|
Utonął - nie było linki za parę złotych
|
|
Linka ratuje życie nie tylko taternikowi, grotołazowi czy spadochroniarzowi. Linka może uratować dziecko podczas wodnej zabawy.
To miała być świetna zabawa w płytkiej wodzie Zatoki Gdańskiej (nieopodal ujścia Martwej Wisły) podczas święta 15 sierpnia. I była. Zanim zamieniła się w horror, bowiem czteroletni brzdąc w pewnej chwili zsunął się z pneumatycznego fotelika i wpadł do zabójczej wody, która jeszcze chwilę wcześniej była synonimem nadmorskich harców. Świadkowie twierdzą, że pływająca zabawka z chłopczykiem została zepchnięta w głąb zatoki przez nagły poryw wiatru i pewnie prąd rzeczny.
O stopniu trudności w znalezieniu zaginionej osoby niech świadczy czas poszukiwań tego chłopca - kilkanaście godzin z udziałem pilotów helikoptera z kamerą termowizyjną, ratowników na specjalnych jednostkach ratowniczych oraz płetwonurków, zaś ciało znaleziono raptem kilkadziesiąt metrów od miejsca wpadnięcia do wody. Nie pora na podawanie kosztów całej akcji wobec tragedii rodziców tracących chłopczyka. Zbyt okrutna kara, jaka ich spotkała za niefrasobliwość, to osobny a filozoficzny temat.
A w jaki pewny, mało kłopotliwy oraz tani sposób można było uniknąć owej tragedii?
Należałoby opracować kompleksowe rozwiązanie dla ochrony życia dziecka lub osoby niepełnosprawnej.
1. Obiekty pływające (np. pneumatyczne pontony, materace, foteliki, zwierzaki, bananki) powinny być fabrycznie wyposażone w dwie linki. Dłuższa - do przycumowania obiektu do brzegu, np. do drzewa, ławki, pomostu itp. albo do kotwiczki (za kilkadziesiąt złotych można kupić parokilogramową kotwicę). Krótsza - do przywiązania osoby do materaca.
2. Plażowi ratownicy powinni mieć obowiązek zwracania uwagi dorosłym osobom na właściwe zabezpieczenie dzieci w wodzie, zaś w razie ignorowania uwag powiadamialiby Policję, która karałaby finansowo krnąbrnych rodziców. Poza strzeżonymi plażami, w opisanych ryzykownych sytuacjach, sygnały do Policji powinny być przekazywane przez wrażliwych obywateli, zaś i sami funkcjonariusze powinni samoistnie pouczać nieodpowiedzialne osoby.
3. Jeśli obiekty pływające nie miałyby wspomnianych linek, to plażowi ratownicy wypożyczaliby je, a ponadto także kotwiczki i kapoki oraz koła ratunkowe.
Obywatele oraz funkcjonariusze podczas zagrożeń wobec zdrowia i życia zachowywują się dość dwuznacznie - jeśli zagrożenie jest "twarde" (krwawe - np. wypadki drogowe), to karami jesteśmy jakby chętniej obdzielani, jeśli jest "miękkie" (bezkrwawe - np. utonięcia), to często nikogo to nie interesuje. Gdyby młodzież grała w siatkówkę ponad torami uczęszczanego szlaku kolejowego albo w tenisa na nieogrodzonym dachu wysokiego budynku, to zaraz by ktoś zainteresował się tą niecodzienną, groteskową i gro?ną sytuacją, jednak pływanie dziecka na materacu zwykle nikogo nie interesuje. Mały kapoczek uratowałby malcowi życie, ale to większy wydatek, a przede wszystkim trzeba wpaść na ten pomysł i udać się do sklepu, a to już często niemal wyczyn.
Jednak linka (choćby plastykowa do suszenia prania, najlepiej o jaskrawym kolorze ) za parę złotych uratowałaby malcowi życie. Gdyby dzieciak wpadł do wody, to znajdując bez trudu unoszący się ponton, na końcu linki byłoby owo dziecko, choćby i podtopione a nawet nieprzytomne. Parominutowe przebywanie pod wodą nie przekreśla uratowania potencjalnej ofiary, natomiast poszukiwanie żywego człowieka, który właśnie przepadł w otchłani akwenu to istny koszmar - z każdą sekundą maleje szansa na wyrwanie go ze szponów śmierci. A dłuższa linka nie pozwoliłaby na większe oddalenie się od brzegu.
Konieczność stosowania w autach pasów bezpieczeństwa miała wielu wrogów. Nawet wytwarzano swetry o wzorze pasa biegnącego poprzez odzienie, aby policjanta wprowadzić w błąd podczas analizowania zdjęcia (w ramach zwalczania kierowców ignorujących wymogi kodeksu drogowego). Także były głosy (niepozbawione pewnych racji) o niekonstytucyjności obowiązku stosowania pasów bezpieczeństwa.
Należy bezwzględnie egzekwować nakaz mocowania dwóch opisanych linek, jeśli nie ma innych zabezpieczeń, zwłaszcza w przypadku zabawy dziecka w akwenie. |
|
20 sierpień 2007
|
|
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
|
|
|
Jerzy "I: na celowniku prokuratury na
marzec 9, 2006
przysłał Zygmunt Jan Prusiński
|
Deklaracja Suwerenności Narodu
maj 1, 2005
przesłała Elzbieta
|
"Niepewny dowód"
w sprawie Rywina
styczeń 13, 2003
Andrzej Trzaska
|
Lichwiarski kapitalizm w kryzysie
wrzesień 24, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Konstytucja USA traci znaczenie?
wrzesień 20, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Na kogo nie głosować podczas zbliżających się wyborów
wrzesień 24, 2005
Artur Łoboda
|
Peres chwali się, że Żydzi wykupują Manhattan, Polskę i Węgry.
październik 16, 2007
Dorota
|
Zakłamanie
listopad 29, 2003
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
|
Three Zoological Allegpries of Philo’s of Alexandria “Allegories of (Hebrew) Law”
czerwiec 6, 2005
Marek Głogoczowski
|
17 kwietnia 2008
styczeń 13, 2009
przysłał ICP
|
Byli szefowie Agencji Rynku Rolnego wśród oskarżonych o wyłudzenie zboża
czerwiec 28, 2002
PAP
|
Odezwa do wstydu
styczeń 29, 2007
Wiesław Sokołowski Redakcja pisma literackiego
|
Polskie mięso armatnie
wrzesień 15, 2006
Tomasz Trzaska
|
Geszefciarze w sutannach i inni
styczeń 14, 2007
Artur Łoboda
|
Polskie durnie
luty 21, 2009
Artur Łoboda
|
Anna Radziwiłł: nic już nie zmieniać w systemie edukacji
sierpień 5, 2004
IAR
|
Izrael miał zaatakować Iran z terytorium Gruzji
wrzesień 4, 2008
PAP
|
Zgodnie z przewidywaniami - Prezydent nie przyszedł
marzec 15, 2005
(PAP/zaprasza.net)
|
Śpiewak śpiewa fałszem
styczeń 4, 2007
Zygmunt Jan Prusiński
|
niestrudzeni - z kart historii
marzec 4, 2003
Miroslaw M. Krupinski (maj 1998)
|
więcej -> |
|