dziwić, że państwo izraelskie poprzez swoje własne działania podtrzymuje sytuację sprzyjającą terrorowi i regularnie go prowokuje. Po drugie, w łonie samego społeczeństwa izraelskiego paraliżuje większość sił, które mogłyby działać w kierunku zahamowania polityki podboju. Terroryzm zagraża możliwości zawarcia przejściowych porozumień oraz pojednania dwóch narodów, co przed jedną, jak i przed drugą stroną otwiera same nihilistyczne perspektywy. Powoduje wreszcie w części społeczności palestyńskiej, szczególnie wśród ludzi młodych, rozpowszechnienie idei bohaterstwa, polegającej na poświęcaniu i postrzeganiu wartości życia w całkowitym podporządkowaniu się rozróżnieniu przyjaciel-wróg. Jak pokazuje historia, idea ta odpłaca się rozkładem poczucia obywatelskości.

Stosowanie przez część społeczeństwa palestyńskiego przemocy terrorystycznej wobec przemocy kolonialnej nie zmienia niczego w asymetrii sytuacji z punktu widzenia prawa i sprawiedliwości: terroryzm nie przyznaje Izraelowi żadnego prawa do niszczenia przeciwnika pod pretekstem obrony. Grozi natomiast odsunięciem na czas nieokreślony możliwości zwycięstwa nad okupantem lub czyni je bezprzedmiotowym. Jest więc głęboko autodestrukcyjny. Zadaniem narodu palestyńskiego jest samodzielne rozwiązanie tego problemu. Nie należy jednak wyciągać wniosku, że wspólnota międzynarodowa będzie tylko czekała, nie poczuwając się do odpowiedzialności, na stworzenie nowego stosunku sił, w którym „oręż słabych” nie będzie jedynym możliwym orężem.

Natura tych problemów całkowicie się zmieniła po 11 września 2001 r. oraz po wojnach w Afganistanie i w Iraku. Izraelska kolonizacja i palestyński opór, ilustrując charakterystyczne dla takich okoliczności „prawo najgorszego”, zostały włączone w światową ekonomię przemocy, zmierzającą do narzucenia wszędzie logiki konfrontacji „sił Dobra” z „siłami Zła”. Przez to zatarło się polityczne znaczenie ich własnego konfliktu.

Wynikła stąd nowa asymetria, w której każdy paradoksalnie odzwierciedla postawę drugiego. Izrael zawsze traktował zbrojną walkę palestyńską jako odłam „międzynarodowego terroryzmu”, prefigurując tym samym „globalizację terroru”, do której popychają jednocześnie fundamentalizm islamski i Stany Zjednoczone. Z drugiej strony Palestyńczycy, od zawsze solidarni ze światem arabskim, który jednak ich zdradził, są czasami skłonni do idealizowania tych, w których widzą najbardziej nieprzejednanych wrogów swoich wrogów: wczoraj był to Saddam Husajn, jutro może być Osama Bin Laden czy ktoś, kto go zastąpi. Z dalszej perspektywy postrzegamy globalną walkę pomiędzy dwoma wrogimi światami, Wschodem i Zachodem, której konflikt izraelsko-palestyński byłby tylko jednym z ogniw i która mogłaby się rozstrzygnąć jedynie poprzez całkowite „zwycięstwo” jednej ze stron. Uczestnicy dramatu są tu pozbawieni inicjatywy; przejawia się ona jedynie w podsycaniu spirali podobnych „kontr-terroryzmów”.

Tendencja ta, której wielu Palestyńczyków stanowczo się przeciwstawia, niszczy ich, przekształcając w pretekst do „świętych wojen”, nie będących ich wojnami, i ofiary na drodze do zawładnięcia regionem. Jest również bardzo niepokojąca dla Izraela, który mógłby pozostać fortecą nieustannego stanu wyjątkowego w samym centrum świata arabskiego. Wielu obywateli czuje to lub przeczuwa, ale nie wyciąga żadnych wniosków. Tendencja ta jest niebezpieczna dla całego świata dostrzegającego rozprzestrzenienie „zderzenia cywilizacji”, absorbującego i zniekształcającego wszelkie problemy terytorium, suwerenności i praw obywatelskich, kolonizacji i dekolonizacji, bogactwa i biedy, rywalizacji religijnych i dystansu kulturowego, które koncentrują się w konflikcie izraelsko-palestyńskim. Dlatego w interesie wszystkich, a szczególnie krajów należących do tej samej przestrzeni geopolitycznej, należy podjąć próbę – jeśli jest jeszcze na to czas – rozwiązania opierającego się na prawie narodów do samostanowienia, bezpieczeństwa i na zadośćuczynieniu doznanych niesprawiedliwości.

Słyszy się często głosy, że poparcie sprawy palestyńskiej oznaczałoby zakwestionowanie prawomocności Państwa Izrael. Nic, poza stosowaniem terroryzmu jako środka oporu, nie kwestionuje słuszności sprawy palestyńskiej. Niesprawiedliwość prowadzonej polityki nie kwestionuje prawomocności istnienia Izraela jako „suwerennego” bytu politycznego, co w niczym nie przesądza z kolei kwestii terytorialnych podstaw tej suwerenności, ani lokalnych lub regionalnych ram, w których Izraelczycy mogliby zaakceptować jej ograniczenie, by zapewnić w przyszłości warunki demokratycznego istnienia swego państwa.

Dwa fakty osłabiają ową prawomocność, a nawet grożą ponownym podwżaniem jej w oczach większej części świata. Pierwszy wynika z określenia Izraela jako „państwa żydowskiego”. Nie tylko nie przestaje ono stale zajmować nowych terenów ze szkodą dla Palestyńczyków, ale wewnątrz tych samych granic traktuje ich jako obywateli drugiej kategorii, pozbawiając wielu praw i wykluczając z symbolicznej równości „prawdziwych” Izraelczyków w posiadaniu wspólnej ziemi. Drugi fakt wynika z tego, że prawnie i moralnie prawomocność Izraela jako nowoczesnego państwa nie może opierać się ani na micie świętego pochodzenia, ani na przekształceniu masowej eksterminacji, której ofiarami byli rodzice obecnych jego żydowskich mieszkańców, w „prawo suwerena”, stawiające ich ponad prawem narodów. Nie może się również opierać na zwycięskiej sile: wymaga uznania istnienia narodów sąsiadujących, a ponad wszystko uznania jednego z ludów, które były „przesiedlone” w procesie kolonizacyjnym o zupełnie specyficznej naturze.

Dlatego właśnie Izraelczycy potrzebują suwerenności Palestyńczyków równej z ich suwerennością, a nawet połączonej z nią. Prawdą jest, że świat arabski najpierw odrzucił takie rozwiązanie, a niektórzy, wśród nich wielu Palestyńczyków, nadal je odrzucają. Jeśli jednak Izrael dokończy niszczenia Palestyny i zamieszkującego ją ludu, to takie rozwiązanie stanie się koniec końców niemożliwe, a sam Izrael nigdy nie będzie państwem takim „jak inne”.

Co powinny uczynić kraje ościenne, aby wpłynąć na konflikt, którego przekształcenie w konflikt globalny zagraża ich własnemu bezpieczeństwu? Z całą pewnością jedynie obecni przeciwnicy mogą znale?ć rzeczywiste rozwiązanie oparte na sprawiedliwości i historii. Podstawy te otwierają wszelkie wzorce przyszłości, a my – „świadkowie” lub „przyjaciele” z zewnątrz – nie możemy decydować o tym, co jest, a co nie jest odwracalne pod koniec półwiecznej walki pomiędzy narodowymi projektami dwóch ludów zamieszkujących to samo terytorium. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, ich konfrontacja przekracza wąskie granice. Na skutek powiązań, interesów, oddziaływania ideologicznego, relacji rodzinnych, kulturalnych lub religijnych Palestyńczycy i Izraelczycy są obecni na całym świecie; wiele krajów wywiera wpływ na ich życie poprzez programy pomocy humanitarnej i wojskowej, inwestycje i współpracę naukową, wkład populacyjny, dyplomację…

Nie ma chyba nikogo, kto uważałby, że rozwiązanie można narzucić z zewnątrz. Nikt też nie myśli, że może się obejść bez międzynarodowej mediacji. Poza Organizacją Narodów Zjednoczonych, która potwierdza tutaj swą historyczną wiarygodność, wiele zależy od Ameryki, Europy i świata arabskiego. Nie oczekujemy zmiany stanowiska Stanów Zjednoczonych, które prezydent Bush w towarzystwie Ariela Szarona przypominał, podkreślając poparcie dla ekspansji izraelskiej, uzależnionej od dramatycznych wydarzeń na Bliskim Wschodzie i przypadkowych zmian polityki wewnętrznej. Europa zajmuje tutaj pozycję kluczową, nie tylko dlatego, by uwiarygodnić swój punkt widzenia inaczej, jak tylko poprzez słowa, ale także dlatego, aby doprowadzić do uczestnictwa krajów arabskich w mediacji. Żaden „plan naprawczy” nie może dojść do skutku bez przywrócenia równowagi demokratycznej, od której zależy zaufanie Palestyńczyków, bez wpływu na cały region i bez zneutralizowania logiki „zderzenia cywilizacji”. Żadna mediacja nie jest możliwa, jeżeli „mediatorzy” są protektorami naje?d?ców.

Potrzebna jest zatem mobilizacja opinii publicznej. Musi się ona dokonać na zasadniczych podstawach, okazując się równie bezkompromisowa w szacunku dla przeszłości i aktualnych potrzeb, jak i w sprawiedliwym traktowaniu końcowych perspektyw, co nie jest takie oczywiste. W tym celu muszą one okazać się zdolne – co tym bardziej nie jest oczywiste – do przekształcenia solidarności wspólnotowej i symbolicznej tożsamości w zdolność rozumowania i inicjatywę. Traktując rzecz uczciwie, nie mogą jednakowo traktować niejednakowych spraw, ale w chwili, gdy zawezwą świat, by pospieszył na pomoc uciskanej Palestynie, przeniosą ten problem na poziom uniwersalny, stanie się on problemem wszystkich. Czy nie jest na to za pó?no? Tak, jest pó?no, ale nie ma innej drogi.

28 wrzesień 2006

Etienne Balibar 

  

Archiwum

"Dewaluacja"
czerwiec 28, 2005
piotr gilek
Mózgowcy z Samoobrony
czerwiec 8, 2004
11 Listopada – spotkanie patriotyczne przed Pomnikiem Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu
listopad 10, 2004
Konstytucja USA traci znaczenie?
wrzesień 20, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Bez etykietek (koalicje lokalne) Z profesor Jadwigą Staniszkis, socjologiem, rozmawia Ewa Sadura
listopad 22, 2002
http://www.trybuna.com.pl/
Czy to jest służba Narodowi?
lipiec 18, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
LIST PRYWATNY DO ARTURA ŁOBODY
wrzesień 12, 2005
Wiesław Sokołowski
Wielkie dzieła za niewielkie pieniądze
listopad 7, 2005
zaprasza.net
Zapomniane wartości kultury słowiańskiej
styczeń 24, 2004
przesłała Elżbieta
Czwartej władzy potrzebna piąta
marzec 10, 2003
TERESA KUCZYŃSKA
Spadkobiercy "Solidarności"
styczeń 16, 2005
ks. Czesław S. Bartnik
Nie stać nas
październik 20, 2003
Angora
Dwa proste pytania
luty 20, 2003
Kary w zawieszeniu dla oskarżonych ws. Elektromisu
sierpień 5, 2002
PAP
Are Gullible Americans really “blessed by God”?
wrzesień 10, 2006
Marek Glogoczowski
Nie ma dyskusji
wrzesień 6, 2005
Dziedzic
List Layli Anwar do Saddama Husseina.
styczeń 9, 2007
tezlav von roya
Społeczeństwo tworzy język a nie językoznawcy
listopad 2, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Zniszczone gniazda
czerwiec 10, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Nieustający festiwal sitcomu
luty 20, 2006
Marek Olżyński
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2021 Polskie Niezależne Media