ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT KRONIKA KRAKOWA DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
"Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki  
 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
Żydzi tradycjonaliści przeciwko syjonistom 
 
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Polscy "nacjonaliści" o żydach 
Po prostu zobaczcie 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
więcej ->

 
 

Pogromy

Nie byłoby pogromów w Krakowie i Kielcach, gdyby nie przekonanie Polaków, że Żydzi mordują chrześcijańskie dzieci. Ta wiara w mord rytualny nasiliła się po Holocauście. Pytanie, dlaczego odżyła właśnie wtedy, kiedy Żydzi sami stali się ofiarami?

Nieprzypadkowo do antyżydowskich zamieszek dochodziło najczęściej w okolicach Świąt Wielkanocnych. Mit mordu rytualnego, obecny od stuleci wśród chrześcijan, związany jest ze świętem Paschy, kiedy to Żydzi rzekomo mieli używać do sporządzania macy krwi chrześcijańskiego dziecka. Dzień ofiarowania Paschy przypada w chrześcijański Wielki Piątek. W 1945 r. Wielkanoc obchodzono w pierwszych dniach kwietnia. Wtedy to opowieść, że Żydzi zabili dziecko na macę, pojawiła się po raz pierwszy w Chełmie Lubelskim, potem w Rzeszowie, gdzie rzeczywiście zginęło dziecko.

Zwłoki zaginionej dwunastoletniej dziewczynki odnaleziono w piwnicy przy ul. Tannenbauma 11 czerwca 1945 r. Morderstwo zostało dokonane na tle seksualnym, a dodatkowo zabójca zdarł z twarzy dziecka skórę i wyciął mięśnie udowe. O dokonanie zbrodni podejrzewano Jonasa Landesmana, mieszkańca Rzeszowa narodowości żydowskiej. Z braku dowodów prokuratura umorzyła śledztwo, a oskarżonego wypuszczono z aresztu we wrześniu 1945 r. Milicja przeprowadziła rewizję w domach zamieszkanych przez ludność żydowską. Zebrany tłum, prawdopodobnie poinformowany o sprawie przez milicjantów, wykrzykiwał w stronę odprowadzanych na komisariat Żydów, że są zbrodniarzami i mordercami dzieci katolickich. W ruch poszły kamienie i pięści

Znaleziono beczki krwi

W Krakowie wiara w mit mordu rytualnego dała o sobie znać 27 lipca 1945 r. Tego dnia milicja aresztowała kobietę podejrzaną o porwanie dziecka. W istocie matka pozostawiła je pod opieką tej kobiety. Szybko jednak po mieście zaczęła krążyć plotka, jakoby Żydówka porwała dziecko w celach rytualnych. Choć do pogromu nie doszło, przesiąknięta antysemityzmem atmosfera gęstniała. W sobotę, 11 sierpnia, podczas nabożeństwa szabasowego w synagodze Kupa grupa chuliganów zaczęła obrzucać kamieniami budynek. W pewnym momencie ktoś dopadł jednego z wyrostków. Ten wyrwał się jednak i biegnąc w stronę pobliskiego bazaru krzyczał: "Ratunku, Żydzi chcieli mnie zamordować". W ten sposób dał sygnał do rozpoczęcia antysemickich zamieszek.

"Nagle plotka o mordzie rytualnym - pisze w swojej książce o pogromie krakowskim Anna Cichopek - powtarzana już od paru tygodni, znalazła swoje "potwierdzenie" w tym przerażonym chłopcu. Przekupki na pobliskim placu przekazywały sobie makabryczne wieści. Niektóre płakały i głośno zawodziły. Jedni mówili o dwójce zamordowanych dzieci, inni o osiemnastu, a nawet sześćdziesięciu ofiarach". W tym czasie trzech żołnierzy wdarło się do synagogi, po wyjściu z niej oznajmili zgromadzonemu tłumowi, że znale?li zamordowane dziecko. Rozpoczęło się wyłapywanie i bicie Żydów, w tym kobiet i dzieci. Znów kluczową rolę odegrali milicjanci, aktywnie biorąc udział w pogromie. Zginęło prawdopodobnie pięć osób, a kilkakrotnie więcej pobito.

Mit mordu rytualnego nie był pretekstem, zasłoną dymną dla użycia przemocy wobec Żydów. Nie miał nic wspólnego z koloryzowaniem, banalną plotką. "Raz powiedziany, to jest objawiony, mit - pisał Mircea Eliade - staje się prawdą apodyktyczną: stanowi prawdę absolutną". Dla niektórych mieszkańców Krakowa opowieść o zabiciu przez Żydów chrześcijańskich dzieci ujawniała prawdę definitywną, niekwestionowaną. Potwierdzają to, nigdy wcześniej niepublikowane, fragmenty prywatnych listów przejętych przez Urząd Bezpieczeństwa w sierpniu 1945 r.

List pierwszy: "U nas w mieście są potyczki z żydami, bo wyobra? sobie, że żydzi posunęli się do tego stopnia, że zabijają dzieci polskie na krew, a brali ich podstępem, aby im odnieśli walizki do bóżnicy. Płacili im po 100 zł, a wiesz, że dzieci są łakome na pieniądze, zwłaszcza chłopcy. Okazało się, że jeden był morowy dochodząc do bóżnicy usłyszał płacz dzieci i nie czekając na resztę z piątki zwiał i dał znać na milicję. Milicja zastała kilka trupów w piwnicy w bożnicy. Momentalnie rozniosło się po całym mieście i Polacy, gdzie spotkali żyda to prali a na tandecie [chodzi o targ - M. Z.] porozbijali im kramy. Nawet była straszna strzelanina i było kilka ofiar, dokładnie - nie wiem kto".

List drugi: "Opiszę ci jeszcze jeden wypadek w Krakowie, który rozegrał się w dzielnicy, gdzie obecnie mieszkam. Od jakiegoś czasu ginęły dzieci aż 11.8 wyrwał się z rąk żydów 14-letni chłopiec, który miał podcięte żyły u ręki. Żydzi spuszczali krew z rąk i nóg katolickim dzieciom i na co? To okaże się w tych dniach. Były takie wypadki w Rzeszowie, ale prasa sprostowała, że to niemożliwe. Więc teraz wykryło się, że to jest święta prawda. Ludność rzuciła się i zdemolowała synagogę, a na żydach spotkanych na ulicy robili samosądy. Żydzi z bronią w ręku bronili się, ale w tę sprawę weszło wojsko to i była haratanina. Teraz już nikt nie zaprzeczy, że jewreje tych rzeczy nie robili, nawet prasa".

W takich listach widmo mordu rytualnego zaczęło krążyć po całym kraju; największy strach wzbudzając w byłym zaborze rosyjskim i Galicji. Zarażenie mitem postępowało błyskawicznie. W sierpniu 1945 r., w Częstochowie, jak zwykle zaczęło się od zaginięcia dziecka. "Poszła wersja, że żydzi zamordowali". Choć po kilku godzinach odnalazło się, to jednak przez jeszcze kilka następnych dni pogrom wisiał w powietrzu. W Lublinie 17 września nie wróciła do domu 14-letnia dziewczynka Zofia Niemczyńska. Zaginięcie zgłosił na milicji ojciec. Szybko po mieście zaczęła krążyć plotka, jakoby odpowiedzialnymi za uprowadzenie byli Żydzi. Po kilku dniach dziennik "Sztandar Ludu" poinformował, że dziewczyna uciekła, ponieważ bała się ojca niezadowolonego z jej wyników w nauce. Ówczesna prasa próbowała zapobiec rozprzestrzenianiu się mitu, jednak bez skutku.


Trzy wersje mitu

W Kielcach scenariusz się powtórzył. 1 lipca 1946 r. nie wrócił do domu 9-letni Henryk Błaszczyk, syn Walentego, szewca. Nie informując nikogo wyjechał do mieszkających na wsi znajomych. W tym czasie rodzice rozpoczęli poszukiwania, rozlepili na murach trzy ogłoszenia. Po dwóch dniach chłopiec nieoczekiwanie powrócił. 3 lipca wieczorem ojciec pojawił się na komisariacie MO przy ul. Sienkiewicza twierdząc, że chłopca przez trzy dni przetrzymywali Żydzi, jednak udało mu się zbiec. Poinstruował też syna: "Pamiętaj synu, jakby się ktoś ciebie pytał, to powiesz, że byłeś u Żydów, siedziałeś w piwnicy i żydowskie dziecko otworzyło okno i cię uwolniło".

Rano, 4 lipca, razem poszli na komisariat MO. Następnie wraz z 14 milicjantami udali się w stronę domu przy ul. Planty 7/9, gdzie mieścił się Komitet Żydowski. Tam już od rana gromadzili się ludzie, na początek głównie kobiety. Ponieważ po drodze milicjanci rozpowiadali, że idą szukać zamordowanych dzieci, tłum narastał. Rosło też podniecenie i agresja wśród zgromadzonych. Psychologiczna bariera dzieląca słowną agresję od fizycznego gwałtu pękła po przybyciu większych oddziałów wojska i milicji. Żołnierze pierwsi wkroczyli do domu, za nimi wdarli się zwykli ludzie. Rozpoczął się pogrom. Wojskowi wyprowadzali mieszkańców budynku, oddawali ich w ręce tłumu, sami też bili, strzelali do bezbronnych, dobijali rannych. Strzałem w plecy zastrzelony został dr Seweryn Kahane, przewodniczący Komitetu Żydowskiego.

W ciągu pół godziny zamordowano kilkanaście osób, wiele w sposób bestialski. Niektórych, w tym również kobiety, wyrzucano z drugiego piętra na bruk. Rannych dobijano, czym popadło: deskami, kamieniami. Wygasający pogrom na nowo rozpaliło przybycie ok. 600 robotników Huty Ludwików uzbrojonych w kije, łomy i klucze francuskie. W tym momencie tłum liczył 2-3 tys. osób. Do mordu zagrzewały kobiety: "Żydzi pomordowali polskie dzieci". Wedle relacji jednego z funkcjonariuszy PUBP w Kielcach: "Z chwilą przyjścia robotników z huty Ludwików rozpoczęło się na nowo mordowanie ludzi i rabowanie. Skutkiem tego zostało zabitych około 15 osób". Podobnie jak w Krakowie, rannych Żydów grabiono i bito jeszcze w drodze do szpitala. Łącznie zginęły 42 osoby, w tym dwóch nie-Żydów.

Po raz kolejny rozpoczął się triumfalny pochód mitu. Już 5 lipca po Ostrowcu Świętokrzyskim kręcili się niezidentyfikowani agitatorzy "opowiadając o zaginięciu dzieci". Ktoś mówił, że znaleziono osiem ciał, a czterech innych miano jeszcze szukać. Wieczorem do komisariatu MO zgłosił się niejaki Józio i odgrażał się: "Ja dzisiaj muszę zabić 5 Żydów, zbójów naszych dzieci". Na to komendant posterunku: "Daj ci Boże". Wybuchowi pogromu udało się zapobiec. W Sandomierzu "ludność mówi, że żydzi rzeczywiście zamordowali kilka dzieci polskich i słusznie należy im się zaistniały mord w Kielcach". Na początku pa?dziernika w miejscowości Lignice, zamieszkanej przez około tysiąca Żydów, znaleziono ciało chłopca. Reakcja milicji i żołnierzy radzieckich zapobiegła pogromowi.

Krążyły w tym czasie trzy wersje mitu. Pierwsza, poniekąd klasyczna, najbardziej rozpowszechniona, mówiła, że motywem zabójstwa było utoczenie chrześcijańskiej krwi, by dodać ją do macy. Wedle drugiej - krew była potrzebna do transfuzji wycieńczonym Żydom. W trzeciej - kanibalistycznej - dzieci miały być spożywane. Wedle doniesienia MO z końca sierpnia 1946 r., w Przemyślu 3-letnia dziewczynka poszła do sąsiadów. Jej brat zgłosił zaginięcie twierdząc, że "żydzi porwali ją na mięso, a on za to będzie żydów mordował". Wyobra?nia społeczna niekiedy wręcz upajała się makabrycznymi szczegółami. "Jakiś chłopiec zaginął, którego potem rzekomo znaleziono żywego w Ostrowiu Wielkopolskim - donoszono w raporcie UB z lipca 1946 r. - Chłopca tego miał rzekomo zamordować jakiś Ukrainiec i mięso miał wywie?ć czy też przerobić na kiełbasy. Pogłoski stawały się coraz fantastyczniejsze, mianowicie że tych chłopców było 4, 8, a nawet 24. Jedna nieujęta i niesprawdzona kobieta opowiadała, że widziała 14 główek dziecięcych i że mięso Ukraińcy względnie Sowieci wywie?li na kiełbasy, a krew piją Żydzi".

Głębokie korzenie

Dlaczego po Holocauście w społeczeństwie polskim odżyła wiara, że Żydzi mordują chrześcijańskie dzieci? Bez wątpienia mamy do czynienia ze zjawiskiem długiego trwania i obecnością mitu w polskiej kulturze ludowej.

Do Polski mit mordu rytualnego dotarł w XIII w. Najwcześniejsza wzmianka o nim pochodzi od Jana Długosza i dotyczy Żydów krakowskich w 1407 r. Pierwsze publiczne oskarżenie w tej sprawie postawiono w Rawie Mazowieckiej w 1547 r. Nasilenie procesów w takich sprawach nastąpiło na przełomie XVII i XVIII w. Z tego czasu pochodzi namalowany przez Karola de Prevôt i wiszący do dziś w sandomierskiej katedrze obraz mordu rytualnego. Przedstawia kupowanie dzieci, pozyskiwanie z nich krwi, widać szczątki ciał i narzędzia tortur. Podobna w treści wizualizacja znajdowała się do 1946 r. w kościele oo. jezuitów w Łęczycy. Obraz przedstawiał, czytamy w relacji: "Grupę Żydów z brodami, w tałesach, siedzących koło stołu z nożami w ręku. Na stole okrytym białym obrusem stoi wanienka, w której znajduje się dziecko opływające i zanurzone we krwi. Jeden z otaczających Żydów ściąga krew dziecięcą do szklanki". Obok obrazu znajdowała się szklana trumienka z zeschniętymi zwłokami dziecka. Zamieszczony napis informował, że zostało porwane przez Żydów w 1639 r. i znalezione ze stu ranami kłutymi.

W 1936 r. ks. Franciszek Konieczny w broszurze "Żydzi i ich wrogi stosunek do Narodu" pisał: "Pod wpływem podłości obficie tryskającej z talmudu, doszli żydzi do takiego zwyrodnienia, iż pospolitą, a raczej rafinowaną zbrodnię podnoszą do godności obrządku religijnego".

Powojenna reakcja Kościoła była dwuznaczna. Po pogromie kieleckim ordynariusz częstochowski biskup Teodor Kubina we wspólnej z władzami lokalnymi odezwie głosił, że "Wszelkie twierdzenia o istnieniu mordów rytualnych są kłamstwem. Nikt ze społeczności chrześcijańskiej w Kielcach ani w Częstochowie lub gdzie indziej nie został skrzywdzony przez Żydów dla celów religijnych i rytualnych. Nie jest nam znany ani jeden wypadek porwania dziecka chrześcijańskiego przez Żydów. Wszystkie szerzone w tej materii wiadomości i wersje są wymysłem świadomym zbrodniarzy lub nieświadomym ludzi obałamucanych i zmierzają do wywołania zbrodni".

Nie wszyscy ludzie Kościoła podzielali jednak poglądy biskupa Kubina. Do tych, którzy uważali inaczej, należał m.in. biskup Juliusz Bieniek, ordynariusz Dolnego Śląska. W sierpniu 1946 r. spotkał się z nim ambasador Wielkiej Brytanii w Polsce. Anglik był zaskoczony, ponieważ biskup stwierdził, że istnieją dowody na maltretowanie dziecka przez Żydów przed pogromem w Kielcach. W tym kontekście cytowana jest często również wypowied? ówczesnego biskupa lubelskiego Stefana Wyszyńskiego, który - odnosząc się do słynnego procesu w sprawie o mord rytualny Mendela Bejlisa (Rosja, 1911 r.) - miał powiedzieć: "Na procesie Bejlisa zebrano dużo dawnych i współczesnych ksiąg żydowskich, lecz kwestia używania przez Żydów krwi nie została decydująco rozwiązana".


Wielka Trwoga

Długa obecność mitu w kulturze ludowej nie tłumaczy jednak jego powojennej ekspansji. Gwałtowną erupcję wiary w mord rytualny wyjaśniać można psychologicznymi skutkami obserwowania zagłady Żydów. Mieszaninę strachu i poczucia winy odczuwać mogli ci, którzy aktywnie przysługiwali się Niemcom (np. sołtysi, szmalcownicy), a jak pokazują najnowsze badania, nie był to bynajmniej margines. Poczucie winy jest wyjątkowo niekomfortowym uczuciem. Tym bardziej że kłóciło się z jednym z zasadniczych elementów narodowej tożsamości - obrazem Polaka bohaterskiego i cierpiącego za innych, ugruntowanym jeszcze w czasie zaborów. Mit mordu rytualnego okazywał się wygodnym rozwiązaniem; odsuwał poczucie winy, odnawiał narodowy stereotyp, przywracał ład moralny.

Triumf mitu nie byłby możliwy, gdyby nie wojna. To w jej trakcie nastąpiło rozpowszechnienie myślenia magicznego. Powiedzmy wprost, wojna przyniosła cywilizacyjny i mentalny regres. Nastąpił efekt cofnięcia w sferze komunikacji społecznej. Mimo niespotykanego nigdzie indziej w Europie rozwoju podziemnej prasy, w czasie okupacji tylko elity kraju miały dostęp do informacji. Pozostali musieli nauczyć się wierzyć przekazom ustnym i pogłoskom.

Ucieczka w mit - pisał Leszek Kołakowski - związana jest z fenomenem obojętności świata. W realiach powojennych możemy go nazwać Wielką Trwogą - stanem szczególnego napięcia lękowego, które wystąpiło w okresie powojennym, manifestującego się w krążących plotkach, panikach, pogromach i linczach, głodowych protestach. Po ucieczce Niemców w kraju zapanował chaos. W znacznej części społeczeństwa dominowało poczucie tymczasowości.

A dzieci naprawdę ginęły. Dochodziło do porwań. We wrześniu 1945 r. 58-letnia Polka próbowała w Płocku porwać pięcioletniego chłopczyka. Rok pó?niej w Międzyrzeczu, gdzie mieszkało wówczas stu Żydów, zniknął 6-letni chłopiec. Błyskawiczne śledztwo zapobiegło pogromowi. Wykazało, że porwania dopuściła się Polka, która - licząc na zapłatę - chciała żydowskiej wspólnocie w Łodzi oddać chłopca, jakiego rzekomo miała przechować w czasie wojny. Po kraju krążyły opowieści o wywożeniu dzieci polskich do Palestyny, "bo każdy Żyd, co jedzie, musi mieć dwoje dzieci". A przypomnijmy sobie, co się dzieje, gdy teraz zginie dziecko: histeria, psychoza, strach.

Powojenną psychozę potęgowała wysoka śmiertelność dzieci spowodowana głodem i chorobami zaka?nymi. W wielu regionach panował endemiczny głód, m.in. w Kielcach. Henryk Błaszczyk wspominał, że w jego czteroosobowej rodzinie jednego ziemniaka dzielono na cztery części. W mniej kryzysowych okolicznościach rodzą się demony.

Autor jest adiunktem w IH UW i ISP PAN. Oparł się na własnych badaniach archiwalnych oraz pracach dokumentach publikowanych przez: Alinę Całą, Annę Cichopek, Dariusza Iwaneczko, Krystynę Kersten, Aryera Josefa Kochavi, Juliana Kwieka, Dariusza Libionka, Stanisława Meduckiego, Zbigniewa Nawrockiego, Piotra Osękę, Bożenę Szaynok.

(Polityka}
6 lipiec 2006

Marcin Zaremba 

  

Archiwum

Państwa bandyckie i ich pokojowe wojny
lipiec 18, 2006
„Polskie Termopile”bitwy pod Zadwórzem –Dytiatynem
sierpień 31, 2006
Jan Lucjan Wyciślak
Chrońmy nasze bogactwa
sierpień 7, 2003
prof. Julian Sokołowski, prof. Jacek Zimny
Prezydent Poznania skazany
marzec 5, 2008
PAP
Niezbyt dziewiczy Paul Potts
lipiec 14, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Urodziny generała Hallera
sierpień 11, 2003
Marcin Austyn
Hitler’s genocidal actions inspired by Berliners?
sierpień 4, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Pewna Polonijna Inicjatywa
listopad 27, 2003
patriota.pl Forum
Polskie stocznie za drogie dla PŻM
grudzień 4, 2002
PAP
Wyroki za mówienie prawdy
luty 12, 2007
Pacyfikacja Polski Przez NKWD a Nowy Film o Jedwabnem
kwiecień 24, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
USA-Izrael
wrzesień 12, 2007
Paul Findley
Brońmy Białorusi przed Globalną Mendą!
padziernik 3, 2005
Niemiecki dziennik o Centrum przeciwko Wypędzeniom
sierpień 16, 2002
PAP
Biedni Polacy
kwiecień 21, 2003
przesłała Elżbieta
Ostry Zespół Zakochania
lipiec 19, 2008
Pomysłowa TVN24
listopad 22, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Unijne statki dla unijnych pracowników
maj 29, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Program "Polska 2005" (III)
marzec 9, 2005
jeswiat
Czy nowe Sarajewo?
lipiec 27, 2004
PAP
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2012 Polskie Niezależne Media